-
Posts
2758 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Masza4
-
Toż to moja (iwop mnie zabije :eviltong:) Łaciata! :loveu: To spojrzenie-cukieras!!! :loveu: :loveu: :loveu:
-
POSZUKIWANY DOM DLA SUNI OWCZARKA NIEMIECKIEGO!!! Sonia ma 10 lat. Mieszkała w bloku ze swoją ukochaną właścicielką, była bardzo szczęśliwa. Nagle jej pani zmarła.... Znajomi zaopiekowali się Sonią-przywieźli ją do hoteliku dla zwierząt. Sunia przebywa tam już ponad trzy miesiące. Bardzo źle się czuje, brakuje jej bliskości człowieka, garnie się do personelu, domaga głaskania… Ludzie, którzy sprawują nad nią opiekę odwiedzają ją jedynie raz dziennie, albo rzadziej. A Sonia gaśnie w oczach... Jest coraz bardziej nieszczęśliwa, coraz bardziej rozżalona, brakuje jej człowieka, który byłby przy niej stale, który pogłaskałby po łepku, wyprowadził na spacer. Dlatego szukamy dla Soni nowego, odpowiedzialnego domu!!! Ona już raz była za kratami-jej właścicielka przygarnęła ją ze schroniska. Dlatego teraz Sonia jest ogromnie wdzięczna każdemu, kto okaże jej zainteresowanie. To bezproblemowa sunia, bardzo łagodna, spokojna. Przyzwyczajona jest do spokojnego trybu życia. Ma śliczną mordkę, miłą sierść, pięknie chodzi na smyczy, słucha się, jest ufna i pogodna. To idealne stworzenie dla starszej, spokojnej osoby. Jedyne co jej trzeba to ciepły kąt i czochranie na uchem… Kontakt możesz podać na mnie- tel: 501 366 092, e-mail: masza4@wp.pl i na kotitę- tel: 501 148 045, e-mail: kotita.magda@gmail.com Fotki mam tylko stare. Kotita, będziesz jakoś u Soniastej? Może dałoby radę zrobić jakieś artystyczne foteczki, co by zachęciły ludzi ;)
-
Czekamy cierpliwie ! Iwop :glaszcze: -do serca przytul Łaciatą, weź na kolana Kaszmira-zrobi Ci się lepiej ;)
-
http://www.insomnia.pl/1/images2004/20040521183636.jpg Nawet taka budka byłaby dla Soniastej odpowiednia ;)
-
OBRZUCONY KAMIENIAMI! Lord..ZBIERAMY NA KARMĘ I LECZENIE!! SZUKAMY DOMKU
Masza4 replied to tifet's topic in Już w nowym domu
To się nazywa fach w...pysku :lol: Lata praktyki ;) -
Sonia staruszeczka jeszcze znajdzie Swojego Człowieka!
-
OBRZUCONY KAMIENIAMI! Lord..ZBIERAMY NA KARMĘ I LECZENIE!! SZUKAMY DOMKU
Masza4 replied to tifet's topic in Już w nowym domu
:megagrin: Ja nie mogę! Dr Lord jest super! Świetna galeryjka :cool3: -
zaznaczam sobie. Jak dobrze, że Pinio jest już w bezpiecznym, ciepłym miejscu... No i te pozostałe psiaki...
-
W takim razie ponawiam prośbę o allegro...Może ktosik ma konto? :oops:
-
Agnethka-Sonia miała robione badania w paru miejscach... RTG i USG na radiologii na klinikach, przy Głębokiej. Diagnoza była postawiona w innym gabinecie, przy czym weci z radiologii podpisywali się pod diagnozą wetki z tego gabinetu. Ale co z tego, skoro na koniec tej długiej, pełnej zaangażowania drogi siostra p. Basi stwierdziła, że jednak nie pozwoli operować suki...
-
Mogę prosić kogoś o zrobienie Soniosławie ALLEGRO?
-
Myślę, że to nic nie da. P. Basia i jej siostra mają zapewnienie lekarzy z kliniki o tym, że suka jest zdrowa. To walka z wiatrakami. Komu uwierzą? Studentowi weterynarii, czy lekarzowi z dyplomem? Ja nie zajmuję się już sprawą ropomacicza Soni. Bo gdy słyszę w słuchawce, w odpowiedzi na moje argumenty o ropomaciczu i operacji-'zachowujmy się jak dorośli lduzie', to trochę zwala mnie to z nóg. Ja też mam swoje nerwy i jakieś granice. Moja granica została przekroczona, tym bardziej, że zrobiłam z siebie debila w lecznicy, gdzie miała odbyć się operacja i tu, na forum, ze zbieraniem kasy. Mogę szukać Soni domu. A tłumaczyć po raz 10, że ropomacicze to śmiertelna choroba po prostu nie mam siły. Te panie doskonale wiedzą jak taka przypadłość się kończy, ale nie chcą krzywdzić suki samym zabiegiem, bólem pooperacyjnym. Nie ma tu racjonalnego rozumowania, więc w sposób racjonalny też nie da się tego przetłumaczyć. Kotita, jeśli masz zdrowie to pokaż zdjęcia paniom. Z góry jednak wiem, jakie będzie ich postanowienie.
-
Namawiałyśmy. Właściwie to namawianie zaczęło się już gdy miało dojść do badania USG. To wtedy już było coś nie tak i siostra p. Basi twierdziła, że to biedny pies-po co go męczyć. Przy planowaniu zabiegu też rozmawiałam z p. Basią-najpierw tłumaczyłam co to jest ropomacicze, potem w sumie nie trzeba było jej zbytnio namawiać, bo nieźle się przestraszyła tego, co może się stać z Sonią. A ostatnio, gdy już w ogóle nie było mowy o zabiegu, p. Basia twierdziła, ze to jej siostra nie zgadza się na operację. Poprosiłam tylko p. Basię, żeby jeszcze raz z nią porozmawiała. Ale szczerze mówiąc straciłam nadzieję...
-
Tyle tylko, że rodziny ten pies w ogóle nie obchodził. Jedynie p. Basia podjęła walkę o szukanie domu, a nie oddała jej do schronu.
-
A co to znaczy prawny opiekun? Książeczka zdrowia była na panią, która zmarła. Teraz wszystkie zabiegi, badania i opłaty zapisane są na nazwisko p. Basi i jej siostry. Więc one są opiekunkami suki.
-
Nie, Sonia nie miała stesrylki . Paros pisała chyba o jakiejś innej suczce... Nic w tym przypadku nie jest pewne na 100%, bo pewne bedzie jedynie, gdy otworzy się psa i zobaczy na własne oczy. Morfologia i USG nie przemawiają za tym, by stan Soni był dobry, a siostra p. Basi nie chce zgodzić się na sterylkę. Uważamy, że Sonia ma ropomacicze (potwierdzone przez radiologów z kliniki przy wydz. wet w Lublinie) a weci z kliniki w której obecnie przbywa Sonia twierdzą, że to nie jest ropomacicze ( nie niepokoją ich nawet te leukocyty-30 tys:crazyeye:) To tak w skrócie...
-
Dzień dobry psino. Biegnij pod dom, póki jeszcze żyjesz :shake:
-
Niestety ja na to wpływu nie mam i też boli mnie takie praktykowanie przez ludzi tej 'miłości' do zwierząt. Dwukrotnie, w rozmowie z p. Basią przekonywałam, że największe cierpienie-dwa lub trzy dni po zabiegu będzie mniejszym niż, to co może spotkać Sonię, gdy ropa wyleje się do otrzewnej i wtedy nie będzie już co operować, a suka przekręci się w męczaraniach. Bo taka jest prawda-psy cierpią kilka dni po zabiegu, potem rana zaczyna się goić i może co najwyżej swędzieć, czy ciągnąć. Nie jest to jednak ból nie do zniesienia. Poza tym są środki przeciwbólowe... P. Basia twierdzi, że decyzję podejmują razem z siostrą i to ona wmówiła sobie, że sterylka to za duży ból jak na takiego psa. No a do tego ma poparcie lekarzy z kliniki, którzy machają coraz to nowymi badaniami, które nic nie wnoszą do sprawy. A lekarze twierdzą, że to 'szczegółowe badania'. morfologia i USG-też mi nowość. Oczywiście nie ma 100% pewności, że Sonia ma ropomacicze. Wszystkie badania daję jakieś artefakty, niedomówienia. Jednak gdyby to był mój pies-operowałabym. Raz, że pozbywam się ryzyka związanego z ropomaciczem, a dwa-kwestia zwykłej sterylizacji, brak cieczek, ciąż urojonych itd.
-
Niestety mimo tego, że pies nie jest ich do końca, to stoi na siostrę p. Basi, czy p. Basię we wszystkich papierach hotelowych, na badaniach itp. Nikt nie wyda psa osobie trzeciej, aby zabrała go na operację. Poza tym nie zamierzam szarpac się o tą sunię, bo jak pisałam-nie mam do tego zdrowia. Co mogłam to zrobiłam-rozmawiałam i tlumaczyłam jakie jest ryzyko, co to jest ropomacicze. Nic oprócz rozmowy zrobić nie mogę. Myślę, że to nie chodzi o pieniądze. Przecież troszkę udało nam się już uzbierać tutaj, troszkę dołożyłaby p. Basia. Jakoś by to było. To chodzi o cierpienia i stes. Niestety niektórzy bardzo zwracają na to uwagę, nawet przy zabiegach ratujących życie...
-
Tylko, że u nas w dwóch przypadkach, z czego jeden był wprawdzie przy pełnym brzuchu, było podejrzenie ropomaczicza (było robione 2x USG macicy) No i Sonia nie ma dpbrych wyników... Jeśli weci w klinice 20 parę tys leukocytów uważają za dobry wynik to gratulacje (norma dla psa 6,0-16,5 tys). Kciuki się przydadzą...Trzymajcie.
-
Jak ona śmiga miedzy kamieniami, po wodzie, z patykiem :crazyeye: :crazyeye: :crazyeye: :crazyeye: Nie jeden czterołapek by pozazdrościł. Cudna jest i widać, że świetnie się czuje ! :loveu:
-
Malicja, przesłałam 61 zł na podany numer konta z dopiskiem 'na Reksa-malicja'. Ropomacicze oczywiście, że nie wzięlo się z powietrza. Z morfologii (które aby naciągnąć koszty w tej wspaniałej klinice powtarzane były co 2 dni) z ogromną leukocytozą i z USG wynikało, że w macicy jest płyn o nieznanym pochodzenia. No to przecież nie woda ! A do tego ta leukocytoza-dobijająca niekiedy do 30 tys! plus zero poprawy po antybiotyku. Ja nie ryzykowałabym w takim stanie psa na 'oszczędzanie mu cierpień'... No cóż, okaże się za jakiś czas co było Soni.