-
Posts
4106 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by puli
-
[quote name='Juliusz(ka)']Szczerze? Gdyby mi ktoś dał kijem po głowie, wybiłabym zęby - oj! No przepraszam bardzo:D, taki odruch! Trzeba było myśleć i nie atakować!:angryy: Dlatego też napisałam, że to JA wezmę sprawę w swoje ręce(dosłownie). [/QUOTE] Opisałaś dokładnie sytuacje w jakiej sie kilka tygodni temu znalazła osoba z mojej rodziny. Z tą róznicą że napadnieta (kijem po głowie), w samoobronie zamiast zebów złamała napastnikowi nos i kosc policzkowa. Na razie kosztowało ja to koszty hospitalizacji i leczenia napastnika bo ten był nieubezpieczony.
-
[quote name='puli'][url]http://pies.onet.pl/16514,13,16,niespotykanie_agresywne_szczenieta,artykul.html[/url] [url]http://pies.onet.pl/13,35440,42,agresywne_zachowanie_szczeniaka,ekspert_artykul.html[/url] [url]http://pies.onet.pl/13,33580,42,agresywny_labradoodle,ekspert_artykul.html[/url] [url]http://pies.onet.pl/13,16617,42,awanturnicze_szczenie,ekspert_artykul.html[/url][/QUOTE] [quote name='cocker'] Po dłuższej obserwqacji, wywnioskowałam, że nie lubi przeszkód. Nie w sensie agility, a w sensie drogi życiowej. Jakieś zachowaanie, dla nas zupełnie normalne, mogło go na maska wkurzyć - w wtedy zrozumiał, że agresja nie daje skutkow ubocznych. Noszenie na rękach i całowanie to jedno, ale ciągnięcie zabawki to drugie. Wiem, mój błąd, ale czy człowiek na błędach się nie uczy? Bawiliśmy się w przeciągankę, z początku myślałam że to go bawi, ale chyba poczuł iskierkę rywalizacji ze mną. Po drugie - rozdrażnianie. Psy bardziej lubią drapnie, od głaskania, z tego co wiem. Za uchem, po piersi, pod brodą, na karku. Głaskanie go, gdy gryzie swoją "zdobycz z aportu" zirytowało go, i użył zębów - logiczne i takie...ludzkie? Po trzecie gra w "nie puszcze, jak ty nie puścisz". Chwyta się skarpetki, i koniec. Nie ma. Finito. Ja, albo ty. To jest jego zasada. Po x-owe rywalizacja, ale na innym poziomie - ja jestem dla niego tą PRZESZKODĄ! Nie bo ni, nie bo nie ruszaj, puść mnie, oddaj - irytuje go to. Po takich gadkach, kontakt fizyczny z osobą (głaskanie) która zabroniła mu robić takich zajefajnych rzeczy, + darcie się, albo spokojne mówienie nie wolno, + jak nie poskutkuje to branie pod pachę i na osobność jest dla niego równą przeszkodą w życiu jak i ja. Pozatym takiej agresji w TAKIM stopniu nie okazuje innym domownikom. No i ostatnie - ząbkowanie, ale gryzaki, to jest na to rada. [B]Więc po tych dłuższych obserwacjach, znajdzie się jakaś teoria do sprawdzenia w praktyce? Proszę o pomoc.)[/B][/QUOTE] Dostałaś linki do porad praktyka. Do blogu Zofii Mrzewinskiej równiez. Wyjasnione, opisane łopatologicznie wychowanie szczeniaka dzien po dniu: zabawy, socjalizacja, nauka Może jednak warto byłoby zajrzeć?? [quote name='puli'][url]http://pies.onet.pl/16514,13,16,niespotykanie_agresywne_szczenieta,artykul.html[/url] [url]http://pies.onet.pl/13,35440,42,agresywne_zachowanie_szczeniaka,ekspert_artykul.html[/url] [url]http://pies.onet.pl/13,33580,42,agresywny_labradoodle,ekspert_artykul.html[/url] [url]http://pies.onet.pl/13,16617,42,awanturnicze_szczenie,ekspert_artykul.html[/url][/QUOTE]
-
[quote name='brams']Witajcie. Odpowiem krótko-jakie znaczenie ma to, czy pies sam przychodzi, czy na wołanie, oraz co za różnica ile wytrzyma w komendzie "siad"... Takie, że pokazuje czy pies robi dane czynności, bo chce - a nie na naszą komendę - wołanie (siada - i czeka na miskę); a to nie świadczy o jego posłuszeństwie, tylko o sprycie w stosunku do przewodnika,[/quote] Ja bede sie jednak upierać że świadczy to o smakowitosci posiłku lub/i o apetycie malca. [QUOTE]a w drugim przypadku czas oczekiwania (pozycja siad), również pokazuje nam, czy pies skupia uwagę na przewodniku, czy szybko się nudzi i idzie tam, gdzie jest ciekawiej. [/QUOTE] A jakie to ma znaczenie w tym konkretnym przypadku? Jest jakiś "czasowy standart koncentracji" w której powinien sie zmiescic trzymiesieczny szczeniak pekińczyka zeby nie odstawać poziomem od średniej? [QUOTE]Twoje pytanie o to, jakie ma to znaczenie świadczy, że nie ćwiczyłaś nigdy na np. obiedence - gdzie właśnie czas - i długość pozostania psa w jednym miejscu, świadczy o jego wyszkoleniu.[/QUOTE] A jaki ma zwiazek szkolenie obi z wychowaniem szczeniecia?
-
[quote name='cocker']hmm, zobaczę. Ale nadal problem mnie trapi.[/QUOTE] [url]http://pies.onet.pl/16514,13,16,niespotykanie_agresywne_szczenieta,artykul.html[/url] [url]http://pies.onet.pl/13,35440,42,agresywne_zachowanie_szczeniaka,ekspert_artykul.html[/url] [url]http://pies.onet.pl/13,33580,42,agresywny_labradoodle,ekspert_artykul.html[/url] [url]http://pies.onet.pl/13,16617,42,awanturnicze_szczenie,ekspert_artykul.html[/url]
-
[quote name='marta9494'] Tak ma własnie miszung moich znajomych,jak on leży na łóżku nie daj panie boże usiąść obok niego,bo się rzuca i gryzie!o jedzeniu nie wspomnę,lepiej mu zejść z oczu jak ma coś w pysku,dodam,że jest wykastrowany,bo tak im wet doradził.Wiele się nie zmieniło.Pies terroryzuje cały dom! .[/QUOTE] Brak jajek nie sprawia ze pioes automatycznie staje sie dobrze wychowany. Kastracja czesto ułatwia ale nigdy nie zastepuje szkolenia. Jezeli ktoś nie umie lub nie chce mu sie nawiązac ze zwierzeciem kontaktu, zdobyć jego zaufania, nauczyc podstawowych komend i elementarnego posłuszenstwa, to powinien poprzestac na pluszowej zabawce. Żal mi tego psa...
-
[quote name='brams'] Czy "pokrywanie" - kopulacja nie jest oznaką dominacji... uważam że jest - i to bardzo wyraźnym. [/quote]Owszem, czasami jest. Poza tym to jeden ze sposobów rozładowywania napięcia. [QUOTE]Kwestia dawania posiłku. Czy przychodzi na wołanie - i dostaje miskę, czy słysząc przygotowywanie posiłku już się melduje przy nas, siada, daje łapę itp?[/QUOTE]A jakie to ma znaczenie?:niewiem: Łasuch poderwie sie na równe nogi z najgłebszego snu na dźwiek otwierania lodówki i i bedzie asystował niecierpliwie przy przygotowywaniu posiłku. Niejadek poczeka na zaproszenie i dziubnie co nieco od niechcenia. [QUOTE]Piszesz, że go szkolisz. Na siad i waruj. Ok - jak długo wytrzymuje w danej pozycji - wiem, że to szczeniak - ale czy wysiedzi 15 sekund patrząc na Ciebie i czekając na smakołyk?[/QUOTE] A co za róznica czy wytrzyma 5 czy 15 sekund? [QUOTE]Czy na gości skacze jak wchodzą do Was do domu? A na wracających np z pracy domowników także? Jaka jest Wasza reakcja - czy zostaje "pogłaskany" na dzień dobry - czy skarcony, że wskakuje?[/QUOTE]Naturalnym zachowaniem szczeniecia jest sieganie do pyska matki i lizanie go w oczekiwaniu na przyniesiony w żołądku pokarm. Gdyby szczeniak nie robił tego samego w stosunku do opiekuna znaczyłoby to że jest chory albo chore sa relacje miedzy nimi. A karcenie psa za powitanie to jeden z najgorszych pomysłów... [QUOTE]Tak. Uważam, że opisywany pies wykazuje oznaki typu Alfa. I jak sami wiecie - alfą może być każdy pies niezależnie od rasy. [/QUOTE]A ja uwazam ze przypisywanie trzymiesiecznemu szczenieciu oznak "alfy" w stosunku do człowieka to jakby posądzac półroczne niemowle o chęć zdominowania rodziców. [QUOTE]Najważniejsza jest psychika. [/QUOTE]Którą niesłychanie łatwo skrzywić. Zwłaszcza w tym wieku gdy szczenie jest najbardziej chłonne, nawiazuje najsilniejsze wiezi a wszystko co go spotka zapamietuje na zawsze.
-
szczekanie i wycie przed każdym spacerem i podczas jazdy samochodem
puli replied to ossa98's topic in Szczekanie
[quote name='ossa98']Są to trzy spacerki. Dwa półgodzinne, jeden krótki. Czasami jeden dłuższy, kiedy mama idzie z nim do parku. Wtedy spuszcza go ze smyczy, żeby mógł się wyszaleć. Tata zazwyczaj wychodzi z nim wieczorem, na ok. pół godziny. Ale zawsze trzyma Maksa zapiętego na smyczy. Boi się, że wyrwie się za jakimś psem albo kotem, a potem go nie odwoła. Prawda jest taka, że tata Maksia bardzo rozpieszcza i na wiele pozawala, przez co nie ma u niego w ogóle posłuchu. Pies ze spacerów przychodzi spokojny. Daje sobie grzecznie wytrzeć łapki a potem kładzie się przy jednym lub drugim "panu" i zasypia przytulony. W domu ma zabawki, lubi tarmosić różne przedmioty, siedzieć w oknie. Nic nie umknie jego uwadze. [/quote] On sie śmiertelnie nudzi i nie ma mozliwosci rozładowania energii. Żadnego zajęcia i półtorej godziny spaceru dziennie z tego wiekszosc na smyczy...nawet stary pekinczyk moich rodziców potrzebuje wiecej ruchu. [quote]Pomyślałam sobie, że może za każdym razem, kiedy będę przyjeżdżała do rodziców, będę zapraszała go na chwilkę do samochodu i dawała mu jakiś smakołyk, żeby pozytywnie mu się kojarzył? Co myślicie? [/QUOTE] Ze smakołykami w aucie to dobry pomysł pod warunkiem ze bedziesz nagradzała wyłacznie[B] spokojne[/B] leżenie. [QUOTE]Przed każdym spacerem moi rodzice przeżywają istny koszmar. Pies zna swój rytm dnia, rozpoznaje godziny wyjścia na spacer. Dodam, że rodzice są emerytami, a pies jest niesamowicie inteligentny i ciekawski. Więc, kiedy tylko rano moja mama wstanie z łóżka i udaje się do łazienki, pies już wie, że za "chwilę" wyjdzie na spacer. Wtedy zaczyna przeraźliwie ujadać, piszczeć i szczekać, I tak potrafi przez 20-30 minut. Dopóki nie wyjdzie z domu. Tak jest trzy razy dziennie. Przed każdym spacerem. Nie pomagają groźby, prośby, odwracanie uwagi, podawanie smakołyków etc. [/QUOTE] Groźby i prośby nic nie znacza jezeli pies jest rozpuszczony i nie zna podstawowego posłuszenstwa a podawanie w tej sytuacji smakołyków to nic innego jak nagradzanie szczekania. Na poczatku trzeba rozbic cykl i wziąc psa z zaskoczenia żeby sie załatwił po czym zaczac trening antyszczekowy. Mozna wstac dwie godziny wczesniej i zamiast iśc do łazienki załozyc wczesniej przygotowane ubranie tak zeby pies nie widział (np w kuchni) i jak najszybciej wyprowadzic burka. Potem milion piecset sto dziewiecset razy wchodzic i wychodzic do łazienki, brac smycz i na pierwsze szczekniecie odkładać i rezygnować ze spaceru, mozna chodzic po mieszkaniu ze smyczą nie zwracajac uwagi na ujadacza póki sie nie uspokoi, pochwalic za cisze i zapiac mu smycz. Jak zacznie ujadac, odpiac smycz i powrót. Jak zacznie ujadac przy ubieraniu butów - powrót i tak do skutku, jak zacznie ujadac na klatce schodowej - powrót, jedno szczekniecie i nici ze spaceru. Pierwsza lekcja moze potrwac kilka godzin wiec wazne zeby burek był wczesniej wysikany bo kazde wyjscie z ujadaczem rozwali nauke. Przy żelaznej konsekwencji da sie to zrobic dosc szybko i skutecznie ale prawde mówiac czarno widze taką akcje zwazywszy na to co piszesz o wychowaniu w wydaniu Twojego Taty.... -
[quote name='karjo2']Not akurat niezly szkoleniowiec moze sie trafic. Odezwij sie do Puli z forum, pewnie zaproponuje [URL]http://www.tresura.com/index.php?cat=treser&id=2[/URL] [/QUOTE] Możesz zarabiac wróżeniem. :roflt: Własnie przed godziną napisałam do MammaM na innym forum :lol:
-
[quote name='Juliusz(ka)'] Natura? Natura nie kastruje/sterylizuje zwierząt, bo tak jej wygodnie... [/quote] To nie "natura" wyhodowała psy majace ruje dwa razy do roku i to nie natura stwarza sytuacje kiedy dziesiatki terytorialnych zwierząt przymusowo tłocza sie na osiedlowym trawniku wielkosci chusteczki do nosa. I nie natura tez doprowadza do sytuacji kiedy np. dwa obce, silne, nabuzowane hormonami samce musza sie dzien w dzien spotykac nos w nos na wspólnej klatce schodowej (oczywiscie w nienaturalnym spokoju pod grozba oberwania kolcami). Natura predzej sprawiłaby ze odpadłyby im jadra niz doprowadzała do takich chorych i nienaturalnych sytuacji. :diabloti: [QUOTE]A poważnie: wystarczy mieć na tyle poukładane w głowie, żeby z grzejącą się suką nie uczęszczać np. na psi wybieg.[/QUOTE] Jezeli bedzie jakis psi wybieg w mojej dzielnicy to o.k. nie bede na niego chodzic. Na razie chodze tam gdzie wszyscy czyli na trawnik wielkosci wiekszej chusteczki do nosa. [QUOTE]Będzie git. Taki podatek nie ma żadnych szans na wejście w życie [/QUOTE] Jak sobie podczytuje ten temacik to zaczynam marzyc zeby wszedł w zycie podatek 1000 zł od kazdego psa. Bez wyjatku.
-
8 godzin to za dużo dla pęcherza takiego szczeniaka. Zamkniety w klatce bedzie cierpiał aż w koncu nauczy sie sikać pod siebie.
-
[quote name='Bailando']Puli Co masz na mysli pisząc nieczytelne komendy zakazu?? Myslałam, że komenda "zejdź", " nie wolno", "zostaw", " dość" są jak najbardziej wyraźne i zrozumiałe dla psa. W takim razie czego powinnam ją uczyć i jak postępować jak zaczyna skakać i gryźć??[/QUOTE]Nieczytelne w sensie ze nie mówia psu co ma robić. Dalej: po co tyle słów na wyrazenie dezaprobaty? Im wiecej zamieszania tym trudniej psu cokolwiek z tego wyłuskac, skojarzyć i zrozumieć. Zejdź, "nie wolno", "zostaw"," dość" to juz o 4 za dużo. Wystarczy jedno "nie" czy "fe" jako sygnał do przerwania niepożadanej czynnosci. Samo "nie" czy "fe' tez nie nauczy psa jak powinien sie zachować jezeli po tym[B] natychmiast[/B] nie przyjdzie konkretna wskazówka. Po co w tej chwili "zejdź" którego pies i tak nie rozumie? Zamiast tego mozna wywalic psa z kanapy w sekunde wykorzystujac znane już komendy. Mozna psa przywołać i odprowadzic/ odesłać na miejsce nagradzajac pozostanie tam (np gryzakiem - wtedy dłuzej sie zajmie), mozna przywołac i urzadzic mini sesyjke szkoleniowa z fajnymi nagrodami, mozna przywołać i pobawic sie z nim w nagrode , mozna usiąść na podłodze i zaprosic burka do siebie (załoze sie ze sam przyjdzie) na głaskanki i/lub powtórke komend " leż" i "siad", mozna nagradzac warowanie obok kanapy itd itp... Chodzi o to zeby po pierwsze nauczyc psa ze zawsze warto wykonac komendy (tu: przede wszystkim zleźć z kanapy) a po drugie zeby wskazac mu co ma robic jak juz zlezie. [QUOTE]Zazwyczaj jej agresja nasila się jak jest bardzo zmęczona (jak marudne dziecko) przed pójsciem spać daje w kość do granic wytrzymania (około pół godziny) lub po przyjsciu ze spaceru potrafi się rzucać i skakać szarpiąc za nowagki, gryźć rękawy, nogi i co jej tam podejdzie pod zęby.[/QUOTE] Albo spacer nudny albo za krótki albo jedno i drugie. Ona jest spragniona ruchu, kontaktu i wspólnych zajeć. Po prostu zajmij sie nia tak jakbys sie zajeła dwuletnim dzieckiem w tej samej sytuacji. W tej chwili układasz Wasze zycie na wiele kolejnych lat. To co zainwestujesz, zwróci sie wielokrotnie. Ucz psice aportowania, przynoszenia kapci, konkretnych zabawek, szukania smakołyków/przedmiotów w mieszkaniu, poswiec te wieczorne chwile na na ćwiczenia koncentracji, przyzwyczajanie jej do zabiegów pielegnacyjnych (zagladanie do uszu, zebów, dotykanie łap, pazurów itd). Nie opedzaj sie od psa, daj mu siebie... Efekty przyjda szybciej niz myslisz. edit. Pisałam razem z ***kas tyle ze na raty i zajeło mi to prawie godzine ;)
-
[quote name='Bailando'] Mało tego[B] w domu też nie spoczywamy na laurach i cały czas coś sie uczymy[/B] ( oczywiście robimy przerwy na zabawę, to nie jest tak że pies cały dzień tylko sie uczy). [B]Mała bardzo lubi się szkolić wszystkie komendy wykonuje szybko i zapamiętuje je[/B]. [/QUOTE] W takim razie w czym problem? [QUOTE] Pomimo tego wszystkiego i tak skacze, gryzie nas jak się jej czegoś zabroni lub tak jak pisałam wcześniej jest zmęczona. Nie wiem już co można zrobić żeby przestala gryźć.[/QUOTE] Nauczyc komend do mnie, siad i na miejsce. [QUOTE]Mój problem z nią polega na tym, że kiedy wydaje jej komendę zakazu typu "zejdź" - jak wejdzie na łóżko, "nie wolno", " zostaw" i jej się ta komenda nie spodoba zaczyna atakować.[/QUOTE] Ona kompletnie nie rozumie czego sie od niej oczekuje natomiast została juz zauczona ze to okazja do swietnej zabawy. Zamiast wymyslac nieczytelne "komendy zakazu" daj psu[B] wyraźnie[/B] do zrozumienia co ma robić. I spraw zeby pożądane przez Ciebie zachowanie było dla niego opłacalne.
-
[quote name='gunia'] Jakoś PZF ma w swoim regulaminie nakaz kastracji zwierząt niehodowlanych i jakoś nikt się jeszcze z niego z tego powodu nie wypisał. Uważasz, że hodowcy kotów to idioci bo się zgadzają na taki przepis ? [/QUOTE] Pewnie ze sie nie wypisał. A próbowałaś mieszkac kiedykolwiek z niekastrowanym kocurem? Albo z kotka w permanentnej rui? Punkt widzenia zalezy od puntku siedzenia. Kastrowanie kocurów jest cacy bo cuchną. Mimo ze skutkiem ubocznym zabiegu niemal na bank beda problemy urologiczne. Kastrowanie psów jest be bo nie cuchna. Mimo ze negatywne skutki stanowia marginalny odsetek. :evil_lol::evil_lol:
-
[quote name='Martens']Pisząc psiarze miałam na myśli tych zaagażowanych, którzy i tak dokładają starań, żeby psa nierasowego nie rozmnażać, więc i podatek od miotu ich nie dotknie. Ogół właścicieli to co innego, to że ktoś ma psa, nie znaczy że jest dogomaniakiem, "psiarzem" etc. ;)[/QUOTE] Zgadzam sie z ta definicja tylko ze nas jest naprawde garstka... A jeszcze a`propos tych odpowiedzialnych co to sie zarzekaja ze potrafia upilnowac... Moim rodzicom, uwazajacym sie za wielce odpowiedzialnych i oświeconych w tej kwestii, "udało sie" nie upilnowac juz trzech suk z czego dwie przypłaciły to życiem. Trzecia przeszła sterylke aborcyjna, żyje i dobrze sie miewa.
-
[quote name='Martens'] oznakowanie psów i wprowadzenie podatku od miotów przyniosłoby wpływy do skarbu państwa, więc większa szansa, że ktoś oprócz psiarzy zaangażowałby się w egzekwowanie tego. [/QUOTE] Jak to "oprócz psiarzy"?? Przeciez jak Polska długa i szeroka to własnie psiarze rekami i nogami beda sie bronili przed takimi pomysłami. Jaki interes ma własciciel pikusia czy pikusi w tym zeby sie obkładac biurokracja i opodatkowac kolejna danina na rzecz państwa?? Nawet do darmowego chipowania nie ustawiaja sie kolejki... nie mówiac o tym ze nawet tu, na forum mozna przeczytac jęki jak to sie chipy przemieszczaja, jakie to musi byc bolesne, ze nie ma bazy danych, ze drogo albo daleko a w ogóle to po co itd... (Pomijam tu zarejestrowanych hodowców bo stanowia oni niewielki margines wsród osób posiadajacych i/lub rozmnazajacych psy)
-
[quote name='isabelle30'] .co oni dodaja do soli? [/QUOTE] Chlorek wapna i sode kaustyczną
-
[quote name='quadrupedium']Ponieważ nie mieszkasz w czystym środowisku.Takie bzdury może ta pani opowiadać osobom mieszkającym w lasach i w puszczach, gdzie nie ma spalin, kurzu i innych czynników źle wpływających na czystość otoczenia.[/QUOTE] "Ta pani" nie pochodzi z puszczy tylko z duzego miasta i wie doskonale że skóra psa ma wyjatkową budowe i własciwości niepodobne do skóry człowieka. Jest pierwsza i najważniejsza ochroną przed zagrożeniami mechanicznymi oraz mikrobiologicznymi, takimi jak bakterie, wirusy czy pasożyty. Powierzchnia psiej skóry ma właściwości antybakteryjne, przeciwgrzybicze i odgrywa znaczącą rolę w zapobieganiu wystąpienia zakażeń i nowotworów. [B] Immunologiczna rola skóry ma tym wieksze znaczenie w im bardziej niekorzystnym srodowisku zwierze musi żyć.[/B] Nie mówiac juz o tym ze na skórze normalnego, zdrowego psa bytuja bakterie pozostające w równowadze z organizmem i nie powodujące żadnych zmian chorobowych. Naruszanie tej równowagi zawsze jest niekorzystne dla kondycji układu odpornosciowego. [QUOTE]Jeżeli tak podchodzicie do sprawy to po co ludzie myją włosy i nietylko? Niszczą tym naturalną ich powłokę ochronną .. [/QUOTE]Ludzie robia sobie tez peelingi i pare innych rzeczy. Tylko że ich skóra niewiele ma wspólnego z psią.
-
[quote name='Asior']dorobelko.. ale te świadczenia są nie do ruszenia!! To sa pieniądze dziecka a nie Twój dochów :roll:[/QUOTE] Asior, komornik nie musi ruszac pieniedzy i najprawdopodobniej tego nie zrobi. Na jego wniosek bank blokuje konto. Nie całkowicie, ale tak zeby zabezpieczyc odpowiednia kwote (naleznosc + koszty egzekucji). Czyli jezeli na koncie bedzie 200 zł to zablokuje całośc. Jezeli bedzie 500 zł to zablokuje np. do 250. Odblokowanie nastepuje po wydaniu w banku polecenia przelewu na konto komornika albo na wniosek komornika (jezeli zapłaci sie bezposrednio jemu)
-
[quote name='quadrupedium'][url]http://dziendobrytvn.plejada.pl/26,27404,news,,1,,czy_kapac_zwierzeta,aktualnosci_detal.html[/url] [/QUOTE] Miło posłuchać głosu rozsądku.:lol: Szkoda tylko że to głos wołajacego na puszczy. Do jak najczestszego kapania psów nawołuja zgodnym chórem producenci kosmetyków, fryzjerzy i spora część weterynarzy. Ciekawe dlaczego...:evil_lol:
-
[quote name='filodendron']Ale to w polskich warunkach taka bajka o żelaznym wilku. Najbardziej dostaliby po tyłku hodowcy. Nawet zwykłe opłaty za psa są nieegzewowalne - u nas nawet nie potrafią sprawdzić, czy ktoś ma psa, czy go nie ma, a co dopiero ścigać ludzi za brak zaświadczenia o wykonanym zabiegu. Za to zarejestrowani hodowcy są na widelcu - wystarczy ściągnąć listę hodowli i już można reperować budżet.[/QUOTE] Wiadomo ze bez obowiazkowej rejestracji psów to niewykonalne. Ale skoro tu sie taki koncert niewykonalnych zyczeń zrobił to dopisałam i swoje. :evil_lol: Nawiasem mówiac mam dwie sucze zarejestrowane i niewyciete (jeszcze) wiec zapłaciłabym w pierwszej kolejności
-
[quote name='Martens']Bezdomne zwierzęta biorą się przede wszystkim z miotów wyprodukowanych celowo, z miotów do których dopuściły osoby mające totalnie gdzieś pilnowanie suki i los psów w ogóle, oraz z miotów bezdomnych zwierząt. Te nieupilnowane suki w miarę odpowiedzialnych właścicieli, to kropla w morzu tych wymienionych wcześniej.[/quote] W USA 70% bezdomnych psów to skutki "upilnowania" przez "w miare odpowiedzialnych właścicieli" i tych co to" raz dopuścili" ukochaną suczke. [QUOTE]Tylko, że sterylizacją jest nazwą potoczną dla zabiegu kastracji suki i nie uważam, żeby używanie tego ogólnie przyjętego terminu świadczyło o niedouczeniu. [/QUOTE] Sterylizacja i kastracja to dwa rózne terminy oznaczajace inne zabiegi o róznych skutkach i wypowiadajac sie na ten temat wypadałoby wiedziec o czym sie mówi. W przeciwnym razie wyglada to jak rozmowa o gramatyce z kims kto posługuje sie potocznym "poszłem" i "przyszłem". [QUOTE]Według różnych oszołomów to w mieście powinien być zakaz trzymania psów w ogóle. [/QUOTE] Znaczy że staję sie coraz większym oszołomem bo im dłuzej mam psy w miescie tym bardziej mi sie ten pomysł podoba. [QUOTE]Dla równowagi - w Szwecji, właśnie ze względów zdrowotnych, kastracja zwierząt jest... rzadkością. Jak pójdziesz do weta i powiesz, ze chcesz wykastrować psa, żeby się nie męczył, tylko dziwnie na ciebie popatrzą. A tam schroniska są puste. Dlaczego? Bo tam jest inna świadomość społeczeństwa. [/QUOTE] W tejże Szwecji jest zakaz trzymania psów w budynkach wielorodzinnych. W nielicznych mozna wyłacznie za zgoda wszystkich współlokatorów pod warunkiem ze pies nie bede sam dłużej niz 4 godziny (jest to sprawdzane). Podobnie w Danii. De facto oznacza to niemal zero psów w blokowiskach. O świadomosci społeczenstwa moze swiadczyc to ze mozna tam uspic młodego, zdrowego psa na zyczenie znudzonego właściciela który chce wyjechac na wakacje bez pupilka. [QUOTE]Nie wyleczysz świata traktując ludzi jak idiotów - nie wystarczy zmusić ludzi do kastracji - trzeba im wytłumaczyć, jakim problemem jest niepotrzebne rozmnażanie psów. Wykastrowanie komuś psa z urzędu nie uczyni go odpoiwedzialnym właścicielem, ani nie pomoże zrozumieć problemu bezdomności.[/QUOTE] W ogóle nie namawiałabym nikogo do kastracji. Wprowadziłabym podatek 1000 zł/rocznie za psa hodowlanego (niekastrowanego). Za kastrowanego 1 zł. Filodendron - to jest wczesna kastracja "po amerykańsku" czyli w wieku 7 tygodni wiec te dane nijak nie przystaja do polskich realiów. U nas "wczesnie" to jest w wieku kilku miesiecy.
-
[url=http://pies.onet.pl/3930,13,17,a_pies_ciagnie,artykul.html]A pies ciągnie.[/url] [url]http://pies.onet.pl/37039,13,16,poradnik_antyszkoleniowy_ciagniecie_i_przywolanie,artykul.html[/url]
-
[quote name='oldsoul']Mam suczke ktora ma jakies 3 tygodnie. [/quote] Trzytygodniowe szczenie powinno jeszcze ssac matke a nie uczyc sie czystosci.. [QUOTE] mysle, ze po 3 dniach nagradzania i usilowania aby zalatwiala sie na mate powinno dac juz jakies rezultaty.[/QUOTE] Mozesz sie zaczac martwic jezeli nie bedzie efektów po miesiącu...
-
[quote name='Muszelka'] trzeba pamiętać, że psy mają inny próg słyszalności niż ludzie i pewnie słyszą te dźwięki "inaczej" niż my.[/quote]Dokładnie. Mam w pracy urządzenie ultradźwiękowe. Moje psy na nie zupełnie nie reagują i tak było od szczeniaka (pierwszy raz włączyłam w ich obecnosci gdy miały trzy miesiące.) Z tym że one nigdy nie przejawiały obaw podczas sylwestrowych kanonad, burzy, strzałów itd. Do grzebania w mordkach je przyzwyczaiłam więc bez problemu pozwoliłyby na czyszczenie ultradźwiekami "na żywca". Sprawdziłam tez reakcję kilku znajomych psów na odgłos tego urządzenia. Część "zaliczyła test" ale były takie które odczuwały silny dyskomfort a dla jednego ten dźwiek okazał sie tak bolesnym przezyciem, ze spanikował tak, że chcąc uciekać na oślep trafił w futryne zamiast w drzwi. [QUOTE] Moim zdaniem te wszystkie plusy znikają gdy próbujemy stosować tą metodę u zwierzęcia nieznieczulonego (nie oczyścimy kieszonek poddziąsłowych bo przy minimalnym nawet ruchu uszkodzimy dziąsła, działanie od strony jamy ustnej jest bardzo trudne nawet przy technice mechanicznej, gdzie niemal całe narzędzie możemy "schować" w dłoni minimalizując ryzyko uszkodzenia podniebienia lub języka,[/QUOTE]Dlatego własnie nie poddałabym swoich psów takiemu zabiegowi "na żywca". Mam świadomosc ze gdyby to miało byc zrobione naprawde dokładnie, to niemal na pewno to byłby pierwszy i ostatni raz. Przy dużej ilosci kamienia nie ma szans na bezbolesne czyszczenie a wtedy pies zraziłby sie do wszelkich zabiegów w okolicach pyska. Z kolei jezeli kamienia jest niewiele to nie widze koniecznosci stosowania ultradźwieków... [QUOTE]polerowania specjalną pastą z jej usunięciem i spłukaniem bez połykania przez psa też nie umiem sobie wyobrazić "na żywca".[/QUOTE]Nie sprawdzałam ale sądzę ze z moimi psami to byłoby wykonalne. Warunek - moja obecnosc przy zabiegu [QUOTE] Ja osobiście uważam: w narkozie: zdecydowanie ultradźwięki, "na żywca" tylko mechanicznie.[/QUOTE]No ale po usunieciu mechanicznym tez wypadałoby wypolerować. Inaczej zęby zostana takie..."poskrobane" i kamien bedzie sie łatwiej odkładał... [quote name='canis1'] Następna sprawa to ile razy możemy poddawać psa narkozie jeżeli kamień odkłada mu sie w zastraszającym tempie?[/quote]Tu akurat sprawa nie jest specjalnie skomplikowana aczkolwiek mam świadomośc że dla znacznej częsci posiadaczy psów przyzwyczajenie pupilka do zabiegów pielegnacyjnych i bieżaca dbałośc o stan jego paszczy jest zadaniem ponad siły. :angryy: Zanim powstanie kamien najpierw zaczyna sie tworzyć cieniutki żółtawy nalot który odpada ruszony paznokciem czy wykałaczką. Mam dwie prawie siedmioletnie siostry miotowe. Jadają to samo ale u jednej z nich kamien ma ochote tworzyc sie własnie w zastraszającym tempie. Ma ochote, bo jeszcze nigdy sie nie utworzył. Mój paznokiec jest szybszy... [QUOTE]Oczywiście nie wyszystkie psy pozwolą sobie przeprowadzić taki zabieg ale zdecydowana większość. Jeżeli chcecie to za jakiś czas mogę wam dokładnie podać jaki odsetek psów pozwolł sobie wykonać ten zabieg.[/QUOTE] Ja byłabym bardziej ciekawa na ile dokładnie mozna przeprowadzic taki zabieg bez narkozy i jaki odsetek psów pozwolił dobrowolnie na powtórke. Podkreslam słowo "dobrowolnie" bo rozumiem że mozna i nalezy psa przytrzymac ale nie powinno to być wiązanie jak baleron tak aby nie mógł drgnać...:cool1:
-
Mnie to nie wyglada na zadne pasożyty ani grzyby tylko na klasyczne objawy niedoboru cynku. U niektórych ras zaburzony metabolizm cynku jest uwarunkowany genetycznie. Przyczyną niedoborów moze byc tez niewłasciwa dieta - zbyt mało miesa zbyt duzo witamin, soli mineralnych i weglowodanów. Żywienie karmami bogatymi w produkty zbożowe powoduje zmniejszenie absorbcji cynku.