Jump to content
Dogomania

Mazowszanka13

Members
  • Posts

    19428
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    7

Everything posted by Mazowszanka13

  1. Czasami ucieka spod nóg, ale to nie była sytuacja stresowa. Gdy coś się dzieje na zewnątrz, to moje psy pędzą jak szalone, a on za nimi.
  2. Też mi to przyszło do głowy, niestety post factum.
  3. Podchodzenie i głaskanie mogłoby go wystraszyć. Trik z wodą zapamiętam (oby się nie przydał). Pani Patrycja odpisała, że w azylu nie miał ataków. A skąd to się wzięło u Dropsa ? Co mówiła wetka ?
  4. Tak powiedziała wetka z Przasnysza (Lecznica Cyryl). Żeby na razie obserwować.
  5. Wczoraj ( 18 czerwca) minęło półtora miesiąca tymczasowania, a dzisiaj...... przeżyłam chwile grozy. Biegnąc dookoła stołu Lilek zaczął tracić równowagę, w końcu przewrócił się i nie mógł wstać, jego ciało wygięło się w rogalik i dostał drgawek. Byłam po wczorajszej rozmowie z sąsiadem, któremu dwa kolejne "rasowe" psy psy straciły życie. Kaukaz dostał skrętu kiszek, a moskiewskiemu stróżującemu pękł żołądek. Oba psy zmarły, pomimo (zbyt późnej ?) pomocy weterynaryjnej. Natychmiast zadzwoniłam do weta z Kuchen (to do wiadomości malagos, która go zna), aby natychmiast przyjechał. Wet odparł, że jest w terenie 20 km stąd i nie da rady przyjechać. Ale po opisaniu przeze mnie objawów powiedział, że to atak padaczki i abym nagrała go na wideo celem późniejszej, ewentualnej konsultacji. Ale zanim znalazłam okulary i aparat, to Lilek się uspokoił. Leżał w pozycji waruj i leciutko się trząsł, ale szybko przestał. Poleżał jeszcze moment, wstał i poszedł. Teraz, po południu zachowuje się normalnie. Zadzwoniłam też do wetki w Przasnyszu, która powiedziała, aby na razie go obserwować . Są na to leki, można też zrobić liczne badania (już to widzę). Pierwszy raz w życiu widziałam atak padaczki u psa. U ludzi tylko na filmach. Piszę do pani Patrycji z azylu z zapytaniem czy miał podobne ataki juz wczesniej. Ale jeśli był w boksie, to mogły pozostać niezauważone. A jak reagują w schroniskowych boksach inne psy na takie dziwne zachowanie ? U nas Lilka, próbowała podejść, ale ją pogoniłam.
  6. Żadnych widocznych zmian. Dobrze się czuje w stadzie, w ogrodzie, ale w stosunku do człowieka nadal dzikus.
  7. Ale mi miłą niespodziankę zrobiłaś agat :) Utyło się pannicy, ale widać, że szczęśliwa. Z tego co pamiętam to Pan miał do niej specjalną słabość.
  8. Dziękuję Wszystkim za kibicowanie:)
  9. W tych pięknych oczach można się zakochać:)
  10. Mam nadzieję, że tylko pozornie nic się nie dzieje, a tak naprawdę czas pracuje na naszą korzyść. Dziękuję pyra za wsparcie :)
  11. Nic nie piszę, bo nie ma żadnych spektakularnych efektów oswajania. Nadal trzymam go za obrożę podczas karmienia. Z nowości: trzymając rano miskę z rosołkiem, trzymam jednocześnie smycz, która z nim nocuje na posłanku. A po południu chrupki kładę na na smyczy, a on musi wygrzebywać je z jej zwojów. Próba dotknięcia go jak podchodzi lub przechodzi kończy się piskiem i ucieczką.
  12. Dzikus zakodował sobie, że trzeba się bać. Usuwa się, gdy wstajemy z krzesła lub blisko niego przechodzimy. Podchodzi, aby się przywitać.Chodzi za mną po ogrodzie, siedzi obok, gdy coś robię. Ale cały czas trzyma bezpieczną odległość. Tylko podczas żebrania (niestety) siada bliżej. Za to podczas karmienia zapomina o strachach. Drapię go po brzuchu, trzymam za obrożę, nawet przyciągam do siebie. A on nic, nie reaguje. Jak go odczarować ? Za to z psami coraz lepiej. Nawet inicjuje biegi do "płota" jak coś się dzieje.
  13. Czy tak wygląda pies po traumie ? https://images92.fotosik.pl/378/37ae973fd249238cgen.jpg
  14. Jakie piękne psy są w tych Radysach.
  15. Nie wiem co to jest smrodek psich łapek, ale doktor Sumińska gdzieś, kiedyś napisała, że wyluzowany i szczęśliwy pies pachnie mieszaniną suszonych grzybów i ziół. I ja ten zapach u moich psów kocham bardziej niż najlepsze perfumy. Co do chrapania mam tak samo. Lubię jeszcze psie wzdychania.
  16. No głupol jednym słowem. Za to jak chce jeść to szczeka jak nakręcony. Ale tylko jak mam dać chrupki po południu, rano nie.
  17. Karmienie na leżąco jak na razie nie sprawdza się. Dla Lilka jest to nowa, nieznana pozycja, więc woli nie zbliżać się. Wczoraj co prawda dał się skusić skórką z ryby, ale był bardzo niepewny czy go nie zjem. Za to karmienie w starej pozycji, na siedząco z plecami opartymi o łóżko skończyło się dzisiaj drapaniem brzucha. Zero reakcji, ani dobrze, ani źle. Ze stadem już się zżył, szczególnie z Małą. Podąża za nią jak kiedyś ona za Luką. Kiedyś Dyzio psuł często zabawę sukom, teraz robi to Luka.
  18. Z czekaniem rok byłoby kiepsko, bo ja w listopadzie wracam do Warszawy.
  19. Dziś minął czwarty tydzień. Już przez drzwi przechodzi normalnie, ale z dotykiem nadal kłopot. Wczoraj zaczęłam karmienie na leżąco, aby na nad nim nie górować. Ale ponieważ było to pierwszy raz, to się wystraszył. Na dzisiaj mam kawałek ryby, to może się przekona. Natomiast podczas dawania chrupek na siedząco robimy postępy. Dotykam już brzucha.
  20. Zajrzałam. Warto wiedzieć, że jest taka grupa. Psy ekstra !
  21. Co mi się wyświetli wątek, to myślę, że malagos ma tę wyczekiwaną wiadomość. No cóż, trzeba poczekać.
  22. Miałam na myśli mój ogrodzony teren. Chodziło mi o przyzwyczajenie go do chodzenia ze smyczą przy szyi. Intuicja i praktyka mówią mi, że nie ucieknie, bo trzyma się mnie i stada, a zwiewa zawsze do domu, ale nie będę tego weryfikować. Dotychczas wszystkie tymczasy wychodziły poza teren bez smyczy i pierwsze wracały pędem do michy. Tylko wyżełki nie puszczałam, bo zbyt energicznie węszyła. Ale Lilek nie jest mój i nie będę ryzykować.
×
×
  • Create New...