-
Posts
4106 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by puli
-
[quote name='Brezyl ja'][FONT=Tahoma]Mówisz poważnie, czy sie wygłupiasz ? Co to znaczy przypadkowo ? Pilnujesz suki, to nie zdarzają Ci się takie wpadki. Mam 30 lat psy i żaden, nigdy nie pokrył nic przypadkowo. Nie potrafisz przypilnować suki to ją wysterylizuj. [/FONT][/QUOTE]Znam osobe która hoduje psy o wiele dłużej niż Ty żyjesz na świecie. Z jej doświadczenia i bogatej wiedzy na temat rozrodu korzystały i korzystaja dziesiatki hodowców a i niejednego weterynarza sporo nauczyła. Kilka lat temu gdy jedna z jej suk miała dwumiesieczne szczeniaki, w odwiedziny przyszli znajomi ( także hodowcy) z ich ojcem. Reproduktor był podekscytowany suką ale obecni złozyli to na karb niecodziennej sytuacji (zapachy, szczenieta itd) i kazali psu sie uspokoić. Owszem uspokoił sie. Tylko ze później ja pokrył i mimo ze w niewielkim mieszkaniu było kilka osób, nikt tego nie zauwazył a że suka jest w ciąży wyszło na jaw kilka dni przed rozwiązaniem. O ile wiem, suki raczej nie miewaja cieczek dwa miesiace po porodzie ale rozumiem że właścicielka powinna posypac głowe popiołem, suke wysterylizować i zlikwidowac hodowle z powodu własnej niekompetencji? [quote name='panbazyl']Ja mam psa i sukę i nie wyobrażam sobie żeby coś takiego się mogło zdarzyć!!! Masz rację Brezyl - "Nie potrafisz upilnować suki to ją wysterylizuj." Też jestem tego zdania![/QUOTE] Naprawde nietrudno sobie wyobrazić takie zdarzenie. Wiesz jak wyglada cieczka utajona? W ogóle nie wyglada bo jej kompletnie nie widać. Nie ma krwawienia, psy nie podwachuja i nie molestuja a nagle, z dnia na dzien suka kładzie ogon na bok i wyrywa do kazdego samca którego zobaczy. Przechodziłam to z moja suka 4 razy.
-
[I]Problem można rozwiązać dwojako: - szukać urządzeń nieustannie ograniczających swobodę ruchu psa; - nauczyć, że trzymanie się obok przewodnika jest przyjemne; okazjonalne pociągnięcia na smyczy korygować w przykry dla psa sposób tylko w sytuacjach, gdy czyjeś dobro jest zagrożone. [/I] Zofia Mrzewińska [url]http://pies.onet.pl/3930,13,17,a_pies_ciagnie,artykul.html[/url] [url]http://pies.onet.pl/37039,13,16,poradnik_antyszkoleniowy_ciagniecie_i_przywolanie,artykul.html[/url]
-
[quote name='agamer']A co myslicie o kastracji? Po dlugich obserwacjach stwierdzilam ze to zachowania z powodu nadmiaru testosteronu....[/QUOTE] Fascynujący przypadek.... [QUOTE]czy po tym zabiegu sie uspokoi?[/QUOTE]Teraz jest znudzonym i niewyżytym psem z jajkami a po zabiegu bedzie niewyzytym i znudzonym psem bez jajek. Kastracja nie zastąpi wychowania, nie poświeci psu czasu na spacery i nie zapewni odpowiedniego zajecia.
-
[url]http://www.owczarek.pl/zofia/journal/default.asp[/url] [url]http://pies.onet.pl/16514,13,16,niespotykanie_agresywne_szczenieta,artykul.html[/url] [url]http://pies.onet.pl/12889,13,16,czy_psu_potrzebne_jest_szkolenie,artykul.html[/url] [url]http://pies.onet.pl/16187,13,16,przeklenstwo_rodzinnego_psa,artykul.html[/url] [url]http://pies.onet.pl/36978,13,16,wilk_ma_latwiej_niz_pies,artykul.html[/url] [url]http://pies.onet.pl/19217,13,16,jaki_pan__taki_pies,artykul.html[/url]
-
[quote name='Ela38']Moi mili, czy ktoś wie, ile pies z chorą wątrobą powinien otrzymywac mięsa (białka) dziennie? Nie mogę nigdzie w necie znaleźc. Jest tylko norma dla psów zdrowych a dla chorych nie ma. Nikt nie mówi o tym. Jakie są właściwie proporcje białka, węglowodanów i warzyw?[/QUOTE]Co masz na mysli mówiąc "chora watroba"? Diete ustala lekarz i modyfikuje w zależności od rodzaju i fazy choroby, ogólnej kondycji psa, współistnienia innych chorób. Czasami stosuje się dietę nisko- czasami wysokobiałkową.
-
lękliwość przeradzająca się w obronę Pani przed innymi psami
puli replied to amacariel's topic in Strachliwość
[quote name='amacariel']to pies ma zapewnione każdego dnia, posłuszenstwo, wspólny spacer/bieg ponad godzinny - do dwóch godzin dwa razy dziennnie, czesanie, zabawy w domu, aportowanie.[/QUOTE]Czesanie i bieganie jest fajne ale nie o to chodzi. Ćwiczenia koncentracji i posłuszenstwo wałkowane milion piecset sto dziewiecset razy dziennie wzmocnią w psie przekonanie że podporządkowanie Tobie daje korzyści. Im więcej wspólnej pracy – tym dla psa ważniejsza bedzie Twoja osoba i wieksze jego poczucie bezpieczenstwa. [QUOTE] Nie rozumiem, czy nie powinnam raczej naprowadzić młodego na to, że mój kontakt z innymi psami nie stanowi zagrożenia dla jego pozycji? Ciężko odizolować się zupałnie od innych zwierząt, tym bardziej że psy te garną do mnie niesamowicie - znam je dosyć dobrze. [/QUOTE] Teraz ja nie bardzo rozumiem...Po kiego licha głaskac cudze psy w obecnosci własnego? Dotychczas spotkałam tylko jednego psa który taka sytuacje ignorował. Tyle ze on ignorował wszystko oprócz piłki. Czy lubisz gdy Twój mężczyzna głaska inne kobiety w twojej obecnosci mimo ze twierdzi iż nie stanowia dla ciebie zagrozenia? Masz wrazliwego, impulsywnego psa myśliwskiego w okresie dorastania. Zamiast mu wbijac nóż w serce i pogłebiac młodziencze lęki pokaż że może na Ciebie liczyć, że ma w Tobie oparcie a reszta świata jest niewarta wiekszej uwagi. [QUOTE]Problematyczne w takiej sytuacji staje się przebywanie na terenie wystawy gdzie kręci się mnóstwo psów i choćbym tego nie chciała - zawsze znajdzie się jakiś koło mnie. Problem zaczął się nie wtedy, gdy głaskałam obcego psa, ale z chwilą gdy tamten zbliża się na odległość 10m.[/QUOTE] Podporządkowany przewodnikowi pies jest posłuszny niezależnie od sytuacji. Komendy "noga', "równaj"," patrz"(na mnie), "siad", "stój", itd powinny obowiazywac również na wystawie. Co bedzie mozliwe po wczesniejszym ich przecwiczeniu milion pięćset sto dziewięćset razy w róznych sytuacjach - również w obecnosci innych psów. [QUOTE] Dziś jesteśmy już po 3h spacerze z wspomnianym wcześniej belgiem. Jego własne lęki zdają się powoli wyciszać, pozwala mi już na podejście do obcego psa, a także chętnie się z nim bawi... Nie wiem tylko jak bedzie wyglądać sytuacja gdy na horyzoncie pojawi się całkiem obcy pies.[/QUOTE] Wykorzystaj tego belga jako rozpraszacza do ćwiczen posłuszenstwa. I każdego kolejnego obcego psa też. -
lękliwość przeradzająca się w obronę Pani przed innymi psami
puli replied to amacariel's topic in Strachliwość
Przede wszystkim nie dotykaj obcych psów w obecnosci własnego. Dla żadnego psa nie jest to ani zrozumiałe ani przyjemne. Nawet jezeli przyjmuje to z pokorą. W naturze żaden przewodnik stada nie ciumka sie z obcymi, co najwyzej łaskawie toleruje ich obecnosc. No i podstawa: dla prawidłowego rozwoju emocjonalnego i psychicznego konieczne jest budowanie wiezi i wzmocnienie zaufania i poczucia bezpieczenstwa czyli zapewnienie psu porzadnej porcji zajecia na co dzień. Praca nad posłuszenstwem, skupianiem sie na właścicielu, aportowanie,itd.. [url]http://pies.onet.pl/12889,13,16,czy_psu_potrzebne_jest_szkolenie,artykul.html[/url] [url]http://pies.onet.pl/1262,13,16,niezastapiony_aport,artykul.html[/url] -
[quote name='marra'] Z tym zapachem to mnie za bardzo nie przekonuje,moja suka ewidentnie rozwalała się na całe łóżko i myślę że w takim momencie zapach był jej całkowicie obojętny,ale być może masz racje :)[/QUOTE] Rano ledwie wejde do łazienki jedna z moich futrzanek czesto pakuje sie do mojego ciepłego jeszcze łóżka i układa sie na opuszczonym chwile wczesniej miejscu. I mimo że burki mają miekkie posłania, prawo do wchodzenia na meble i mimo ze sa ekstremalnie kudłate i teoretycznie powinny szukac chłodnych miejsc (zwłaszcza teraz, w bardzo ciepłym mieszkaniu), i mimo że jestem w pobliżu, to wtulenie nosa w moją poduszkę jest dla Klusi wielka przyjemnoscią.:lol:
-
[quote name='marra']To chyba zależy od Twojego charakteru,bo jak np nie lubisz specjalnie bawić się w szkolenie psa(wszytsko jedno jakiego) to dobór rasy nie ma znaczenia. Miałam oczywiście na myśli, że zależy jaki kto ma charakter bo jak komuś się nie chce szkolić psa, to czy to będzie york,amstaff czy owczarek nie ma najmniejszego znaczenia bo i tak się nie chce :shake: .[/QUOTE] Ma zasadnicze znaczenie. Dla psa, dla właściciela i dla otoczenia. Z nie wyszkolonym pekińczykiem czy mopsem da sie jakos życ natomiast amstaff czy owczarek bez codziennej systematycznej pracy moze byc trudny do opanowania, uciazliwy a nawet niebezpieczny dla otoczenia. Nie mówiac juz o unieszczesliwianiu tak aktywnego zwierzecia brakiem zajecia i skutkami tego dla psiej psychiki...
-
Moje psy maja w legowiskach cienkie kołdry ( kupione za grosze w Makro i w ciucholandach). Ozdobą mieszkania to nie jest ale burki sa bardzo zadowolone - układaja je po swojemu, robia z nich "barykady" i poduszki. Jednak psy najczesciej szukaja na kanapach nie tylko wygody - przede wszystkim chodzi im o bliskosc człowieka a łóżka i kanapy pachna nim intensywniej niz najlepsze legowisko swiata...
-
[url]http://www.dogomania.pl/threads/136715-Jak-dA-ugo-A-yje-w-domu-wirus-PARWO[/url]
-
[quote name='Juta'] - czy mogę podróżować pociągiem z 2 dużymi psami? W Polsce mogę tylko z 1 i jak mnie przyłapia to płacę karę + znajduję "opiekuna" dla jednego z psów lub wysiadam z pociągu + płacę karę. Z małymi pieskami nie ma problemu, ale z dużymi są.[/QUOTE]Kto Ci udzielił takich informacji??? Przepisy mówia jasno i wyraźnie: Po pierwsze: Jedna osoba może przewozic tylko jednego psa . Niezaleznie od wielkości. Po drugie: Nic nie daje znalezienie "opiekuna" bo numer "ludzkiego" biletu odnotowany jest na "psim" i odwrotnie. Po trzecie: W związku z powyzszym nie da sie kupic w kasie zestawu biletów 1 ludzki+ 2 psie wiec drugi pies jedzie na gape. "Kara" za psa na gape czyli tzw opłata dodatkowa wynosi 40 zł. Po czwarte: Obsługa pociagu nie ma prawa "wysadzic" z pociagu własciciela psów. Po uiszczeniu opłaty dodatkowej w kwocie 40 zł Polskim Kolejom Panstwowym drugi pies nagle przestaje przeszkadzac i moze jechac gdzie mu sie żyw nie podoba. Rozwiazan jest kilka - najprostsze to wsiasc do wagonu gdzie jest konduktor i natychmiast zgłosic mu pasażera na gape. Konduktor: - czasami macha reka na durne przepisy i puszcza burka na gape lub wypisuje mu normalny bilet, - podpowiada znalezienie pasazera który zgodzi sie "firmowac" burka i dopisac psi biletdo swojego, - sam znajduje takiego pasazera (częsta opcja) Od szesciu lat podrózuje autobusami i pociagami w towarzystwie dwóch burków i czasami ze sporym bagażem. Bez problemów zjeździlismy pół Polski a w dodatku od roku co tydzien kursujemy miedzy Krakowem a Katowicami. Mozna więc rzec że temat mam opanowany do perfekcji ;)
-
[quote name='carolinascotties']a ja trzymam sie zdania, ze agresywne sa psy [B]W TYPIE rasy x [/B]( w tym przypadku Astow itp.) - zazwyczaj to mieszance... a nie przedstawiciele rasy...[/QUOTE]A skąd takie przekonanie? [QUOTE]w saiat idzie oczywiscie glos, ze Amstaf zaatakowal, ze bull pogryzl itp - z tym, ze swiadomosc redagujacych informacje na temat rasowy=rodowodowy itp. zazwyczaj jest zadna.[/QUOTE]To akurat nie ma żadnego znaczenia bo nie istnieją żadne testy psychiki na podstawie których dokonuje sie kwalifikacji do hodowli.
-
Marta ma rację. W takiej sytuacji nie odwazyłabym sie na sprowadzanie szczeniaka. W najlepszym razie moze sie to skonczyc poważną traumą dla obydwu psów i utratą lokum a w najgorszym - śmiercia psiaka.
-
[quote name='marra'] Przed wyjściem koniecznie sprawdź gdzie śpią pieski,jak na łóżku->spychaj,pochwal. I tak w kółko :) [/QUOTE] :hmmmm: To może być nieco trudne.... [quote name='Dorota_1111'] Wiedzą, że nie wolno im wchodzić na meble i robią to tylko wtedy, gdy są same w pokoju. Gdy słyszą zbliżające się kroki schodzą z kanap natychmiast. [/QUOTE]
-
I nie dawac psu wędlin
-
[quote name='filodendron']Psy są różne. Oczywiście też czytałam o szkoleniu Raszki i oczywiście tez chciałam spróbować karmienia z ust ;) ale mój pies albo uznał, że nie wypada odbierać mi jedzenia "od pyska" albo uważa to za niehigieniczne [/QUOTE]Jeżeli dorosły to pewnie pomyślał że zwariowałaś ale dla szczeniaka to naturalne zachowanie. Moje dorosłe tez były pełne respektu i poczatkowo miały opory (no bo kto to widział zeby "mama" karmiła w ten sposób dorosłe dzieci) ale je szybko przekonałam. Musiałam sobie radzic bo ćwiczyłam rózne rzeczy z dwoma jednoczesnie i brakowało mi trzeciej reki zeby je nagradzać. Wypluwac na ziemie nie mogłam bo one nic nie zbierały z ziemi. Nawet jak w kuchni cos spadło to czekały az podniose i podam. :evil_lol: Ale wciąz je czegoś nowego ucze - teraz juz umieja skakać po ludziach i zbierac z ziemi :evil_lol: [quote name='DALMATYNKA0987']No wlasnie dzis probowalam dawalam kawalki chleba -gdyz gdybym dla parowke -to faktycznie moglaby mi odgryźć cos no i robila to delikatnie -kiedy mowilam auuu -to jakby mala byla delikatniejsza [/QUOTE]Karmiąc szczenie z ust wchodzisz w role matki/opiekunki/karmicielki. Istoty potęzniejszej, dysponujacej wszelkimi dobrami, godnej zaufania. Kwiczac auu zachowujesz sie jak drugi szczeniak czyli istota na równorzednej lub niższej pozycji Gdzie tu logika i jaka nauka ma z tego wynikać dla psiaka?
-
[quote name='DALMATYNKA0987'] cztalam o raszce - w zwiazku z tym mam pytanie;)[/QUOTE] [quote name='DALMATYNKA0987']No odnosnie tego karmienie np. Z buzi ;) czy to nie sprawi ze pies kiedy dojrzeje a ja np. Bede jadla to poprostu wyrwie mi jedzenie z buzi ??????;) napewno czytalyscie o tym amstafie co rozerwał dziecku buzie bo chcial chrupka????moze tez tak mu pozwalali z buzi jesc?? [/QUOTE] Niedawno widziałam p. Mrzewińską i nie miała pokiereszowanej twarzy wiec chyba Raszka nie wyrywa jej jedzenia z ust. Mnie tez nie wyrywała gdy jadłam w jej obecności :evil_lol::evil_lol::evil_lol:
-
[quote name='jefta'] Hodowczyni mojej suki jest bardzo zdziwiona, że chcę w 8 tygodniu bo zwykle wszyscy biorą w 6... (Czechy i dość specyficzna rasa)[/QUOTE] Nie bardzo ma sie czym chwalic ta pani. :angryy: Czeski regulamin hodowlany zabrania wydawania szczeniat przed 50 dniem życia. [B]pkt 8 d) minimální věk pro odběr štěňat od feny je 50 dnů.[/B]
-
[quote name='DALMATYNKA0987'] Moim zdaniem wasz pies w ten sposob demonstruje swoja dominacje-czyli on stoi na czele stada;)moze dla niego to jest wlasnie najwyzszy przejaw jego wladzy nad wami a karmienie go z reki poggorszy sytuacje-dlaczego? Utwierdzicie go w tym ze to on ma najwyzsza wladze w wszym stadzie -to taki jaby hold dla psa:) tak wiec jak napisal adam 31 nie che jesc zabrac miske i do nastepnego jedzenia ale przed kazdym karmieniem stosujecie tzw. Jedzenie pozorowane ( czyli udajcie jesli w danym momencie nie macie ochoty jesc;) ze wy pierwsi spozywacie a to co zostanie to wasz pies dostaje;)[/QUOTE]A z ust karmić mozna? [quote name='DALMATYNKA0987']Czyli wasz wiedza jest obszerniejsza na temat psow niz np. Wiedza j.fennell??[/QUOTE] Nie wiem jaka jest wiedza p. Fennel ale wiem ze jej metody oparte sa na błednej teorii z której wycofał sie sam jej twórca a ich stosowanie sprawiło niepowetowane szkody wielu psom. Były i takie które skonczyły pod igłą z powodu agresji. [quote name='DALMATYNKA0987']ale jesli chodzi o to spanie to uwazam ze tak ,ze ma znaczenie czy pies spi z wlascicielem -byl okres w zyciu ze moj pies mogl lezec na kanapie czy wchodzic na moje lozko - pewnego dnia gdy chcialam go z niego usunac -zawarczal ! to byl ostatni raz kiedy na lozko mogl wejsc -wyznaczylam mu miejsca do jego dyspozycji i teraz jest OK ,ALE OCZYWISCIE ZARAZ KTOS TU SWOJE MODROSCI DODA;))[/quote] Bogdan Górny, trener psów ratowniczych i tropiących, biolog-etolog: [I]"Największym błędem wielu jeszcze trenerow i przewodników psow jest wiara w to ze pies traktuje rodzine jak stado psow. Ta teoria caly czas jeszcze pokutuje i niestety w rezultacie mamy problemy w komunikacji z psem. (...) Pies przezyje bez trudu dominacje innego psa ale proba takiej samej agresji ze strony czlowieka to juz agresja przedstawiciela innego gatunku. Inny jezyk ciala a takze inne dzwieki, brak reakcji na sygnaly wysylane przez psa, ktore w interakcji z innym psem dalyby pokojowe zakonczenie konfliktu. Gdy uzywamy sily uzywamy jej jako dwunozny, wiekszy i madrzejszy, wyposazony w lepszy system rozumowania. Zwierze moze takiemu superosobnikowi przeciwstawic, gdy zawiedzie psia komunikacja, najbardziej skuteczna obrone - prymitywna agresje z uzyciem zebow."[/I] Zofia Mrzewińska: [I] Poradniki pani Fennel mialy niespotykana raczej promocje w Polsce - spotkania z autorka w wielu miastach, organizowane przy pomocy Zwiazku Kynologicznego. Uczestniczylam w takim spotkaniu w Krakowie. P. Fennel doradzila stosowac wlasnie ignorowanie, niewitanie sie - wobec border collie, zywiolowego mlodego samca, ktory nie mial zadnych zadan do wykonania na co dzien, a kilkunastominutowy spacer jako jedyne zajecie. Wlasciciel psa byl bardzo zadowolony z uzyskanej porady - bo utwierdzila go w przekonaniu, ze nie musi praktycznie nic robic z psem, ani mu poswiecac czasu. Nie wiem, czy ta rada rozwiazala jego problemy, byc moze udalo sie zniechecic psa do rozpaczliwych prob robienia czegos razem z czlowiekiem. Czlowiekowi moglo byc z tym wygodniej, czy pies czul sie dobrze w bezczynnosci, to juz nie interesowalo ani wlasciciela ani udzielajacej porad. [/I]
-
[quote name='Martens'] Jakoś nie wzięłaś pod uwagę, że ktoś może mieć wolny zawód, zamiast tyrać 10 godzin dziennie żeby wieczorem mieć czas wpaść na chwilkę na kompa i wylecieć z psem na 20 minut :evil_lol:[/QUOTE] [quote name='Greven'] Myślę, że większość z nas pracuje. Jedni na etacie, inni wykonują wolny zawód.[/quote] Niektórzy maja wolny zawód a tyrają często i po 10 godzin dziennie. :evil_lol: Poza tym robią zakupy, pichcą psom (i nie tylko) papu, piora, sprzatają, prasują, zmywają itd , czytaja książki, zagladaja do internetu i zajmują sie paroma innymi rzeczami. I maja zadbane psychicznie i fizycznie psy, które spedzaja na spacerach po 3-4 godziny dziennie. Żaden problem. wystarczy chciec... [quote]Biorąc psa, trzeba wziąć za niego odpowiedzialność - nie tylko za to, żeby dostał michę i wyszedł na dwór trzy razy dziennie w celu wypróżnienia się, ale także za to, by wysiłek fizyczny i psychiczny był dostosowany do jego wymagań. [B]Masz bardzo absorbującą pracę? Mało czasu dla psa? [/B] Zapytam za przedmówcami: [B]to po co brałaś owczarka niemieckiego?[/B] P.S. Czy przodkowie Twojego psa byli badani pod kątem dysplazji? Bo widzę, że jesteś bardzo rozbawiona naszą postawą i odpowiedziami, a może pora, żebyś zadbała o swojego ONka? Prześwietliła, wybiegała, ulżyła jego pęcherzowi...[/QUOTE] ...albo zastanowiła sie czy nie lepiej wymienic go na pluszowego..:roll:
-
[quote name='nancy24']Widzę że każdy z Was chodzi po 3 lub 4 godziny dziennie z psem na spacery [/quote] A gdzie to widzisz? [QUOTE]tylko jakoś nie zauważyłam w koło siebie żeby ludzie chodzili tak długo z psami[/QUOTE].Dla mnie wazniejsze są zdrowie i komfort moich zwierzaków a nie to co "ludzie" robią ze swoimi psami ale każdy ma swoja liste priorytetow...[quote]i z Poza tym czytałam że tego typu psy jak Owczarek niemiecki w chwili rośnięcia nie może mieć długich spacerów ponieważ te rasy mają problemy z dysplazją biodrową.[/QUOTE]Gdyby tak było to prawie wszystkie psy miałyby dysplazje. Jest zasadnicza róznica miedzy forsownym, wymuszonym, nadmiernym wysiłkiem a zapewnieniem psu elementarnych warunków . Mięsnie, kościec, koordynacja ruchowa, połączenia nerwowe itd prawidłowo rozwijaja sie w ruchu a nie od lezenia na kanapie. p.s. Owszem, staram sie zapewnic psom minimum trzy godziny dziennie efektywnego ruchu przy czym włóczenia na smyczy w celach higienicznych nie wliczam w czas spacerów. W okresie rozwoju poświecałam im znacznie wiecej czasu. Teraz, gdy maja 7 lat, dbam po prostu o utrzymanie ich w optymalnej kondycji fizycznej i psychicznej. [quote name='karjo2'] PS. Mozesz nie zauwazyc ludzi, ktorzy wychodza na dlugie spacery, oni w poblize wyprowadzaja psy na krotkie wypady sanitarne, a na typowy spacer z wybieganiem/szkoleniem wychodza/pakuja sie do auta, tramwaju, autobusu i korzystaja z okolic troche dalszych niz trawnik pod blokiem.[/QUOTE]Dokładnie. Żeby poćwiczyc z psami i pozwolic im na szalenstwa musze zasuwac kilka kilometrów na butach albo jechac kilka przystanków autobusem.
-
[quote name='nancy24'] Rano i wieczorem spacery są po 20 min., natomiast popołudniu 40min. Jak narazie wróciłam do przysmaków za załatwianie się na dworze i wczoraj nie zrobił siusiu na klatce :) Jeśli to nie poskutkuje to będe wychodzić z nim częściej.[/QUOTE] Jezeli to prawda to jest po prostu okrucienstwo. Proponuje zebys tez korzystała z toalety trzy razy dziennie. O dziennej dawkce ruchu w okresie intensywnego rozwoju i poznawania swiata juz nie wspomne....
-
[quote name='cocker']Brak ... mi ... słów.[/QUOTE] Mnie też. Wszystko, dokładnie wszystko co do Ciebie napisano jest jak groch o ściane. A z ostatniej wypowiedzi wynika jasno ze do podanych linków nawet nie zajrzałas. [QUOTE] Co można zrobć, by pies zaufał mi? żeby wiedział że jestem jego panią i mial do mnie szacunek, ale żeby mnie kochał i ufał? Są jakieś rady na takie coś? [/QUOTE]Mam tylko jedną: oddaj tego psa komus kto nie bedzie go traktował jak psychopate, przygłupa i popychadło.:angryy: Komuś kto poświeci mu troche serca, czasu, odrobine wysiłku zeby sie nim zaopiekowac i wychowac Bo szkoda zwierzatka.:shake:
-
[quote name='niechorzynka']Ile pracowałam z Miśką...od początku...miała 5 tyg. (szacunkowo) jak ją zabrałam ze schronu. Młoda ma w tym momencie 1 rok i 4 miesiące. Jak pracowałam...na początku przyznaje się, nie zakładałam smyczy ze zwzględu na to że nie mogłam na tak maleńskiego psa znaleźć obróżki. Miała ok 4 miesięcy jak dostała obroże i zaczęłyśmy naukę. Na początku nie ciągnęła cały czas tylko jak coś zobaczyła, więc było lekkie szarpnięcie i wracała "do porządku". Później zaczął się problem bo szarpnięcie nie pomagało więc jak zaczynała ciągnąć to się zatrzymywałam i starałam ustać w miejscu dopóki się nie uspokoiła- jak przestawała ciągnąć to ruszałyśmy dalej...poskutkowało na kilka dni i już byłam zadowolona ale po kilku dniach zaczęło się od nowa, spróbowałam znowu tego samego ale nie dało rezultatów (próbowałam dłuższy czas) więc próbowałam sposobu żeby się odwracać w drugą stronę jak zaczyna ciągnąć- ale że najwidoczniej nie miała w poprzednią stronę żadnego celu więc było jej to obojętne w którą stronę ma ciągnąć i ciągnęła dalej. Stwierdziłam że trzeba cierpliwości i czekałam aż i ta metoda przyniesie skutek- nie przyniosła... Wymyśliłam że trzeba "pozytywnych skojarzeń" więc sposób kolejny polegał na dawaniuprzysmaku jak tylko szła spokojnie a szarpnięciu delikatnie jak ciągnęła...nie pomogło...jak znacie jeszcze jakieś sposoby to ja chętnie posłucham... [..........] Nie jestem kilkuletnim dzieckiem, mam 24 lata, i nie demonizuję... jeśli nadal nie wierzycie w problemy z Misią to nadmienię że na sikanie w domku tez prówoałam wielu sposobów ale do tej pory (jak się śmieję) złośliwie sika w domku...trafiłam na cięży egzemplarz ale wiem że kiedyś się uda. Jak na razei jak to nazwaliście "kantar" działa, miśka się przyzwyczaiła i idziemy spokojnie...więc dyskutujmy dalej co mozna z tym zrobić zeby go nie używać...bo dopuki nie znjadę sposobu na to ciągnięcie to mam zamiar go stosować[/quote] Z opisu wynika ze to nie zaden "cięższy egzemplarz" tylko normalny pies, który był w klasyczny sposób systematycznie, długo i i skutecznie uczony ciagnięcia. Do linków podanych przez Karjo dorzuciłabym jeszcze jeden [url]http://pies.onet.pl/37039,13,16,poradnik_antyszkoleniowy_ciagniecie_i_przywolanie,artykul.html[/url] [quote name='karjo2']A prawie bylam pewna, zes dzieciak moze z 12-letni. Jesli opis "nauki" jest zgodny z prawda, to nie dziwie sie psu, ze odmawia wspolpracy, czytalas podeslane watki? Zaczelabym od odrobiny sympatii do psa, zamiast traktowania go, jak zlo konieczne, chcace usmiercic przez wleczenie po asfalcie ;). Nie pies jest zlosliwy, tylko nie czuje sie chyba zbyt bezpiecznie w domu i nie widzi sensu/przyjemnosci w pracy z czlowiekiem.[/QUOTE] Nic dodac nic ując..