morisowa
Members-
Posts
4908 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by morisowa
-
To jest jeden podły, zwyrodniały osobnik. Ale mnie zastanawiają inni, jego otoczenie. Piszę to, ponieważ pomijając Warszawę to moja miejscowość jest 20 km od Świryd. I o takim bestialstwie się nie mówi!!! moja rodzina wie ode mnie :-o Nikt w mamy pracy nic nie słyszał... ale gdy kogoś pies ugryzie, to jest głośno o bestii, że ojej :roll: Sunia miała takie szczęście, że wieść o niej dotarła do Warszawy... Dziękuję Ci Emir!!! i inni, którzy się zaangażowali
-
[quote name='Nanami'] Postaram sie coś wysupłać dla ślicznych psiaków... :shake:[/quote] Dzięki! każda wpłata się liczy, razem uda się uzbierać! psy nie mogły czekać, aż znajdą się fundusze, ale dług trzeba spłacić... Pieniądze są zbierane na konto Funduszu i będą przelane bezpośrednio na konto lecznicy. Jutro zeskanuję kartkę od lekarza - koszty z pieczątką lecznicy i podpisem weta. Rachunek dostaniemy, gdy wpłyną pieniądze.
-
[B]Operacja Reksia trwała 2,5 godziny[/B]. Widziałam zdjęcie tej nogi - rzeczywiście potrzaskana kość wyglądała jak kwiat. Lekarze zastanawiali się, czy uda się uratować łapę... Operowało go dwóch chirurgów. Poskładali kości i zaśrubowali. Na nodze jest stelaż zewnętrzny. [B]Potrzeba 16 tygodni żeby to się wszystko zrosło...[/B] Przez ten czas Reksio wymaga opieki, leków, przemywania rany... Oczywiście opiekę psiak ma zapewnioną. Jest u pani Ewy. Ale trzeba uregulować rachunek z lecznicą. [B]Operacja 1200 zł + 60 zł RTG.[/B] Leki na tydzień. Potem będą kontrole, kolejne zdjęcia. Dla pani Ewy wystarczającym wydatkiem jest utrzymanie psa i koszt dojazdów. Pies jest piękny. Rasowy ON to nie jest, ale prawie. I wyjątkowy. Duży, kudłaty - jakby półdługowłosy owczarek. A to zdjęcia jeszcze na stole, tuż po operacji: [IMG]http://img451.imageshack.us/img451/7749/img1780oo6.jpg[/IMG] [IMG]http://img145.imageshack.us/img145/4289/img1782mm2.jpg[/IMG] [IMG]http://img451.imageshack.us/img451/8778/img1785fl2.jpg[/IMG] [IMG]http://img451.imageshack.us/img451/5403/img1789hk0.jpg[/IMG] Reksio ułożony w samochodzie. [IMG]http://img145.imageshack.us/img145/1306/img1808zr8.jpg[/IMG] Okazało się, że gorzej jest z sunią. Wtedy jej zdjęcie nie wyszło, ale nie miała już powtarzanego, bo wszyscy zajęli się ustalaniem co z Reksiem. Wydawało się, że to "tylko" złamana noga, zdjęcia miała mieć dziś rano. Niestety okazało się, że [B]Dusia nie była świeżo po wypadku, musiało minąć kilka tygodni...[/B] A to oznacza, że to najprawdopodobniej był czyjś pies, sunia wpadła pod samochód, przynieśli ją a może sama doczołgała się do domu... i tam "spokojnie" leżała. Przecież każdy wie, że pies sam się wyliże. A jak nie, to znaczy, że było bardzo źle i tak miało być. Skoro mijał czas, a sunia dalej nie chodziła, to [B]wyrzucili ją przed szkołę...[/B] Dusia musiała bardzo cierpieć. Choć miała uszkodzoną "tylko" jedną łapę (miednica jest w porządku) to tylko leżała, nie chciała wstawać. Stąd podejrzenie, że coś z miednicą lub nawet z kręgosłupem. Okazało się, że [B]Dusia ma połamane kości śródstopia[/B] tak, że jest przerwa na całej długości łapy - po prostu na pół z przesunięciem. Lekarze powiedzieli, że nie ma szans na uratowanie stopy. [B]Nigdy nie odzyska władzy w łapie.[/B] [B]Do tego połamana kość udowa.[/B] Dusia w takim stanie leżała bez pomocy przez kilka tygodni. Koszmar i brak słów na jej ból. [B]Została podjęta decyzja o amputacji. Koszt 460 + 100 RTG.[/B] Dusia to maleństwo takie do pół łydki, waży dokładnie 4 kg 15 dag. Tu czeka na decyzję, lekarze oglądają zdjęcia. [IMG]http://img101.imageshack.us/img101/9345/img1778kp9.jpg[/IMG] I bezwładna łapka: [IMG]http://img145.imageshack.us/img145/9509/img1775lo8.jpg[/IMG] Po operacji, jeszcze na stole.. [IMG]http://img101.imageshack.us/img101/1461/img1802ju4.jpg[/IMG] i w samochodzie: [IMG]http://img101.imageshack.us/img101/543/img1805wd6.jpg[/IMG]
-
Biedna sunia... Emir, dziękuję! [QUOTE]a tą sprawę powinno się nagłośnić w okolicy , gdzie ten bydlak mieszka -rzeczywiście następne może być nie daj Boże jakieś dziecko !!![/QUOTE] Właśnie byłam bardzo zdziwiona, że w Bielsku o tym cisza. Przecież ludzie w małym miasteczku lubią pogadać. Moja mama o niczym nie słyszała. Dowiedziała się ode mnie, myślałam, że w pracy dowie się od ludzi szczegółów (w szkole jest sporo ludzi z okolicznych wsi) a tam nikt nic nie słyszał :angryy: nie było w gazecie, nie było w radiu, ludzie milczą. Ale jak podwórkowy (łańcuchowy) pies pogryzł właścielkę, to wszyscy wiedzieli i każdy chciał bestię zabić. Tylko moja mama w pracy stwierdziła, że po pierwsze nie wiadomo, czy pies nie był np. bity, to patrzyli dziwnie :roll: Trzeba nagłośnić choćby w kontekście tego, że teraz może dorwać dziecko (ludzie uwielbiają, gdy chodzi o dziecko :roll: )
-
[quote name='milena182'][B]apsa nie chcialabys zeby gacek zostal u ciebie?[/B][/quote] Prawowitą "właścicielką" podlaskiego gacka jestem ja i to ja będe decydować, z kim podpiszę umowę adopcyjną :p Apsa nie ma szans! :diabloti: On za młody, za ładny, za grzeczny :diabloti: Dla Apsy jest Tuf :evil_lol: [IMG]http://i68.photobucket.com/albums/i28/punia/psy/sabamoripunia.jpg[/IMG] Też uwielbiam ten portrecik - ulubione psiska razem :loveu:
-
Wreszcie podaję prawidłowe dane lecznicy: dr Rafał Mohsan Bielawa 9 Konstancin Jeziorna tel. 022-754-39-19 Co do suni nie wiem jak wygląda, wypytam jutro, wiem tylko, że mała, zwykła kundelka. Ze zdjęciami jest problem, bo ona nie ma aparatu ani netu, a ja za to nie mam jak tam pojechać. Jeśli się zgramy, to może jutro wieczorem będą fotki. Jak nie, to w sobotę.
-
Dzięki [B]Beka[/B]! psy na razie są u pani Ewy, nie trzymają ich w lecznicy, zostaną przywiezione na operacje w piątek rano - tak uzgodnili lekarze. Operacje będą, ale dług trzeba będzie spłacić. Pieniądze myślę, że najlepiej na AFN, a najwyżej potem z AFN pójdzie na konto lecznicy. Może jako "potrącone psy Chynów" ?
-
Wszystko to działo się wczoraj. Dwa psy. Jednego dnia. W jednej miejscowości, 1 km od siebie... Ktoś powiadomił panią Ewę (ma mini-przytulisko pod Grójcem), że w Chynowie, [B]w rowie przy stacji BP leży owczrek niemiecki[/B]. Pojechała - [B]potrącony pies nie mógł wstać[/B], trzeba było wycignąć go z głębokiego rowu. Sama nie dała rady. Pracownicy stacji stwierdzili "niech zdycha". W końcu pomoc drogowa wyciągnęła z panią Ewą psa do jej samochodu. Piękny owczarek niemiecki, chyba długowłosy, ewentualnie półdługowłosy, młodziutki - rok, max 1,5 roku. Za chwilę kolejny telefon. Przed szkołą, czyli 1 km dalej, przy drodze leży [B]mała sunia, zwykła kundelka. Nie rusza się. Potrącona[/B]. Oba psy obejrzał miejscowy wet współpracujący z panią Ewą i od razu wysłał towarzystwo do Konstancina na prześwietlenie. Tam psy miały rentgen i obejrzał je chirurg ortopeda. [B]Owczarek ma bardzo skomplikowane złamanie podudzia[/B]. Żeby uratować nogę[B] konieczna jest poważna operacja[/B]. Trzeba te odłamki poskładać... Będzie miał drutowaną nogę. Oczywiście to kosztuje, dużo kosztuje. Ale i tak od razu został ustalony termin operacji, bo przecież nie można tak zostawić psa. W piątek rano zoperuje go dwóch chirurgów w Konstancinie. Ten, który oglądał psa, powiedział, że sam się tego nie podejmie, przyjedzie jeszcze jego kolega. Operacja będzie kosztować koło 1000zł ... ta suma jest nieosiągalna dla pani Ewy... ale powiedziała, że uzbiera... jakoś... no i prosi o pomoc... Przecież nie mogła zostawić psa w rowie. Nie uśpi go teraz z braku pieniędzy. [B]Sunia, 2-3 letnia kundelka[/B]. [B]Ma złamaną tylną łapę[/B], z przemieszczeniem. W piątek również zajmą się nią chirurdzy. Nie wstaje, najprawdopodobniej ma też [B]uszkodzoną miednicę[/B] - będzie miała robione kolejne prześwietlenie, bo wczoraj zrobiono tylko zdjęcie nogi. Oczywiście jej operacja to następne koszty... ale ona tak ufnie patrzy na wybawicielkę... Pani Ewa się "wpakowała". Ale chyba każdy z nas by się tak samo wpakował, nie zostawiłby tych psów na ulicy. A "dobrzy ludzi" już swoje zrobili - powiadomili taką jedną, co w okolicy zajmuje się psami. Już po kłopocie... Proszę o wpłaty [B]na[/B] [B]AFN,[/B] tak będzie najlepiej: [B][U]Numer konta:[/U][/B] [SIZE=3][B][SIZE=4][COLOR=#000080]78213000042001038801430001[/COLOR][/SIZE][/B] [B][SIZE=3]VWBank[/SIZE][/B] [COLOR=black][SIZE=2][B]ALARMOWY FUNDUSZ NADZIEI NA ŻYCIE[/B][/SIZE][/COLOR] [B][SIZE=2][COLOR=black]UL.JAGIEŁŁY 5 M 19[/COLOR][/SIZE][/B] [B][SIZE=2][COLOR=black]14-100 OSTRÓDA[/COLOR][/SIZE][/B] [SIZE=2][B]nr konta dla przelewów z zagranicy [/B][/SIZE] [B][SIZE=2]INGBPLPW[COLOR=black]78213000042001038801430001 [/COLOR][/SIZE][/B][SIZE=2][COLOR=black]opłata za przewalutowanie 40zl :/[/COLOR][/SIZE] [/SIZE] [B]Sposób zapisywania tytułu przelewu, np "od: ________dla: Potrącone psy Chynów"[/B] [B][B][SIZE=3]Aktualne rozliczenie:[/SIZE][/B] [/B][B]Rachunek[/B] w lecznicy za dwie operacje i leki na początek - [B]1820 zł[/B] Już [B]wpłacono[/B] na konto lecznicy - [B]1260 zł[/B] Jest zebrane [B]na koncie AFN[/B] - [B]160 zł[/B] [SIZE=3]pozostały [B]dług[/B] - [B]400zł[/B][/SIZE] Oczywiście potem były jeszcze kontrole, dodatkowe badanie Dusi dlaczego nie chodzi... no i jest ta trzecia, sunia, o której pisała Shikka, na którą na razie nie ma pieniędzy, póki nie odda się całego długu.
-
Oryginalny i śliczny TUF czeka na dom...i się doczekał ! Ma dom.
morisowa replied to Kostek's topic in Już w nowym domu
[IMG]http://i68.photobucket.com/albums/i28/punia/psy/PICT3078.jpg[/IMG] -
[B]karina1002, Emir, Arka[/B] - sunia ma szczęście, że się nią zajęłyście! oby dziś było zrzeczenie [QUOTE]chodzi mi o to, ze skoro wspomnial o chorobie, wogole, i miala sunia kleszcze, to jednak w tym regionie maja przypadki babeszjozy. Mimo,ze teoretycznie, sprawdzilam na mapie 'babeszjozowej' teren nie jest 'chorobowy'.[/QUOTE] to dziwna ta mapka - 20 km od tej wsi mój pies po jednym kleszczu miał babeszjozę i to dwa razy - wczesną wiosną, zanim go zabezpieczyłam i w wakacje, choć miał frontlain użyty... Ale jak sunia przeżyła tam 7 lat, to może nie zachoruje akurat teraz. [quote name='karina1002']bardzo proszę nie róbcie afery w Białymstoku i nie mówcie co jest w schronisku, bo myslę że Suwałkom daleko do Białegostoku. Byle jakiego rozgłosu nam tu nie trzeba.[/quote] ja się nie czepiałam Białegostoku, a gmin sąsiednich, które nic nie robią, odkąd Białystok odmówił (słusznie!) przyjmowania psów
-
[quote name='karina1002'] Miejsc jest na 80 psó, a samych psów jest ponad 140. Więc nie przyjmują i tyle. [/quote] I rozumiem, że nie mogą przyjmować. Bo to była paranoja, gdy to schronisko przyjmowało jeszcze z tylu okolicznych gmin. Tylko czemu teraz te okoliczne gminy nic z psami nie robią... :shake: Każdy pobyt u rodziny mnie boli. Ta jedna sunia ma w tym wszystkim szczęście - opisali historię w Fakcie, teraz jej życie się zmieni. Ale czy kiedyś zmieni się ogólnie sytuacja na Podlasiu?
-
W lokalnej prasie nic nie ma o całej sprawie. Za to znalazłam świeżutki artykuł o schronisku w Białymstoku: [B]Schronisko nie dla psów[/B] Interwencje. To koszmar jak nas potraktowano w schronisku – żali się Rafał Karny z Białegostoku. Chciał oddać psa, który się do niego przybłąkał. Ale został odesłany z kwitkiem. Kierownik schroniska rozkłada ręce i tłumaczy, że nie ma miejsc. Pies to młody amstaff. Przybłąkał się do rodziny pana Rafała w niedzielę. Ale oni mają już psa. I nowy czworonóg niezbyt dobrze zareagował na starego pupila. Właśnie dlatego, postanowili oddać psa do schroniska. – Ale w schronisku powiedziano nam, że nie ma miejsca – opowiada Rafał Karny. – Kiedy nalegałem, usłyszałem, że wezmą zwierzaka – jeśli zapłacę 250 zł i udowodnię, że jest mój. Później zmienili zdanie i powiedzieli, że nawet za tysiąc złotych psa nie przyjmą. Rafał Karny postanowił postawić pracowników schroniska przed faktami dokonanymi. Po prostu zostawił psa na terenie azylu i wyszedł. – Zamknąłem bramkę. Kierownik ją otworzył i pies wybiegł... na ulicę, prosto pod koła samochodu – wspomina Rafał Karny. Ostatecznie zabrał psa do siebie. – Jak pracownicy schroniska mogą tak traktować zwierzęta? Przecież amstaff jest psem niebezpiecznym. To nie jest kundelek, który może biegać po ulicy. Nie wiadomo, co może zrobić – denerwuje się nasz Czytelnik. Kierownik schroniska wyjaśnia, że placówka jest przepełniona. – Nie przyjmujemy psów od osób, które je przyprowadzają. Teraz mamy około 150 zwierzaków, a miejsc jest na 60 – tłumaczy Jerzy Matys, kierownik schroniska. Przekonuje, że ani on, ani żaden z pracowników nie otworzył bramy specjalnie, nikt psa nie wypuścił ze schroniska. – Sam wybiegł – mówi Matys. A to, że bezpańskie, błąkające się po osiedlu Dojlidy zwierzę, należy do rasy niebezpiecznej, dla schroniska było dodatkowym argumentem, aby go nie przyjąć! – Bo takie psy trzeba trzymać w oddzielnym kojcu, a nie razem z innymi. Zdarzały się już przypadki, że psy gryzły się między sobą, nawet jeden odgryzł łapę drugiemu – tłumaczy Jerzy Matys. Marta Romańczuk Opublikowany — 19. Października 2006
-
[quote name='enia']Gdzie ta sunia jest teraz???[/quote] Właśnie tego nie wiadomo... chyba tylko organizacja na drodze oficjalnej może się dowiedzieć. Gazeta Fakt nie jest zbyt wiarygodnym źródłem informacji. Jedyne schronisko w okolicy to Białystok, ale normalnie nie przyjmują psów stamtąd. No chyba, że ją jako od policji. Ale przypuszczam, że sunia nadal w tej wsi...