Jump to content
Dogomania

rybon36

Members
  • Posts

    1448
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by rybon36

  1. wreszcie jestem na stanowisku, a kajtuś czeka nieśmiało na drugiej stronie! Ciąg dalszy opowieśći będzie chwilke później, muszę poczekać na muzę, ona na obiad chyba poszła sobie:lol:
  2. Spokojnie, już jestem, dopytajcie dra Szczypka, jak on chce zaplanowac zabieg, już sam pomysł z opatrunkiem z żywicy mi się podoba. Czuję, że on wie co zrobić a przynajmniej myśli. Co do usuwania kręgu, to jeśłi maja usuwać kręg ten pokruszony, który daje tzw martwaki kostne i odczyn to owszem , nawet trzeba, ale powinien robic to ktoś, kto wierzy w sens tej operacji tj uważa, że trzeba zrobic wszystko, żeby spróbować a nie spróbować , choć i tak to bez sensu, to BARDZO WAŻNE, to możecie ustalić podczas rozmowy z operatorem , zadając odpowiednio pytania. Ten tylko bedzie widział sens w próbowaniu, który albo wie jak się to powinno zrobić albo ma warsztat i chce się dowiedzieć, czy tak jak myśli, to się uda, a potem można bedzie wykorzystać te metodę dla innych takich przypadków. Poza tym trzeba wiedzieć czy infekcja, a własciwie gorączka spowodowana jest li tylko pokruszonymui kręgami czy kręgiem czy też zakażeniem przyrannym w wyniku braku aseptyki i antyseptyki przy pierwszym zabiegu. Jeśli jest to zakażenie przyranne, to leki przeciwgorączkowe np pyralgin a 750 mg w czopkach, Biotrakson lub gentamycyna dożylnie przez venflon i jeśli nie czopki, to pyralgin lub biovetalgin też dożylnie. Jesli jest to zakażenie, to broń boże usuwać kręg a szczególnie piłować wokół rdzenia, tam jest obrzęk, przekrwienie i kaplica słowem, można tylko wybrać okruszki. PODSTAWA, TO OPERATOR WIERZĄCY W ZABIEG!!!!
  3. Goniu pozdrów proszę najszczerzej pania Halinkę ode mnie i powiedz, że ja to ta wariatka od ŚP Lenki, mojego rupiecia.
  4. bandaże dziane a watolina jest za cienka i za słaba, musi być lignina i to grubo
  5. Uwaga, tu będzie opis jak zrobic jej opatrunek unieruchmiający. Potrzebne 6 rolek ligniny na początek, 10 bandaży 20 cm, plaster w rolce bez opatrunku. stajemy przed psem w ten sposób, żeby jego głowę miec po lewej a ogon po prawej i żeby jego lewy bok przylegał do naszych kolan. Lewą rękę będziemy wykorzystywać do przytrzymania początku, druga osoba , o której nie wspomniałam powinna uzbroić się w szalik, który przełożyć należy pod brzuchem psa tak, aby dało sie uniesć korpus do góry jednocześnie podtrzymując go w naturalnej pozycji, tylne nogi powinny zwisać wzdłuż w dół a szalik trzymamy za końce do góry. Ok mamy psa, wiem , że się rusza ale to nic , daleko nie ucieknie na przednich łapach. odpakowujemy ligninę, przykładamy jej koniec do lewej łopatki psa, przekładamy przez grzbiet i pod brzuchemi owijamy dośś szczelnie raz obok razu aż do końca roli, idąc stopniowo ku tyłowi. potem robimy to samo z następna rolka, z tym, że pierwszy zwój powinien przykrywać początek rolki, dochodzimy do miejsca, gdzie wyrastają tylne łapki i zaczynamy od początku od przodu. Robimy tak dotąd, aż uznamy, że opatrunej jest dość sztywny. następnie nakładamy bandaż, robimy analogicznie ale bandaż lekko bardzien naciągamy niz ligninę, nie bójmy się, nie udusimy jej w tym kokonie. Implanty i inne przetoki olewamy narazie. , jak opatulimy psa w bandaźe, przypominam, maja być naciągnięte i roprostowane, żeby nie wisiały jak gacie, urywamy kawałek plastrai zalepiamy nim koniec ostatniego bandaża. następnie jadąc od przodu do tyłu przyklejamy wzdłuz kręgosłupa pasek szerokiego plastra na całą długośśc opatrunku, to samo w linii mostka a potem w odstępach 5 -7 cm po bokach od przodu do tyłu, na koniec robimy paski z plastra w poprzek, jak beczkę w krateczkę a pierwszy i ostatni pasek powinien wystawać o połowę szerokości przed i za opatrunek i przylegać do sierści:eviltong: w :eviltong: razie czego pytać, powodzenia
  6. Witamy berdzo serdecznie, mam nadzieję, że wspólnymi siłami coś zdziałamy!!!
  7. NIeskończenie długo dźwięczał ten krzyk w uśpionych, zapomnianych sprzętach na strychu, w drewnainych obskórnych ścianach, smętnie dyndajacych pajęczynach, było go wszędzie pełno tak jak pełno rozpaczy było w serduszku Kajtusia. Noc zapadła się w siebie, zabrała ze soba gwiazdę, jedynego wpółtowarzysza kajtusiowej niedoli kiedy przez maleńkie okienko wpłynął świt Kajtuś odwrócił głowę do starej, beznogiej lalki ,tak samo zapomnianej jak on i wstchnął cicho.Raptem coś zaskrzypiało, dały się słyszeć kroki z oddali, coraz bliżej, bliżej, skrzypienie schodów........ Kajtus juz instynktownie nie rzucił się na powitanie, cos odpowiadało mu, że lepiej będzie jak znieruchomieje i poczeka. Drzwi z trzaskiem otworzyły się a w nich........ stał INTRUZ, NAPASTNIK, OPRAWCA z poprzednich dni. Kajtuś zawarczał głucho ale ten nie zważając na protesty psa złapał go za skórę na karku i w akompaniamencie siarczystych przekleństw mężczyzny i rozpaczliwego popiskiwania psa zacisnęła się na kajtusiowej szyi pętla z łańcucha, którego drugi koniec spoczął w rękach potwora. Całość z Kajtusiem na przeciwległym końcu została powleczona po podłodze i przytroczona do słupa podpierającego dach. W miarę jak oprawca ciągnął Kajtusia za sobą do psa coraz jaśniej docierało co się dzieje, było mu wszystko jedno, czuł ból po kopniakach z zeszłego dnia, nie zagoiły się jeszcze rany z nocy , której został uprowadzony, czuł głód, rozpacz ale najbardziej zal mu było teraz tego maleńkiego okna, przez które widział gwiazdę i kalekiej lalki, przyjaciela niedoli, która nieruchoma pozostała z tyłu. Kajtuś zebrał wszystkie siły w sobie, poderwał się i rzucił w obronie jedynych skarbów jakie miał na tym świecie.........po chwili dotkliwie pobity łancuchem, skopany, zakrwawiony spoczywał tuz obok słupa podpierającego dach jak łachman jakiś...jak śmieć. Mężczyzna sprawdziwszy , czy dobrze wykonał robotę odwrócił się na pięcie i poczłapał w strone drzwi. zatrzymał się, odwrócił jeszcze raz i choć Kajtuś nie mógł tego widzieć uśmiechnął się szyderczo w przestrzeń - leż tu ścierwo! odechce Ci się buntów, masz tu szczury łapać zapchlony kundlu!!! i to powiedzaiwszy zamknął za soba drzwi. Od tej chwili na strych wchodził rzadko , z reguły tylko przez uchylone drzwi dwa razy w tygodniu wstawiał niemiłosiernie pogięta blaszana miskę zawierającą na dnie brunatnoszara breję przeznaczoną dla Kajtusia. Od tej chwili też nigdy, az do końca Kajtuś nie oddalił sie od słupa na więcej niz pozwalał mu stalowy stróż - krowi łańcuch .
  8. HALO HALO? czy ktos wyręczy kaszanne w zrobieniu plakatu???? Ludu chrześcijański, ja mam dwie lewe do kompa, umiem tylko bajki pisać!!!!!POMOCY!!!!
  9. kolejny odcinek Kajtusia będzie jutro, potem zmienimy znowu tytuł!
  10. przez długie godziny Kajtuś ani śmiał się poruszyć, choć worek nie był juz zawiązany sznurkiem, kątem oka obserwował niewielki fragment strychu, widoczny przez uchylony worek. Właściwie nawet się nie bał, z reguły niedużo myślał, uważał, że od myślenia jest pan a on Kajtuś powinien słuchać się i nie kombinować - tak mawiał Pan...... Fragment obejmował kwałek podłogi, potwornie brudnej, jakiś przewrócony garnek, nogę od krzesła jakis tobołek, i wszędzie dookoła smiecie. Wszystko tonęło w stuletnim kurzu, pajęczynach a na domiar złego miało złowrogi ciemnoszary kolor. Ponieważ nikogo oprócz Kajtusia tam nie było a przynajmniej tak mu sie wydawało leżał spokojnie od czasu do czasu zapadając w drzemkę. Wydarzenia ostatniego czasu zabrały sen z głowy Kajtusia. teraz nie czuł ani strachu ani bólu ani zimna, tylko trochę głód i pragnienie ale nie za bardzo....potrzebował snu, tylko snu a we śnie przychodził Pan i przemawiał do niego tak jak dawniej, głaskał po głowie, czesał a potem nagle odwracał się i wychodził w kierunku maleńkiego światełka i wetdy Kajtus się budził. Nadal był na strychu, nadal nic sie nie działo, było złowieszczo szaro a przedmioty widoczne przez uchylony worek zdawały się być jakieś większe i straszniejsze. Wtedy Kajtuś zamykał mocno oczy i tak leżącw bezruchu zapadał w nowy sen i znowu snił mu się Pan......Kiedy za kolejnym razem otworzył oczy przez otwór w worku nie zobaczył nic, panowała całkowita ciemność, wiedziony ciekawością postanowił się rozejrzeć. Najpierw wystawił z worka nos, podczołgał się trochę, a potem wypełzł całkiem na zewnątrz. Dookoła panowała całkowita ciemność. Nos mówił mu, że nie jest sam, że gdzieś w kątach kryją się jakieś istoty, które czuł ale nie słyszał. Powoli przeszedł wdłuz pomieszczenia do końca, kilka razy potrącił jakiś przedmiot, potknął się, wpadł prawie do jakiegos koszyka pełnego suchył strąków fasoli, które z pustym , grzechotliwym brzękiem spadły na podłogę. Kiedy obszedł wszystko usiadł wreszcie.BYło straszno, ciemno, nieruchomo i duszno. Nad gówą było jedno jedyne maleńkie okienko , przez które widać było na tle czarno sinego nieba jedną jedyna gwiazdkę. Kajtuś zapatrzył się w tę gwiazdkę, która jak mu się zdawało mrugała do niego, zapatrzył się...... i tak strasznie poczuł się samotny i porzucony, tak strasznie niepotrzebny nikomu, taki bez sensu..... zadarł głowę do góry i z wnętrza wyrwało się cichutkie skomlenie, które następnie przybrało na sile i przeszło w przeraźliwe wycie..krzyk rozpaczy. I tylko maleńka gwiazdka była świadkiem...zimy ognik na granatowym tle.
  11. ok, ósma strona nie wygląda zachęcająco, jak tylko omskne trońku roboty zaraz piszę dalej
  12. Twoja rekomendacja jest dla mnie wyróżnieniem Haniu!!!:oops:
  13. dziewczyny, puściłam w obieg sprawę dalszej diagnostyki i postępowania, czekam na sugestie moich zaufanych kolegów po fachu ale nie wiem , czy to nie będzie dopiero jutro, jak tylko , zaraz dam znać!!!
  14. o rany , jakie dobre wieści:multi: :multi: :multi: ciotka Rybon czeka w gotowości jakby była potrzebna
  15. Kiedy się ocknął dookoła panowała głęboka ciemność. Nie wiedział czy jest noc, dzień, gdzie jest. Wiedział natomiast , że jest straszliwie sam w obcym miejscu, zapachy wokół były wprawdzie domowe ale całkowicie mu obce....to nie był jego dom! Czuł przeraźliwy ból w okolicy karku, lewe oko zalepione miał jakąś gęsta substancją o dziwnym metalicznym zapachu. Spróbował się poruszyć.Wszystkie łapki działały. Spróbował wstać - niestety, znajdował się nadal w zawiązanym worku, w którym nawet dla małego Kajtusia było zbyt mało miejsca na przyjęcie pionowej postawy. Mijały godziny i nic sie nie działo, do uszu Kajtusia nie dochodził żaden dźwięk , było natomiast przeraźliwie zimno i wilgotno. Chciało mu sie pić,bardzo pić. Chciało mu sie siusiu. Nie przywykł do takich sytuacji, zawsze regularnie wychodził na dwór, Pan nigdy nie pozostawiał go samego dłużej niż na chwilke i zawsze pamiętał, żeby wyprowadzić go na spacer. Pies zaczął się nerwowo kręcić, drapać w worek, popiskiwać- na próżno, nikt go nie słyszał, nikt nie nadchodził. Kajtuś jeszcze jakiś czas zmagał się z narastającą potrzebą aż w końcu stało się najgorsze........Kajtus zawstydzony skulił się i cichutko zaskowyczał. Widocznie jednak w budynku nie był sam a dzźwięki wydawane przy próbie wydostania się z worka tylko jemu wydawały się ciche ponieważ w chwilę potem do jego uszu doszedł dźwięk zbliżających się kroków a zaraz potem otworzyły się jakieś drzwi i ktoś wszedł do wewnątrz. - ach ty sku..........- usłyszał - coś narobił parszywy kundlu?! Ten dziad nie nauczył cię porządku?? czekaj no, ja cię nauczę!!!!! I zaraz potem pies poczuł na sobie grad kopniaków wymierzanych na oślep gdzie popadnie. Kajtuś chciał się bronić ale nie miał jak. Tymczasem napastnik burcząc przekleństawa pod adresem psa złapał worek i powlókł go na górę najpierw po jednych a potem po następnych i kolejnych schodach.Te ostatnie były bardzo strome i zły człowiek musiał na przemian wpychać i wciągać worek z Kajtusiem w środku. Wreszcie dotarli na miejsce.Chwile trwało, zanim worek udało się facetowi rozwiązać. Kajtuś ujrzał tylko szarość i nic więcej, żadnego światła, słowem nic. Czuł tylko, że nie jest już tak wilgotno i zimno jak przedtem.Już wcześniej raz był w takim miejscu jak to, ale tam było okno i nie było tak ciemno. Jego Pan raz zabrał go tam. Wchodziło się po takich stromych schodach a właściwie patykach. Pan musiał Kajtusia tam wnieść a ponieważ Kajtus swoje ważył a Pan był starszym człowiekiem. Kiedy dotarli na górę Starszy Pan stwierdził, że mu przykro ale odtąd sam sie będzie tu wspinał, ponieważ Kajtus jest zbyt ciężki aby taszczyć go po...drabinie. Wtedy Kajtus usłyszał, że to miejsce nazywa się strych. Strych, stryyyych......stryyyyyych - dźwięczało w uszach psa. Więc był na strychu.
  16. Ciotka Rybon melduje sie na stanowisku, zaraz idę do jednego pacjenta i jak wrócę pisze kolejny odcinek historii!! na górę marsz!
  17. ten tytuł to może być:" Tylko dla Orłów czyli Kajtuś - niezwykły pies ze strychu" albo coś w tym guście
  18. Hurra , Bajka wysterylizowana, wyszła ode mnie o własnych siłach, pan berdzo ok, pojechała jeszcze na 3 dni do hoteliku!!!!
  19. kochane, kocham Was strasznie, jestem po 3 operacjach w tym jednej takiej jak u Pigwy, operowałam włąśnie Bajkę z ruin, wszystko ok, wyszła z nowym panem na własnych nogach!
  20. Kaszanno ten system podaj dalej jest jak najbardziej ok!
×
×
  • Create New...