-
Posts
21427 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
34
Everything posted by mar.gajko
-
[quote name='kiwi']erko, kilkla stron wczesniej jest dokladnie napisane kto leczyl nortona[/QUOTE] Kiwi podana jest ulica na której jest lecznica, tam zdaje się jest w tej chwili 5 lekarzy; nikt nie rzucił nazwiskiem jak ty w powyższych postach.
-
Orzeł wtedy stwoerdził, zdaje się, że nieoperacyjny. Takie było jego zdanie. Tu lekarz ustalił zakres operacji (byłam z Asią i Pawłem wtedy) ustalił datę zabiegu i dał wypis, że wykonano usunięcie głowki kości udowej. Rtg wykazał, że NIE USUNIĘTO tej głowki, mało tego doprowadzono do stanu bólowego, gdzie głowka jest wybita (wywichnięta) z panewki i przy każdym ruchu ociera sprawiając ból. Przy pierwszej wizycie, 11 dni temu lekarz wykonał, bądź powiedział że wykonał, rtg którego nie mogł znaleźć, na rtg jeżeli istnieje wyraźnie widać stan faktyczny, widać, że pies jest bólowy. Każe przychodzić co tydzien, inkasuje to 100, to 80 i mówi że pies UDAJE.
-
Kiwi a ja uważam, iż po prostu nie powinnaś się odzywać jak nie masz wiedzy w tym konkretnym przypadku. My buyłyśmy KAŻDORAZOWO z Państwem Nortonka przy wizytach, i widziałam w sobotę zdjęcie po usunięciu główki kości udowej, i jak byk GŁÓWKA jest!!! W dodatku wyjęta z panewki i ocierająca o panwekę, co powoduje wielki ból. N awłąsne uszy słyszałam jak wet mówił, że Norton UDAJE i że wcale go nei boli. Inna wetka jak zobaczyłą zdjęcie kazała NATYCHMIAST podac psu środki przeciwbólowe bo pies cierpi przy każdym ruchu!!!!! Jak można świadomie pozwolić na cierpienie zwierzęcia???? Nie wiem!! Dla mnie to niepojęte> Pomijając wszytsko inne, nie wykonanie zabiegu tak jak miał być wykonany; to świadomość, że psa boli i tylko wyciąganie co tydzień kasy a psa dalej koszmarnie boli.
-
Wczoraj był dzień szleństw wydatkowych. Ponieważ jak pisałam w hurtowni niebyło RC zadzwoniłyśmy do wetki jakie w zastępstwo być może, no i padła nazwa Vet-Concept; że super, akurat dla niego, dwa różne rodzaje w proporcjach i szybka piłka; telefon do dystrybutora, zamówienie, 5 + 1,5 kg; i Ciapuś je karmę ekskluzywną i doskonałą. 6,5 kg - 140 zł; zobaczymy; to podobno świetna karma i to dla takich małych "popaprańców" jak Ciapunio, co to już nie wiadomo co mu dać żeby było lepiej. Zjadł z apetytem wielkim. Mój materacyk jeszcze nei skończony, a ciotka Luiza wydobyła gdzieś taki duży pojemnko-pudełek styropianowy i dała Ciapusiowi wyścielony kocykiem. Ciapuś powąchł, popatrzył i ... wlazł, zwinął się w kłębuszek i spał sobie.
-
Jak bym brała malutkopodobnego to nei dla siebie. Psiak byłby w hotelu aż do znalezienia domu. Oczywiście najpierw odpchlanie, odrobaczanie i podstawowe badania. Ja, niestety, nie pomieszczę żadnej bidy. Niestety przez weekend nie mam netu; ale można dzwonić, tel. 601 07 02 67 lub 663 36 11 17. Ponieważ jest bezpieczny, ten weekend jeszcze niech będzie u tej Pani (ja mam non stop wetów i jazdy po mieście), a w przyszłym tygodniu postaram się skonkretyzowac i :) umówić transport.
-
Azunia w schronisku:( pan jej umarł, a pani jej nie chce;(
mar.gajko replied to Hailwyn_Hailwey's topic in Już w nowym domu
[quote name='kiwi']jak sunia nie pojedzie to nie mam co wziac, bo nie mam transportu z hotelu...[/QUOTE] Aleć chyba ważniejsza suka niż bycie w programie:cool3: . Jak moge publicznie wtrącić trzy groszę sukę powinno się JUŻ dzś, jutro (dopóki ma opiekę) wysterylizować, a nie włóczyć ją po telewizjach, bo i tak się szczennej nie wyda, a nikt nie będzie czekał tydzień. -
Jak to? Rottka na działce w BUDZIE w zimie. Abstrakcja. Borys musi być z człowiekiem; pozostawiony na działce, bez kontaktu z włąścielem, może atakować nawet właściciela. Z tym "wyprowadzeniem na prostą" to lekki optymizm; Borys akceptuje p. Tomka, ale ... też z wielką uwagą i ostrożnością. Czy ktoś ze SdZ bral tego psa na spacer??? Wyjmował z kojca? Z tego co wiem tylko wetka i p. Tomek.
-
NO! Ciapek był bardzo, bardzo grzeczny nw wizycie wetowskiej, pani doktor zadowolona! W końcu schodzimy z antybiotyku, zastajemy na malutkich dawkach sterydu, następna wizyta za 3 tygodnie. Przytyliśmy o 20 dkg. Może to mało dla normalnego psa, ale dla Capusia to sporo. Jeżeli ta tendencja się utrzyma, to można powiedzieć, że w KOŃCU wyszliśmy na prostą. Będzie brał leki i preparaty wspomagające do końca życia, ale przecież dużo psów łyka witaminki i inne i nie jest to żadna tragedia. Niestety w hurtowni, po nowym roku, brak dostaw m.in. RC i zero Indestinala, zaraz musze polecieć gdzieś na miasto, może dostanę, bo "wyskrobana" ostatnia porcja była na śniadanie a na kolację zero. I jeszcze ostatnia, dobra wiadomość. Od jakiegoś tygodnia Ciapuś nie sika na paletę, wszystkie siusiu co musi robi "na kwiatka"; więć siedzę i szyję wersję luxusową mataracyko-sciennego ochraniacza cieplutkiego, bo jakiesik mrozy nadają.
-
Jutro też wybieramy się i do hurtowni w końcu, bo płacą mi pensję, a Ciapuś goni reszteczkami jedzonka i nabędziemy mu znowu woreczek Royalka Indestinalka, żeby był zabezpieczony na najbliższy czas. Ciapuś jutro będzie kosztownym pisaczkiem :) wizyta, jedzonko, wykupienie kolejnych leków; ale ... ktoś musi to robić.
-
Wydaje mi się, że Ciapek czuje się "inaczej" to znaczy myślę, że lepiej. Nie jest juz taki okropnie pobudzony, ciągle biegający, że nie usiądzie na chwilę. Wczoraj nawet SAM usiadł przy nakładaniu kubraczka na spacerek. Jednak ten nowotwór był uciskowo-bólowy i dlatego, tak mi się wydaje, on był taki nadpobudliwy. Wydaje mi się, że też troszeczkę przytył. Jutro kolejna wizyta weterynaryjna i będzie wiadomo czy nabrał chociaż parę deko ciałka. Bardzo łądnie chodzi na spacerkach, nie ciągnie, podchodzi na pieszczoty. Przestał tak gubic sierstkę; zdecydowanie mniej teraz mu jej wychodzi, i dzięki bogu, bo niedługo byłby łysawy. Dalej bierze grzecznie swoje leki a oprócz tego Wita-Vet i Gamollen. Tyle na razie wetka kazała podawać. Zobaczymy co powie jutro.
-
[quote name='ewape']świerzb owszem, natomiast nużyca w stadium klinicznym jest praktycznie nie do wyleczenia, potrzeba środków rzędu powyżej 600 zł na jednego psa, pomnóż to przez 200 :([/QUOTE] Ale pokazać. Może ktos chociaż jednego uratuje, a warto! Jak gmina likwidowała p. Marzenę w Starachowicach, to psiaki rozwozili, kilka przyjechało do Krakowa; jedna suczynka z nużycą straszną; ale adoptowano ją; do tej pory ma objawy jest leczona, kupa szmalu; ale jast UKOCHANYM, JEDYNYM psem. I cala 5-cio osobowa rodzina UWIELBIA ją, razem z jej nużycą; niewyleczalną w sumie do końca życia.
-
Fundacja Boksery w Potrzebie- Toro odszedł za TM [']
mar.gajko replied to Iza i Avanti's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
To chyba nie miał ich długo:evil_lol: bo musiałby od niemowlęcia :eviltong: -
Fundacja Boksery w Potrzebie- Toro odszedł za TM [']
mar.gajko replied to Iza i Avanti's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
To nowy Pan Tora??? A pełnoletni on był???