-
Posts
4106 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by puli
-
[quote name='Sabina02']Ja tez mam problem gdy na spacerze moje sunie zaczynaja sie "kopulowac" przed moimi sasiadami....:oops:[/quote] Moje często tak robia, ale ja z tego powodu problemu nie mam. A jeżeli widzowie robia z tego niezdrowe sensacje tzn ze problem maja oni :diabloti:
-
[quote name='wobie'] już nie będzie biegania "luzem" na osiedlu mędzy blokami i będe musiała mieć zawsze[B] smakołyki wrazie "w" [/B]w kieszeni i co najważniejsze tak jak piszecie nie wolno mi krzyczeć ale czasem jak mnie ..... same wiecie co się dzieje z taką osobą to trudno jest się powstrzymać. Myślałam spróbować taki sposób: za karę do domu i koniec spaceru co Wy na to? on uwielbia spacery najlepiej wogóle by nie wracał do domu więc to dla niego by była straszna kara ale czy mądra?[/quote] Musisz psa zająć smakołykami [B]zanim [/B]wystartuje. Wydaj mu jakies polecenie (siad,łapa) i daj smakołyk. Paś go, wydając proste komendy dopóki obiekt do oszczekania nie oddali sie na bezpieczna odległość. Ćwicz u psa koncentracje,naucz go np ósemek miedzy nogami albo chodzenia slalomem. Zmusisz go w ten sposób do skupienia sie na Tobie i spodziewanej nagrodzie. On sie ugania za ludźmi bo to przyjemne. Jak go przekonasz ze z Tobą jest weselej,to przestanie. Koniec spaceru za karę to zły pomysł. Skutek bedzie taki,ze przestanie wracać.
-
Skoro ta osoba nie nauczyła psa chodzenia na smyczy, przychodzenia na wołanie i nie zapewnia mu odpowiedniej ilości ruchu, to nie ma co liczyc na cudowną receptę. Nawet gdy ktos nauczy psine ładnego chodzenia na smyczy i reagowania na proste komendy, to najprawdopodobniej własciciel/ka i tak nie poradzi sobie z egzekwowaniem tegoż. Kolczatka nie jest wyjściem - pies jeżeli chce naprawde pociągnąć potrafi wbic sobie kolce w szyję. Nie wiem w jakim wieku i kondycji jest suka, ale jakims wyjściem byłoby porządne wybieganie. Idealnie byłoby,gdyby znalazł sie ktoś, kto mógłby ja przegonić przy rowerze ze trzy razy w tygodniu. Naturalnie na smyczy i w tempie przystosowanym do mozliwości. Nadmiar energii znalazłby ujście i psina byłaby spokojniejsza. Dobry pies to zmęczony pies
-
co zrobic by pies pracowal nie widzac i nie czujac smakolykow?
puli replied to betty_labrador's topic in PT, PTT, MPPT
[quote name='Marmasza']Czytam Wasze wypowiedzi i czekam, aż ktoś napisze po prostu: "zastosuj zmienny schemat nagradzania". Chodzi o to, aby nagradzać nie każde ale losowo wybrane zachowanie. Nie najlepsze, nie lepsze od innych ale, powiedzmy, 3-5-2-6 itd. Pies będzie oczekiwał nagrody, ale dostanie ją rzadziej niż zwykle. Może być widoczna acz niedostępna. I ostatnią - dość szybko można dojść do posłuszeństwa "bez nagrody". Pies będzie jej, owszem oczekiwał, ale może otrzymać raz na jakiś czas. I ten raz wystarczy do "utrzymania" zachowania. Bo przy stałym schemacie nagradzania (nagroda za każdym razem) dość szybko następuje wygaszenie zachowania, gdy zaprzestaniemy nagradzania.[/quote] Prawie wszyscy o tym napisali.:roll: O różnych sposobach, o nieregularnym nagradzaniu...Ja tez napisałam,ze psy nigdy nie wiedza co,skąd i czy w ogóle cos dostaną.... A co masz na mysli pisząc "nagroda"? Tylko żarcie? Burki sa łasuchami,ale samo żarcie ich nie satysfakcjonuje. Wydawało mi się, ze skoro mają od ponad 3 lat opanowane proste komendy,to mogę wymamrotac "dobry pies", czasem dać smaka i tyle. Doprowadziłam do tego, że uczyły sie nowych rzeczy błyskawicznie i z pełnym entuzjazmem,a jak sie juz naumiały,to poruszały sie jak muchy w mazi.( Nawet na spacer "uprzejmie" wypełzały zamiast sie cieszyc na widok smyczy!!) Kombinowałam jak mogłam i nie mogłam dojść czemu tracą z czasem chęć do pracy. (oczywiście spokój, konsekwencja,zero nerwów, krzyku, itd od pierwszego dnia w domu). Poszłam po pomoc i dopiero p. Zofia mnie oswieciła widząc psicę "w akcji". Udowodniła mi mianowicie w 5 minut, że jestem niemrawym matołem z wrażliwymi psami.(O tym drugim wiedziałam;)). Muszę je chwalic i cieszyć sie głosno i wylewnie z kazdego wykonanego polecenia i za kazdym razem gdy psy wykazują inicjatywe i przychodza szukając kontaktu i zajęcia. Smakołyk u nas jest mile widziany, ale najwazniejsze sa moje reakcje. Nie było entuzjastycznych pochwał - nastąpiło nie tylko wygaszenie zachowań. Po prostu psy mi się całe wygasiły,stały sie przy mnie jakby nieobecne duchem. Po trzech miesiącach z wycofańców robia się coraz bardziej kontaktowe, radośniejsze i chętniejsze do wspólnych zajęć. Zapoczatkowanie zmian zajęło mi tyle czasu, bo musiałam wytresowac siebie,zeby zmienic własne nawyki i reakcje. No i dowiedziałam sie ze nigdy nie będzie "posłuszeństwa bez nagrody". Moja radość z wykonania poleceń jest tak ważna,ze jedna suka czasem pobiegnie schowac w liściach smakołyk bo wcale nie ma na niego ochoty, a druga (superłasuch!) zamiast swoim zwyczajem pobiec go wykraść, woli wpatrywać sie we mnie czekając na kolejne propozycje :p. -
Moja znajoma sprowadzała zza oceanu malamuta. Pies przeżył horror. Był obsikany,umazany odchodami, a jego skowyt i wycie słychać było daleko od magazynu. Mimo,ze były wszystkie potrzebne dokumenty, personel odmówił wydania psa dopóki nie zjawi się weterynarz - czyli za ok 5 godzin. Po awanturze ( i po rozpoczeciu pracy przez nastepna zmiane) psa wydano, przy czym okazało sie,że nikt z obsługi nie wpadł na to, żeby mu podać wodę....Zwierzak wychodził z tej traumy bardzo długo.
-
[quote name='olcha']:crazyeye: Jak to???[/quote] Tak, ze nie włączono klimatyzacji w luku bagażowym. Czy pilot nie wiedział ze ma psa na pokładzie, czy zapomniał, czy klima nie działała, tego nie napisano. W relacji z wystawy (w "Psie"), napisano tylko,ze linie lotnicze zamroziły rosyjskiego championa :-(
-
Baltazar - mam dwie bliźniaczki i kazda reaguje inaczej na surowe żarło. Jedna sie trzęsie do surowego miesa tak, jakby ja całe zycie głodzili. Druga predzej umrze niz dotknie surowizny. Zawsze tak było mimo,ze miały trzy miesiące jak je przywiozłam i od poczatku przyzwyczajane były do pozywienia różnego rodzaju. Dostawały obgotowane cielęce kości, ale gdy dorosły, jedna dostawała zatwardzenia (ta która nie lubi surowego) więc jej kości skasowałam z jadlospisu. Patrzy z wyraźnym wstrętem gdy jej siostra co kilka dni męczy surowego gnata i daję jej wtedy swińskie ucho albo suchy chleb, zeby tez miała co mamlać. Jedna przychodzi po deser w postaci gotowanej marchewki - druga zeżre warzywa wyłącznie rozpaćkane z miesem. Jedna lubi ser i potrzebuje jeszcze dodatkowo wapno- druga jest w swietnej formie bez nabiału i suplementów.....itd Jak próbowalam podawac surowe warzywa to obie patrzyły na mnie jak na debila...Mogłabym podawac kazdego dnia mięso coraz krócej gotowane, potem tylko sparzone i nauczyłabym suke jeśc surowe mieso ale po co? One mi po prostu wytłumaczyły co dla nich jest odpowiednie ;). Baltazara powoli przyzwyczaisz tylko pomyśl,czy na pewno chcesz wyłącznie barfa. Bedziesz miała mozliwośc podawac mu takie jedzenie podczas wakacji,weekendów poza domem? Burki dostaja gotowane jedzenie + czasem surowe mieso i kości dla smakoszki. Sucha pasza jest na wyjazdy i sytuacje awaryjne. Poniewaz rzadko ja dostają, jedza chetnie. UTAAP - mnie sie wydaje logiczne przejście na barfa przez gotowane. To bardzo łagodny sposób i oszczędza psu sporo sensacji żołądkowych. Jest dużo miejsca na manewry i kombinacje: stopniowe wycofywanie weglowodanów,dodawanie do gotowanego surowych warzyw, mięs, kości -najpierw zmielonych ,potem w kawałkach,mozna dodawac półsurowe itd.. Szczeniak ma jeszcze niewykształcone wszystko jak trzeba - trzustka jeszcze nie produkuje wystarczającej ilości enzymów,kwasy zołądkowe jeszcze nie takie jak u dorosłego... Przeskok z chemicznego do surowego to szok dla psiaka, moze z gotowanym "po drodze" to nie jest taki zły pomysł?
-
co zrobic by pies pracowal nie widzac i nie czujac smakolykow?
puli replied to betty_labrador's topic in PT, PTT, MPPT
Eurasierka - jak czytam o Twojej suce,to jakbym o swoich czytała...Cwane,sprytne, nie pisza i nie czytaja dlatego tylko,ze im sie nie chce a nie dlatego ze nie potrafią..:evil_lol::evil_lol: Nie ma takiej mozliwości zeby to przeszło w żebraninę. Po pierwsze - nigdy w zyciu nic nie dostały z mojego talerza więc nie licza na to. Po drugie - psy nie widza żebym coś jadła i nie widzą jak wkładam żarło do ust - jak zobaczą to równie dobrze moge dac z kieszeni a chodziło mi o to,zeby patrzyły na twarz a nie na ręke czy kieszeń. No i jak mi przyjdzie faktycznie połknąć ta parówke,to jej nie mamlam tylko łykam :evil_lol: No i po trzecie i najważniejsze - dawkuje im te atrakcje przy zajeciach dynamicznych (nie za warowanie,stanie itp.) Jak sie zbliża obiekt do ewentualnego oszczekania, burki na luźnej smyczy dostaja komendę noga albo patrz (na mnie) i pochwały i co kilka kroków smaki. Bardzo pieknie idą równiutko przy nodze. Gdy sa luzem i zbliza się obiekt to je wołam i każę im skakać przez noge albo przez siebie nawzajem. Przedtem łypały na boki i szukały okazji a teraz gapia sie na mnie i powoli "obiekty" obojetnieją. Najwazniejszy jest element niepewności i zaskoczenia. Smaki z pyska do pyska to oczywiście tylko jeden z elementów wielotorowej akcji resocjalizacyjnej burków-terrorystek..;) -
co zrobic by pies pracowal nie widzac i nie czujac smakolykow?
puli replied to betty_labrador's topic in PT, PTT, MPPT
Na mnie sie gapia 2 obserwatorki ale jakos sobie radzę. Np. każe siadać/stać/warowac i zostać. Odwracam się tyłem i odchodzę,chowam parówki a po przywołaniu daje smaka z kieszeni. A te z ust dostaja za chwile za chodzenie przy nodze. Albo każe im iść naprzód i wykorzystuję moment na schowanie smaków, albo chowam gdy biegną za piłką i daje albo z ust,albo te z kieszeni. Nigdy nie wiedza czy/co/skąd dostaną. Chodziło mi przede wszystkim o to,zeby koncentrowały sie na mnie i na moich propozycjach spedzania czasu wolnego, zamiast szukac delikwentów (psich albo ludzkich) do oszczekania. Wykorzystuję różne sposoby w tym celu a smaki w ustach sa bardzo pomocne bo kontakt wzrokowy lepszy i szybciej reagują... Już widac pierwsze efekty :p. -
[url]http://www.psycholog.zoologia.pl/omnie.htm[/url] [url]http://rozmowy.onet.pl/artykul.html?ITEM=1100659&OS=51415[/url] Jest włascicielem Karuska
-
Czy ktoś słyszał o psach wyszkolonych klikerem przez p. Kłosińskiego??
-
co zrobic by pies pracowal nie widzac i nie czujac smakolykow?
puli replied to betty_labrador's topic in PT, PTT, MPPT
[quote name='stereo']Zgadzam się. To pomaga. Tylko nie działa zadługo. Negra bardzo szybko się nauczyła, że ręka wędrująca do ust = wypluty smakołyk. Chyba, że masz możliwość brania smaków dyskretnie. Niestety przy Negrze się nie da :roll: Ale mimo minusów, ta metoda jest warta polecenia i przy okazji poprawia trochę kontakt wzrokowy. Nie ma ręki wędrującej po wypluwany smakołyk! Napisałam " nagradzaj psa podając mu ja "z ust do ust"- nie ręką! -
Myslałam własnie o żarciu bo głodny pies to baardzo pracowity pies. Moze nie chce ćwiczyc na dworze, bo woli niuchanie za smakami?? Nie boisz sie że przez takie rzucanie nauczysz go smietnikowania?
-
" Dziwny taki jakiś ten mój pies" A czy jest mozliwość,ze on nie jest dziwny,tylko ze tak sie wyrażę "przeżarty"? ;)
-
co zrobic by pies pracowal nie widzac i nie czujac smakolykow?
puli replied to betty_labrador's topic in PT, PTT, MPPT
Trzymaj łapówke w ustach i nagradzaj psa podając mu ją "z ust do ust". Jak to zastosowałam to burki dostały od razu przyspieszenia i wpatrują się we mnie jak w obrazek.:evil_lol: Tylko,ze konieczna jest selekcja smakołyków. Weź cos,co mozesz schować w ustach bez odruchu wymiotnego (niestety,u mnie odpada surowe mieso,suszona wątróbka itp). Jak trzymasz w zębach,to pies widzi ze cos masz - jak schowasz w ustach to nie wie czy i co dostanie;) Wymyśliłam,ze najlepsze sa kawałeczki ugotowanej parówki bo jak nie zasłużą,to zawsze mogę połknąć :eviltong: - gorzej np z psimi ciastkami czy karmą. Wypluć dyskretnie nie zawsze sie da ;) -
gawędy o lękach naszych psów- jak sobie z nimi radzić?
puli replied to loozerka's topic in Strachliwość
Fidelkova - w jakim miejscu on sypia? Jamniory lubia wszelkie norki, budki, domki - zwłaszcza jezeli jest tam kawał polarka w który można sie zakopać. Gdyby mu zafundować (na razie pozyczyć) klatkę, włozyc do niej spanko, przykryć ja kocem i zostawić odkryte tylko wejście (drzwi caly czas otwarte), to moze byłby zachwycony nową, zaciszną budą ? Mozliwe,że poprawiłby mu sie komfort psychiczny i zwiekszyłoby mu sie poczucie bezpieczeństwa... -
Nugatowa - co zdobyliście w Rzeszowie to juz wiemy ale gdzie foty??:mad::mad: Gratulacje dla ciasteczka!
-
gawędy o lękach naszych psów- jak sobie z nimi radzić?
puli replied to loozerka's topic in Strachliwość
"Pies brał delikatne leki uspokajające, które niestety nie przerwały jego nagłych lęków. Leki póki co odstawiliśmy, sądzę że ważniejsze jest tu poszukanie przyczyn problemów niż same leki, które mogą być tylko ewentualnym dopełnieniem" Pies ma juz 9 lat,wiec zaczyna sie powoli starzeć. Reakcje lękowe z czasem będą sie nasilały. Bez wspomagania farmakoterapią sie chyba nie obejdzie,ale: Jeżeli leki to [B]przeciwlękowe[/B] a nie uspokajajace. Różnica jest zasadnicza. -
[quote name='Malta-GD'] MOze wiecie co to mozę oznaczać? [/quote] To oznacza ze masz normalnego psa :lol: :p
-
Fantomas [COLOR=lightblue]...[/COLOR]
-
[quote name='FigabaS']Do glowy mi nie przyszlo nigdy czyszczenie koziolka:-o Jak sie wysuszy to sie wykruszy;)[/quote] A może Nathaniel chce osobiście pokazac psu do czego słuzy nowy nabytek? ;) :eviltong:
-
Oliwka - racja. To tak jakby krawcowa zabierała sie za szycie wszystkiego- płaszczy,garniturów i bikini. Ja tez pracuje u siebie i nie raz zdarzyło mi sie posłac klienta do konkurencji, jeżeli uwazałam,ze czegos nie umiem wykonać. Ewentualnie brałam zlecenie i szłam po pomoc i rady do lepszych od siebie.( Tyle,ze w przypadku groomera to niewykonalne ;) )
-
Moze jest nieodpowiednio zywiona? Zbyt mała ilość tłuszczu w jedzeniu i brak warstwy izolacyjnej pod skórą? Albo zbyt częste kąpiele zrujnowały jej warstwe lipidowa skóry? Albo ma zbyt ubogie ofutrzenie?. Generalnie pies który sie intensywnie rusza nie powinien marznąć... Jeszcze nie ma dużych mrozów...Coś tu jest nie tak...
-
Papierem ściernym. :p Nie mamy takiego koziołka więc i nie czyścimy,ale jak chcesz zeby wyglądał zawsze czysto,zawsze świeżo.......;)
-
[quote name='Urszula Mennillo'][I]Uważam ,że jak mam salonik dla piesków to muszę strzyc wszystkie rasy.[/I] [B][I]Nie rozumiem jak można powiedzieć klientowi,ze mi ta rasa nie wychodzi[/I][/B] [I]albo nie potrafię jej ostrzyc bo specjalizuję się w np.terrierach.[/I] Po prostu, nie wstyd nie wiedzieć - wstyd sie nie przyznac (i spaprac robotę) przeczytaj post 101 [URL]http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?p=2631999#post2631999[/URL] i 120 [URL]http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=34473&page=12[/URL] [I]Wiem ,że ciężko jest być super we wszystkich rasach ale jak[/I] [I]ktoś ma pojęcie o groomingu to poradzi sobie z każdym pieskiem.[/I] Z pozycji obserwatora mogę stwierdzic ze niekoniecznie tak jest. Nie ma omnibusów i kazdy ma słabość do określonej rasy/grupy i te psy bedą wyglądały pięknie. Inne zaledwie poprawnie. [I]Jeśli klient się decyduje na dłuższą sierść uczę go jak czesać,[/I] [I]jakich narzędzi używać,jak kąpać.[/I] [I]Klienci często zostają przy pielęgnacji i uczą się podstawowych zasad.[/I] Mam pytanie:Czy zajmowałas sie w USA pielęgnacją ew.przygotowaniem na wystawę puli? Nie wiem czy dobrym pomysłem był wybór akurat tych zdjęć jako ilustracji Twoich osiągnięć. Twoje umiejętności zostały "skazone" przez kaprysy włascicieli i stan ofutrzenia psiaków,więc nie odzwierciedlaja nijak poziomu groomingu. Chyba bardziej miarodajne byłyby fotki psów przygotowanych do wystawy