-
Posts
4106 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by puli
-
[quote name='brownbomber']Pies jest ponad rok po kastracji,dii,a skąd wiesz,że pies żyje sam sobie i właściciele go niczego nie nauczyli?Najdziwniejsze jest właśnie to[B],że komendy wykonuje bez mrugnięcia okiem[/B].Sał zaczyna się dopiero jak usłyszy coś na klatce lub za oknem,kiedy jest sam z nimi jest spokojny,więc nie mów mi,że pies sam sobie i jest niczego nie uczony.Ja tu prosiłem o radę ,a nie o ocenę[/QUOTE] [QUOTE]Córkę jak próbowała odebrać mu jakąś zabawkę,a Beatę jak się np.do kogoś rzucał,a ona próbowała go powstrzymać [/QUOTE] Psu nauczonemu chocby elementarnego posłuszenstwa nie trzeba odbierac zabawki ani powstrzymywac przed rzucaniem sie na ludzi. Wystarczy wydac komende "daj", "siad", "spokój", zostaw czy jakakolwiek inną wyuczoną. Z opisu wynika ze miedzy właścicielami a psem nie ma porozumienia nie mówiac o współpracy czy zaufaniu. Konieczna jest pomoc dobrego trenera który pokaze jak komunikowac sie z psem. I to jak najszybciej zanim dojdzie do nieszczescia. Gdyby było wiadomo jaka to miejscowosc moze dałoby sie kogos polecic.
-
Zajrzyj tu: [url]http://www.dogomania.pl/threads/174424-Czy-dojrzewanie-suki-ma-wpA-yw-na-zmianAE-jej-zachowania[/url]
-
[quote name='murakami']Polecam te dwa filmiki, dotyczą bardzo podobnej sytuacji: [URL]http://wesolalapka.pl/fotogaleria/filmy-wesolej-lapki/593-agresywne-posokowce.html[/URL] [URL]http://wesolalapka.pl/fotogaleria/filmy-wesolej-lapki/594-agresywne-posokowce-odc-2.html[/URL] Jeżeli nie otworzą się linki, co jest niewykluczone, to wejdź na stonę wesolalapka.pl i znajdź podtytuł Filmy, tam między innymi są te dwa filmiki i komentarz Pana Jacka Gałuszki. No i wygląda na to, że się da opanować ten problem.[/QUOTE] Tiaaaa..... Polecam: [url]http://www.dogomania.pl/threads/100929-szukam-trenera-do-agresywnego-psa/page4[/url]
-
[quote name='_BARTEK']:D moim skromnym zdaniem to,ze pies wskakuje na suke nie jest efektem zaniedbania,a dzialania hormonow w jego organizmie,raczej martwilbym sie o jego zdrowie,gdyby nie skakal...[/QUOTE] W wielu krajach regulamin wystaw zezwala na wystawianie suk w cieczce (w Polsce również). Nalezałoby sie martwic o zdrowie tych setek (a czesto tysięcy) reproduktorów zgromadzonych na niewielkiej przestrzeni i nie wskakujacych na suki? A może one są po prostu wychowane i kontrolowalne?
-
Czy pies bez rodowodu bedzie wygladal tak jak z rodowodem ??
puli replied to KolorowaKredka's topic in Rodowody
[quote name='KrzysiekM']Karjo2 znowu nie zrozumiałaś, podałem przykład osób które praktycznie zajmują się tymi pieskami. Masz alergię na mnie, że nawet jak się zgadzamy to przyczepiasz się do byle czego? Nie pisałem, że nie mają rodowodu :) Napisałem tylko, że znawcy onków na owczarek.pl preferują twzn. linię użytkowa, od tzwn. linii wystawowej i odradzają kupowanie psów po superhiperczempionach. Przed nazwą linii napisałem tzwn. bo nie wiem czy ten podział jest oficjalny czy po prostu hodowcy wymyślili taki podział, żeby podkreślić nad jaką cechą najbardziej pracują.[/QUOTE] O tym podziale pisał Konrad Lorenz 70 lat temu. ("I tak człowiek trafił na psa") Polecam. Dobrze jest wiedziec o czym sie pisze.... -
[quote name='Sasinka']Nie bida z nędą, tylko wielke serce pod mopem. Może dałoby się go ostrzyc i zrobić z niego pudla.Ale nadal nie wiem czy to chłopak? Z tego co obserwuję na forach to sunie lepiej trafiają, przynajmniej pudlowate. [/QUOTE] Na szczescie nikt go nie ostrzygł i nie przerobił na pudla (ręka uschłaby każdemu kto zblizyłby sie do niego z nożyczkami :mad:) Puliszonek jest na tymczasie, wyprany i chyba zadowolony z nowego miejsca i z nowych kolezanek. :multi: Jak sie go odkarmi i wzmocni, to łapke sie też naprawi.... :lol:
-
[quote name='Ulaa']Mam dobre doświadczenia ;) Nie zrozumiałaś mnie. Chodziło mi o to, że "szkoleniowcy" (a przynajmniej spora część) nie zwracają uwagi na przyczynę problemu, jedynie dążą do posłuszeństwa. Behawiorysta jest od opisanych przez Ciebie sytuacji.[/QUOTE] Wciąż sie nie rozumiemy... Nie da sie skutecznie szkolic bez wiedzy o fizjologii, psychice i zachowaniach psa a opisane sytuacje to proste zadania dla szkoleniowca. [QUOTE]Napisałam też, że najlepsze jest połączenie obydwu - czyli niezbędna jest wiedza z dziedziny zarówno psiej psychologii jak i metod szkolenia.[/QUOTE] Z psychologii psa i metod szkolenia kandydat na instruktora lub pozoranta ZKwP zdaje egzamin teoretyczny. Dobry trener dysponuje gamą sposobów, metod i technik szkoleniowych pozwalajacych modyfikowac zachowania i wpływać na psychike. [quote name='karjo2'] Hmm, behawiorysci z ostatniego wysypu raczej przypominaja "rece. ktore lecza" . Wystawiaja zgrabny opis psa, zachowan, bez analizy, skad sie to wzielo, jak pracowac z psem, jakie stawiac cele. Czysta, dochodowa praca dla kogos zgrabnie kontaktujacego sie z opiekunem psa, mowiacego, co ten ostatni chce uslyszec, poslugujacego sie 'madrymi' terminami, w koncu wystawiajacego spory rachunek . Na ogol nie majacy pojecia o pracy z psem, opieraja sie na weekendowo serwowanych teoriach.[/QUOTE] Do znajomej trenerki kilka dni temu zgłosiła sie właścicielka schroniskowego psa z problemami lękowymi i zdrowotnymi (operacja w bliskiej perspektywie). Poproszona wczesniej o pomoc znana w srodowisku behawiorystka działajaca w moich okolicach zaleciła masaże(!) i noszenie na rekach. Naturalnie wskutek takiej "terapii zachowań" nieszczęsny, obolały pies z lękiem wysokosci zaczał zachowywac sie coraz bardziej histerycznie. Podejrzewam że taką dyplomowaną ignorancja, brakiem wyobraźni i bezmyślnością nie wykazałby sie nawet treser z kolcami i pałą. Trenerka pomogła psu w 10 minut. Gratis.
-
[quote name='le bon']to zadam dodatkowe pytanie: jakie wyksztlcenie mają beahawioryści i treserzy w Polsce?[/QUOTE] Takie jakie chcą. [QUOTE]chętnie karjo ale na wszystko chciaąlbym mieć jakiś egzamin i szkolenie, szkółkę kurs, papierek państwowy co by nie ocieralo się to o szarlataństwo [/QUOTE] Papierków możesz sobie nakupić do woli. Ba! Mozna zostac "trenerem" bez wychodzenia z domu, zaliczajac jedynie kurs korespondencyjny. Jedna ze szkółek produkuje hurtowo "trenerów" w 10 dni. Dyplomowanym behawiorystą mozesz zostać w osiem dni (cztery weekendowe zjazdy). Jeżeli ma sie nie ocierać to staraj sie o uprawnienia związkowe. Żeby je zdobyc trzeba spełnic okreslone warunki (m.in. minimum dwuletni staż przy szkoleniach, zaliczenie seminarium ), wykazac konkretnymi osiagnieciami (wyszkolenie psa do wymaganego poziomu) i zdac egzaminy teoretyczny i praktyczny (prowadzenie szkolenia grupowego) przed komisją (miedzynarodowi sedziowie prób pracy, lek. weterynarii) Wiecej w zakładce Regulamin Przyznawania Uprawnień Instruktorów Szkolenia Psów w Związku Kynologicznym w Polsce [url]http://www.zkwp-szkolenie.pl/[/url] [QUOTE] jak sobie poszperalam to mnóstwo szkólek działąa na zasadzie towarzyskiej[/QUOTE] Towarzystwo wzajemnej adoracji to nic złego. pod warunkiem ze jego członkowie wiedza co robią a nie robia co im sie wydaje że wiedza. Zajrzyj tu: [url]http://pies.onet.pl/401750441,zofia-mrzewinska.blog.onet.pl,742517,blog.html[/url] Niby logiczne i banalnie proste. A jednak 'absolwenci" wielu szkółek kompletnie nie wiedza do czego słuzy piłka i nie umieja współpracowac z człowiekiem....
-
[quote name='Ulaa']Szkoleniowiec nie "bada" przyczyn problemów, tylko niweluje skutki - czyli np jeśli pies źle reaguje na gości, to nie ma terapii odwrażliwiania itd, tylko wypracowanie mocnego posłuszeństwa, np w takiej sytuacji siad czy coś tego typu. [/QUOTE]Masz chyba fatalne doświadczenia ze szkoleniowcami... Jakim cudem szkoleniowiec ma zniwelowac np.załatwianie potrzeb fizjologicznych w mieszkaniu bez zbadania przyczyny problemu?? Jak wypracować mocne posłuszenstwo u psa którego zła reakcja na gości polega na tym ze wpada w panike, sika ze strachu lub ucieka pod kanape na ich widok? I w druga strone; co da wnikanie w przyczyny ciągnięcia na smyczy czy braku reakcji na przywołanie?
-
[quote name='le bon']Witam! mam kilka pytań w związku z powyższym: 1. jakie wykształcenie(oczywiście związane z tematem) mają osoby prowadzące szkółki dla psów? 2. kto może się w Polsce nazywac behawiorystą lub zoopsychologiem? 3. czy liczy się*TYLKO praktyka? 4.gdzie można nabyć wiedzę praktyczną w takim razie?-szkolac własne psy na podstawie książki? ps. znam kursy a Amiechien oraz w Międzyborzu a także podyplomówki na SGGW-wiem że takie coś istnieje. więc nie chodzi mi aby skupiać się na tych aspektach pytania. Chodzi mi przede wszystkim o ludzi którzy tym się zajmują.[/QUOTE] Zajrzyj tu: [url]http://www.dogomania.pl/threads/136108-behawiorysta-zoopsycholog[/url]
-
Którą obrożę elektryczną polecacie (oraz: czy pastuch działa na koty)?
puli replied to Greven's topic in Wychowanie
[quote name='karjo2']Hmm, znow Dogo szaleje, przy jednej wyslanej wiadomosci idzie kilka dubli? Czyzby chytry plan do nabicia sobie licznikow i zhakowane forum ;)?[/QUOTE]Albo szaleje albo naprawde masz pełną skrzynkę a ja miałam chytry plan wysłania wiadomości.. ;) -
[quote name='jormungand39']Moje psy przechodzą pierwsze bo tak jest wygodniej. Oczywiście, że jest wygodniej. Wałśnie wygoda właściciela generuje najwięcej błędów wychowawczych.[/QUOTE] Link do tego tematu trzeba podrzucić na portal sportowy. Najlepsi polscy trenerzy i zawodnicy chyba posypią głowy popiołem jak sie dowiedzą ile błedów wychowawczych wygenerowali. Wszak ich nieposłuszne i dominujące psy nie dośc że zasuwaja pierwsze przez kazde drzwi to jeszcze zdarza się - o zgrozo! - że bezczelnie ciagną na smyczy . :evil_lol: [quote name='karjo2']Dosc oryginalna hipoteza. Mozna jakies uzasadnienie?[/QUOTE]Z pewnością bedzie fascynujące.... [quote name='badmasi'].Szukałam jeszcze mojego ulubionego pytania "kto pierwszy je, ty czy pies?" ale niestety nie znalazłam :-( Próbowałam odpowiedzieć na pytania ale gdy "zawiesiłam się" kilkukrotnie w obliczu niemożności rozstrzygnięcia targających mną i moim psem sprzeczności to zmuszona byłam poddać się z kretesem...[/QUOTE]:roflt::roflt::roflt:
-
Dla mnie to jakiś absurd... [quote name='jormungand39'] Przechodzenie przez drzwi ma wieloraki wydźwięk,chociażby sam komfort prowadzenia psa na smyczy zaczyna się już przy wyjściu z domu. Zdenerwowany pies który wyciąga Właściciela na dwór na pewno nie przysparza miłych wrażeń na spacerze.[/QUOTE]Moje psy przechodzą pierwsze bo tak jest wygodniej. Przeciez gdybym to ja wychodziła pierwsza musiałabym uprawiać z nimi jakieś obroty i mijanki na klatce schodowej zeby zamknąć te drzwi na klucz. A zwłaszcza gdy mam jeszcze np worek ze smieciami i/lub parasol to musiałabym być cyrkowcem żeby nie zaplatąć sie w smycze przy tych dziwacznych sztuczkach. [QUOTE] W przekazach wielu autorów np. Corena, Dodmana, Fishera jednym z przejawów nieposłuszeństwa, a nawet (może to zabrzmi dosyć drastycznie- a nie zawsze tak jest) zapędów tak osławionej dominacji..[/QUOTE] Po pierwsze - o nieposłuszenstwie mozna mówic wtedy gdy zwierzak nie wykonuje [B]znanej mu[/B] doskonale komendy (np stój, poczekaj, siad, idziemy itd. Jeżeli pies nie został nauczony komend i nie ma pojęcia jakie zachowanie jest akceptowane to jest po prostu niewychowany a nie nieposłuszny. Po drugie - jezeli niewybiegany i niewysikany pies wyrywa pierwszy na spacer a wracajac spokojnie wlecze sie z tyłu i przechodzi przez drzwi ostatni to jest nieposłuszny i dominujący czy nie? A jezeli pies za diabła nie chce wyjśc bo deszcz pada i trzeba go wyciagac siła z domu to jest posłuszny i niedominujący? [QUOTE]Czy Twój pies skacze na Ciebie, lub Twoich gości w trakcie powitania? * Tak, zawsze * Nigdy, siedzi spokojnie * Tylko wtedy gdy nie jest upominany[/QUOTE]Jeżeli pies siedzi spokojnie podczas powitania tzn ze jego relacje z właścicielem sa mocno zaburzone i najprawdopodobniej potraktowany został "powitaniami wg Fennel" [QUOTE]Czy Twój pies przejawia agresję wobec: * Ludzi * Innych psów lub zwierzat * Przedmiotów * Nie przejawia[/QUOTE] o czym ma świadczyc odpowiedź na to pytanie? Jeżeli terytorialny pies rasy stróżującej jest na zewnątrz przyjacielem całej ludzkości a na swojej posesji gryzie intruza tzn że przejawia agresje czy zachowuje sie normalnie? Czyli: czy własciciel "trzyma rękę na pulsie czy "odpuszcza"?
-
Dorzuce coś z polskiej łączki. Równiez czysto amatorska zabawa z psem [video=youtube;7MrZ4c8R4KQ]http://www.youtube.com/watch?v=7MrZ4c8R4KQ[/video] [video=youtube;ztF-2fieY8Q]http://www.youtube.com/watch?v=ztF-2fieY8Q[/video]
-
Ja tu widze robote dla dobrego szkoleniowca a nie dla behawiorysty. Psicy przydałaby sie przede wszystkim nauka posłuszenstwa z naciskiem na wykonywanie komend w obecnosci obcych ludzi i psów. Trener pokaze Ci jak uczyc psa koncentracji na przewodniku, jak wzmocnić jego więź z właścicielem (a co za tym idzie zwiekszyc poczucie bezpieczenstwa i pewnosc siebie), jak zajmowac mu czas na spacerach (pies zafascynowany przewodnikiem i zmeczony psychicznie nie mysli o napadaniu na ludzi ). No i przede wszystkim dowiesz sie co robisz nie tak... Bardzo mozliwe że zupełnie nieswiadomie sama wzmacniałaś ( lub ktoś z domowników) niepożadane zachowania.Taki błąd bardzo łatwo zrobić - czasami wystarczy nagrodzic/zganic psa o dwie sekundy za późno i juz zamiast np. odwracania uwagi okazuje sie za nagradzamy szczekanie na ludzi..... Coren i Wilde są jak najbardziej o.k. - znajac teorie łatwiej komunikowac sie z psem i zrozumiec jego zachowanie. Masz w Łodzi doskonałą szkołe - na tym forum sa zarówno jej własciciele jak i i klienci [url]http://www.dorplant.strefa.pl/index.php?art=38&PHPSESSID=cefb5e6817d61cd3fa4a8627fb2d4c9d[/url]
-
Nie wiem czy dobrze rozumiem... Pies wyraźnie cierpi od pół roku a pani doktor " myśli" dopiero nad badaniami i postawieniem diagnozy? :crazyeye: Zmieniłabym natychmiast lekarza. Pies moze miec zwyrodnienie stawów, kręgosłupa, dysków miedzykregowych, narosla kostne, dyskopatie i sto innych schorzeń ale rolą lekarza jest zdiagnozowanie i sprawienie zeby schyłek zycia nie był pasmem bólu. .
-
[quote name='marta9494']a co do twojego zdania na temat metod pracy p.Gałuszki,to czy nie Ty przypadkiem polecałaś go jako kogoś sensownego do pracy z psami??[/QUOTE] Owszem. Zrobiłam też zbyt pochopnie jeszcze parę innych rzeczy których nie powinnam.. Moge tylko powiedziec ze w roku 2007 nie wiedziałam tego co wiem teraz - oparłam sie na forumowych wypowiedziach p. G. i opiniach kilku zadowolonych klientek. Podobał mi sie tez pomysł pracy z psami schroniskowymi. Z czasem zweryfikowałam swoje zdanie. M.in dlatego że propagowanie dławików i elastycznych zaciskaczy pyska jest dla mnie nieakceptowalne a sprzedawanie ich jako pozytywnych pomocy szkoleniowych jest szczytem hipokryzji :angryy: Tu jest temat o agresji i filmikach [url]http://www.dogomania.pl/threads/100929-szukam-trenera-do-agresywnego-psa/page2[/url] A tu jest ciekawy temacik o innych metodach: [url=http://bb.belgi.com.pl/index.php?page=Thread&threadID=3140]Click & Voice[/url]
-
[quote name='marta9494']Wiesz ,z ciekawości przejrzałam Twoje posty i oprócz kilku naprawdę konkretnych i mądrych wypowiedzi zauważyłam,że albo w ramach pomocy odsyłasz do innych użytkowników,albo ograniczasz się do podawania linków bądź publikacji.A już widząc Twoje rady typu :pies sie musi wybiegać,z psem się trzeba bawić i ćwiczyć(które notabene są oczywistoscią dla mojego 9 letniego syna,a co dopiero dla każdego normalnego właściciela psa) wnioskuje,ze Ty behawiorystą raczej nie jesteś,więc bądź łaskawa nie podważać autorytetu innych i nie doradzac kogo należy unikać,a kogo nie.Moze Ty sie pochwalisz swoimi sukcesami,potem będziesz sie wysmiewać z pracy innych?[/QUOTE]A to ciekawe.... Odkąd to trzeba być behawiorystą zeby wyrazić swoje zdanie na temat tej czy innej szkoły? Co do p. Gałuszki mam takie samo zdanie jak Karjo. A niektóre jego metody faktycznie byłyby nawet śmieszne gdyby nie były straszne....
-
Którą obrożę elektryczną polecacie (oraz: czy pastuch działa na koty)?
puli replied to Greven's topic in Wychowanie
Greeven, uwazaj z bo co tanie to moze być bardzo drogie... Patrz zeby to był markowy sprzęt a nie chinski badziew podrabiany bo one moga być niebezpieczne. :shake: (przebicia, samoczynne uruchamianie, zamakanie, itd) W USA pełno tego badziewia za grosze i na allegro też... Jezeli juz, to odżałuj pieniadze i kup sprzet przyzwoitej klasy, z gwarancja, bezpieczny, wodooporny (naprawde a nie tylko teoretycznie) i poziomów też troche majacy, a w razie czego majacy serwisowanie w Polsce. (zniszczona ładowarke albo pilota mozna dokupić).I patrz zeby pilot miał zabezpieczenie przed przypadkowym uruchomieniem!. Przeleć sie po zagranicznych sklepach (amerykanskich) zobacz ceny i opisy i dopiero potem kombinuj jak i gdzie kupic. [url]http://www.americas-pet-store.com/sportdog-training-collars.html[/url] [quote name='Greven']Nie, myślę że jeden nadajnik do dwóch obroży w tym wypadku nie będzie dobrym rozwiązaniem i nie jest raczej brany pod uwagę, [/QUOTE] Obroże dla dwóch psów sa sporo droższe niz dla jednego wiec taki zakup faktycznie troche bez sensu. [QUOTE]obrożę ma nosić w konkretnych sytuacjach jeden pies. .[/QUOTE]Nie wiem co kombinujesz ale dziwnie kombinujesz.. Obrożą oduczasz zachowania i odkładasz ja na półke. Jezeli bedziesz ja zakładac "na konkretne sytuacje' to pies nauczy sie sposób ze z obroża nie, ale bez niej, owszem, wolno wszystko. Miałabyś pw ale sie wysłać nie chce... -
[quote name='Marta1990'] 1.Zasady podczas jedzenia Pies swoją karmę otrzymuje jako ostatni, po posiłku rodziny. Gdy stado zdobywa łup, jako pierwszy posila się przywódca, reszta czeka, aż on zaspokoi głód. Pies nauczony jeść jako ostatni nie powinien mieć żadnych wątpliwości odnośnie swojej pozycji w stadzie. Kategorycznie zabronione jest też akceptowanie tzw. żebractwa, czyli dokarmianie psa z własnego talerza. Jeśli już koniecznie chcemy poczęstować psa częścią własnego posiłku, należy włożyć ją do jego miski dopiero gdy rodzina skończy jeść. Nie rzucać na podłogę! Niektórzy specjaliści polecają też nieco kontrowersyjną metodę zabierania psu miski podczas jego posiłku. Gdy pies je, miska jest dla niego najważniejsza. Jedynie przywódca stada ma prawo przy niej manipulować, a nawet na chwilę ją zabrać (np. do mycia, dosypania karmy itd.). Pies na takie działanie z pewnością początkowo zareaguje warczeniem i nieprzychylnym spoglądaniem spode łba. Należy bardzo uważać na jego reakcję, gdyż może ugryźć. Po jakimś czasie przestanie jednak traktować to jako karę i będzie cierpliwie czekał na oddanie karmy. Wówczas nastęna osoba może spróbować tego samego. I tak kolejno wszyscy inni członkowie rodziny. Podkreślam jednak, że nie wszyscy trenerzy zgadzają się co do słuszności tego szkolenia. 2.Zachowanie w domu Pierwsza ważna zasada współżycia pod jednym dachem – nie przepuszczamy psa w drzwiach. Pupil wszędzie wchodzi jako ostatni. W stadzie przywódca zawsze idzie jako pierwszy, reszta podąża za nim. Jeśli pies pcha się pierwszy w każde drzwi, należy go przytrzymać i najpierw samemu przez nie przejść. Dotyczy to także samochodu. Oczywiście może to być nieco kłopotliwe, bo pies lubi się wyrywać do przodu, ale po jakimś czasie sam nauczy się przepuszczać opiekuna. Nie może też być mowy o przechodzeniu nad leżącym psem ani omijaniu go. Gdy człowiek (także dziecko!) chce przejść przez wąski korytarz lub próg, na którym akurat rozłożył się pies, przeskakiwanie i przeciskanie się obok jest niedopuszczalne. Pies w takiej sytuacji musi wstać i odejść na bok. Przywódca stada zawsze wyznacza drogę i żadnemu z niższych rangą członków nie wolno jej zastawiać. Psa należy zawołać po imieniu, przywołać do siebie, kazać usiąść i pozostać w tej pozycji. Oczywiście może to być nieco męczące (zwłaszcza w domu o wąskich korytarzach) ale niestety konieczne. Przeskakiwanie nad psem to dla niego wyraźny sygnał, że jego drzemka na środku przejścia jest ważniejsza niż plany opiekunów. Podobnie wygląda sprawa z zajmowaniem przez psa miejsc przeznaczonych dla ludzi. Gdy pies położy się na fotelu pana lub w łóżku dziecka, należy kategorycznie go stamtąd wyprosić. Posłanie przywódcy jest miejscem „świętym” i żaden niższy rangą członek stada nie ma prawa się tam wylegiwać. Z tego samego powodu wszyscy domownicy powinni od czasu do czasu świadomie usiąść lub nawet położyć się na posłaniu psa. W ten sposób jasno dajemy mu do zrozumienia, że znajduje się na samym dole hierarchii. [........] . Nawet zwykłe zabawy w wyrywanie zabawek czy przeciąganie szalika zawsze powinny kończyć się zwycięstwem człowieka. Pies nie może uciec ze zdobyczą w postaci np. maskotki. Zawsze powinien oddać ją opiekunowi.[/QUOTE] Powyższe rady nie maja nic wspólnego ani z wiedza o zachowaniach psowatych ani ze zdrowym rozsadkiem, a o tym ze teoria dominacji jest bez sensu napisał sam jej twórca w ostatniej swojej ksiązce. ad 1. W stadzie pierwsze jadaja szczenieta. Gdyby tak nie było to psowate wyginełyby juz dawno. Szczenieta sa pod szczególna opieka całego stada. ad 2. Przepychanki w drzwiach jeszcze żadnemu psu nie uświadomiły jego miejsca w hierarchii. ad 3. Żaden przywódca stada nie jest idiota i nie taranuje leżacego pobratymca tylko go przeskakuje albo omija. Fakt ze w ciasnym mieszkaniu przeciskanie sie obok psa jest dla niego ryzykowne zwłaszcza gdy niesie sie np gorącą zupe i to jest[B] jedyny [/B]powód dla którego pies nie powinien lezeć w przejsciu. ad 4. Jeszcze nigdy nikomu nie udało sie zdobyc szacunku własnego psa przez to ze nie wpuscił go do łózka lub sam wszedł do jego legowiska. Psowate miedzy soba tez takich głupot nie robia. ad 5. Nie pozwalanie psu na "zdobycie" zabawki jest świetnym sposobem na zniechecenie go do zabawy z człowiekiem i w ogóle do wszelkiej współpracy. Psa sie wychowuje a nie dominuje. [quote name='mamajulki']Pies ma swoje miejsce w domu, na łóżko nie wchodzi, jedzenie dostaje na końcu (poczytałam trochę) martwi mnie jedynie ta zadrość, i to demolowanie mieszkania.. Ja nie moge jej skarcić, nawet jak jest to konieczne bo ona wtedy tak zaczyna się bać, że od razu dostaje biegunki i trzeba biec na pole.. Weterynarz ją zbadał, czy nie ma pasozytów czy czegoś w tym stylu, ale wszystko jest ok. Więc jedyne wytłumaczenie że to tylko na tle nerwowym..[/QUOTE] Psu nie sa potrzebne cyrki z jedzeniem, ekwilibrystyka w drzwiach i faszerowanie psychotropami tylko naprawa relacji z człowiekiem i wzmocnienie psychiki. Czyli nauka od podstaw i szkolenie,szkolenie, szkolenie. Ten pies żyje w potwornym stresie, jest przerażony i pojecia nie ma czego sie od niego oczekuje. Nikt z nim dotychczas nie pracował, nikt nie pokazał mu jakie zachowania sa pożadane, nikt nie pokazał mu korzysci płynacych ze współpracy z człowiekiem. [B]Wg mnie konieczne jest spotkanie z dobrym trenerem który pokazałby Ci jak nawiazac kontakt z psem i jak go uczyć.[/B] Dlaczego szukasz pomocy w Krakowie?? Bliżej masz doskonałą szkołe [url]http://www.marekfryc.pl/[/url] Zajrzyj tu: [url]http://pies.onet.pl/12889,13,16,czy_psu_potrzebne_jest_szkolenie,artykul.html[/url] [url]http://pies.onet.pl/1472,20,28,niewdzieczny_pies,artykul.html[/url]
-
[quote name='Archi34']Skąd pomysł, żeby karcić trzymiesięczne szczenię? Ano m.in. z linków, które sam/a mi podesłałeś/łas :) Nie ognoruj zacowań u szczeniaka, któryc nie chcesz widzieć u psa dorosłego :) Czyżbyś linkował/a i nie wiedział/a co? ;)[/QUOTE] A gdzie w cytowanym zdaniu jest mowa o karceniu? W którym miejscu, w jakiejkolwiek publikacji Zofia Mrzewińska uczy karcenia szczeniąt?? A na szacunek trzeba sobie zapracować. Wymusic można co najwyzej strach i nieufność.
-
[quote name='amensalizm']widzisz,z nie jest to lepsza metoda, jest bardziej czasochłonna,[/QUOTE]Ile lat średnio trwa taka "nauka" tą "metodą"?[QUOTE] ale również daje rezultaty, jak każda inna.Zwierzęta są rutyniarzami robią to co znają i nie sprawia im dyskomfortu. I tak chodzenie na luźniej smyczy przypiętej do kantara nie sprawia psu, ani bólu, ani dyskomfortu, ani innych tego typu odczuć.[/quote] A świstak siedzi.... [QUOTE] Kantar ma działać w dół, nie w górę:saint1:[/QUOTE]Narzedzie działa tak jak zostaje użyte. Co za problem żeby działał w góre? [QUOTE]Pies by ciągnąc na kantarze musiałby być całkiem spory, tak gdzes wielkości człowieka by nie biec z głowa w bok, to nie jest wygodne. [/QUOTE] A skąd pomysł ze ma byc wygodne? Wygodne jest normalne chodzenie. Ciagniecie jest niewygodne i żaden pies nie rodzi sie z nim w pakiecie ale zostaje w 100% wyuczone przez właściciela i zwierze zostaje przekonane ze zeby gdziekolwiek dojść trzeba ciągnac ile sił.
-
[quote name='amensalizm'] Ciągniecie na kantarze wymaga więc ogromnej siły i dodatkowo musiałoby byc to ciągnięcie z głową w bok- nie za bardzo się opłaca.[/quote] Ciagniecie na kantarze wymaga desperacji i sprytu. Znam psy którym to całkiem nieźle wychodzi. [quote] Jesli zwierze będzie systematycznie uczone chodzenia przy nodze na luźniej smyczy na kantarze to ten fakt zaakceptuje, przywyknie się do tego i będzie to robić, nawet jeśli zmienimy kantar na smycz. Tak, swoje trzeba wychodzić, ale, poprawnie. [/QUOTE] Faktycznie, proste jak drut. Trzeba byłoby sprzedać ten patent zawodnikom. Niedługo Silesia Cup a ludziska mecza sie z chodzeniem na kontakcie, kombinuja, detale szlifuja, a tu trzeba tylko kantar na mordzie w góre zadrzec i spacerować. :thinkerg:
-
[quote name='Vini.'] Razem z wujkiem mieszkają w bloku, mają 2 córki. mają tak ok. 2 letniego kundelka, małego. To pies. Na poczatku bylo wszystko ok, od jakiegos moze pół roku jest strasznie agresywny. Głównie do wujków i jednej córki. Z drugą śpi, broni jej. Bardzo ją lubi. Jak jest np. wieczór i pies śpi na łóżku tej ulubionej córki, a tamta chce jej łóżko pościelić to pies rzuca sie, próbuje gryźć, strasznie szczeka i warczy. Jest coraz gorzej, pies strasznie broni wszystkich gryzaków, kości nie je, a jak dostanie czasem to broni jej ciągle i warczy. Już raz oduczali jego spania w łóżku, ale i tak pies z nimi spał, bo córki zasypiały, jednej przeszkadzało że pies piszczy w nocy. Teraz zaproponowałam im żeby kupili ponton dla psa, ale nie wiem czy coś z tego wyjdzie...[/QUOTE] Wyglada ze pies jest po prostu zaniedbany wychowawczo. Pies dojrzał i robi co mu sie podoba a właściciciele nie potrafia sie z nim dogadać. Kłania sie podstawowe posłuszenstwo - nauka paru prostych komend i konsekwencja wszystkich członków rodziny powinny pomóc. Szkolenie i wprowadzanie nowych zasad powinna zapoczatkowac osoba która cieszy sie u psa najwiekszym autorytetem. Przydałoby sie choc kilka lekcji instruktażowych u przyzwoitego szkoleniowca.
-
[quote name='amensalizm']Zastanawiam się na podstawie czego wyrobiłyście sobie zdanie na temat kantarków. Argument pt. pies moze sobie ukręcić szyje, mnie bawi. Z jednej strony mamy do czynienia z dwoma paskami, które dzaiłają na kufe i na potylice (nacisk się rozkłada), który działa w dół, a z przeciwnej jeden pasek, który dziaiła na szyje i w dodatku w górę. Nie wiem, czy zdajecie sobie sprawę z tego, ze psia szyja jest delikatniejsz i łatwiej ją uszkodzić niż kufę, na którą idzie główny nacisk na kantarze. [/QUOTE]Nie wiem czy zdajesz sobie sprawe z tego że kufa ma połączenie z szyją i z tego jakie jest działanie dźwigni. I z tego z jaką siła działa kantar skoro pozwala na grzeczny spacer z półtonowym koniem. I z tego jak bardzo awersyjne jest działanie kantara skoro psy ciągnace na kolcach po jego załozeniu zmieniaja sie w aniołki. Mnie gwałtowne wykrecanie głowy przez (żywiołowego/pobudzonego/przestraszonego ) psa jakos nie bawi ale może mam dziwne poczucie humoru. [QUOTE]Twierdzenie, ze szarpnięcie przez kantar spowoduje uszodzenie jest take, jak że pies udusi się ciągnąc na smycz podpiętej do obroży.[/QUOTE]Porównanie chybione. Porównywac mozna działanie obydwu narzedzi przy identycznej dynamice zwierzecia. [QUOTE]... pies przy nodze na kanarze po pewnym czasie bedze psem przy nodze na obroży i psem przy nodze bez uwięzi. [/QUOTE]Ciekawe... Nie słyszałam o ani jednym trenerze któremu w ten sposób udałoby sie nauczyc psa chodzenia przy nodze. A kilku ich znam, równiez takich którzy startuja w zawodach. Ale oni może nie wiedza ze zamiast pracy i smakołyków wystarczy psa za pysk prowadzac póki sie nie nauczy... [QUOTE] Chodzenie przy nodze stanie się rytuałem, dzięki któremu będzie czuć sie bezpiecznie.[/QUOTE] Pogubiłam sie... Ten temat jest o chodzeniu przy nodze czy o spacerach na luźnej smyczy? Bo to są dwie rózne rzeczy. P.S. O psychologicznym aspekcie działania kantara nie wspominam bo wydaje sie że komfort zwierzecia liczy sie tu najmniej :diabloti: