Jump to content
Dogomania

Maćka

Members
  • Posts

    1339
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Maćka

  1. Właśnie wróciłam z wymiany wenflona, byłam w Ursusie spacerkiem, Neskagrzecznie siedziała w wózku i oglądała co się dzieje na ulicy. Jak tylko zobaczyła gabinet weterynaryjny to zaraz posmutniała, ale po wyjściu to już to była nasza Neseczka, wesoła. Dokupiłam jej pare kapsułek scanomune bo wczoraj na śmierć zapomniałam u dr.Wojciechowskiej i na dzisiaj już nie miałam. Kupiłam jej też saszetkę tego mleczka royal convalenscence ( jak zwykle pisowania chyba nawala), zaraz jej w domu odrobinkę rozrobiłam, zapach ją interesował, ale nie chciała jeść, więc nie patyczkując się nakarmiłam ją tym. Kurcze szkoda że mieli ostatnią saszetkę bo to jest fajne do karmienia, nie będie jej to podrażniało gardełka, będzie trzeba pomyśleć gdzie kupić jeszcze parę saszetek. Nowy wenflonik sprawuje się wzorowo, były małe problemy z wbiciem się bo Neska ma już biedne te żyłeczki, ale nieco wyżej niż zawsze się udało :) Teraz sobie odpoczywa a kroplówka monotonnie sobie spływa, jeszcze chwila i będę jej podawać witaminy i antybiotyk.
  2. Wydaje mi się juz całkiem na poważnie, że Nesce coraz lepiej oddychać wiekszą ilością płuc. Jeszcze dzisiaj jej nie karmiłam, niech najpierw trochę kroplówki skapie, potem jej zrobie małą przerwę i wtedy nakarmię. Biegałam za nia po mieszkaniu z kroplówka w dłoni, ale Neska ma serdecznie dośc tych zabiegów, więc odpiełam, poczekałam aż sobie wybierze miejsce i podpięłam znowu uprzednio..... umiesczając haka w ścianie hehehe Teraz sobie śpi, zaczyna znowu kaszleć, niech kaszle choć wiem, że to jej sprawia ból, ale dzięki temu szybciej pozbędzie się tego paskudztwa z siebie i będzie mogła normalnie oddychać.
  3. Postanowiłam karmić Neskę, jaknie chce jeść sama to będzie karmiona. Wiem, że ona nie je bo sprawia jej to ból, ale musi jeść mimo wszystko, musi mieć czym walczyć, robię jej "zupkę" z puszkowej karmy, dolewam trochę ciepłej przegotowanej wody i rozgniatam, takie płynniejsze łatwiej jej przejdzie przez gardełko. Im szybciej nabierze ciałka choć troszkę tym większa szansa, że organizm sobie poradzi z chorobą.
  4. To moze zmien bypamune ( jezeli jeszcze nie wykupilas calego ) i zmien na scanomune, kosztuje okolo 3 zł za sztuke a daje sie jedna dziennie. PWP to psy w potrzebie, popros o przeniesienie watku ale wczesniej zmien temat na np. "Pomocy szczeniaki z nosówką", a AFN to "Alarmowy Fundusz Nadzieji na Lepszy Los" czy jakoś tak o AFN znajdziesz więcej w dziale "Akcje na rzecz zwierząt", możesz też popytać GreenEvill czy jakos tak, ona założyła wątek AFN. Bo tutaj tak dużo ludzo znowu nie zagląda, tam masz większą szanse na uzyskanie rad, pomocy itp.
  5. Neska dostaje takie leki: antybiotyk: ENROBIOFLOX ( ale to jest antybiotyk dla dorosłych psów nie dla szczeniąt, bo Nesce nie pomogły żadne dla szczeniąt, więc dla swoich musisz poprosić weta o coś słabszego, Nesce ten atybiotyk jest podawany wyjątkowo) do tego do kroplówki wit. C 5 ml. do żyłki aminoplilina 2 ml i furosemid 1 ml 3 x dziennie 1/2 tabl. groprinosinu oraz 3 x dziennie po tabletce wit. B compositum i jedna tabl. scanomune, syrop cherbapect i flavamed Ale Neska nie dość że waży prawie 10 kg to ma powikłania nosówkowe w postaci poważnego zapalenia płuc, we wtorek cudem była odratowana bo cały układ oddechowy ma zawalony ropą i dopiero od wczora może oddychać częscią płuc. A nosówkę leczy sie głownie objawowo, czyli jak zaatakuje płuca to leczy się płuca, jak układ pokarmowy to leczy sie układ pokarmowy itd. To wirus który pustoszy organizm, trzeba kazdemu psu dobierać indywidualny antybiotyk i leczenie, pamiętaj jednak, że najważniejsze sa witaminy i wzmacniacze, polecam wymieniony Groprinosin, drogi lek, ale on pomaga przy zwalczaniu wirusow. Psiakom można w odpowiednim momencie tez zaserwowac Interferon ( ale to wet musi zalecic kiedy ) jest bardzo, bardzo drogi bo około 1000 zł, to lek stosowany w leczeniu nowotworów u ludzi, Neska dostała załatwiony przez dogomaniaczke rosyjski odpowiednik tego leku. Najlepiej jakbys miała dobrego poleconego przez kogoś weta który ma doświadczenie z nosówką. Poproś może o przeniesienie wątku do działu "PWP", żeby więcej osób mogło Ci doradzić. Poproś tez o zbiórke na AFN bo leczenie nosówki to bardo droga sprawa.
  6. Neseczka jest bardzo słaba, ale nie ma pogorszenia, kroplówki juz w domku żeby się nie stresowała i męczyła. Będę się starała jakos namówić na jedzenie, jeszcze nie wiem jak, ale muszę, bo inaczej znowu codzienne wizyty w weterynarii a tego chcę jej oszczędzić bo ona naprawdę się tam męczy, zresztą kto sie nie męczy w szpitalu ?
  7. Nzawy surowicy to: BODYGLOB nie jestem pewna ale chyba CANISERIN STAGLOBAN Podawaj im bardzo duzo witamin z grupy C i B jak juz wcześniej pisałam, a matka bedzie leczona, jesli tak to jej mozesz podawac wit. C 5 ml rozcienczona z 15 ml soli fizjologicznej podskórnie. Szczeniakom przydalby sie jeszcze antybiotyk, witaminy i wzmacniacze to najwazniejsze przy tej chorobie, trzeba za wszelka cene chronic uklad nerwowy.
  8. Zmień koniecznie weterynarza, surowica najwiekszą skutecznośc ma podana w czasie wysokiej temperatury podchodzącej pod 40 st. Psiakowi trzeba koniecznie podawać dużo witamin z grupy B i C żeby ochronić układn nerwowy przed zaatakowaniem. Szczeniaka ja bym osobisie odebrała od matki, a z drugiej strony w mleku matki może dostać przeciwciała, pamiętajmy jednak, że szceniaki są głównie narażone na nosówkę. Nie wiem czy sa jakieś przeciwskazania, upewnij się u weterynarza, czy Groprinosin podawany karmiacej suce nie zaszkodzi szczeniakowi ( jezeli go nie odłączycie ) jest to lek pomagający zwalczenie wirusów. Dodatkowo raz dziennie suka powinna dostawać przez cały czas leczenia SCANOMUNE, doskonały środek wzmacnający organizm psiaka. Pamiętajcie, że podanie surowicy ma sens podczas wysokiej gorączki, wtedy wybiję więcej wirusa. Syropy przeciwkaszlowe np. cherbapekt a jak pojawi się mokry kaszel można włączyć flavamed żeby ropa sie rozluźniła i pies mógł ją odkrztuszać, dodatkowo delikatne oklepywanie płuc. Akurat walcze z nosówką u szczeniaka, zbieram sie właśnie do weta na kroplówki. Jeśli nie będzie możliwości zdobycia surowicy to krzyknij na forum, że jest potrzebna krew ozdrowieńca z nosówki, z krwi ozdrowieńca też można pozyskać surowicę. Podowiaduj się o surowicę w Krakowie, wiem, że mozna sprowadzić z Niemiec i Słowacji, mieszkasz na Śląsku to masz większe możliwości zdobycia specyfiku.
  9. mój jeden owczarek niemiecki miał tego pazuro - palucha amputowanego nie ze względu na moją wygodę a na wygodę właśnie psa. Zimą bywa po mrozach, że śnieg jest bardzo twardy i pies zaczepia tym pazurem raniąc lub nadrywając sobie teho palucha. Mój pies właśnie tak miał, nie było to powodoweane długością pazurów bo miał regularnie przycinane, ot poprostu na zmrożonym śniegu nadrywał sobie tego sterczącego paluszka, co jednak powodowało ból, z tego względu zostały te paluszki amputowane.
  10. Wróciłam juz od swojego lekarza, chwileczke odsapne i zbieram się do weterynarii zawiezie mnie Klaudyna, chwilami czuję sie jak w pędzącym pociągu, ale żeby tylko Neska wyzdrowiała to nawet na klęczkach mogę chodzić. Mierzyłam jej znowu temp. ma 38,9 st. zobaczymy ile będzie miała w weterynarii.
  11. Neska poki co ich nie ma na szczescie i lepiej aby ich nie bylo, u Jaśminki znowu te objawy potoczyly sie zastraszajaco szybko, zaczelo sie od lakpi, potem ataki, potem kolejne dwie lapki i na koncu placze oraz gryzienie wszytskiego co sie da. Ale Neska ma od poczatku podawane wszelkie witaminy na ochrone wiec wierze, ze bedzie dobrze, oby tylko to zapalenie pluc sie szybko skonczylo.
  12. [quote name='karina1002'] Sluchaj, a nie można kroplówki podac w domu? Znajoma przedwczoraj przyciągnęła psa z nosówką i podłącza kroplówkę w domu. Dostała 4 saszetki i jakoś leci. Zawsze co w domu to w domu. pzdr. Właśnie wczoraj sie o to pytałyśmy, nie da rady, Neska musi byc na codziennych kontrolach, bo wczoraj np. dostała inne leki niz przedwczoraj, jej stan zdrowia był lepszy, więc tu chodzi głównie o dostosowanie leków i kroplówki na miejscu. To przeklęte zapalenie płuc ja trzyma, zapomniałam tez wczoraj dopisać, że Neska miała sporą temperaurę bo aż 39,9 st. dostała cos na zmniejszenie gorączki, to znak że organizm walczy, ale tak sie o nia boje. Dzisiejsza noc minęła jej spokojnie, nie kaszlała, nie dusiła sie, spała jak aniołek, tylko rano miała zapchany nosek to zaraz jej wyczyściłam, nasmarowałam wazeliną. Teraz tylko zmierzę jej temp. i będę się musiała szykować do swojego lekarza a potem do weterynarii. Ponowiłam właśnie allegro: http://www.allegro.pl/show_item.php?item=133993958
  13. Zapomniałam dopisać, ale jestem juz ledwo zywa. Potrzebny mi na jutro transport do weterynarii, ciocie Witokretki wyjeżdżają więc nie moga, Igusia może ale dopiero o 16:00 kończy pracę i jeszcze musi podjechać do domu wyjść z psami, a sama kroplówka schodzi pare godzin :(
  14. Nie ma cieczki :)
  15. Błagam, jutro znowu muszę być na kroplówce z Neską a bez samochodu i kierowcy to poprostu dla mnie niewykonalne :-( Czy byłaby jakaś ciocia wolna i chętna mi pomóc ? Ja moge jechac tak około 14:00 bo do 13:00 przyjmuje lekarz do którego ja muszę iść.
  16. Neska oprócz dzisiejszej łyżki karmy więcej nie zjadła, ale dostaje "pożywne" kroplówki, więc nawet jak będzie jadła taka łyzkę dziennie to już dużo, a Pani dr. dała dla Neski royala jakiegoś tam weterynaryjnego dla szczeniąt. Neska łącznie z dzisiejszym dniem przyjmuję już 9 dni scanomune, jutro jej dokupię bo miałam tylko 10 tabletek. Jutro znowu kroplówka, jest poprawa zdrowia, Pani doktor mi dzisiaj powiedziała, że jak przeżyła wczorajszy dzień to powinno już być dobrze choć nie twierdzi, że taki kryzys nie może się znowu powtórzyć. Jak narazie Neska oddycha juz płuckami, może nie całymi i nadal walczy, ale od wczoraj jest poprawa. Napewno męczą ją też te wizyty pod kroplówkami, mała w lecznicy traci wszelki optymizm, nie chce nawet merdac ogonkiem na miejscu mimo, że ma okazywanego tyle ciepła ile sie tylko da. Jak tylko wyjdziemy z lecznicy i mała przed długa doga do domu ma jeszcze chwilkę czasu na trawniku na siusiu to sie ozywia, na wołania merda ogonkiem. Narazie na tyle ją stac bo jest naprawdę wyczerpana, straciła na wadze 1 kg, pomału przybiera figure Jaśminki, same kosteczki, ale Jaśminke była w stanie po jakims czasie odkarmic to mam nadzieje, że jak minie kryzys oddechowy u Neski to też zacznie jeść. Jak wracamy do domu to mała tylko śpi i nic więcej, czasami wstaje za potrzeba, niech śpi biedulka inabiera siły. Wizyty opłaciłam do jutra, mam jeszcze na półtorej wizyty, ale muszę dokupić scanomune, jednak ponowie allegro, bo leczenia przed Neską jeszcze sporo zostało. Całe szczęście, że Dr.Wojciechowska traktuje nas tak bardzo ulgowo, bo za całą masę leków liczy tylko 40 zł za wizytę, dwie pierwsze kosztowały 45 zł, głupio mi bo naprawdę dr.Wojciechowska nam bardzo pomaga, trzeba będzie zrobić jakąś ładną rameczkę z podziękowaniami od naszych psiaków. Dr.Wojciechowska narazie daje szansę Nesce, powiedziała, że dopóki nie ma objawów neurologicznych do póty jest szansa na jej wyzdrowienie, potem już będzie tak jak z Jaśminką. Ale Neska dostaje takie baterie witamin, że poprostu wierzę, że te znienawidzone powikłania nerwowe nie wystąpią, po tych witaminach sierść Neski poprostu błyszczy, nie lśni ale błyszczy.
  17. [LEFT]Spytam sie dzisiaj dr.Wojciechowskiej czy mają coś takiego u siebie, ale chyba i tak powinnam próbować dawać jej cos do jedzonka żeby żołądek miał co robić i nie skurczył się nadmiernie co ? Drogie nie drogie, tutaj chodzi o jej życie, jak miałoby jej to pomóc to się to liczy, mała nie jest specjalnie wybredna, nie chce tylko jeść suchej karmy bo ciężko jej gryść. Mała cały czas śpi, dobrze że może już wypoczywac i się nie dusi.[/LEFT]
  18. Nesce wraca apetyt :multi: Tzn. ja ja troskzę sposobem biorę, daję jej samą mokrą karme, ale i tego na początku nie chce, więc zawsze w pobliżu jest pazerny Gras,jemu daję palec do oblizania z galaretki, jak Neska widzi, że Gras z chęcia wcina to i ona nabiera ochoty na jedzenie. Narazie zjadła dużą łyżkę stołowa karmy, nie chciała więcej a i ja nie chciałam jej więcej dać, ostatnio przeciez jadła przedwczoraj o mniej więcej takiej samej porze. Lepiej nie przedobrzać, pomału pomału nabierze chęci na jedzonko, do weterynari wezmę jej miseczki i kupię saszetkę jakiejś karmy, niech ma swoja zastawę w razie chęci picia.
  19. [quote name='Igusia']Boksy w budynku, boks 1 metr na 2 metry = ŚMIERDZIEL. Strasznie śmierdzący śmierdziel :-([/quote] Budynek z boksami, jak opisała Igusia, malutkie boksy gdzie pies typu sznaucer olbrzym niejest w stanie sie swobodnie obrucić. Ścianki są zapleśniałe i wilgotne przez cały rok, nie ocieplony ( tylko zima udało się nam kupic tam piecyk typu "KOZA" z szamotem ). Są tam umieszczane najczęściej chore psy, załatwiają się na swoje posłania i na wybiegach, panuje tam niopisany fetor.
  20. Dzisiaj też była troszkę męcząca noc, ale nie tak jak wczoraj. Neska poprostu kaszlała, ja nie miałam odwagi jej klepać więc tylko ją głaskałam i podawałam wodę do picia, nie chciałam aby sie zalała. Odkaszlywała tą wydzielinę, nie była jeszcze żadka, czasami nawet miała problem z jej połknięciem, ale poradziła sobie wzorowo, troszkę wypluła i mogła dalej spać. Do tego był przy kaszlu bardzo dziwny odgłos, jakby jej burczało gdzieś w płucach, powiem dzisiaj o tym Pani doktor. Tak to spała i nadal śpi, zrobiła kilka razy siusiu, teraz zrobiła podbarwiona krwią, ale bardzo mało było tej krwi, miała zapchany nosek chwilkę czasu mi zajęło jej go odetkać, ale się udało i teraz oddycha spokojnie. Na mój gust oddycha juz dość ładnie ( nie licząc chwil gdy sie poddenerwuje gdy podejdę do nie ) stara sie nabrac więcej powietrza i na dłużej. Zobaczymy co dzisiejszy dzień przyniesie.
  21. Dziękuję AFN za pomoc finansową, muszę jutro ponowić aukcję, choć odezwały się tylko dwie osoby :(
  22. Zobaczcie jak sobie już mogę spać, nadal oddycham szybko i płytko, ale cudów w jeden dzień nie mozna wymagać. Ważne, że moge spać.
  23. Miałyśmy pecha bo gdy dojechałyśmy do lecznicy był akurat zszywany pies, więc godzinkę przesiedziałyśmy w poczekalni, w pewnej chwili zaczęłyśmy się zastanawiać, czy fioletowe dziąsła to normalny widok, uznałyśmy że chyba jednak przesadzamy. Wreszcie nadeszła nasza kolej, Neska natychmiast dostała witaminy dożylnie, srodki różnego typu, np. jeden był zabezpieczjaący aby płyny małej nie załały i nie udusiły, potem przeszłyśmy do innego gabinetu na kroplówke i tam zobaczyłyśmy, że dziąsła są jeszcze bardziej fioletowe, ciocia Witokrecia poszła powiedzieć o tym Pani dr. ale ta już trzymała w ręce steryd który podała Nesce. Kroplówka schodziła cały czas bardzo wolno bo nie można było doprowadzić do zalania jej organizmu. Dziąsełka pomału dochodzą do ładu, Neska nadal z trudem ale już lepiej oddycha, zaczęła używać płuca bo wczęsniej jaby oddychała tylko przeponą. Z nosa juz prawie nie leci ropa, raczej woda za to doznałyśmy załamania, gdy Neska wysiusiała sie z krwia podczas kroplówki, zostałysmy poinformowane, że wirus przedostał się do układu moczowego dostała na to cyklonamine. Teraz sobie już spokojnie śpi i wypoczywa po ciężkiej nocy oraz dzisiejszym dniu, męczy się jeszcze biedna, ale przynajmniej może łatwiej oddychać. Jutro ponownie taka sama kuracja w lecznicy. Przepraszam ze tak malo skladnie napisalam, ale ten dzien byl pelen wrazen, Neska napewno sie lepiej poczula bo w ciagu dnia nie byla w stanie merdac ogonkiem a po skonczeniu kroplowki, przespaniu sie troszke juz byla weselsza, ogonek byl w ruchu.
  24. Zaraz jedziemy, czekamy na dojazd cioć Witokret. Neska nawet się położyła i wreszcie lekko drzemie, nadal bardzo ciężko oddycha, krótko i płytko :( Nie chcę jej ruszać ani głaskać bo wtedy sie podnosi i stoi, lepije już niech sobie leży.
×
×
  • Create New...