Jump to content
Dogomania

mar.gajko

Members
  • Posts

    21427
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    34

Everything posted by mar.gajko

  1. Można opatentować :) Ale niewątpliwie zabezpieczeniem głośnym, wręcz poddzwiękowym jest Reksio szczekacz :) jak zaczyna tym cienkim głosikiem szczekolić, to aż w uszach skrzypi.
  2. Jest taka opcja :) koc, taki z wełny, co to koty na nim spią dla zdrowotności, ciągnął, ciągnął i zaciągnął. A zasłonę może byłby i zdjął gdyby to żabki były, ale ona na karaniszu na przelotkach :) i cały trud był nadaremny.
  3. Daje się brać. I nie ma jakichś sikań czy co. Może nie przepada za noszeniem, ale lubi na kolanach posiedzieć chwilę, jak mu czas pozwoli, bo przecież biegac trzeba i sprawdzać wszystko co się dzieje w domu. Teraz jest gorzej z przychodzeniem. Bo on pięknie leciał do reki i na głaski. A teraz jak zaczęłam mu wkładać szelki - przed wyjściem, to cwaniak ucieka i nie daje się złapać :) i już nie tak bez zastanowienia leci do rąk. Taki chytrusek jestem. Dzisiaj się siłował z zasłoną, koniecznie chciał ją gdzieś zaciągnać, a tu się nie da. On w ogóle ma świra na punkcie szmat różnorakich.
  4. Reksio jest rasowy pies łóżkowy. Nie ma mowy już o żadnym kennelu. Więc chyba go zlikwidujemy całkiem, bo tylko miejsce zajmuje. Natomiast spacery to nie jest to co Reksio lubi. Oj, nie. Boimy. Byliśly dzisiaj 2 razy. I może nie ma paniki, ale niepokój wielki. Nie udało nam się nic zrobić, mimo, że byliśmy z Frankiem i on sikał i nawet Reksio powąchał to sikanie i myślałam, że za przykładem coś tam zrobi. Ale nie. Będziemy próbować i próbować. Możę też jednak miejskie otoczenie, auto zawsze jakieś jedzie gdzieś. Odgłosy inne. Natomiast w domu, to on już się bawi lata zabierają sobie z Franiem zabawki, uciekają, gonią się.
  5. Własnie przed chwilą Reksio bawił sie z Frankiem :) ciągali się sznurkiem. Trochę się złościł i mruczał, ale dzielnie zapierał się łapkami i ciągali się przez dobra chwilę :) W ogóle Franio w stosunku do Reksia bardzo pozytywnie mnie zadziwia. Kochane chłopaki moje.
  6. No niestety, przyznajemy się do błedów. Jedyne wytłumaczenie, które mogę - to, że to i wina i moja ale też i trochę Reksia. No może moja większa, bo ja człowiek rozumny jestem. Uległam. Widocznie mam słaby charakter. No i Reksio dzisiaj w nocy to w łóżku spał, pod koniec nocy. Rozrabiał w kennelu, i stało się. Wypuściłam, to wlazło na kołdrę, zakopałao się i spało. Trochę usiłowało zagryźć mi włosy, ale szybko przestało i czeluściach łóżka, gdzieś zanikło...
  7. KIyoshi pieniązki możesz spokojnie przeznaczyć dla Buźki. My sobie poradzimy z Reksiem. Mamy małe osięgnięcie :) zmieniliśmy troche logistykę i była piękna kupa, ale nie została rozdeptana i rozniesiona. Czekała w calości na mnie :) i sprzątnęliśmy po powrocie z pracy. Muszę koniecznie kiedyś zrobić filmik jak on kradnie papucie i niesie. To strasznie śmiesznie wygląda.
  8. Helli oprócz wzmożonego zużycia detergentów :) nie ma jakis wydatków okropnych. Reksiulek mój ci jest już, i jak mawiała moja Mama jak Franio gryzał, sikał i srał na dywan: "Jest jaki jest, ale już nasz i trzeba kochać jaki jest" i tak samo z Reksiulkiem "jest jaki jest, ale już mój i kochac trzeba". To nie wina psa, przecież, że jest taki. Nestor, jak go wzięłam też sikał tak, że stały siki na podłodze i sraczkę miał taką, że zgroza i też nie wytrzymywał, jak wracałam było nasikane i czasem kupsko. Ale jakoś się unormowaliśmy. Franiowi się zdarza do dzisiaj posikać, albo zrobić kupsko, tak ma i już. Mimo, że chodzimy 4 x na spacer. Jedno co wiadomo, to na 100%, jak się Reksio ogarnie, kupimy nowe spanie dla Pańci :) bo ta kanapa, to nam już się trochę zużyła.
  9. rozi napisał: 29 minut temu, mar.gajko napisał: Rozi, to głupota co piszesz. Gdyby tak, to żadna pracująca osoba, po pierwsze nie mogłaby wziąć szczeniaka; psa ze schroniska; psa niesocjalnego; psa starego, itd. Do dyspozycji były psy w wieku od 2 do 7, nauczone czystości, zdrowe, bez problemów behawioralnych :), a jak się trafi inny to oddać, jak się pracuje. Ja nie pamiętam, żebym miała takiego psa w dorosłym zyciu :) Głupota, masz rację. Przecież byłaś rozumnie przygotowana na te wszystkie utrudnienia, a tylko nie wiem, czemu Cię one dziwią i sprawiają kłopot taki, że aż rozpisujesz co musisz wysiłkiem wielkim ogarniać, co prać, co wycierać i gdzie to musisz położyć, bo tak cuchnie, że do kosza nie można. Zdecyduj się - wiedziałaś na co się porywasz, czy nie. Bo jeśli wiedziałaś, to po co teraz opowiadać, jaka jesteś zmordowana. To uwłacza psu. **************************** To mądry kolejny wywód Rozi :) Wprawdzie szybciutko go usunęla, ale ... musicie wiedzieć, że uwłaczam psu, jak piszę co Reksiulek wyprawia :) Chociaż o "wielkim wysiłku" raczej nie pisałam. Kłopot jak kłopot, nie powiem, że moim ulubionym zajęciem jest czyszczenie kanapy z wdeptanych gówienek. Bo chyba byłabym nienormalna :) Tylko poczytać i zapytać, poco taka Rozi pisze? Po co w ogóle bywa na Dogo? No własnie po to :)
  10. W ogóle chcę go wtrybić w spacery. My chodzimy 4 x dziennie. Myślę, że powoli się dostosuje.
  11. Mam bardzo sensownego. Chodzimy do dra Orła, lub dra Kobiałki. Obaj maja po 3 specjalizacje. I jak pisałam pójdziemy na "przegląd". O jakich hormonach piszesz? Bo jak wzrostu, to on jest już za dorosły i nic to nie pomoże. Natomiast jak o progesteronie to nie. To miało byc na przytycie i zaokrąglenie się. On ładnie je. I żeberka mu nie sterczą. A tuczyć go nie będziemy, bo te krzywe, cienkie łapinki chyba nie uniosą zbyt dużo.
  12. Rozi, to głupota co piszesz. Gdyby tak, to żadna pracująca osoba, po pierwsze nie mogłaby wziąć szczeniaka; psa ze schroniska; psa niesocjalnego; psa starego, itd. Do dyspozycji były psy w wieku od 2 do 7, nauczone czystości, zdrowe, bez problemów behawioralnych :), a jak się trafi inny to oddać, jak się pracuje. Ja nie pamiętam, żebym miała takiego psa w dorosłym zyciu :)
  13. Aśka on miał robione badania. Z nerkami jest wszytsko ok i z krwi i z USG, jak dobrze pamiętam. Jest nieprawidłowa budowa wątroby.
  14. Helli, w pokoju jest kuweta ze żwirem, dla moich kocików, ale Reksiulek nie umie i w ogóle się nią nie interesuje. Ponieważ dzisiaj było to samo, to już nie będę pisać :) jakie były atrakcje. Napiszę szczegółowo jak atrakcji nie będzie. Dowiedziałam się, że jest w Krakowie inny piesek z karłowatością, adoptowany ze schroniska jakiś czas temu. Muszę go jakoś znaleźć :) mam nadzieję, że uda mi się dotrzeć do właścicieli. Ogólnie Reksio-Sreksio w bardzo dobrym humorku.
  15. No więc tym i ja zadziwiona jestem. Bo Franek jaki jest, każdy wie, co go widział. Masa wdzięku i wredność wielka. Mimo pogryzania stóp, nawet Kasię z mężem jak przywiozła Reksia, to trochę chyba zauroczył :) a malucha przyjął pozytywnie. Nawet nie było dużo pracy z nim. Ze dwa, trzy dni na smyczce i już.
  16. Materacyk Nestorka, ten wielki, zwijamy i dopiero rozwijamy na noc, więc tam już nie sika. Dywanik schnie po praniu. Nie ma gdzie sikać :( wszystko zabrali Reksiowi. I musi na podkład. Troche mi przeszło to postrzyknęcie, więc będziemy zaczynać spacerować, próbować przynajmniej. Moje brałam na zacisku, żeby się nie schylać, bo ciężko było. A Reksia się bałam, bo czy na ręce, czy by się szarpał, albo bał, to bym się tak nie schyliła do niego, a na zewnatrz trudno klękać :) Tak myślę, że jakoś w przyszłym tygodniu podjedziemy do weta. Niestety, nie znalazłam w Krakowie weta, który miałby styczność z karłowatością, ale tak ogólnie obejrzec. Oczka nam troszeczkę łzawią i tak jakby w jednym troszeczkę ropki jest? Obejrzymy, zważymy, osłuchamy serduszko, może doktor każe USG. No co tam trzeba.
  17. Niestety, dzisiaj była powtórka z wczoraj. Błędem było kładzenie dodatkowego podkładu. Dużym. Tak to załatwiał się w kennelu, a biegał po pokoju, łóżku i spał sobie spokojnie na łóżeczku. A teraz robi kupę na podłodze i rozdeptuje, no i dalej spi na łóżeczku :) wzięłam ostatnią kołdrę i poduszkę "gościnną" :) z wczoraj jeszcze schnie z dzisiaj się pierze. Obicie kanapy też trochę nie bardzo. Jak się Reksio ogarnie, to pójdzie na stróża do roboty i naskłada na następną :) On tak ładnie śpi już na boczku, pomiędzy Nesorkiem a Franiem. Wyluzowany. Czasami ma takie napady szczekliwości. Ze strachu chyba. Jak nałożyłam juz cieplejszą psią kurtkę, czyli inną, niż do tej pory, to jak zobaczył, to obszczekiwał.
  18. No tak czy inaczej. jakieś legowiska psom się należą. A nie na wylewce betonowej.
  19. Kiyoshi kochany jest. Ogonkiem macha, wita się. Na ręce bez problemu. Nawet sam się pcha, jak siedzę, na kolanka. I wydaje się zadowolony, już potrafi, jak w tej chwili na przykład, spokojnie położyć się z moimi psami. Nie lata i krąży, tylko one leżą w kuchni i on się położył i grzecznie leży z Frankiem na materacyku. Wyciszył się juz odrobinę. Nie jest taki niespokojny, nie biega non stop.
  20. No więc właśnie. Żeby nie było, że biedny Reksio musi w tym kennelu wszystko i jeść i sikać i co tam jeszcze, dzisiaj wychodząc do pracy, zamykająć Reksia w pokoju, pościeliłam dodatkowy podkład. No i owszem Reksio zrobił na niego kupę, a może i dwie, kto to wie. Po czem biegając rozdeptał te gówna i były wszędzie. Podłoga cała, jego kocyk, spanko moich psów koło łóżka, moje łóżko, pościel cała i tapicerka. Równo ociapciane gównem. Smród był przedni. Jeszcze czuć smrodek. Podłoga w łazience zawalona praniem, bo nawet tego do kosza nie da się włożyć. Dywanik w brodziku moknie. To by było na tyle w kwestii dualności toalet dla Reksia. Wszytskie zgromadzone zabawki sznurkowe wylądowały w koszu na śmieci, bo też były opaprane gównem. Piłeczki i inne gumiane czekają na swoją kolej do pralki. W kennelu tak tego nie rozmazywał, leżało sobie w całości. Nie ukręciłam mu szyjki, choć bliska byłam, bo jeszcze w dodatku mi poszedł kręgosłup szyjny i wszystko na kolanach, a i prawa ręka trochę "poszła" przy tym postrzale. Więc na razie Reksiu żyje.
  21. Mamy częściowy sukces. Reksio sika na podkład, który leży przed samymi drzwiami do "salonu" w progu. Ten sobie wybrał do sikania. Ale też dzisiaj 3 razy zasikał Nestorowe spanie. Skończyły mi się koce na wymianę :) pierzemy, ale nie schnie za dobrze. On strasznie często sika. Dzisiaj do tej pory policzyłam: 2 x w kennelu; 3 x u Nestora i 11 x na podkładzie w progu. To nie jest normalne, chyba, że on sika jak 2 miesięczny szczeniak.? Nie wiem jak to jest. Szkoda, że nie wiemy jak to było u tego jamniczka z karłowatością. Czy zachowania miał jak szczeniak? Czy tylko przestają rosnąć w wieku 2 miesięcy, a zachowania mają dorosłe?
  22. Znosi. Nic nie pogryzł. Znosi wszystko co znajdzie. W sumie to nie przeszkadza, bardziej mnie to śmieszy. Bo porywa się na przedmioty prawie swojej wagi. I tak zabawnie to robi. Ściąga ścierkę z założoną za rączkę piekarnika. CIągnie, ciągnie, wyciągnie i taki zadowolony leci. Parę razy dziennie robię remanent w skupisku przedmiotów zagarniętych podstępem i zaczynamy od nowa.
×
×
  • Create New...