Jump to content
Dogomania

KAŚKA

Members
  • Posts

    524
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by KAŚKA

  1. [quote name='SzOlka'] :niewiem: z tego co sie orientuje(przynajmnie w naszym zwiazku), dopuki nie wyrosna zabki, nie zostanie sporzadzony protokul z przegladu miotu, a tym bardziej wpisanie wad zgryzu(bez zabkow u szczeniaczka), jest to bardzo rygorystycznie przestrzegane (mowie o zwiazku Zielona Gora), kazda wada - tym bardziej wada zgryzu, jest wpisywana w metryce , co jest rownoznaczne z wpisaniem - hodowlany(a) niehodowlany(a). To moze ma sie bardzo mocne plecy w zwiazku, ze takie numery przechodza???:cool3: [/quote] No właśnie mi się też tak wydawało, że jak ząbków niet, to przegląd miotu przekłada się na późniejszy termin.:shake: Dziwne to jakoś.
  2. A ja jestem podła, bo wysyłam półkolczatki dla suni mojej znajomej do Niemiec, bo tam ich nie można kupić jako narzędzie tortur, jak ktoś to określił, a czasami gubią się po prostu. I nie żałuję, że tej osobie szczeniaka sprzedałam. I sprzedałabym jej wszystkie kolejne maluchy. I jak kolejną półkolczatkę zgubi, to wyślę jej następną. Może bez przesady z tymi kolczatkami. Niekoniecznie wszyscy używający kolczatek to sadyści. Czasami jest to jakieś rozwiązanie trudnej sytuacji, głównie biorąc pod uwagę kwestię bezpieczeństwa. Ja nie używam.
  3. Są różni ludzie wśród hodowców i nabywców. Często się wydaje, że pies super trafia, a po kilku latach się okazuje, że od ukochanego psa są ważniejsze rzeczy, np. wyjazd na zmywak do Anglii, narodziny dziecka itp. itd. Ludzie są nieprzewidywalni. Myślę, że najlepiej będzie jeśli kiedyś sama na własnej skórze się przekonasz, prowadząc hodowlę, jak to z ludźmi bywa. Mając hodowlę będziesz mogła dyktować warunki. Jeden miot w hodowli to bardzo mało.
  4. No, tak Edzina, pomysł interesujący:p Ciekawe jak to można wprowadzić w życie. Zakładając na przykład, że przeciętny hodowca wypuszcza na świat powiedzmy 1 miot rocznie, z którego się rodzi kilka (albo i kilkanaście szczeniąt). Pies żyje załóżmy około 14 lat. Po 10 latach taki hodowca musiałby zajmować się tylko monitorowaniem sprzedanych psów. No, jeśli powstanie petycja do rządu dot. wprowadzenie specjalnych rent czy emerytów dla hodowców, żeby mogli zrezygnować z pracy zawodowej i poświęcić się kontroli poziomu życia psów z własnej hodowli, to chętnie podpiszę. A zwróciłaś się z podobnym problemem do hodowców chomików, papug, rybek akwariowych, gołębi, koni i innych zwierzaków? Psy sprzedaje się dorosłym ludziom. Dobry hodowca stara się sprawdzić, w jakie warunki i do jakich ludzi idzie zwierzę. Odpowiedzialny hodowca nie sprzeda szczenięcia rozmnażaczowi, bo wie kto ma hodowle na lewo albo i z papierami, ale np. kojcową czy klatkową. W dzisiejszych czasach przepływ i dostęp do informacji jest duży (internet) i każdy doskonale wie, kto rozmnaża psy danej "swojej" rasy z papierami i bez. Szanujący się hodowca w takie ręce psa nie sprzeda. Dobremu hodowcy na tym zależy i stara się przez cały czas utrzymywać z właścicielem psa jakiś kontakt. Ale ludzie są tylko ludźmi. I hodowcy niektórzy to ..., i właścicielom niektórym wiele brakuje.
  5. To że hotel będzie dobry, to tylko Wasze przekonanie. Pies raczej tak tego nie oceni. Dla suni będzie to wyjątkowo traumatyczne przeżycie, a szczególnie dla takiej suni, która jest u Was dopiero 1,5 miesiąca. Nie łudź się więc, że hotel, który zapewni dużo spacerów, zabawek, jedzenie i pielęgnację znajdzie w oczach psa uznanie. Dla psa będzie to kolejne porzucenie i przykre doświadczenie, bez względu na jakość usług świadczonych przez hotel. Biedny psiak. Nie można załatwić jej opieki w domu pod okiem jakiejś zaprzyjaźnionej osóbki? Pies inaczej zniesie rozstanie z Wami. Miłego wypoczynku za granicą. Pies będzie bardzo tęsknił.
  6. Olapaco, uchwały rady miasta są publikowane na stronach urzędów miast, więc do tego SM nie jest potrzebna. Pieniądze, które idą na utrzymanie SM można by przekazać na wiecznie niedofinansowaną policję.
  7. [SIZE=4][COLOR=red]ROZWIĄZAĆ STRAŻ MIEJSKĄ!!!![/COLOR][/SIZE] Ostatnio jak mnie zaczepili i chcieli spisać, to im powiedziałam, że psy są zachipowane, niech wezmą czytnik, to wszelkie moje dane będą już znali. Odwrócili się na pięcie i poszli. Chyba nie wiedzieli o czym w ogóle mówię.
  8. Karol, to nie PIES zachowuje się nieznośnie tylko TY. Skoro masz szczenię, to trzeba się nim zajmować. Jak się nim nie zajmujesz, to pies znajduje sobie sam zajęcie. Nie jest to wina psa i nie można mieć do niego pretensji.
  9. Mirabella, Ty byłaś świadkiem zdarzenia a nie ja, ale może poczekaj do kolejnej sytuacji. Może to był jednorazowy wyczyn tego owczarkarza. Nie chcę go bronić, ale czasami to wszystko wygląda gorzej niż jest w rzeczywistości. Wiesz, jak mój młodociany pies czwarty dzień pod rząd wytaplał się w ludzkim guanie, a ja do pracy się spieszyłam, to urządziłam na łące taką scenę, że z daleka mogło się to wydawać tragiczne. A było tylko wiele hałasu, a i mięskiem pod nosem rzucałam, co raczej mi się w normalnych sytuacjach nie zdarza. Lanie było markowane i tylko udawane, żeby pies się przejął bardziej niż po wielokrotnych prośbach o należyte zachowanie się. Wiem, że to nie jest wytłumaczenie, ale lepiej może przyobserwować gościa niż od razu robić mu koło tyłeczka. Ale nie życzę Ci być świadkiem kolejnych takich zajść.
  10. [quote name='puli'] Zamiast wiadra z wodą może lepszy byłby sok cytrynowy w spryskiwaczu do kwiatków.[/quote] Chyba skuteczny na żrące się świnki morskie:evil_lol:
  11. Sirion, to bardzo przykre. Ja nie potrafię nic konstruktywnego wymyślić, poza tym takich ekstremalnych sytuacji nie miałam. Ale w kącie pokoju miej pod ręką kubeł wody. Jak się chłopaki za te krokodyle paszcze wezmą, to wylej na nie wodę. To skuteczniejsze od bicia. Znajoma to stosowała. Podobno odnosi natychmiastowy skutek.
  12. Piesik, puszczasz psa luzem po osiedlu, mimo że w kagańcu, to jednak zwróć uwagę na to, co napisałaś w dziele "Behavior" o rozdzielaniu gryzących się psów. Przypomnę Ci : [FONT=Microsoft Sans Serif][COLOR=green]Ares już raz się gryzł z takim jednym Kacprem - Kacper był bez smyczy i kagańca a Ares na smyczy. Jakimś cudem udało mi się go odciągnąć (Aresa). W ogóle największe ataki są zawsze, gdy Ares jest na smyczy. Gdy jest spuszczony - jest mniej agresywny a nawet się boi. Częściej on szczeka na inne psy, a nie vice versa, ale gdyby przyszło do prawdziwej bójki... nie sądzę, że bym psy oddzielała, bo nie chcę być szyta. Myślę, że rzuciłabym w nie czymś.[/COLOR][/FONT] [COLOR=#008000][/COLOR] [COLOR=black]Pewnie z okna byś rzucała.[/COLOR]
  13. Cóż, rzeczywiście, wypuszczanie psa w kagańcu na osiedle, to najłatwiejszy sposób rozwiązania problemu nieradzenia sobie z czworonogiem. A co takiego właściciela obchodzi, że inni się przez takiego psa denerwują i nie mogą ze swym czworonogiem spokojnie połazić. Pomijam zagrożenie jakie wałęsający pies sprawia w ruchu komunikacyjnym. A jakie super wrażenie robi na osobach, które psów nie lubią. Nie ma to jak załatwiający swe potrzeby na chodnikach piesek wypuszczony luzem. Ciekawi mnie jedno. Czy jakbyś kupiła sobie rasowego rodowodowego pieska np. za 2000 zł, to też byś go tak samopas puszczała? Ryzyko wypuszczania takiego psa jest duże. Może zostać pogryziony, potrącony przez pojazd, skopany przez "myślących inaczej". Ale tyle jest piesków biednych w schronach, że pewnie raz dwa jakiś nowy ukochany piesek by się w Twym domu zjawił.
  14. Oj, Piesik! Ja widzę, że dla mnie spacer to ma być rekreacja, a dla Ciebie sport ekstremalny:evil_lol: Posłuszne psy to wcale się nie równa NUDNE;)
  15. Nigdy nie miałam problemów z odwoływaniem psów, nigdy ich nie uczyłam przychodzenia do nogi, nie nosiłam smakołyków, nie używałam linek itp. [B]I TO WCALE NIE JEST MOJA ZASŁUGA!!![/B] Po prostu kiedy miałam pierwszego psa zaczęłam uprawiać grupowe spacery w towarzystwie psów, które były posłuszne i reagowały na polecenia właścicieli. Nigdy nie prowadzałam się z psami, które robiły na spacerze co chciały, a właściciele się temu tylko przyglądali z rozpaczą na twarzy. Jak się jakiś "samodzielny" piesio trafił, to nie zadawaliśmy się z nim i już. Dzięki temu mój pies nauczył się od innych właściwego zachowania. Kiedy wołaliśmy psy i cała ekipa czworonogów podbiegała do swoich "pańć", to mój pies też przydreptywał, bo skoro inne psy tak robią, to on też widocznie musi. Teraz zawsze mam starszego psa i młodszego. Już kolejna para u mnie sobie żyje. I jakoś ten młody poprzez naśladowanie straszego nie stwarza problemów jeśli chodzi o posłuszeństwo. Pewnie, że przydarzają się jakieś "wpadki", ale nie utrudniają nam ani innym one życia. Zawsze też podczs spacerów co jakiś czas przywołuję do siebie psy i je klepię po zadkach. Bardzo to lubią.
  16. A może więcej zarobisz, kiedy sama się rozmnożysz i znajdziesz klientów na dzidziusia? Zastanów się. To może bardziej się opłacać.
  17. Będąc w sklepie i widząc złe warunki, w jakich zwierzęta są przetrzymywane, należy na głos to komentować, tak żeby odwiedzający sklep i jego pracownicy to wyraźni słyszeli. Kiedy ja jestem w zoologu w mojej galerii handlowej i widzę, że myszy czy inne biedaki nie mają wody czy stoją inne puste miski, to zaraz to ogłaszam wszem i wobec. A jak jakieś egzotyki mają nowe to proszę, aby mi pokazali na nie pozwolenia, bo mam zamiar kupić. Teraz ze sklepu nikt nie wyrzuca natrętnych upierdliwych klientów, więc możemy się nie krępować. Oczywiście w granicach dobrego smaku i kultury.
  18. Sklepy zoologiczne w galeriach czy supermarketach wynajmują tylko pomieszczenia i chyba powinny podlegać ogólnoprzyjętym przepisom w takim miejscu. Skoro na drzwiach supermarketu jest znak "przekreślonego psa" i oznacza, że do sklepu nie mogą być wprowadzane nasze czworonogi, to dlaczego w sklepie zoologicznym na terenie marketu psy mogą przebywać? Ja bym poszła do dyrektora marketu i zwróciła mu na to uwagę. Jeszcze bym powiedziała, że pies wygląda na chorego i zaniedbanego, jeszcze jakieś choróbska do marketu przywlecze i jakieś dziecko się zarazi, a potem nawiedzona mamuśka poda właściciela supermarketu do sądu o odszkodowanie.:angryy: W końcu dyrektor takiej firmy ma chyba jakiś wpływ na to, czym się handluje na jego terenie.
  19. Najlepiej by było, gdyby przyszła moda na pieski pluszowe... Kilku rozmnażaczy "modnych" i popularnych ras przerzuciło by się na produkcję rzemieślniczą.
  20. [quote name='abigail'][quote Kaśka]....szczęśliwie mało kto się zgadza, choć oczywiście nie wie nawet, o czym pisze.... że się odezwę bo dawno mnie tu nie było... [SIZE=3][B]strasznie nerwowaś Kaśka! A pieski Twoje też takie???:angryy: [/B][/SIZE] [/quote] :crazyeye: Pewnie , że tak!!!! Ale gryźć ich nie muszę. No i w sumie nie mogę, bo aktualnego szczepienia przeciwko wściekliźnie nie mam.
  21. Takich przykładów jest więcej. Każdy zna je z własnego podwórka. Działacze ZK też doskonale wiedzą, kto i w jakich warunkach trzyma psy. Czy je rozmnaża wg regulaminu czy też i poza. Wiedzą o tym doskonale, bo najczęściej są fryzjerami, dystrybutorami karm, więc trafia do nich wiele osób, które mają psy od takich zafajdanych hodowców, i chwalą się od kogo psa mają, po rodzicach-championach, ale bez rodowodu itp. itd. Wiedzą też doskonale, czyj pies kryje niehodowlane suki. Wiedzą, bo nie tylko my mamy dostęp do netu, AutoGiełdy i innych mediów z ogłoszeniami. Oni też. Ale nie naruszają status quo. Bo po co? Pisałam kiedyś do jednego oddziału w sprawie pewnego hodowcy. Podałam stronę na allegro, na której się ogłaszał, że ma psy z papierami i bez. Nawet nie odpisali.:angryy:
  22. [quote name='Koniczyna']to co miałaś na myśli pisząc to?:[/quote] Na pewno nie to co Ty. Ale Anabelka słusznie napisała, że to są moje metody, z którymi szczęśliwie mało kto się zgadza, choć oczywiście nie wie nawet, o czym pisze. Więc nie powiem Ci jakie to metody, bo od 30 lat mam zawsze po 2-3 psy i sobie z nimi jakoś radzę. Są osoby na pewno bardziej oblatane w temacie, więc nie mam zamiaru Ci zawracać nimi głowy. Pozdrawiam.
  23. Zapięcie psa na smycz i odejście z miejsca zdarzenia zostawiając to bez komentarza nie jest chyba zbyt dobre. Poza biciem czy ostrym laniem, które Wy znacie jaką metodę karcenia (bo ja nawet słowem o tym nie wspomniałam nigdzie, ale jak widać uderz w stół...) są też inne metody zwracania uwagi psu na nietrafne zachowanie. Nie wszystko jest w kolorach: biały i czarny. Ale to Twój pies, więc rób jak chcesz. Tylko nie obrażaj się na psa, kiedy ten i tak nie wie o co chodzi. To najkrótsza droga do zrobienia z psa idioty. Miłego chodzenia ze smakołykami.
  24. Związek Kynologiczny jako organizator wystawy może przecież przygotować na przykład plakaty informujące o tym, jak można psa nabyć. Można na plakatach napisać, że ZK nie popiera handlu szczeniakami pod wystawą, że taki proceder to forma znęcania się nad zwierzętami, że kupujący popiera pseudohodowle itp. itd. Takie plakaty można powiesić na ogrodzeniu wystawy, przy kasach, na parkingu, przy wejściach czy przy stoiskach z piwem i kiełbaską z rożna. Trzeba piętnować tych handlarzy, a tak czują się wciąż bezkarni. Chodzi mi o akcję informacyjną. W końcu w Statucie ZK jest o tym mowa : [SIZE=5][COLOR=#005633]4. rozwijanie i popieranie działalności propagandowej, wydawniczej i naukowo-badawczej w zakresie kynologii[/COLOR][/SIZE]
  25. [quote name='Koniczyna']Tak tylko tamte ataki były w mojej obronie... to co napisałaś jak dla mnie całkowicie mieszka szkolenie PO z błotem- tam przecież pies uczy się rzucania na ludzi... fakt, że pod pewną kontrolą, ale jest to nauka ataku człowieka. Jestem przeciwna biciu psa. Moja sucz ma delikatną psychike, już jak się do niej nie odzywałam to to było widać, co się z nią dzieje w środku. To, że jestem silniejsza od psa nie znaczy, że mam to wykorzystywać. Wole ją prowadzać cały czas na smyczy niż ją "ostro, bardzo ostro skarcić"[/quote] Jak to w Twojej obronie? Facet z nożem się na Ciebie rzucił? Pijana kobieta pistolet w Ciebie wymierzyła? Trzeba było policję zawołać. Niestety szkolenie PO nie jest dla wszystkich. Tylko dla odpowiedzialnych właścicieli, którzy przy byle okazji nie wykorzystują umiejętności zdobytych przez psa. Nie odzywałaś się do psa za karę i coś się z psem działo w środku, bo sunia ma delikatną psychikę? Trzeba było jej jeszcze zakazać oglądania TV i wychodzenia na podwórko po "Dobranocce". Wiesz, Ty nie znasz psychiki swojego psa. Ty nie znasz psychiki psa w ogóle. No, ale cóż, może sunia przez 1-2 tygodnie przemyśli swoje zachowanie i Cię przeprosi.
×
×
  • Create New...