Jump to content
Dogomania

Mazowszanka13

Members
  • Posts

    19428
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    7

Everything posted by Mazowszanka13

  1. Muszę nad tym poważnie popracować, bo inaczej utknie na zawsze w domu.
  2. Lilek sika raz dziennie. Lilka załatwia się w nocy. Lilek nie jest też zainteresowany tym co dzieje się na zewnątrz np.jak moje suczki konwersują z psami sąsiadów tuż pod oknem. Lilka też nie jest specjalnie zainteresowana ogrodem. Może one nie wychodziły na zewnątrz, a za załatwianie się w domu były karane ? Bo zastanawia mnie, dlaczego Lilek sika prawie po babsku. Gdyby wychodził na zewnątrz to by znakował teren po męsku. Pani też uważa, że one nie wychodziły na zewnątrz.
  3. O masażu nie ma mowy, ponieważ Lilek nie tylko nie da się dotknąć, ale także nie pozwala się do siebie zbliżyć. Owszem, je z ręki, ale jest cały czas czujny i na każdy ruch szybko cofa się. Myślę, że muszę przedłużyć te chwile zbliżenia, dawać mu więcej do lizania.
  4. Dzięki konfirm za link, zajrzałam :) Pani pochyla głowę, nie twarz. Ja też myślę, że był bity. Bo nie jest lękliwy, nie boi się hałasów. I tak dziwnie sika (damsko-męsko),ostrożnie, aby nie zachlapać. Dziś wcelował w sam środek maty.
  5. Bardzo mi przykro Marysiu z powodu tak dużej straty kolejnych psów. Myślę, że wiele z nas pamięta liczne stado Marysi.
  6. Przekleiłam z wątku Lilki: Pani przyznała, że Lilka w samochodzie ze strachu złapała ją za rękę. Pani nie odpuściła i cały czas ją głaskała. Była przerażona i myślała jak poradzi sobie w domu. Spokój to podstawa. A w domu wieczorem usiadła przy Lilce, dała jej z ręki smakołyk i nie patrząc na nią skuliła się i głową zaczęła się do niej przytulać, co w języku psów oznacza jakby się wąchały. Za chwilę zrobiła to samo, głowa przy nosie, a ręka delikatnie na grzbiecie. To był wstęp do masażu relaksującego. Ja też tak spróbowałam, ale Lilek wycofał się z posłanka. Fakt, że nie minął jeszcze tydzień od przyjazdu z dziczy.
  7. Pani przyznała, że Lilka w samochodzie ze strachu złapała ją za rękę. Pani nie odpuściła i cały czas ją głaskała. Była przerażona i myślała jak poradzi sobie w domu. Spokój to podstawa. A w domu wieczorem usiadła przy Lilce, dała jej z ręki smakołyk i nie patrząc na nią skuliła się i głową zaczęła się do niej przytulać, co w języku psów oznacza jakby się wąchały. Za chwilę zrobiła to samo, głowa przy nosie, a ręka delikatnie na grzbiecie. To był wstęp do masażu relaksującego na filmiku powyżej.
  8. Dawno Cie nie widziałam Marysiu na dogo i widzę, że masz zupełnie inne psy.
  9. Należy docenić, że jest normalny, proludzki i bez żadnych lęków.
  10. Mam nowe wieści od Pani. Lilka wychodzi na dwór bez smyczy. Czasami zrobi kupę, ale woli jednak w domu. I siedzieć i załatwiać się. Przyzwyczaja się do starszej wnuczki, na początku było szczekanie i warczenie. Teraz jest już lepiej, ale jak ja widzi to pokazuje ząbki. Na widok męża też robiła się wycofana, ale widać u niej duże postępy. Widać, że Pani ma z Lilką zupełnie inne problemy niż ja. Trauma z przeszłości przełożyła się u nich na zupełnie inne leki.
  11. W spadku po siostrze dostaje Kalmvet + Stress out. Ona dostała na trzy tygodnie, wykorzystała część, dla Lilka została ilość na dwa tygodnie.Pani zrezygnowała z tabletek. Odesłała mi, bo po konsultacji ze swoim wetem podaje jej Stresnal. Znacie ? Rumianek ma wspomagać, bo w odróżnieniu od leków nie szkodzi. Jego strachy są inne niż Lilki. Od samego początku, jak tylko się obudził, chodził po całym domu. Nie boi się hałasów, nie reaguje na miksery, roboty i inne cholerstwa, których pełna jest moja kuchnia. Lilka u Pani na dźwięk przelatującego ptaka, spadającego patyka czy suchego liścia pędziła zaraz do domu (mam nadzieję, że już nie). On robi uniki, gdy przechodzimy, boi się zbliżenia i nie da się dotknąć. Położyłam mu na posłanku futerko, którym głaskałam Lilkę. Może i jego da się w końcu dotknąć.
  12. Idziemy powolutku do przodu. Lilek przychodzi na zawołanie. Przed jedzeniem, nawet smaczkami, wołam: Lilek, chodź i on przychodzi. Przyda się, gdyby wyszedł sam/uciekł na zewnątrz. Dzisiaj zamerdał nieśmiało ogonkiem. Kręci się po kuchni, zwiedza mieszkanie, ale cały czas jest czujny i gotowy do ucieczki. Nie ma szans, aby go dotknąć, przypiąć smycz. Na dzień dzisiejszy bez "krwawej" łapanki nie obędzie się. Nasikał na ręczniku w sposób damsko-męski, dzięki czemu wcelował w sam środek. Kupiłam w Rossmannie podkłady. Do wody dodaję napar z rumianka, podobno i melisę można.
  13. Jak najbardziej ja :)
  14. Ma coś z ogara Niunia.
  15. Zrobię jak mówisz, ale jak będzie wyraźnie chciał wyjść za potrzebą. Bo w innej sytuacji trzeba by go wyciagać na siłę z domu.
  16. Jaki fajny, normalny, pies :)
  17. Wczoraj był w szoku po łapance. Całe popołudnie i wieczór przeleżał na posłanku. Ale rano przyszedł do kuchni, gdzie kłębiły się głodne psy, aby do nich dołączyć. Stosunki między nimi nijakie, nie ma wrogości, ale też brak zainteresowania. Do tego też trzeba czasu. Rano wyraźnie chciał wyjść na zewnątrz za potrzebą, ale luzem nie miałam odwagi go wypuścić, więc zrobił małą kupkę i duże siku w kuchni. Byłabym nawet gotowa zaryzykować i puścić go luzem, ale musiałabym mieć pewność, że jest z nami i z psami zżyty i u nas czuje się jak u siebie. A na to trzeba jeszcze poczekać.
  18. Jego siostra załatwiała się co drugi dzień ! Hurtem to i to. U Pani częściej, ale też w domu. Rozłożyłam gazety i na to ręczniki. Karmię z go ręki, zlizuje mi pasztet z palców, ale dotknąć się nie da. No nic, mamy sporo (?) czasu.
  19. Dzięki za wsparcie :) Dam mu czas, najwyżej za.....i zasika mi mieszkanie.
  20. Pewnie mam doła, ale zastanawiam się czy takie pomaganie na siłę ma sens. Mieszkał sobie w azylu, miał swoją budę, w której czuł się bezpiecznie i może tak należało go zostawić, a nie uszczęśliwiać na siłę.
  21. I doopa blada ! Nie dał sobie założyć szelek, uciekał, w końcu mega przerażony schował się do najdalszego kata skąd nie było sposobu go wyciągnąć. Bronił się zębami, nawet lekko mnie ugryzł. Miałam rękawiczki, wiec nie mam śladu. Dość długo siedział w tym kącie, teraz widzę, że wrócił na posłanko. Mnie nie chodzi o naukę chodzenia na smyczy, tylko boję się puścić go luzem do ogrodu. Mam dość spory teren, pełen zakamarków. Nie mam pewności czy sam wróci do domu. Mnie przede wszystkim chodzi o załatwianie się. Wczoraj zrobił kupsko na posłanku, które po sprzątnięciu przykryłam jego szmatką. Od tej pory na nim śpi. Dzisiaj zrobił kupę na rozłożony ręcznik i nawet wcelował jak trzeba. Ale nie widzę śladu sików. Tylko wczoraj trochę popuścił podczas pogoni. Każda taka akcja go cofa, bo dzisiaj jadł z ręki i kręcił się z nami po kuchni. Dlatego, póki nic mądrego nie wymyślę, postanowiłam dać mu spokój. Może potrzebny mu po prostu czas. Teraz wiemy, dlaczego przyjechał przymulony.
×
×
  • Create New...