Jump to content
Dogomania

mar.gajko

Members
  • Posts

    21427
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    34

Everything posted by mar.gajko

  1. I co można powiedzieć? Że ludzie to wielkie świnie, najgorsze łachudry i szmaty.
  2. Ekro, nie ulega wątpliwości, że on był bity. Bał się różnych rzeczy. Może cieć go dopadł w pomieszczeniu. Naprawdę jest to problem. Do weta był wnoszono-wciągany. Walczył. Teraz próbuję delikatnie go nauczyć choćby tylko wchodzenia na ganek, on momentalnie tyłuje i wyrywa się ze smyczy. Czego normalnie absolutnie nie robi. Chodzi na smyczce ładnie, trochę ciągnąc jak się zapomni, ale momentalnie już na słowo "powoli" zwalnia i nawet wraca "do nogi". Ja dla niego bym chciała taki normalny dom, bo on się nadaje. Żeby mieszkał sobie w domku lub mieszkaniu, ale nie moge komuś zafundowac psa, z któym walczy się przed drzwiami. A tak to niestety wygląda teraz. Cały czas mam nadzieję, że to się zmieni i pracuję nad tym, bo z jego niezbyt bujną z natury sierstką, szkoda mi go na kojec. Liczę na to, że się przełamie.
  3. Aż nie takie help. Pan Tomek za poprzedni miesiąc dał maksymalną zniżkę, także straczy na kastrację umówioną na jutro. Jakos powolutku sobie poradzimy. Są psy po wypadkach, gdzi epomoc jest bardziej potrzebna. A swoją droga Nortonek to już inny psiak. Jak on podskakuje, bawi się. Ogon już zawsze w górze. Łebkiem podbija trękę do głaskania. To naprawdę super psiak. Tylko te pomieszczenia... Ostatnio nawet próbowaliśmy na kabanos cielęcy wwabić go na ganek. Jak w ogień, tak się boi.
  4. Oh, właśnie wzięłąm (trzecią) pożyczkę w banku, mają dzisiaj, jutro przelać. Jakoś być musi.
  5. Chyba, a raczej napewno spełnia. Już następnego dnia po przyjeździe Pani była zadowolona z malutkiej Truśki, wtetdy dzwoniłyśmy i my i Dorotka i wyglądało na pełną akceptację. I to się nie zmieniło. Wsyztscy chyba już się "dograli" i jest super. Dla mnie ważne jest zawsze czy zwierzęta się dogadują, bo często w tym jest jakiś problem, a ludzie nie zawsze mają cierpliwość, i stąd szeroka wzmiaka o dogadaniu się z owczusią. Myślę, że z Panią Marią dogadały się jeszcze lepiej.
  6. No jesu, brak wieści to najlepsze wieśći. U Trusi wszytsko OK, przed chwilą rozmawiałam z Dorotą. Je, bawi się z suńką, zadowolona i już zadomowiona. USg w przyszłym tygodniu, bo chyba we Wrocłąwiu. Jak na razie pełnia szczęścia, i oby tak dalej. Cóś z tą wścieklizną mi się pomięszało, czy ja dobrze kojarzę, że książeczkę nie od tego psa wam dali. I chyba ustaliliśmy, że trzeba doszczepić, mimo, bo Pani pyta, a mi się w głowie zastój zrobił czy to od tego psa historia (hi,hi). Ciotkę Beę też pozdrawiamy.
  7. Szukamy, szukamy. I lepiej "dwa razy dobrze nie wydać, niż raz źle". On musi mieć w "swoim typie luksus". Czyli, niestety, dom z ogrodem ale starszelnie kochający i ze smakowitym jedzonkiem i spacerkami.
  8. [quote name='Mefimej']A czy Norton jest na Allegro?[/QUOTE] Jest. Ja też się trochę martwię, że on nie na swoim jeszcze. Ale jak mawia moja babcia. Na wszystko przychodzi odpowiedni czas. Więc bez nerw i spokojnie czekamy na człowieka Nortonowego, bo taki gdzieś jest.
  9. [quote name='wandul 66']dlatego tym bardziej nie powinnas rzucac gromów o nie wykonanie sterylki aborcyjnej , mozna ja zrobic dla sztuki a KORA jej nie przeżyje , równie dobrze można pozwolic jej donosic ciąze i skończyc ja planowym cięciem cesarskim , wole miec 4 dodatkowe koty do szukania domow , niż uśmiercić tą , ktora tyle przeszła .[/QUOTE] Jeżeli tyle z tego zrozumiałaś, to mi żal ciebie i tych kotów.
  10. [quote name='Formica']:klacz::klacz::klacz::klacz::klacz::klacz::klacz: brawo za zawsze zdrowy rozsądek , trzeźwą ocenę sytuacji , głeboka wiedzę i umiejetnośc prowadzenia konwersacji ... gratuluje chęci wytłumaczenia , próby nakłonienia do zmiany decyzji i pokazania Twojemu rozmówcy potrzeby takiego ,a nie innego działania :stop: nie ma to jak stanąc z boku i być ostoja stoicyzmu i centrum inteligencji wszechświata , wytykając w sposób brzydki innym błedy nic innego przy tym nie robiąc:cool1:[/QUOTE] Ten co ma inne zdanie niż (osoby znające sie na rzeczy: położna i weterynarz) jest z góry skazany na niepowodzenia. To tak jak tłumaczenie babciom po kamienicach, iz nie należy karmić 5 tyg. kociąt mieszanką krowiego mleka z roztopionym masłem, bo przeciez to pożywne, tylko dlaczego pozdychały. Tłumaczysz raz, drugi, piąty a babcia kiwa głową i dzwoni za miesiąc że te kocięta to okropną sraczkę maja a dwa to już zdechły. To jak tłumaczenie babie u weta,że jej suka nie MUSI się raz oszczenić dla zdrowia, bo Pan Dohtor powiedzał, że musi. Ja całymi dniami tłumaczę, na zywo i przez telefon i chociaż tu cholera na dogo, wydawało się, że przynajmniej jakiś rozsądek panuje. Co ja będę głupia gadać, i tak nie ugadam. Masz rację naigrywając się, nie mam fachowej wiedzy książkowej, nie jestem ani wetem ani zootechnikiem. Jedyne co mam "za sobą" to ponad 40 lat życia z kotami, bardziej niż psami i to w czasach kiedy weci koty uważali za gatunek "nieleczalny". A każde robienie kotom krzywdy, nawet przez "dobroć" doprowadza mnie do pasji; może zbytniej? Może nie warto? Pewnie tak. Ja już kończę. Pozdrawiam laicko-kocio.
  11. [quote name='wandul 66']wiesz , za kazdym razem obiecuje sobie , ze nie dam sie juz wciągnąc w dyskusje z Toba , bo to bez sensu . Masz racje , siedze nad ta kotka całymi dniami i cieszę się ,że ma połamana miednice i może niedługo będe miała małe kicie , takie sliczne kuleczki . A najwięcej radości sprawia mi fakt , że moge ja kłuc , dawac zastrzyki , ciągnąc za ogon , niedługo pomyśle o podpaleniu . Prosze Cie , oszczędz mi juz swoich komentarzy , bo robi sie to niesmaczne , wydawało mi sie ,ze wiekszośc z nas grz w tej samej drużynie , ale chyba mamy inne piłki .[/QUOTE] Nie gram w drużynie egzaltacji i bezmyślnosci.
  12. [quote name='Formica']w ludzkim wachniecie o dwa tygodnie jest fizjologiczne... u zwierząt ( mówie o psach i kotach ) sa to dwa dni ( fizjologia) co do wykonania sterylki aborcyjnej moze by c ona wykonan i tuz przed samym porodem , oczywiście wiąze sie to z wiekszym ubytkiem krwi i wiekszym obciązeniem dla organizmu , ale w stanach zagrożenia zycia przy porodzie jest to wskazane. Przy czym ja cały czas mówie o aborcji nie o cesarce - różnice chyba wszyscy widzimy. QUOTE] Wiem to wszystko, ja też mówię CAŁY CZAS o kastracji aborcyjnej.
  13. [quote name='wandul 66']wiesz , co niektórzy wchodza na to forum i czasami zartują , zamiast rzygac :mad:[/QUOTE] Jeżeli kotka z niewładnym zadem i połamaną miednica jest tematem do żartów. To gratulacje. Dla mnie nie jest.
  14. [quote name='Formica']mówiłam , ze zalezy to od doświadczenia , sprzętu i wysokosci ciązy. Przy braku doświadczenia i sprzeu i w połoznictwie ludzkim zdarzają się świetne niespodzianki...[/QUOTE] W ludzkim "wachnięcie" o dwa tygodnie, przy dziewięciomiesięcznym rozwoju jest do naprawienia i zupełnie niegroźne przy współczesnej medycynie. Przy zwierzątkach nie jest. Raczej jest śmiertelne.
  15. [quote name='wandul 66']Poród Będzie Pod Koniec Sierpnia , Od Dzisiaj Zapisy Na Pw , W Razie Dużej Ilosci Zgłoszen ,zostanie Przeprowadzona Licytacja:evil_lol: :evil_lol: :evil_lol: :evil_lol: :evil_lol: :evil_lol:[/QUOTE] Ach jaka radość!!!!
  16. [quote name='wandul 66']zacytuj , gdzie piszemy o porodzie , chyba ze dla Ciebie poród czy cięcie cesarskie to to samo ?[/QUOTE] Czy cesarskie cięcie nie jest formą przychodzenia na świat ssaków przy braku możności porodu naturalnego. Osobników w pełni ukształtowanych i gotowych do samodzielnego życia? Cesraskie cięcie jest formą porodu. Kastracja aborcyjna lub aborcja nie jest formą porodu.
  17. [quote name='Formica']mar. gajko wierz ,ze weterynarz (nie pajac) jest w stanie rozpoznac tydzień ciązy jesli jest ona wystarczająco wysoko i ma doświadczenie ( oraz sprzet :cool1: ), może nie z dokładnościa do dnia ( co wykonalne nie jest) [/QUOTE] Tydzień mniej więcej, ale nie termin porodu. Dużo miałam "określanych" terminów, po USG i RTG, największe wachniecie, które wykluczyło kastrację wynosiło 17 dni.
  18. Przeraził mnie entuzjazm z jakim się pisze o prodzie kotki z niewładnym zadem i połamaną miednicą. Ni mni ni więcej "tylko to poczułam".
  19. [quote name='wandul 66']a cięcie cesarskie zostanie wykonane jak najszybciej[/QUOTE] Czyli wyjmujemy 5-6-7 tygodniowe płody??? Bo ŻADEN, bez urazy, weterynarz, nie powierdzi wysokości ciąży na 100%, jeżeli mówi inaczej to jest pajac. I co robimy z tymi płodami (właśnie z niewykształconymi płuckami)???? Daruj sobie, swoje doświadczenie, bo żadne ono jest.
  20. [quote name='wandul 66']sadyzmem czystej wody byłoby operowac bezposrednio po urazie i narazic kota na zator płucny czy inne swiństwo , dziękuje za te miłe słowa uznania[/QUOTE] Bezpośrednio? Nie! Standartowo 3 doby "kwarantanny" pourazowej. Ale potem badania a nie "niech sobie urodzi".
  21. Drogie dziecko, ja ma w tej chwili ok. 30 kotów, którym szukam domów. Każdy ma jakiś problem mniejszy lub większy. Jeżeli sobie nie radzisz z jednym kotem, to się tym nie zajmuj. Czy kot miał robione EKG ??? CZy stan serca i krążenia NIE POZWALA na narkozę i zabieg. Czy ktoś wogóle to wziąl pod uwagę. NIE. Chcemy mieć kotecki, malutkie i śliczne, niech się stara pomęczy. Skąd ty będziesz wiedzieć kiedy ona zacznie rodzić, czy otworzysz ją wczesniej????? Tak na oko???? Rozumiem, że "zobaczysz" pierwsze skurcze porodowe i wtedy zafundujesz jej cięcie. Nie zobaczysz!!!! Ona się spokojnie pomęczy zanim TY to dostrzeżesz. Ty nie masz zielonego pojęcia o kotach!
  22. Pozwalanie na rodzenie kotce z połamną miednicą jest dręczeniem zwierzęcia. Wyobraź sobie, że to ty masz połąną miednicę i masz urodzić kilka sztuk. Wet, który to doradził jest albo barbarzyńca albo z LPR. Poza tym co? Cesarskie cięcie jej zafundujesz właśnie już po bólach i niemożnosći wykocenia, zamiast to samo zrobić teraz i nie odwapniając jej całkowicie organizmu. Przecież to jest sadyzm czystej wody. Jak to czytalam to mi się chciał rzygać, po prostu. Tyle egzaltacji, tyle głupoty i wszyscy się ciesza jakie to wspaniałe ciotki. Sobie zafundujcie poród po wypadku z połaną miednica a nie kotu, który nie chodzi. Zgroza. ps. Koty mruczą nie tylko z zadowolenia, koty mruczą przy silnych stanach bólowych. Jest się z czego cieszyć!!!!
  23. Przekaze Pati (bo to inna Patia - nie ta nasza z dogo - tylko nasza z AMICUSA). Mam nadzieję, że będzie odzew. Bo Azulkowi te pieniązki dają szansę na życie.
  24. Z przeprosinami, Patia wyjechała. Ale dzwonila przed chwilą. Już wystawia. Popytam też w Krakowie o ten Vetmedin ile w hurcie kosztuje. (Na ile czasu takie opakowanie starcza Azulce?)
×
×
  • Create New...