-
Posts
19428 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
7
Everything posted by Mazowszanka13
-
KRONIKA Dzień 17 Na dzisiaj dwie dobre wiadomości. 1) Zbyt ciasna obroża zdjęta. To może przez nią nie dała się dotknąć (spostrzeżenie Sowy) Założona nowa obroża plus szelki złączone jedną krótka smyczą. 2) Jest dom zainteresowany Lilką. Szczegóły wieczorem Ma przepisany Kalmvet + Stress out po 1 tabletce przez 3 tygodnie. Zdecydowanie za rzadko załatwia się, dopiero gdy ją bardzo przyciśnie. Może ze stresu, a może w dawnym domu (jeżeli to było mieszkanie) za załatwianie się była karana.
-
Dziś z rana karmienie "z uda". Weszłam do pokoju z Luką, usiadłam na podłodze. W chwilę potem Lilka już koło mnie stała. Karmiłam naprzemiennie po jednym chrupku mówiąc: dobrze. Nie było zgrzytów, pokazywania zębów. Grzecznie czekały na swoją kolej. A wcześniej miałam sen, w którym Lilka wybiegła przed dom, chwyciła w zęby papierowy kubeczek i zaczęła się nim bawić. Wyglądała trochę jak pies z Sucharków.
-
Bo gdy muszę iść z psami na czczo do weta (np.sterylka, badanie krwi), to psy nie rozumieją dlaczego nie daję im jeść. Chodzą za mną, patrzą błagalnie w oczy jakby zaraz miały umrzeć z głodu. Na szczęście Lilka nie boi się mężczyzn. Nie ucieka w popłochu przed TZ-em. I tu jest problem. Szelki, w których przyjechała same spadły (?). A założenie nowych to niezła gimnastyka. Chyba gorsza niż przypięcie smyczy.
-
KRONIKA Dzień 14 Kolejna rada Sowy: dawać pozostałym psom jedzenie na widoku Lilki, aby widziała, że do mnie podchodzą. Lekkie przegłodzenie przydało się. Dzisiaj karmiłam dwa psy "z uda". Ja siedziałam na podłodze z wyciągniętymi przed siebie nogami. Na prawym udzie kładłam chrupek dla Lilki, na lewym dla Luki (tej większej z mojej dwójki). Była konsumpcja bez pokazywania zębów ze strony Lilki. Na hasło: nie ma ! towarzystwo rozeszło się. Moje psy zrozumiały, że w pokoju Lilki jest stołówka. Gdy tylko tam wchodzę, one za mną. Raz Luka weszła tam sama w poszukiwaniu chrupek. Lilka nie pokazała zębów na jej widok !
-
Regres wziął się z próby zapięcia smyczy. Ona panicznie boi się dotykania obroży. Wcześniej głaskałam ją pod brodą, podgardlu i nawet brzuszku. Znosiła to spokojnie. A teraz znów nie da się dotknąć. Zastosowałam się do rady Sowy. Dałam jej jeść dopiero późnym popołudniem (cały dzień wyraźnie na coś czekała ). Nakarmiłam ją z ręki psią kiełbasą mówiąc: dobrze. Początkowo bała się podejść, ale głód zwyciężył. Zamówiłam też książkę Sowy. Niestety, tylko jedną, bo o drugiej dowiedziałam się dopiero po wysłaniu zamówienia. Jak przyjdzie to się pochwalę.
-
KRONIKA Dzień 12 Postanowiłam nie zakładać jej smyczy, dopóki nie zacznie chodzić swobodnie po mieszkaniu. Otworzyłam jej drzwi na oścież (podwójne, szerokie) do dwóch sąsiednich pokojów. Czasami wybiera się na ich zwiedzanie. Widzi nas i słyszy, obserwuje psy. Żeby wyjść na zewnątrz musi jeszcze przejść kuchnię, sionkę i werandę. Nie wyobrażam sobie ciągnięcie jej na smyczy przez te nieznane pomieszczenia. Siadam na progu jej pokoju z Łezką na kolanach i przytulamy się. Lilka zbliża się, merda ogonkiem i patrzy tak jakby też chciała, ale w ostateczności cofa się na posłanko. Czasem karmię chrupkami w jednym pokoju trzy psy blisko siebie. Moje udają, że jej nie widzą. Chyba jej się boją, bo jak są za blisko ona bezgłośnie unosi wargi pokazując zęby. Potrzeba czasu. Myślę, że kiedyś wystrzeli tak jak nagle wyskoczyła z klatki.