Jump to content
Dogomania

AgaG

Members
  • Posts

    11789
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    23

Everything posted by AgaG

  1. Starsze pieski zwykle znacznie częściej niz młodziaki potrzebują weta , ale popatrz Agnieszko, gdyby nie Ty - nie miałyby szans, a tak chorują w ciepłym domku, w łapki im nie zimno, mają mizianie i całuski. Trzymam kciuki, aby ze zdrówkiem było lepiej. :lol:
  2. Obawiam się, że to malolatka, ale podaję jej mail krusia55@wp.pl
  3. ytuję, to co dostałam na maile: "Cześć, zobaczyłam Twoją aukcję na allegro. Przez bardzo długo szukałampieska, ktoremu moglabym pomuc, lecz niestety mieszkam w bloku wiec piesek musila spelanic pewne wymagania, tym bardziej, ze juz przygarnelam jedego pieska, mam jeszcze kota. Szok, jest po porstu prześliczny, a przedewszystkim maly. Jak już mowilam, mam jednego psa jest to pudelek nizinny, nie jest agresywny wobec innych psow. A jaki wobec innych psow jest Szok? No i podtsawowy problem, ktory mam nadzieje, uda nam sie jakos wspolnie rozwiązac, poniewaz obie chcemy dobra tego pieska. Do Krakowa mam tak cholernie daleko, ze chce mi sie plakac. Mieszkam kolo Elbląga. Niestety, ale moj dojazd do Krakowa jest po porstu nierealny. Może masz jakiś pomysl ? Z Gory dziekuje" No ja zaraz jej napisałam o Rydzu, ale nie odpisała.
  4. Bunia, a ile u Ciebie tych zwierzaków? Bo powiem Ci, ja też uważałam przed adopcją Kasnowy, że u mnie komplet, a jednak dla niego się miejsce znalazło. poza tym, jak piesek jest stary, to poza opieką weta, która jest bardzo czesto potrzebna, on nie wymaga aż tak wiele... , nie absorbuje bardzo duzo czasu. :lol:Chce tylko spokoju, ciepła, dobrego jedzonka i miłości:lol::lol: Ja myslę, że jesli Ty go nie możesz zostawić u siebie, to szukaj kogoś, kto juz ma psa i to zrozumie, że ten kolejny to wcale nie taki problem:lol::lol:
  5. Dziękuję za bardzo miłe słowa i do jutra w schronie, bo zdaje się kilka nas tam będzie....A jutro wykonam telefon do pańci Szoka. jestem bardzo ciekawa, jak to maleństwo się czuje. :loveu:
  6. Co do Demosi, ja najpierw muszę poznać tę bidę. Zobaczyć, czy na tyle potrafi się uspokoić, by nie gryźć np. w programie,no bo wtedy raczej byłoby ciężko ją wyadoptować tą drogą. Postaram się ją trochę oswoić. Oprócz niej mam nadzieję wziąć jeszcze jednego psa, który bardzo źle sobie radzi czyli maXa jak nazwała go kiwi - Dzekiego z G8 i jeszcze jednego, o ile nie uda mi się go we wtorek wyadoptować - Rapa (wikowatego który czeka rok na dom i jest coraz chudszy i coraz bardziej załamany. Kiwi i inni dogomaniacy zlitujcie się z tymi komplementami, aż mi głupio. dajcie spokój, ja tylko kocham psy i to wszystkie :lol:
  7. pani po Szoka przyjechała z synkiem takim około 11 letnim -miłym i spokojnym, który od razu na kolana go wział i zaczął głaskać. Pytałam ją, co zdecydwało, że zadzowniła i usłyszałam taką odpowiedź, jaka chyba każdemu wyadoptowującemu sprawia radość: że kochają pieski, że mieli pieska, ale już zmarł. Przywieźli Szokowi długą smycz i zanieści do samochodu. pani obiecała, że z pójdzie z nim do weta i że przynajmniej przez pół roku nie będzie go smuszczać ze smyczy, zreszta on taki słabiutki jest, że chyba będzie wolał na razie na smyczce. Pani miła, wygłaskała go od razu. Powtórzyła się sytuacja sprzed tygodnia: tylko jeden telefon w sprawie tego pieska i udany. Wypełniłam formułarz adopcyjny, poradziłam, jak karmić (tylko ryż i kurczak na razie plus witaminy) zostawiłam namiary na siebie i wzięłam telefon od pani, no i wycałowałam ją ze szczęscia. A ten chłopiec już to widzę bardzo pomoże wyjść Szokowi z Szoku. Delikatne miłe dziecko. Myslę, że będzie z nim spał :lol::lol::lol::lol:
  8. Bedę rozmawiać w sprawie Barona jak się uda dziś.
  9. Po przeczytaniu prywatnych i tych wiadomości, proponuję, aby przetrzymała go Patia, która zdaje się mieszka w Wieliczce. każde CIEPłE MIEJSCE DLA NIEGO TO BęDZIE RATUNEK. Gdyby Patio Twoje zwierzaki bardzo protestowały, no to wtedy umieścisz go w hotelu pod Wieliczką, do czasu, gdy będzie jechał do Irmy. Z tego co pisała mi Ach, podjechać możesz późnym wieczorem po Szoka, a więc z programu pojechałaby do Ach? na te parę godzin. Aniu, czy Ty możesz po niego podjechać,czy też mam poprosić Panią Gosię z Toz-u, która nas zawozi spod schronu do programu? Zastanów się. ja oczywiście dam wam informację i Tobie Aniu i Pati, czy ktoś zaadoptował tego biedaka, czy nie.
  10. Byłyśmy z Magda Hejdą i z panią prezes na rozmowie w schronisku w obecności dyrekcji i glównej weterynarz. Wczesniej Pani prezes obeszła ze mną i Magdą wszystkie boksy. Bądźmy dobrej myśli..., że interwencja pani Prezes przyniesie rezultaty.
  11. No to bosko po prostu! jeszcze trochę, a będzie na kanapie sobie leżał, jesli zechce oczywiście a obrońce rzeczywiście macie takiego, że w glowie się nie mieści. Potwór z Lohnes to przy nim nic ....
  12. Kochani, dziś pytałm o barona podczas rozmowy, jaka odbyła się w schronie dziś na "wysokim szczeblu", ale pisać o tym tu raczej nie będę. Wetka ze schroniska powiedziała, że on ma mnóstwo śrutu w mięsniach i to jest nieoperowalne. ja sie na tym nie znam. Powtarzam, co słyszałam. Z tego wnoszę, że nic nie jest robione, bo sie nie da. W którym boksie jest Baron, bo jutro z Kiwi bedziemy w schronie?
  13. zwykle Elso korzystała z hoteliku "psia kość" pod wieliczką. Tyle że ja nie mam samochodu, no więc pozostaje pytanie, kto by go tam zawiózł. I co będzie jesli się okaże że nie ma miejsc? Czy ktoś z dogomaniaków może zaoferowac domek tymczasowy dla Szoka na tydzień, gdyby nie został zaadoptowany?
  14. tak maja sedalin dostała. Ja na wszelki wypadek załatwię też teraz.
  15. No tu widzę problem, jak to zorganizować jednocześnie. Musiałby byc samochód, no i przynajniej dwie osoby, bo ona ze stresu "łapie" zębami. Takie zachowania niestety bywaja rózne w skutkach. Musiałoby byc wszystko perfect nagrane wczesniej, ona musiałaby dostać lek na uspokojenie. sa takie pigułki bardzo skuteczne. Gdy wieźliśmy Maję ze schronu w Rudzie Śląskiej do wieliczki, ona cały czas prawie spała. Może w przyszłym tygodniu taką połśpiącą Demosię dałoby się ja pokazać i gdyby domu nie znalazła wieść do Gdańska? Sama nie wiem. teraz skoncentrujmy się na tym, by Szok znalazł dom na stałe. To juz byłoby bardzo wiele.
  16. I najważniejsze: bardzo Irma dziękuję, dobrze wiedzieć, że on od piątku ma juz schronisko za sobą. :lol::lol:
  17. Czyli jakby się nie udało, to ktoś od razu w piątek(ewnentualnie w sobotę) może wsiadać w pociąg do Gdańska? No i jeszcze jedno: kto by mógł?
  18. Tak, ja tez w to wierzę, ale musze też pamiętać ze w sprawie Pyszczka nie zadzwonił nikt i gdyby nie Magda hejda on cierpiałby w schronie dalej.
  19. Słuchajcie, on w takim stanie ABSOLUTNIE NIE MOZE WRACAć DO SCHRONU, GDYBY NIKT NIE CHCIAł GO ZAADOPTOWAć PO PROGRAMIE. mUYSIMY MIEC JAKIś PLAN AWARYJNY. cO ROBIMY, JESLI SIę NIE UDA? GDZIE GO UMIEśCIMY NIM NP.POJECHAłBY DO IRMY?
  20. Opowiadam dalej. Wetka powiedziała, że on z powodu wieku ma problemy kardiologiczne, i że JUż DZIś (już??????) DOSTANIE LEKI. A co przez siedem lat? Zostawili starego chorego psa na pastwę losu w boksie z innymi znacznie większymi psami. Ja się dowiedziałam od jednej pracowniczki, że jego właścicielem był niegdyś alhokolik, który zapił się na śmierc, a nim do tego doszło pieski, które luźno biegały koło jego działki, były dokarmiane przez panie z TOZ_u. Juz 7 lat temu byl starszym psem, a więc teraz to bardzo stary pies. Musimy się spieszyc, by zaznał miłości i troski kogoś wyjątkowego.
  21. Kochani juz piszę. Byłam u niego. Leżał cały pod kocem, więc najpierw go nie zauwazyłam i przestraszyłam się, że coś mu sie stalo. Nie było go widać. Pytałam i wyniósł mi go pracownik. Piesek jest bardzo słaby, chwieje się na nogach. najpierw dałam mu jeść. Zjadł trzy saszetki (czyli 30 deko), jest chudy, ale nie makabrycznie, no może dlatego, ze w ogóle się nie przemieszczjąc oszczędzał kalorie. Natomiast stan ogólny fatalny. Zaniosłam go do wetki schroniskowej. Miał podwyższoną temp., ale ona powiedziała , ze to z nerwów.:shake:, sierś przerzedzona zwłaszcza w okolicy ogona. przez 7 lat nie był na nic leczony, tylko szczepiony, tylko na te przerzedzenia coś dostawał podobno. Zęby stan katastrofalny, pazury tak długie, że nie mógł ustać. Wetka obcięła, został przy mnie odrobaczony i odpchlony, uszy brudne wyczyszczone. Wszystko zniósł cierpliwie, zero agresji, jest zalekniony, ale tak słaby, że nie ma za bardzo jak tego okazać. Wygląda trochę inaczej niż na zdjęciach - jak brat Pyszczka tylko mniej chudy, ale podobne spojrzenie trochę nieobecne chorego, starego i zestresownego psa.
  22. Bez przerwy o nim myślę. RobiĘ, co mogę, by nagłośnić jego sprawę. W studiu będzie prawdopodobnie mało czasu, ale może jakoś się uda poruszyc serca oglądających. Oby ktos zadzwonił, oby pech 13 -tki nie zadziałał. Czasem jest mi aż trudno uwierzyć, jak często data 13 figuruje jako data przyjęcia psa do schronu. Oby ktoś zadzwonił...
  23. Boże kochany, Kasie, jak to dobrze, że on Ciebie ma. jest coraz lepiej, to oczywiste, ale on jeszcze potrzebuje czasu. Biedak, tyle kiedyś wycierpiał...te ślady psychiczne najdłużej się zachowują. Wiem to po moim Hugo. On nigdy nie będzie psem, jak inne, ale mi zaufał bezgranicznie. Aszot za pewne juz Ci ufa, a wkrótce się otworzy . Przestrzeń, cisza to to, co na pewno mu w tym pomoże. trzymam kciuki za tego olbrzyma. :lol:
  24. Co za słodziaki, wygłaskaj ode mnie tych brzdąców!:lol::lol:
  25. Malutki pieseczek, który tak jak czlowiek w depresji ucieka w sen. Ale przecież nie da się cały czas spać, zwłaszcza gdy taki hałas, szczekanie i szczekanie, gdy w brzuchu pusto i nie ma sie nic: kawałka swojego koca, choćby jednego na miesiąc spaceru, no i człowieka się nie ma w pobliżu. Oby w piątek nie okazało się, że przez ten stres zdziczał i łapie zębami. Z Demosteneską tak jest i wyadoptowanie jej będzie tym trudniejsze.
×
×
  • Create New...