Jump to content
Dogomania

puli

Members
  • Posts

    4106
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by puli

  1. [quote name='evl'][LEFT] Pewnie masz rację - jednak prawdziwych trenerów jest jak na lekarstwo i skupieni są raczej w większych miastach typu Warszawa czy Kraków. Bo czy w np. w moim województwie lubelskim jest [U]ktokolwiek[/U] kto zna się na rzeczy...? :roll:[/quote] [/LEFT][B]Tomasz Wlizło [/B] OŚRODEK SZKOLENIA PSÓW FRAMBOS Pliszczyn 631 k/Lublina Tel. 0-504-295-204 [QUOTE]Puli-gdzie ty widujesz te wszystkie lękliwe psy?[/QUOTE] Sześć mam na spacerniaku (w tym czwórka spanikowanych agresorów) a reszte w szkole. Jednym z "klientów" tej szkoły był prawie dwa lata temu "forumowy" adoptowany pies atakujący profilaktycznie wszystko co sie ruszało i skazany podwójnie na uśpienie - raz przez włascicieli a drugi raz przez pana od pozytywnego szkolenia (który cudem uniknął pogryzienia). Oprócz kilkunastu kilogramów mięsa i kiełbas do szkolenia użyto kolczatki i kaganca. [QUOTE]Znam psy niestabilne psychicznie, które odnoszą sukcesy sportowe co nie zmienia postaci rzeczy, że na życie są to ciągle psy problemowe.[/QUOTE]Życie z psem sportowym jest już z definicji problemowe
  2. [quote name='Martens'] I z tym się zgodzę, bo po pierwsze do startu zawodach zazwyczaj nikt nie przygotowuje się z psem o wrodzonym lękliwym charakterze, jak i słusznie zauważono, posłuszeństwo sportowe a lęk i agresja z nim związana to inna para kaloszy. [/QUOTE]Z moich doświadczeń wynika że nie kazdy pies sportowy to urodzony cyborg. Bywają też lękliwe, z przeszłością, poschroniskowce itd. Odpowiednim motywowaniem i pracą na popędach można zrobić co nieco a całkiem sporo gdy pies ma silny łowiecki. W jednej ze szkół dzięki pracy z pozorantem doprowadzono retrievera z poważnymi problemami lękowymi do egzaminu PT a w innej (nb. w Warszawie) na IPO chodził grzywacz chiński. (Zdjecia były kiedys na forum ale chyba znikneły w niebycie po kolejnych rewolucjach) Przygotowanie pary "sportowej" wymaga doskonałego wyczucia psa, umiejetnosci nawiazania z nim błyskawicznego kontaktu, prawidłowej oceny mozliwosci psychofizycznych przewodnika i kreatywnosci w dostosowywaniu metod dających najlepsze efekty w konkretnym przypadku. A chyba o to chodzi? Nawiasem mówiąc pies lękliwy nie jest jakimś niespotykanie rzadkim zjawiskiem wymagającym od trenera nadludzkich umiejętnosci. Pod warunkiem że jest to prawdziwy i doswiadczony szkoleniowiec a nie dyplomowany absolwent weekendowych kursów. To samo sie zresztą tyczy pozoranta - sąsiad szwagra Goździkowej który miał psa "policyjnego", ubrany w kufajkę i wymachujący patykiem psu psychiki nie wybuduje...
  3. [quote name='badmasi'] Między słabym psychicznie psem a lękliwym jest duża przepaść, przestrzeń ta determinuje szkolenie i postępowanie. Autorka nie napisała nic o pochodzeniu psa a to mogłoby dużo wyjaśnić. Zazwyczaj lękliwość jest dziedziczna.[/quote]Pies lękliwy to pies słaby psychicznie więc elementarnym zadaniem jest wzmocnienie jego psychiki niezależnie od poziomu lękliwości. [quote]Co do stosowania kolczatek i obroży elektrycznych a także obroży zaciskowych na psach lękliwych to jest duże prawdopodobieństwo, że zamiast zadowalającej korekty uzyskamy psa, który ze strachu nie wyjdzie na spacer a nie tylko wystraszy się foliówki pomykającej na wietrze. [/QUOTE]Taak.... a stosując barowanie u psów lękliwych jest duże prawdopodobienstwo ze zamiast oczekiwanych efektów uzyskamy psa który bedzie rzucał sie bez opamietania na wszystko co sie rusza. Podstawowym warunkiem powodzenia wszelkich działań i stosowania jakichkolwiek sposobów jest posiadanie wystarczającej wiedzy i umiejetności, prawda? [QUOTE]W jakim celu wogóle stosować takie gadżety w pracy z psem lękliwym?[/QUOTE]Dobry trener nie próbuje dopasować psa do metody tylko elastycznie dobiera metody do psa. Wiesz jak bez kolców zapanować fizycznie nad rozhisteryzowaną górą dobrze odżywionych mięsni która postanowiła ze strachu zjeść mijanego własnie psa?? Co do OE to własnie przy psach lękliwych i wrażliwych na korekty bywa nieocenioną pomocą.
  4. [quote name='badmasi']To są pobożne życzenia....Trener może jedynie spróbować to zrobić. Problem w tym, że brak jest trenerów zajmujących się psami lękliwymi. Lękliwy pies, dodatkowo z agresją lękową to duże wyzwanie, dla zwykłych trenerów często zbyt duże. [/QUOTE]To nie są pobożne życzenia. Każdy pies zmienia sie podczas szkolenia a od trenera i przewodnika zależy czy zmiany przebiegną w pożadanym kierunku czy wręcz przeciwnie - utrwalą sie lub co gorsza pogłębią cechy niepożądane. Z opisu wynika że pies ma słaby kontakt z właścicielką, jest praktycznie niekontrolowalny i że nikt mu dotychczas nie uświadomił czego robić nie należy. Już zmiana tych trzech punktów pozwoliłaby na znaczącą poprawę sytuacji ale klikerem i brakiem kiełbaski zrobić sie tego nie da. Słabych psychicznie i lękliwych psów jest mnóstwo, i jeżeli "zwykły" trener nie ma pojęcia jak z nimi pracować to może lepiej zeby poprzestał na tresowaniu kurczaków [QUOTE]Przestrzegała mnie przed Aki i Boczulą gdyż swojego czasu chciałam się tam zapisać zachęcona opiniami na Dogo. Stosowane tam są kolczatki i obroże elektryczne co przy psach lękliwych jest niewybaczalne.[/QUOTE] A co w tym niewybaczalnego?
  5. [quote name='badmasi']Nie chcę cię zniechęcać ale jeśli pies jest " z natury" lękliwy to żadne szkolenia nie sprawią, że stanie się psem odważnym i zrównoważonym. Zawsze będzie "jakiś problem". Trener teoretycznie nauczy cię jak reagować w ekstremalnych sytuacjach, pod warunkiem że będzie wiedział jak...[/quote]Jasne że z lękliwego psa rambo nie wyrosnie ale odpowiednimi ćwiczeniami można znacznie podnieść jego pewność siebie i nauczyc go radzenia sobie z emocjami w trudnych sytuacjach. Dobry trener zacznie od wypracowywania kontaktu tak aby zwierzak w momencie "zagrożenia "kierował sie w strone człowieka a nie histeryzował i szukał rozwiązań na własną łapę. Weimary dorastają bardzo długo i z 1,5-rocznym psem mozna zrobić jeszcze sporo w kierunku wzmocnienia psychiki. [QUOTE]Co do Aki, to obawiam się że szkolenie tam może być niemożliwe ze względu na brak miejsc.[/QUOTE]Wg mojej wiedzy nie prowadzi sie tam szkolen grupowych a miejsca i terminy zajec ustalane sa indywidualnie.
  6. [quote name='anna22'] a może możesz plecić kogoś? Dziękuja za zainteresowanie.[/QUOTE] [quote name='Syllepsis']Tu spokojnie możesz się udać. [URL]http://www.aki.pl/[/URL][/QUOTE] Podpisuję sie wszystkimi łapami.
  7. [quote name='anna22']Witam, mam 1,5 roczną sunię wyżła weimarskiego. Sunia od szczenieczka była lęlkliwa i bojaźliwa zarówno do ludzi jak i innych psów. Widząc problem wcześnie zaczęliśmy szkolenie, dodam pozytywne. Treser od pierwszego spotkania potwierdził, że jest lękliwa i wrażliwa. Pracowaliśmy nad szczekaniem na różne przedmioty ( wystający worek na śmieci z kosza w parku, mój cień i inne z pozoru dla nas normalne rzeczy). Obenie szczeka na psy gdy sie mijamy z nimi, gdy jest wolno prawie nigdy - wiem, że wtedy ma zwsze alternatywę ucieczki wiec mniej się boi. Od maleńkiego też gdy podchodził do nieh inny pies jeżyła się - to pozostało. Generalnie widać, że każde spotaknie z innym psem jest dla niej stresujące i według mnie ona przybiera zawsze pozycję obronną. Jeśli jest to duży pies to powąchaja sie i ona odchodzi. Dziś na spacerze (biegała ze swoim kumplem) i spotały drugiego psa, jak sie okazalo suczkę. Moja powąchała ja i bez zastanowienia zaatakowała. Sunia ważyla jakie 2 kg wiec dla mojej 26 kilowej była jak zabawka. Gryzła ja za szyję i szarpała. Widok był straszny. Proszę może ktoś wie o co chodzi? Moja sunia nie dała żadnych sygnałow ostrzegawczych. Bardzo się martwie, wiem że agresja to instynkt, ale kurcze nie chce żeby mój pies atakował inne. Chyba nie ma co dłużej usprawiedliwiać jej zachowania lekiem.Trochę poczytalam o agresji i trudno mi to ogarnąć. :-( Proszę poradzcie!!!!![/QUOTE] Proponuję pożegnać sie jak najszybciej z tym "treserem" i poszukać kogoś kto naprawde ma pojęcie o szkoleniu i psychice psów. Kogoś kto wie jak komunikować sie z psem i jak odpowiednim szkoleniem i ćwiczeniami wzmocnic jego psychikę a przede wszystkim jak jasno pokazać mu jakie zachowania są nieakceptowalne a jakie pożądane. [QUOTE] Obenie szczeka na psy gdy sie mijamy z nimi, gdy jest wolno prawie nigdy - wiem, że wtedy ma zwsze alternatywę ucieczki wiec mniej się boi. [/QUOTE]Pies który ma dobry kontakt z przewodnikiem i wie że może liczyć na jego wsparcie czuje sie bezpieczniej na smyczy bo jest ona przedłużeniem reki. W przypadku zaburzonych relacji, braku porozumienia, gdy pies jest zdany na własne siły smycz w momentach zagrożenia staje się przymusową uwięzią.
  8. [quote name='Martens']Wspaniały argument - badania przeprowadzone na reakcji psów na... sztucznego psa :roll:[/quote]A jak inaczej zapewnic niezmienność warunków eksperymentu i weliminować niepożadane, dodatkowe bodźce? Psy mają co prawda węch absolutny ale pod wiatr nie zwęszą nawet kiełbasy o 10 cm od własnego nosa (kto nie wierzy niech spróbuje zając sie tropieniem) a ich wzrok jest porównywalny do ludzkiego więc jak z daleka moga trafnie zidentyfikować atrapę? [QUOTE]Wnioski też jakieś niemrawe: "Podczas badania blisko pięćset psów pokazało, że amputowany ogon utrudnia komunikację, czym powoduje nieufność i rezerwę. Bezpośrednią konsekwencją takiej reakcji otoczenia jest społeczne „upośledzenie” zwierzaka poddanego zabiegowi kopiowania.[/QUOTE]Wg mnie to jest tak oczywiste i widoczne na każdym spacerniaku że szkoda było czasu na dowodzenie ale rozumiem że niektórzy muszą mieć podane "naukowo" zeby dotarło... [quote name='taks'] a poza tym ileż jest psów "niemerdających" ( bo ogon co prawda jest ale np skręcony w precelek albo genetycznie szczątkowy) zwisłouchych ( gdzie "mimika" uszami raczej nie wchodzi w grę) I co? - takie pozbawione możliwosci przyjaznego powiewania uszami czy ogonem psy są z definicji agresywne i wzbudzają agresję? [/quote] U zwisłouchych gładkowłosych "mimika" uszu jak najbardziej wchodzi w grę. Gorzej mają te ekstremalnie kudłate z ogonami w górze. Są tak bardzo nieczytelne że na odległość wzbudzają nieufność i rezerwę u większości zblizających sie psow. Czasami jest to bardzo wyraźne a czasami wyraża sie "tylko" minimalną zmianą kroku czy spojrzeniem. Zmiana nastawienia nastepuje po zbliżeniu gdy możliwe już jest odczytanie pozostałych informacji. Naturalnie 99% włascicieli tego nie zauważa bo obserwacja i czytanie psa kuleje nawet u wielu osób które uwazają się za szkoleniowców... [quote name='Martens']Ja wiem i chyba wszystkie wiemy, że idea głoszenia samego poglądu jest szczytna (i śmiem przypuszczać, że podobna przyświeca fundacjom i trenerom propagującym wyniki tegoż badania) - ale litości, nie róbmy z psów aż takich idiotów :roll:[/quote] Moje psy wypatrzyły i zainteresowały sie tylko jedną spośród kilku figurek stojących przed sklepem - był to naturalnej wielkości psiak. Podeszły nieufnie i dokładnie go obwąchały a nawet dotkneły jakby chciały sprawdzić czy naprawde jest nieżywy. Czy to znaczy że sa idiotami? [QUOTE]Jedyne co wynika z tego badania, to że kopiowanie uszu i ogonów [B]może sprzyjać[/B] rozwojowi agresji [B]w odpowiednich do tego okolicznościach[/B] (a więc przy zaniedbaniach właściciela) - ale to samo można powiedzieć (jak już wspomniano) o nietypowym umaszczeniu, kształcie kufy, budowie i rozmiarach ciała u niektórych ras[/QUOTE]Umaszczenie, kształt kufy itd nie służa komunikacji. Ogon tak.
  9. [quote name='Martens']Morał z tego taki, że właściciele psów nie mają żadnych praw, a dzieci to święte krowy :D [/quote]Dokładnie tak własnie jest czy sie to komuś podoba czy nie. [QUOTE]I biorąc pod uwagę delikatność twarzy dziecka, nie piszcie bzdur, że to nie wiadomo jakie pogryzienie i pies potencjalny zabójca - twarz dziecka jest goła, delikatna, bez porównania do innego psa czy nawet ręki dorosłego człowieka, a niedelikatny pies wyrywający dziecku zjadane ciastko czy chrupka całkiem niechcący może zrobić dużą krzywdę, z szyciem włącznie - a co dopiero pies wielkości ONka, który chwycił na oślep ostrzegawczo, znienacka dotknięty czy popchnięty? I jeszcze dziecko się przy tym szarpnęło? Dwa siniaczki miały zostać? :shake:[/QUOTE]Pies który "chwyta na oslep ostrzegawczo znienacka dotkniety czy popchniety" nie ma prawa przebywac w miejscu publicznym bez kagańca. [quote] Kilka lat temu w środku miasta, rozmemłana mamusia wprowadziła prosto na mojego psa kilkuletnie dziecko - zagadana z koleżanką skręciła nagle prosto na nas, ja nawet nie miałam gdzie się odsunąć, dziecko na psa wpadło z impetem i podeptało, aż zakwiczał z bólu, i alleluja zębami nie kłapnął - i wybaczcie, ewentualne ugryzienie w tym wypadku również miałoby być moją winą? [/QUOTE]Tak.
  10. [quote name='brunka']Dobrze, ale jeśli zaatakuje go kiedyś większy pies? I ja tam będę? To co? On uciekne a ja mam sobie radzić, tak?[/quote]Dokładnie tak. Z tym że jeżeli wypracujesz dobry kontakt z psem i zasłużysz na jego zaufanie to nie bedzie uciekał na oślep tylko bedzie się starał biec do Ciebie po pomoc, ochrone i opieke. [QUOTE] Nawet nie wiecie jak to śmiesznie wygląda, jak ucieka przed takim psiakiem. [/QUOTE]Wiemy. I wiedzą niemal wszyscy którzy wychowywali szczeniaka dużej rasy. [QUOTE] było by lepiej,jakby chociaż warknął i dał znać, że nie warto zaczynać, prawda?[/QUOTE]Módl się raczej żeby nigdy do tego nie doszło.... Sugerowałabym lekture jakiejś przyzwoitej książki o psychice i zachowaniach psów.
  11. [quote name='brunka'] Nie wiem co z tym zrobić, [/QUOTE]Cieszyć się ze masz normalnego psa [QUOTE]a czasem naprawdę sprawia to kłopot.[/QUOTE] Jaki kłopot sprawia fakt że pies zachowuje sie dokładnie tak jak powinien? Asocjalny pies, jatki na spacerach i rozdzielanie walczących zwierzat nie byłyby kłopotem?
  12. Myślę że wyglada to na udar cieplny i że zmuszanie/prowokowanie psa do takiego wysiłku podczas upałow to delikatnie mówiąc niezbyt rozsądny pomysł bo kolejnego takiego "spaceru" zwierzątko może nie przeżyć. Ja też byłam na spacerze po 20 - stej i wiem jak było gorąco... Jeżeli uważasz że udar odpada to zrób eksperyment. Zabierz jutro termometr, pobaw sie z Sabą tak jak zwykle a jak zasłabnie i padnie to zmierz jej temperaturę.
  13. [quote name='magdzia']Witam! 2 miesięczny piesek boi sie słońca.. Tak mi sie wydaje.. bo jak wychodze z nim na dwor to on najlepeij tylko by sie wysikal i do domu.. a jak go wolam do jako tako idzie .. ale jak wyjedziemy z cienia to zaczyna tak piszczec jakby go ktos bil .. wogole nie lubi chodzic po dworze.. i nie wiem czemu .. pomoze ktos? ;)[/QUOTE]A próbowałaś pospacerować boso po podłożu nagrzanym do 50-60 stopni? Albo po roztopionym asfalcie? Nic dziwnego że dla szczenięcia ból jest nie do zniesienia.
  14. puli

    Mały wampir!

    [quote name='magdzia'] Tak więc czy może wie ktoś czemu on taki jest? [/QUOTE]Bo jest normalnym psim dzieckiem które w dodatku zostało zbyt wczesnie zabrane od matki. [url]http://pies.onet.pl/16514,13,16,niespotykanie_agresywne_szczenieta,artykul.html[/url] [url]http://pies.onet.pl/13,16798,42,szczeniak_gryzie_dzieci,ekspert_artykul.html[/url] [url]http://www.dogomania.pl/threads/17668-quot-Rozgryziony-quot-szczeniak/page2[/url] [url]http://pies.onet.pl/36978,13,16,wilk_ma_latwiej_niz_pies,artykul.html[/url] [url]http://pies.onet.pl/33299,13,16,oswajanie_swiata,artykul.html[/url] [QUOTE]Siostra powiedziała ze jak się nie uspokoi aż skończy 8-12 miesięcy to będzie go musiała oddać, bo boi się o dziecko.. :-([/QUOTE] Pies się sam nie wychowa, nie wyszkoli i nie nauczy odpowiedniego zachowania. Jeżeli właścicielka nie ma czasu lub chęci żeby się nim odpowiednio zająć, to lepiej żeby poszukała mu innego domu jak najszybciej. Rocznemu psu trudniej sie bedzie zaadaptowac w nowym otoczeniu a i nowemu włascicielowi bedzie łatwiej wychowac szczenię niż podrostka. [url]http://pies.onet.pl/33865,13,16,nalezy_mi_sie_grzeczny_pies,artykul.html[/url]
  15. [url]http://pies.onet.pl/63,szczekanie,klucze_artykuly.html[/url]
  16. [quote name='Martens'] Mogę od siebie dodać, że mam dwa zupełnie rózniące się pod wieloma względami zachowania psy - no i jakoś żaden się do drugiego nie upodabnia; owczarkowaty ma swoje fazy, bullowaty swoje. Niby psie zachowania stadne, ale każdemu tak naprawdę chodzi o co innego, czasem mam wrażenie, że poruszają się w ogóle na innych płaszczyznach w kwestii zachowań społecznych - to co dla bullowatego nie ma znaczenia, dla owczarkowatego ma ogromne, i odwrotnie. Owczarkowaty pilnuje zabawek, wody, wykopanego doła; bullowaty w ogóle nie ma takich skłonności, wszystko jest wspólne, grunt żeby była zabawa - choć teoretycznie to, że tamten zabiera mu zabawkę powinno jakoś przekładać się na tą rzekomą dominację. I mimo, że niby dwa psy, to nie jestem w stanie powiedzieć, który tak naprawdę dominuje, bo w różnych sytuacjach ich zachowanie wskazuje na co innego. Tak, jakby po części uważały się za odmienny gatunek; jakaś płaszczyzna porozumienia jest, bo to psy, ale nie moge powiedzieć, że tworzą jakoś silnie zwiazane, shierarchizowane stado - to działa bardziej na zasadzie, że oba są wpatrzone we mnie, a wzajemnie się tolerują, bo nie mają wyjścia. [/QUOTE]U mnie jest podobnie tzn mój autorytet niejako "sam z siebie" eliminuje zadymy aczkolwiek nie mam złudzeń że żyjemy w krainie niezmąconej szczęśliwosci. U psów nie istnieje demokracja. Moje burki współpracuja idealnie, nie zabieraja sobie żarcia ani zabawek, nie przepychaja sie w kolejce do głaskania, zgodnie pracuja ale nie sypiaja przytulone do siebie a tarcia zdarzaja sie często (aczkolwiek niedostrzegalne dla niewprawnego oka) Nie używają zebów do rozwiazywania problemów ale załatwiaja to postawą, lekkim zesztywnieniem ciała, mruknieciem, wzrokiem, nieznacznym ruchem głowy, modulacją głosu podczas zabawy. Reagowanie byłoby tyleż bezsensowne co niemozliwe bo te akcje i reakcje trwaja sekundy a w dodatku sa trudno dostrzegalne. Teraz miśki mają ponad 7 lat i w ciagu tego czasu [U]tylko dwie[/U] osoby po krótkiej obserwacji trafnie zinterpretowały ich zachowania i okresliły wzajemne stosunki. Jedna z nich nazwała rzecz po imieniu i obserwujac ich zapasy powiedziała: "one sie gryzą". Oczywiscie miała racje a kudły skonczyły wymiane zdan i doszły do porozumienia zanim wybrzmiały jej słowa . [quote name='Pies Pustyni'][B]Martens,[/B]chcialbym sie odniesc do tego: Do tej pory zwracalo sie uwage na porownania psow do wilkow.Tutaj sie zgadzam,bo to rozne zwierzeta.Natomiast nie rozumiem dlaczego nie porownywac psow domowych do pariasow.Przeciez to dokladnie ten sam gatunek.Maja te same instynkty,tylko wykorzystuja je w odmiennych warunkach.Nie tworza moze stad z "capo di tutti capi",w naszym pojeciu,ale zawsze znajdzie sie wsrod nich mocny osobnik,ktoremu inne beda ustepowac z drogi - dokladnie tak,jak w ludzkiej rodzinie,pod warunkiem,ze ludzie beda sie takimi zasadami kierowac. Dziwi mnie to robienie z psa jakiegos innego,nie znanego dotad zwierzecia.Niedlugo naukowcy dojda do wniosku,ze od kota rozni sie tylko szczekaniem ;).[/QUOTE] Wiesz....Niezaleznie od tego co sie porównuje trzeba jeszcze widziec to na co sie patrzy :evil_lol: Jeden pan na podstawie obserwacji pariasów żyjących na meksykańskich smietniskach wysnuł wniosek że współczesne psy w drodze ewolucji zatraciły zdolność zwracania pożywienia młodym. Gdy publiczność na seminarium zakwestionowała te rewelacje, próbował ratować swoją teorie twierdząc że może suki nie zatraciły odruchu regurgitacji ale psy na pewno tak. W koncu dzięki głosom właścicieli zwracających samców cała teoria wzięła w łeb. :evil_lol: Teraz pytanie jaki wniosek wysnuje uczony? Czy taki ze europejskie psy pozostały na wczesniejszym etapie ewolucji? Czy moze ze pariasy to nie psy? Czy może zauwazy wreszcie że szczenieta mieszkajace na górze łatwo przyswajalnego żarcia nie potrzebują dokarmiania? :evil_lol:
  17. [quote name='gops']dla mnie rowniez czlowiek nie moze byc jak w psim stadzie pzrewodnikiem, nie tak do konca mam 2 psy , dosc czesto pilnuje 2 nastepnych to juz 4 widze po codziennych sytuacjach kto tam rzadzi i na czym to polega sytuacja np wsystkie psy leza , "przewodca" wstaje zeby obszczekac kogos za plotem , reszta leci za nim i szczeka , a gdy poleci inny pies reszta tylko patrzy i lezy dalej lub poznaja nowego psa ,pierwszy wita sie "przywodca" i to zalezy od jego reakcji co bd dalej , jesli warknie czy tez rzuci sie reszta zrobi to samo , jesli przyjmie spokojnie i bd merdac ogonem reszta podejdzie i sie bd witac [/QUOTE] U nas jest inaczej. Ten pierwszy biegnie obszczekac kto pierwszy zauwazy "wroga". Gdy startuje podporzadkowana suka wtedy dominantka ocenia sytuacje. Gdy uzna że "wróg" jest rzeczywisty, wtedy biegnie na pomoc. Gdy stwierdzi ze zagrozenie było wydumane, wtedy biegnie upomnieć tę pierwszą i (jezeli ją wołam) przyprowadzic ją do mnie. Gdy dominatka pierwsza zauważy "wroga", staruje do obszczekania i jej decyzja nie podlega zakwestionowaniu przez sukę podporzadkowaną która przyłacza sie do akcji. W obcym miejscu to własnie suka stojąca niżej w hierarchii układa sie w taki sposób aby kontrolować otoczenie a dominantka zwraca uwagę w moim kierunku i niewiele ją interesuje co sie dzieje "na zewnątrz" grupy. [quote name='NatiiMar'] Ja mówiłam o grupie wilków wyruszających na poloanie. Ida cztery wilki. Jeden z najlepszymi oczami. Idzie pierwszy i wypatruje ofiarę z daleka. Wycofuje się, a na jego miejsce wchodzi strateg. Wie jak podejść nieszczęsną sarenkę. Daje znak i wtem wychodzi zza niego najszybszy. Dogania biedaczkę i wtedy przychodzi najsilniejszy zagryzając ją. [/QUOTE]Tiaaa.... A sarenka w towarzystwie najszybszego czeka aż przyjdzie najsilniejszy. :evil_lol: [quote name='Pies Pustyni']Zrozumialem dokladnie o czym pisalas. Calkiem bajkowy opis ;).Przeciez nikt nie mowi,ze szef ma odwalic cala robote,a w tym przypadku mogl nawet zostac "w domu" wyslawszy tych czterech fachowcow na lowy ;)... [/quote] Disney by lepiej tego nie wymyslił :evil_lol::evil_lol: [quote]Zyja w Etiopii wilki...etiopskie,ktore poluja glownie na male gryzonie(zreszta wiekszosc wilkow tak ma).Tam gdzie zyja,zwierzyny grubej raczej nie uswiadczysz,tak wiec na polowania rozchodza sie kazdy w inna strone.Kiedy dominujaca suka ma potomstwo,reszta grupy po powrocie z lowow przynosi i zwraca (jej i szczeniakom) co moze...pzdr[/QUOTE] Dokładnie.
  18. puli

    BARF w kostkach

    [quote name='filodendron']No, u mojego po papkach to były takie ciut luźniejsze koopy, choć nie można powiedzieć, że niestrawione. Owoce z krzaków też szama z apetytem, ale to nie zboża. A ekipa z Jurajskich Biskupic leci bezzbożowo? Ze względu na zęby chętnie wrócilabym do barfu. Ale to w zasadzie jedyny powód. No i to, że pies jadł - nie trzeba było kombinować, jak koń pod górkę. Barfowi też zawdzięczamy suche, czyste uszy, ale z biegiem czasu okazało się, że właściwie na gotowanym też uszy są ok. Jedynie na suchym zaczynają się paskudzić. Może nie na każdym - właśnie testujemy Biomill. Póki co jednak - na tej mieszanej na maksa diecie - ze stawami jest lepiej. Jeśli w takiej kondycji przetrwamy wakacje, łącznie z wyjazdem w góry, to przemyślę ponowny eksperyment z barfem. .[/QUOTE]My się od kilku lat karmimy bezzbożowo ale gotowanym bo żadna z suk nie tknie surowych owoców ani warzyw, jedna w dodatku nie tyka surowego mięsa a ja nie bede wciskac psom na siłe czegos czego nie lubią. Dostają prawie wszystkie warzywa w różnych proporcjach (najwiecej buraków) wiec róznego rodzaju weglowodanów im nie brak. Suchy chleb lubiły zawsze ale - paradoksalnie- chetniej sie o niego upominały gdy je zapychałam suchą paszą i gotowanym z dodatkiem ryżu. Teraz proszą o niego sporadycznie (raz w tygodniu lub rzadziej) i wystarczy im mały kawałek. P.weterynarz też poczatkowo bardzo kręciła nosem na wykasowanie zbóż z michy ale jej udowodniłam że wiem co robię. Wygląd psów i wyniki badań (również fosfor/wapń) mówiły same za siebie. :p Burki mają ponad 7 lat, są w doskonałej kondycji i zdrowiu, Z uszami (megakudłate) ani stawami nigdy nie było żadnych problemów, zęby idealne, no i żadnych kłopotów z odpornością, anginami idt a dawniej bywało róznie...
  19. [quote name='Martens']Mnie cena lekko zszokowała, bo poza sezonem kupowałam Preventica nawet po 25 zł ;)[/QUOTE] To sie nazywa talent do zakupów :-o Ja płaciłam prawie 2 x wiecej...:roll:
  20. [quote name='Diora']Preventic został wycofany ze sprzedaży. Słyszałam, że w składzie było coś toksycznego. Zniknął masowo ze wszystkich sklepów i hurtowni (wątpię żeby zapasy zostały wyprzedane), dlatego ja na pewno nie kupię tego z Allegro za 65zł. [/QUOTE] Chyba specjalnie na polski rynek był produkowany z tym "czymś toksycznym" bo za granica mozna go kupić bez problemu :evil_lol: [quote name='Martens'] Btw ktoś wstawił na allegro Preventic - za kosmiczną cenę 65 zł sztuka... I zastanawiam się, czy kupować.[/QUOTE] Dla moich psów Preventic okazał sie najlepszą ochroną więc gdy zabrakło u nas, to sprowadziłam z Czech. Cena z Allegro nie wydaje sie kosmiczna zważywszy że w Czechach czy Słowacji obroża kosztuje nieco ponad 50 zł
  21. [url]http://pies.onet.pl/13,48687,42,jak_nauczyc_psa__by_zalatwial_sie_na_spacerze,ekspert_artykul.html[/url]
  22. [quote name='kroboy1']przeslus ja nie sądze aby tak było znam dużo ludzi którzy tak mówią po polsku i jest ok ... [/QUOTE]A jak dużo znasz trenerów którzy uzywają podobnie brzmiacych komend? I psów które prawidłowo reagują na tak mało czytelne hasła?
  23. puli

    Bokser

    [quote name='infskaz']Ja rozumiem krytykę i gdybym nie widział problemu to bym nie prosił o pomoc. A co nie którzy piszą, jakbym był jakimś psycholem i żebym go oddał. Potrzebuje rad nie tylko dotyczących psa ale samego siebie jak reagować na pewne sytuacje i tak dalej tylko widzę że nie którzy tu mają podejście że najlepiej kopnąć leżącego. Kiłi dzekuję za rady i mam nadzieje że więcej takich otrzymam.[/QUOTE] Zajrzyj tu: [url]http://www.marekfryc.pl/[/url] Niekoniecznie musisz od razu wydawac majatek na szkolenie. Najpierw zadzwoń lub najlepiej przyjedź, porozmawiaj a potem przemyśl i zdecyduj. Jeżeli uznasz że warto skorzystać z fachowej pomocy, trener przede wszystkim pokaże Ci jak zbudować kontakt z psem, zyskać jego zaufanie i nauczyc sie z nim komunikować bo bez opanowania tych podstaw nauka komend jest nieporozumieniem.
  24. [quote name='egradska'] Max jest idealnym pasażerem no i pozytywnie zareagował na Panią, która obiecała się nim zaopiekować podczas mojego wyjazdu. A tak w ogóle Maxik z takim zapałem ładuje się do środków komunikacji, że jeśli trafiamy na psolubną obsługę (kierowców, konduktorów) to podróżujemy po królewsku nawet podczas tłoku. Tym razem też tak było, bo p Kierowca zaprosił czworonoga na przednią płaszczyznę, gdzie miał dużo miejsca i nie było obawy, że ktoś mu nastąpi na imponująco długi ogon:razz:[/QUOTE] I pomyśleć że kiedyś sama nie wierzyłaś że z tego bzika bedzie taki fajny pies ;) My sobotnie poranki i wtorkowe popołudnia spędzamy w wiadomym miejscu. A właściwie niezupełnie bo miejsce zmieniło lokalizację. ;) Może wpadniecie kiedyś z wizytą? :lol:
  25. [quote name='Orange Tree']Rece opadaja:shake: Wszyscyc przyszli wlasciciele psow, ktorzy planuja DAC ZAROBIC [B]PSEUDOHODOWCOM [/B]powinni czytac takie watki!! [............] [B]Apollo[/B], przykro mi, ale chcialas to masz. Chcialas zaoszczedzic na psie, teraz wydasz na weterynarza, szkolke, psychologa.. [/QUOTE]Rozumiem że w "rodowodowych" hodowlach wszystkie szczenieta mają super psychike i sa odważne do szalenstwa niczym Rambo?
×
×
  • Create New...