-
Posts
4106 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by puli
-
Casper - to nie pisz jak Ci sie nie chce. Wystarczy ze poczytasz ze zrozumieniem.
-
Morlinka - Ja tez "musiałam" zapłacic za monitor. I zapłaciłam. Kupiłam uzywany za 100 zł. Kwestia wyboru priorytetów. Hania - W USA zrobiono rozpoznanie tematu. 70% psów w schroniskach nie pochodzi z psich farm - rozmnazalni, tylko własnie od "miłosników" piesków,którzy zapragneli miec szczeniaczki po "ukochanej" suni. Popracuj troche w schronisku zanimsie zaczniesz oburzac na ludzkie reakcje.
-
No to faktycznie nie jest dobrze. Musisz ta wyzwoloną uszatke przekonac do uroków macierzyństwa.Tylko jak,skoro sama przykladem nie swiecisz? Jeden miot to za mało :evil_lol:
-
[quote name='jaszczurka']Widze, ze wiele osob to zauwaza w swoich rasach - widac problem istnieje i nalezaloby cos z nim zrobic. [/quote] Hodowac psy zgodne z wzorcem;). Nie sądzę zeby dla tych przerosnietych psów kraje pochodzenia ras dały sie namówic na ich zmianę ;)
-
W jakim wieku zaczęliście szkolić swoje maleństwa ?
puli replied to efra-husky's topic in Szkolenie podstaw
Nauka zaczęła sie od pierwszego dnia w domu. Kudły mialy trzy miesiące i pierwsza lekcja to było przychodzenie na wołanie. Na trzecim spacerze były juz spuszczane. -
[quote name='Therion']Najlepszym okulista jest dr Garncarz w Warszawie i u niego powinniscie to skonsultować,co dalej z tym robic.[/quote] Czyli że dr Kiełbowicz z Wrocławia jest gorszy????
-
[quote name='werbena520']Mój psiuta szamie nawet własne gówno.Jeszcze całe z niego nie wyjdzie a już się wykręca,by je chapnąć.I co tu robić?[/quote] Zmienic dietę.
-
[quote name='sirion'][FONT=Georgia][SIZE=3][COLOR=blue] Traktuję te galerię raczej nie jako fotoblog i takie tam ple, ple.. ale jako mozliwośc popularyzacji rasy, która jest naprawdę na skraju wyginięcia.[/COLOR][/SIZE][/FONT][/quote] Ja nie wiem czy nie lepiej zeby nieliczni przedstawiciele rasy pozostawali w rekach miłosników. Skutki popularosci sa rasy sa zawsze tragiczne dla psiaków :-(
-
[quote name='ewick'][QUOTE]Ja na mojego szczeniora warczałam, piszczałam, na chwilkę pomagało, ale najlepiej pomogło, gdy mąż posmarował sobie rękę pieprzem :diabloti: [/QUOTE] Nie lepiej było pasztetem?? Piesek uczyłby sie ze ręka słuzy do dawania przyjemności i lepiej ja lizac niz gryźć [QUOTE]a młody też gryzł do krwi, i to wtedy, kiedy chciał wyjść na dwór, gdy na spacerze chciał wracać do domu, gdy chciało mu się pić - chyba nie mieszkał w mieszkaniu przed znalezieniem go przeze mnie, bo nie potrafił komunikować się z człowiekiem bez gryzienia. [/QUOTE]Psy mają bogatą mowe ciała i rola człowieka jest nauczyc sie czytać swojego psa i reagowac na jego potrzeby. Poniewaz widocznie nikt nie zwracał uwagi na wysyłane sygnały, zwierzatko zastosowało jedyny skuteczny sposób "zgłaszania postulatów".Gryzienie kazdy zauwazył.
-
[quote name='Meritt']Ja mam szetlanda i szelki, które wspaniale się sprawują;) Nie kosmacą sierści i nie wycierają.[/quote] A jakiej rasy sa te szelki??
-
Gosik71 - tez miałam takie dylematy. No i robie tak:Poniewaz wszystkie szczepienia sa wpisane w paszporty, ksiązeczki zdrowia mam tylko do prywatnego uzytku - wpisuje sobie tam odkleszczanie i odrobaczanie dla pamieci bo w paszportach jest zbyt mało miejsca zeby tam co miesiac np.Frontline wklejać.W paszporty wpisuje taki rzeczy sporadycznie, jak sie szykuje zagraniczny wyjazd. Badania kliniczne najpierw wet wpisywał, ale to za kazdym razem 30 zł (2 psy),więc pójdę po wpis, jezeli na potwierdzeniu zgłoszenia z zagranicy napisza ze potrzebne swiadectwo zdrowia. Jezeli piszą ze trzeba miec tylko swistek o wściekliźnie to nie maja prawa wymagać niczego wiecej. W Czechach i na Słowacji często skrupulatnie sprawdzali dokumenty i nikt nigdy sie nie upomniał o "badania kliniczne". Poprosiłam o wpis przed wyjazdem na Ukrainę + papierek od Powiatowego. Poza tym miejsca na "badania kliniczne" paszporcie jest bardzo mało,więc to tez powód zeby nim nie szafować;)
-
[quote name='shangri_la'] poza tym nie mozna absolutnie porownywac cieniutkiej skory człowieka do skory psa, [/quote] Zgadza sie . Nie mozna. Rzecz polega na rozmieszczeniu, ilości i wrazliwości receptorów nerwowych i indywidualnej odporności na ból. Pies jest o wiele bardziej wrazliwy na impulsy elektryczne niz człowiek. Np paralizator elektryczny człowiekowi o wadze 60 kg zrobi niemiłe kuku, a psa o takiej samej wadze moze zabić. Taka obroza kosztuje kilkaset zł czyli więcej niz konsultacja z fachowcem. Psy często wyja i szczekają ze stresu, strachu przed samotnością, z nadpobudliwości, braku zajęcia,niewybiegania itd. No ale łatwiej psu przykopać prądem zamiast mu pomóc i nauczyć zostawania w samotności. To drugie wymaga czasu ,pracy i troche wysiłku. Oduczanie psa szczekania za pomoca takiej obrozy przypomina mi pomysły rodem ze Szwejka....
-
[quote name='kaskaSz'] na wypadek śmierci mojego psa zostawiłabym go chyba u weta.... W okolicach moich jest bakutyl, ale lepiej myśleć, ze pies jest u weta niż został spalony na potrzeby pasz dla krów i świń...choć na jedno wychodzi, ale tak dla mnie w głowie byłoby lepiej...[/quote] Wet go własnie tam dostarczy.Jezeli zostawia sie psa u weta to w cenie uspienia jest również koszt utylizacji. Ulvhedinn - Znam kilka osób które nie mając ogrodu ani działki pochowały psa za miastem, tam gdzie lubił biegać.... [quote] jestem przeciwna zakopywaniu zwierzatek jak i ludzi.... [/quote]Mam znajomą w Austrii, która ma wiekowego,ukochanego puli i obmyśliła nielegalny plan wspólnego pochówku. Postanowiła go skremowac (tam mozna to zrobić indywidualnie w obecności własciciela), a urne z prochami przeszmuglowac do swojego grobowca. Pierwotna opcja była taka,zeby jej włozono psie prochy do trumny,ale powiedziała,ze nie jest przekonana czy rodzina spełni to zyczenie,więc załatwi to sama. Po rozmowach z moimi psimi znajomymi okazało sie ze takie pomysły też niektórym z nich chodza po głowie.... [quote]Boże, nigdy w życiu nie potrafiłabym zrobić czegoś takiego.... [/quote]Cóż, gdybyś sie urodziła np w Indiach ciut wczesniej,to nigdy w zyciu nie potrafiłabyś nikogo zakopac ;)
-
[quote name='Kitka20']Nie wiem co sobie o mnie pomyślicie ale ja wole pisać szczerze. W takim przypadku ja się wole prawu narazić i zakopać psa przynajmniej mogę go odwiedzić porozmyślać, niż żyć ze świadomością, że ciało mojego przyjaciela, który trwał przy mnie przez x lat, zostało potraktowane jako "odpad":shake:[/quote] To samo sobie wszyscy myslimy. W moim rodzinnym domu ogródek to cmentarz wszystkich moich zwierzaków.Każdy pies ma swój krzew albo drzewo. Juz mieszkałam w bloku gdy mielismy papuzki i szczury. Po śmierci były starannie "opakowywane",i wkładane do zamrazalnika zeby mozna je było zawieźć w weekend i pochowac w "rodzinnym" ogrodzie. Przeciez nie mogłam wyrzucić papugi czy szczura na smietnik!
-
[quote name='saJo']Chdzilo mi o "zgubienie" psiego biletu, zeby w kasie sprzedali drugi.[/quote] Rzeczywiscie lepiej jest zdobyć drugi bilet i liczyć na łut szczęscia niz brac burka całkiem na gapę.
-
Własnie filc najbardziej kosmaci i wyciera sierść.
-
[quote name='kaskaSz']Pod Białymstokiem, na drodze do stolicy jest cmentarz zwierząt. A co do spalenia psa to się robi w zwykłym ludzim krematorium czy w jakimś specjalnym?[/quote] To sie robi w zakładach utylizacji odpadów zwierzecych. Kazde schronisko powinno miec podpisana umowe z takim zakładem. Niektóre lecznice maja własne spalarnie. W Krakowie jest taka i mozna tam uspic zwierzę albo zawieźć zwłoki po uspieniu.Płaci sie w zaleznosci od wagi. Ale jest to "spalenie odpadu" a nie kremacja przyjaciela wiec na otrzymanie prochów nie ma co liczyc...
-
W Krakowie nie ma zmiłowania. Zgubiłaś to kup nastepny. Jak juz masz bilety i siedzisz w pociągu to trzeba upolowac kogos do pokaze ten drugi bilet jako swój. Ja ćwicze jazde z dwoma psami juz pare lat i szlag mnie trafia przez te idiotyzmy. Chcac jechac na weekend do rodziny (25 km) powinnam zapłacic 50 zł w jedna stronę! Kiedys jechałam w piatek do Raciborza i wracałam w niedziele późnym wieczorem. Wyawanturowałam sie na dworcu w Biurze Obsługi Pasazera - powiedziałam ze psa na 3 dni w domu nie zamkne i jak nie pozwola to pojade nielegalnie. Dostałam drugi psi bilet z adnotacja "wydano na zyczenie pasazera". Ledwo pociąg ruszył, przyszedł słuzbista i dopłaciłam 36 zł . Powrót tez był "udany". Niekumata pani w Raciborzu sprzedała bez problemów dwa psie, jechałam sama w całym wagonie ,tuz przed Krakowem przyszedł ten sam typ i skasował mnie na drugie 36 zł. Najbardziej debilne jest to,ze za np.bernardyna płaci sie 4 zł a za dwa yorki nawet w transporterku(!) 44zł
-
Nawet jak sprzedadza gdzieś 2 psie bilety do 1 ludzkiego to rewizor słuzbista moze skasować tzw.opłate dodatkowa 36 zł. Jezeli jest to dłuższa trasa osobowym,to opłacalne jest kupienie dwóch ludzkich biletów i dwóch psich. Jezeli to ekspres albo intercity to warto poszukac znizek i policzyć czy też nie opłaca sie jadąc z dwoma psami kupic dwóch ludzkich biletów + dwóch psich po 15 żł. Ja przejechałam z Krakowa do Poznania za 2x27 + 2x15 Wyszło tanio i wygodnie psom i mnie (miałam dwie miejscówki dla siebie). [url]http://intercity.pl/5[/url] Psi bilet odnotowuja na ludzkim i odwrotnie. Jak udało sie kupic w dwóch okienkach to tylko przez niedbalstwo kasjerki. W Krakowie to niemozliwe bo żądają okazania ludzkiego biletu gdy ktos chce kupic tylko dla psa.
-
[quote name='zurdo']zanim napiszesz takie słowa, pomyśl troszkę o tym, że być może przeczyta to ktoś, kto nie miał innego wyjścia, innej możliwości. Troszkę empatii i delikatności...[/quote] W Polsce 99,9% włascicieli nie ma mozliwości legalnego pochowania psa. Cmentarze dla zwierzat sa nieliczne a[B] prawo zabrania pochowania zwierzęcia[/B] [B]w ziemi, nawet we własnym ogródku. [/B]Jedynym legalnym wyjsciem jest utylizacja czyli dokładnie "jak smieć". Są kraje gdzie własciciel jest obecny przy kremacji pupila i otrzymuje jego prochy. U nas jeszcze to fanaberia. :-(
-
Na szkoleniu (w dobrej szkole) nie uczy sie pies tylko własciciel. M.in. tego jak porozumiewać sie z psem, jak dobrac umiejetnie metody i sposoby wychowania. Fajnie ze szukasz pomocy, ale Twoje pisanie jakoś mało spójne było, to nie dziwota ze i odpowiedzi nie po Twojej mysli ;)
-
[quote name='gnozos'] przyznam,że trochę się podświadomie hamuję teraz w "miętoleniu" i bezpośrednich zabawach z psem, by go niepotrzebnie nie drażnić i nie powodować agresywnych zachowań. co z radami w stylu "posiedź na jego posłaniu sam,albo z nim raz na jakiś czas, pies nie może miec poczucia, że cokolwiek należy do niego na własność"??[/quote] Nie "miętol" go w zabawie. Wykorzystaj i rozwijaj jego potencjał do nauki nowych rzeczy a nie do przepychanek.Aportowanie, rozróznianie nazw zabawek, szukanie schowanych rzeczy, noszenie/przynoszenie wskazanych przedmiotów...itd. Ucz go że pokojowa współpraca jest przyjemna i opłacalna. Pies musi miec przede wszystkim poczucie bezpieczeństwa w Twoim towarzystwie i absolutne zaufanie.Stanie sie tak jezeli go przekonasz ze ze jesteś przewidywalny . Tą sprawe nieco skopałeś i wymaga odkrecenia ;). Bez tego Wasze życie bedzie oparte na ciągłym poczuciu zagrozenia i niepewności i nic tu nie zmieni wysiadywanie na jego legowisku. Do sposobu karmienia dodalabym jeszcze taki: jak dostaje jedzenie do miski to daj mu troszke czegos mało smacznego (np ryz z marchewka), jak skończy to dłonia wysmarowana np pasztetem dołóż mu powoli coś lepszego (mięso) , pozwól wylizać reke itd . Szybciej skojarzy ze reka jest dobrodziejstwem a nie zagrozeniem
-
Rzuć okiem jeszcze tu: [url]http://www.dogs.gd.pl/kliker/agresja/warczenie.html[/url]
-
[quote name='Martach1']Kurcze szkoda ze tak daleko ja studiuje wiec mam zawsze napięty plan i musze sie wyrabiać w 2 dni:placz:[/quote] Ja byłabym chętna ale napisałas o jednym psie a ja musiałabym jechac z dwoma.No i nie wiem czy miałabym czym sie dostac wieczorem z Mielca do Krakowa.
-
[quote name='firlus']witam mam szczeniaka 3,5 miesiąca labradora (podobno bardzo łagodne...) tymczasem gryzie mnie i innych domowników bardzo mocno:-( . sam jestem pogryziony w niejednym miejscu do krwi:placz: . podczas zabawy zruzumiem lekkie podszczypywania ale nie gryzienie do krwi. gdy mocniej ugryzie jest karcona pstryczkiem w noc albo klapsem... ale po tym robi się bardziej agresywna i gryzie dwa razy mocniej... i tak w kółko skarcisz, ugryzie mocniej:shake: .[/quote] [B]Jezeli za chęć do zabawy pies jest karcony to dlaczego dziwisz sie że[/B] [B]reaguje agresją??? [/B]Skąd on ma wiedziec ze masz cieńszą skóre niz jego rodzeństwo czy matka i to co dla nich jest podszczypywaniem dla człowieka jest bolesne? [url]http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=17668&page=14&highlight=rozgryziony+szczeniak[/url] [url]http://www.owczarek.pl/zofia/journal/default.asp[/url]