-
Posts
2758 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Masza4
-
Z bazarkiem niestety nie pomogę, bo nie potrafię. Zobacz na mapę pomody dogo-tam w zakładce 'ogłoszenia, bazarki itp' może będzie ktoś, kto się tym zajmie... Znalazłam ubranko posterylkowe dla suni. Podwiozę jakoś dziś mandragorze. Aha, sunia była tuż przed cieczką. Także uwinęliśmy sie ze sterylką w porę. Macica była bardo krucha i przekrwiona.
-
O kurcze! I nie ma szans, żeby Piotrek go dowiózł?! To jacyś źli ludzie muszą być :eviltong:
-
Napisałam maila do p. Dagmary. Nie wiem kiedy się z Tobą skontaktuje. Jutro o 16 idę na wizytę przedadopcyjną. Zaniosę wydrukowaną umowę adopcyjną, do wglądu dla p. Dagmary.
-
Uważam jednak, że trzeba zabrać malucha, gdy już wróci na wieś mama. 2 tygodnie nie zbawią nikogo, a będzie bezpieczniej dla tego szceniaka, który pozostaje na działce. Najpierw zniknęła im mama, a potem zniknie siostra? Nieee...To będzie też ogromny stres dla malca. Pani na pewno poczeka te 2 tygodnie. W takim razie podam jej Twój numer telefony, zaginiona_saro
-
No zobaczysz jutro, ale jak dla mnie sunia to taki trochę większy ratlerek :loveu:
-
Szczerze mówiąc-pewnie będą za duże :eviltong: Byłam dosłownie w szok, gdy zobaczyłam dziś tę kruszynkę. Ledwo ją było widać z trawy-wcale nie takiej długiej!!! To malusieńki pies, mikrusek, drobineczka. Zastanawiałam się, czy zmieści się do konterenra moich kotów, ale moje koty są dwa razy większe od niej!
-
A jak ma się czuć, jak siedzi od 3 miesięcy w malutkim boksie wśród szczekających psów :-( Tak mi jej szkoda...
-
Już jestem. Pierwsza sprawa co do adopcji szczeniaka przez p. Dagmarę. Ja też dostałam zapytanie na maila czy p. Dagmara może wcześniej zobaczyć szczeniora. Sądzę, że trzeba na to zezwolić, żeby później nie było niedomówień i przykrych niespodzianek. Tylko jak to rozegramy? Tzn. czy zaproponować p. Dagmarze, by sama, swoim samochodem podjechała na wieś do szczeniaczka (ktoś wtedy musiałby tam być i cokolwiek o nim powiedzieć-najlepiej, żeby była tam zaginiona_sara). Czy np. zaginiona_sara przywiezie malucha do Lublina na wizytę? Uważam, że jeśli adopcja miałaby dojść do skutku, to należałoby małego zabrać ze wsi po powrocie mamy (aby drugi szczenior nie została całkiem sam). Wracając do sterylki. Przy okazji narokozy zrobiliśmy przegląd całego psiska. Prawdopodobnie suka miała kiedyś połamane żebro/a i mostek... Pewnie jakiś ciul ją kopnął, a że to taka kruszyna to kosteczki się rozsypały :angryy: Zajrzeliśmy też do pyska. Okazało się, że suńka ma zęby i stałe i mleczne! Mleczaki po prostu nie wypadły i ścisnęły potwornie zęby stałe. Sunia miała aż 4 siekacze mleczne w szczęce (z 6 możliwych) plus 6 stałych. A do tego 2 stałe i 2 mleczne kły-to wszystko na górze-w szczęce!!! Ścisk był niesmamowity, musiło ją to nieźle boleć jak rosły zęby stałe. Na dole był 1 mleczny kieł, obok stałych i 1 mleczak siekacz. Wet obiecał usunąć zębiszcza przy okazji nakrozy do sterylki, gratisowo :multi: A do tego, spiłowaliśmy małej kamień i nawet...założyliśmy jedną plombę :evil_lol: Komedia! Jednym słowem-uśmiech ma teraz dziewczyna-pierwsza klasa!!! Za sterylkę małej zapłaciłam 100 zł. Oto dzisiejszy maluszek :loveu: kochana drobinka-nakolankowa sunia dla babci w fotelu bujanym! [URL=http://imageshack.us][IMG]http://img222.imageshack.us/img222/498/70196984ot9.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://g.imageshack.us/img222/70196984ot9.jpg/1/][IMG]http://img222.imageshack.us/img222/70196984ot9.jpg/1/w500.png[/IMG][/URL] [URL=http://imageshack.us][IMG]http://img222.imageshack.us/img222/3474/72118674jr1.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://g.imageshack.us/img222/72118674jr1.jpg/1/][IMG]http://img222.imageshack.us/img222/72118674jr1.jpg/1/w500.png[/IMG][/URL] I wyrwane mleczaki :-o [URL=http://imageshack.us][IMG]http://img222.imageshack.us/img222/8882/21396445is4.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://g.imageshack.us/img222/21396445is4.jpg/1/][IMG]http://img222.imageshack.us/img222/21396445is4.jpg/1/w400.png[/IMG][/URL]
-
Oj wreszcie w domu-na 10 minut :-( Zalatana niedziela... W skrócie. Sunia waży 4,5 kg :crazyeye: Jest słodka jak cukierek, pokorna, trochę przestraszona. Zabieg poszedł książkowo-baaabrdzo szybko i pomyślnie. Sunia szybko zaczęła się wybudzać-jeszcze nie była przytomna, a już merdała ogonem jak śmigłem (nagrałam z tego film, ale nie wiem czy uda mi się go wstawić). Psinka dostała kroplówkę, antybiotyk. Kolejne zastrzyki dostanie we wtorek i czwartek. Usnęła szybko i szybko się wybudziła. Do zaginionej_sary-wet wyciął wszytsko-w całości, nic nie zostawił, żadnych jajowodów i macicy. Nic :cool3: Więcej info po 22.
-
Mandragora, podwiozę Ci sunię do domu. Pewnie będziemy koło 14:30, ale jak wyjedziemy ze Świdnika to jeszcze zadzwonię.
-
Szelki chyba mandragorze. Mandragora się nie odzywa, nie wiem kiedy i gdzie mam odwieźć sukę. Chyba, że podrzucę ją do Lublina po zabiegu, a do czasu, gdy bedzie mogła zabrać ją mandragora, sunia przesiedzi u zaginionej_sary. ja średnio mam gdzie przetrzymać suczysko? pewnie będzie do odebrania ok. 14-15.
-
Aha, i ZERO wody jutro.
-
Zaginiona_sara, jesteś z Lublina? Tzn czy w ogóle suka dojedzie do Lublina jutro na powiedzmy 12:30?
-
Doooopa na maxa! :placz:
-
Słuchajcie no to jest problem. Ja nie dysponuję jutro samochodem, więc nie zawiozę suki. A sterylka byłaby około 13. Czy na pewno nie dasz rady dowieźć suni do Świdnika? To bardzo niedaleko i szkoda, żeby tyle planów poszło na marne...Poza tym mój kolega czeka na potwierdzenie tej sterylki, bo ma na jutro jeszcze inne plany
-
W takim razie, jak sprawy tak mocno się pokompliowały zadzwoniłam do znajomego innego weta. Zgodził się, żeby przeprowadzić sterylkę JUTRO! I teraz: gdzie obecie jest sunia? Czy da radę ją przegłodzić i dowieść do Świdnika na jakąś 13 (zgarniając po drodze mnie)? Środa nie odpowieda mi też zupełnie, nie mówiąc o czwartku, piątku... Dlatego ta niedziela to wydaje mi się dobre rozwiązanie. Przyślijcie mi proszę Wasze numery telefonów na priva-mandragora33 i zaginiona_sara.
-
Dostałam maila od p. Dagmary z zapytaniem o wizytę przedadopcyjną :) jesteśmy w trakcie umawiania się :) zaproponowałam poniedziałek lub wtorek-wtedy mam wolne.
-
Sprawa ze sterylką się skomplikowała... Nie ma możliwości, żeby odbyła się w poniedziałek. Mimo tego, że wstępnie umawiałam się na pon, na 12, to wetka teraz proponuje inny dzień. Poniedziałek jest dniem wolnym dla większości i będzie duży ruch w gabinecie, a co za tym idzie-niezły zamęt. Postaram się ustawić sterylkę na środę (wtorek-wolne). Dokładnie powinnam coś wiedzieć dziś ok. 18. Będę dzwonić do wetki i jakoś się umówimy.
-
To jak z tą 12 w poniedziałek? Jutro wychodzę raniutko z domu i po pracy jadę od razu do wetki, także nie będę miała kompa. Czyli w sobotę przewozisz mamę do mandragory, zaginiona_sara? Czy te maluchy można zostawić tam same? Dadzą sobie radę-w jakim one są mniej więcej wieku? Martwię się, bo jak zabranie przy nich mamy, to mogą być zagubione...
-
Wstęponie sterylizacja umówiona jest na poniedziałek, ok. południa. Jutro będę dogrywać dokładną godzinę, bo muszę pojechać z wynikami psio-kocimi na konsultację. Mam nadzieję, że odpowiada mneij więcej 12, mandragora?
-
No niestety jak widać nie tylko ja mam złe wspomnienia jesli chodzi o tę lecznicę. W przypadku Soni było podobnie-dostawała b. długo antybiotyki a leukocytoza jak była duża tak pozostała... Ropomaczicze wg. nich-nie. Okej-to nie jest pewne na 100%, ale żeby nie zwócic uwagi na zap. układu moczowego?! Kosić kasę jest łatwo-ponad 20 zł na dobę, ale żeby przejść się parę razy z psem i poobserwować to nie ma komu. Już wcześniej mówiłam, że mocz Soni jest ciemno zabarwiony, jakby z krwią. Na początku podejrzewałam bebeszjozę. A jak sie okazało-to była krew z ukł. moczowego. Szkoda gadać w ogóle. Denerwuje mnie tylko to bezgraniczne zaufanie do lekarzy. Fakt, że jak przyjdzie się do kliniki, to jest wszystko ładnie, pięknie-psie ciacha na ladzie od recepcji, kwiatuszki, darmowa waga dla wszystkich... Kiedyś lekarz stamtąd, rozciął od mostka do spojenia łonowego (!!!) sukę, aby ją wysterylizować, pomimo tego, że ta była już wyesterylizowana. I olał moje prośby o USG, czy RTG, aby sprawdzić czy faktycznie ma macicę-suka też miała podejrzenie ropomacicza. A gdyby okazało się, że sunia miałaby macicę, pewnie skosiłby kasę za USG i RTG, mimo, że ich nie robił.
-
Oczywiście nie ma pośpiechu (w sensie podejmowania pochopnej decyzji, bo generalnie maluchy powinny mieć już dawno swoje domy). Jeśli sprawia miłe wrażenie to świetnie! Najpierw wizyta przedadopc., a potem , jeśli pani by się zdecydowała, to chętnie służe radą-jestem niedalko i troche wiem odnośnie futer ;)
-
Dlaczego nie powinnaś? Przecież nie padło tu żadne nazwisko lekarza. Każdy ma prawo wyrażać swoją opinię o leczeniu naszych pupili, a to, że niektórzy schrzaniają swoją robotę wiemy nie tylko my...
-
Już jestem. Widzę, że sporo się dzieje :) Przede wszystkim-bez pośpiechu. Nie ma, że chcą na już, na dzisiaj. Jesli im zależy to poczekają kilka dni. Umowa powinna być sporządzona PORZĄDNIE, a nie prowizorycznie + wizyta przedadopcyjna. Ja jestem z Czubów-do pani z Poręby mogę się wybrać, ale prosze o namiary i konkretne infromacje-tzn. skąd pani dowiedziała się po piesku, którego chce itd. Rozumiem, że pani zgadza się na wizytę przedadopcyjną? A skąd są ci ludzie od zaginionej_sary? Ci co chcieli adoptować gładkowłosego, tak?