-
Posts
21427 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
34
Everything posted by mar.gajko
-
TARNÓW-jamnisia-już w nowym domu w Kłodzku :)
mar.gajko replied to _Aga_'s topic in Już w nowym domu
Ze zdrowiem jest dobrze. To znaczy wszytskie parametry wątrobowo, trzustkowo, nerkowe sa w największym porządku. Jest leukocytoza - ale to te jelitka - antybiotyk podtrzymany - będzie musiała brać betamox jeszcze do końca przyszłego tygodnia. Teraz bierze zastrzyki - ale w przyswzłym tygodniu już można podawac tabletki. No i oczywiście lekka anemia, ale to chyba przy jej wyglądzie było oczywiste. Więc tak, zasadniczo suńka z lekami może jechać już teraz. Może się doelczyć w Krakowie. Są dwie możliwości. Nie wiem jak byłoby lepiej, zależy jak ta pani by chiała. Co do cieczki to na razie jeszcze nie wiem czy się kończy czy zaczyna i to może potrwać z tydzień, dwa zanim się okaże. Agnieszko, Morgan - jakie decyzje. Czy "na gwałt" szukać transportu? Czy trochę czekamy jak się sytuacja rozwinie? -
KRAKÓW - Birint - zostawiony bez słowa wyjaśnienia
mar.gajko replied to mar.gajko's topic in Już w nowym domu
Nie sądzę żeby był mordercą kotów, czy czegokolwiek. Owszem trochę pogonić, tak dla zabawy... Ale nie ma instynktów łowieckich, więc powinien się przyzwyczaić do kotów. -
KRAKÓW - Birint - zostawiony bez słowa wyjaśnienia
mar.gajko replied to mar.gajko's topic in Już w nowym domu
Co do kotów to nie wiem, ale to fajne łagodne psisko. Ma dokladnie 5 lat. Widziałam książeczkę. I on mieszkał w mieszkaniu w bloku, więc ta opcja jest też możliwa. -
TARNÓW-jamnisia-już w nowym domu w Kłodzku :)
mar.gajko replied to _Aga_'s topic in Już w nowym domu
[quote name='Bea1']nie jestem dzieckiem i wiem jak powinna wyglądac umowa adopcyjna a druga sprawa, jeżeli sunia jest szczenna mimo.. Twojej zgody na "adopcje do Wrocławia" Pani może sama zrezygnować..bo wcześniej nie było mowy, że sunia może być szczenna..dlatego trudno przewidzieć.[/QUOTE] Beo1 jamnicza mamo kochana:loveu: , wiem, że wiesz. Tak tylko przypominam - taki charakterek:oops: . My w Krakowie jesteśmy maleńkim przystankiemw jej życiu. Jak tylko wyniki będa ok. sama rusze niebo i ziemię aby transport do Wrocławia był. A z tą cieczką , to nie wiem, wydawało mi się, że trzeba powiedzieć, że istnieje taka możliwość że suńka ciężarna jest. Jak się okaże że to początek, to cudnie. A jak nie to... chyba trzeba będzię ją ciąć i to też trzeba wiedzieć. -
TARNÓW-jamnisia-już w nowym domu w Kłodzku :)
mar.gajko replied to _Aga_'s topic in Już w nowym domu
Ona skacze z czterech łapek do góry, jak kangurek. Jak się cieszy. -
Jadwigo dzięki!!! Ciapek bogatszy o 50 zł, czyli z Camarowego "zapasu" bierzemy na weta tylko 50. No i zobaczymy co dalej. A Ciapek wczoraj jak go odbierałyśmy z lecznicy tak się cieszył, tak podskakiwał, taki był szczęśłiwy, że nas widzi. Wiecie rozpacz czarna człowieka za serce chwyta. Jak temu biedakiwi malutko do szczęścia trzeba i nikt mu tego w zyciu nie dał. Strasznie to smutne. Zmieniłyśmy mu karmę, teraz dostaje Pro Plan z jagnięciną i nie ma takich rozwolnień. Więc przy tym zostaniemy dopóki mamy.
-
Wszystko powiem Ciapkowi (z tym Cipkiem). O długach za hotel nawet nie rozmawiałam. Exwłaścicielka dała 100 zł i to tyle co mamy. W hotelu jest od zeszłaego piątku. Niby baba podpisała, że pokryje koszta hotelu i leczenia ale... ja bym w to nie wierzyła. Wypnie się i albo już wyjechała albo wyjedzie do tej Anglii i tyle ją zabaczymy.
-
Niestety tylko domek z ogrodem. Norton nie chce wchodzić do żadnych pomieszczeń. Trzeba go wciągać na siłę i jest bardzo niespokojny. Usiłowałam go "przyuczyć" ale niestety, nawet zaciągnięcia na ganek domu powoduje chęć natychmiastowej ucieczki i szarpanie sie na smyczy. Mimo tego, że już ma do mnie zaufanie i wydaje mi się że mnie lubi. jak słyszy jakiś niepokojący dźwięk lub widzi samochód to już nie pędzi w bok tylko chowa się za mnie. Słodki jest. Bryka, podskakuje uśmiecha się. Tak myślę, że po jakimś czasie może zaczął by wchodzić do domu, ale na start niestety przypada mu rola psa "ogrodowego".
-
TARNÓW-jamnisia-już w nowym domu w Kłodzku :)
mar.gajko replied to _Aga_'s topic in Już w nowym domu
Krew pobrana na wszytsko, morfologia z shylingiem i cała biochemia. Wyniki dzisiaj popołudniu. Mała zostala obmacana, obsłuchana. Na tę sraczkę powracającą dostałą leciutki antybiotyk bo jak bierze smecte to jest OK, jak przestaje to znowu. Humorek ma wyśmienity. Bawi się jak szalona. Wet powiedział, że na jego oko to ona nie ma 5 lat, najwyżej, ale to najwyżej 3. To młody wesoły psiak. Co do adopcji do Wrocławia to ja jestm otwarta, ale ostateczna decyja Tarnowianek. Jak zobaczę wyniki i będzie OK. Może jechac nawet jutro. Cieczki jest albo końcówka (i tu możliwość ciąży - usg nie wykryje takiej młodej ciąży) lub początek - to ciąży nie ma. Tak czy inaczej w umowach musi być wymóg sterylizacji, żeby przypadkiem "nie uciekła", "taka ładna, to niech ma młode", "dla zdrowia raz musi", etc. -
To jak w dobrym horrorze - na początku trzęsienie ziemi , a potem napięcie tylko rośnie. Wyniki DOPIERO we środę. Trzy próbki krwii pojechały do badania. Jak do tej pory koszt wszystkich badań weterynaryjnych, z wczorajszym to punkt 200 zł. Na razie "dokładam" do Ciapkowej 100 drugą od Camary - co to miało być na "rózne inne".
-
Kraków: Mix bokserka - znowu w schronisku, potrzebna pomoc!
mar.gajko replied to Trop's topic in Już w nowym domu
Czy suńka juz jest bezpieczna???? -
Ciapek dzisiaj ma te badania. Ja siedzę w robocie Luiza wzięłą urlop i pojechala już do Wieliczki po Ciapka. On bardzo źle znosi kojec i obecnoś innych psów, może, a nawet na pewno przypomina mu się schronisko, dlatego też na noc Ciapek wędruje do "warsztatu" tam dostaje kocyk, kurtkę z zapachem i jedzonko i wodę ii tam śpi spokojne. Na dzień jest w kojcu, no na razie tyle "komfortu" mu możemy zapewnić. Jesu jaki on biedny, ak on tęskni za człowiekiem, jak on się cieszy za każde głaśnięcie i słowo. Qrew blada z tej zdziry, taką krzywdę psu zrobić. Nie mogę o tym spokojne myśleć.
-
Sorry, ja beznetowa w weekendy. Telefony wyżej wszytskie dobre. Można podać. I dziękuję. Nortonek w formie znakomitej. Jesu jak on się cieszy z życia. Jaki uśmiechnięty. Szybko domek. dziasiaj ma być w wyborczej. Nie wiem czy jest, bo ... nie kupiłam jeszcze.
-
TARNÓW-jamnisia-już w nowym domu w Kłodzku :)
mar.gajko replied to _Aga_'s topic in Już w nowym domu
Kochane, wszytsko jest OK. Sunia jest spokojna, zadowolona, chodzi pieknie na spacerki, zjadła by wszystko. DOstaje malutkie porcje ale często. Cały czas sparwdza czy Dorotka jest przy niej. Dzisiaj wizyta u weta i badania krwii, ale sądzę iż to wychudzenie to kwestia odpędzania od miski, a nie jakichś zaburzeń w pracy watroby czy nerek. Trzeba się upewnić. Myślę, że tu trzeba porobić badania, ciut odkarmić i jechac do Wrocka jak tam jest domek, chyba, że tu się coś znajdzie na pniu. Tosia pozdrawia cioteczki tarnowskie i dziękuje za uratowanie życia. Jeszcze tydzień, dwa a padłaby poprostu z głodu. -
TARNÓW-jamnisia-już w nowym domu w Kłodzku :)
mar.gajko replied to _Aga_'s topic in Już w nowym domu
Dziewczyny i co słychać? My czekamy, ale faktycznie jak jest domek stały to nie ma co się zastanawiać. Na jamnisię od Dąbrówki wpłynęła 100 zł, jak się wyjaśni co i jak, czekam na dyspozycje gdzie "oddać" pieniążki. -
Jeżeli to tylko to, to będzi emusial jeść Renala. Wszytsko w poniedziałek sie okaże. Na razie zabronili kombinować i zmieniać cokolwiek. Musimy wytrzymać do poniedziałku. Jeżeli się okaże , że to tylko mocznica, a nie żę mocznica jest efektem tego paskudztwa, to osobiście zakupię mu karmę RC lub Hills'a choćbym miała sama nie żreć tydzień.
-
Na tej łysinie, co była taka zaskrupiała z rankami, teraz ... wyrasta sierstka. Piękna nowa sierstka!!!!!!! Czarniutka, błyszcząca, króciutka sierstka!!!!!
-
AMICUSOWE MALAMUTY - piękne, uśmiechnięte. Saba się pożegnała ['].
mar.gajko replied to mar.gajko's topic in Już w nowym domu
Malutki kwitną, chociaz upał im doskwiera. Wczoraj w ramach rozrywki laliśmy się wężem ogrodowym "prysznicem" było podkskiwanie, łapanie pyskami, chrumchanie i inne objawy zadowolenia. Cudne są. -
Włąściwie wczoraj pojechałyśmy aby tylko p. dr zobaczył Ciapka. Omówiliśmy wyniki. No i powiem wam, że qrwa chyba tak w życiu się nei ucieszyłam jak usłyszałam mocznica. Jak to proporcje się zmieniają. Zawsze wolałam wątrobę, czy serce - bo to się leczy, i oprócz drobnych niedogodności zwierzak żyje. A mocznika byłą najbardziej uciążliwa i niebezpieczna. A tu radość wielka. Że ma mocznicę. W poniedziałek próby dexametazonem - Cipake musi na cały dzien iść do lecznicy od 10 do 20 i stąd dopiero poniedziałek, bo p. dr nie ma w piątek, a Luiza urlop może wziąć w poniedziałek. Tu będzi epewność już na 100% czy ma to cholerstwo czy tez nie. Ale mi lepiej, jak po pierwszej wizycie nie mogłam na niego patrzeć suchymi oczami tak wczoraj już było ciut lepiej. Ciapuś jest wesoły, juz sie z nami zaprzyjaźnił, cieszy się. W samochodzie po pierwszych kilku minutach wędróek, układa się pięknie i leży, przekłada łepek nad fotele polizuje i idzie dalej leżeć. Jest taki kochany. Wczorajszy koszt wizyty to jedynie, zdaje się 4 zł, za badanie moczu, który łapałyśmy biegająć za sikającym Ciapkiem. Jesu, może będzie dobrze???? Bo przeciez przy mocznicy też jest wychudzenie, nadmierne picie wody i wymioty. Może to TYLKO to.
-
Do góry mały. Dzisiaj badań ciąg dalszy. Aż mi niedobrze w środku jak pomyślę, co moge usłyszeć w lecznicy. Jak jechałyśmy w poniedziałek to w pełni optymizmu, że mu się pomożę, coś ustali. A teraz nie chce mi się jechać, nie chce mi się tego słyszeć. Ciapuś chadza sobie na spacerki "dwukrotnie" bo i p. Tomek go prowadza a my potem, jak przyjeżdżamy, chociaz na chwilkę "na dopieszczenie" i głaski i przytulanki. Oj, boże, boże...
-
[quote name='erka']A ja myślałam, że on już po kąpieli, bo tak pięknie wygląda :p Czyżby w Krakowie też taki zastój w adopcjach jak u nas? Nortonek potrzebuje szybciutko domku, aby mar.gajko mogła więcej czasu poświęcić Grappie. Wczoraj ją zobaczyłam i zakochałam sie w tej poczciwej mordzie.[/QUOTE] Na razie przeszedł wycieranie ściereczką z mikrofibry; to świetnie czyści taka krótką sierść, myśle, że w końcu w weekend go wykąpiemy w szamponiku, coby juz najśliczniejszy był. No i w końcu wczoraj go odobaczyłam bo robaczki w kupach a tu antybiotyk i nie wolno, ale wczoraj już pozwolili i pozbywamy się tego życia wewnętrznego. Zastój jest, a nawet jak ktoś dzwoni to tak żeby nie wziąć, sama nie wiem po co ludzie dzwonią, chyba se pogadać. Grappa na mnie obrażona; wyjęłam ją z kojca co było traumatycznym przeżyciem dla nas obu; toczyła się walka o życie:evil_lol: minimalnie wygrałam, ale minimalnie - już krzyczałam na p. Tomka coby mi pomagał, bo nie mogłam jej opanować. Jak dziki koń na arkanie.