Jump to content
Dogomania

Greven

Members
  • Posts

    7282
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Greven

  1. Oj wydaje mi się, że ksiądz ma prawo mieć własność prywatną.
  2. Waldek, Ty jesteś Bonifacy ze Stajenki! Zdjęcia kotów po prostu powalające. Uwielbiam koty. Od dziś jestem Twoją fanką, mogę? ;)
  3. Dowiedziałam się, że ksiądz we wsi W. ma sukę owczarka niemieckiego (podobno z papierem), którą co roku, albo i co pół (jeszcze nie wiem, ale się dowiem) rozmnaża z psem jednego z rolników z tej wsi. Rolnik twierdzi, że jego pies to rasowy owczarek... może i rasowy, ale hodowlanki nie ma na pewno. Poza tym jest ogromny :-o Gabarytów dorodnego kaukaza, waży 70 kg.! Ksiądz sprzedaje szczeniaki po 400 zł. Ludzie kupują chętnie ze względu na "reproduktora" - pies ten jest znany w okolicy z potężnych rozmiarów (widziałam go na żywo i naprawdę - kaukaz, nie ONek), posłuszeństwa wobec właściciela i agresji. Ma już na koncie kilka pogryzień :roll: Podobno jest akurat nowy miot. Poradźcie mi, co zrobić. Pseudohdowcy są generalnie nie do ruszenia, ale w tym wypadku to ksiądz, a ksiądz chyba komuś podlega... w sensie, że wyżej postawionemu duchownemu... Nie bardzo orientuję się w tych kwestiach, więc proszę, poradźcie mi, do kogo mam się udać w tej sprawie - do jakiegoś, hmm... biskupa?
  4. [quote name='chicken']Nie wierz takim szkoleniom![/quote] Nie wierzę. Podaję przykład. W ogóle nie uznaję czegoś takiego za szkolenie, to mechaniczna tresura. [quote name='Blow']te zazdrosne spojrzenia ludzi....[/quote] ha ha, ja zwykle widzę wymalowane na twarzach zdumienie i rozbawienie, bo mój podstawowy wierzchowiec ma 135 cm :)
  5. Podaj proszę link do jakiejś Twojej kotogalerii!
  6. Sugarr, chętnie odstąpię Ci "zaszczyt" jeżdżenia do sklepu ;) Jak mam samochód na chodzie, to robię to sporadycznie, ale uważam, że to doskonała zaprawa dla konia, który później musi wykazywać się absolutnym spokojem podczas festynów i pokazów. Tak więc zapraszam - nawet z Krakowa ;) P.S. Koło Krakowa jest fundacja Nasza Szkapa, gdybyś chciała odwiedzić takie miejsce.
  7. Oj nie zgodzę się, że łatwiej ;) Pies pod sklepem to widok raczej zwyczajny, nikt się szczególnie nie przygląda, kto z nim przyszedł, kto później odwiązuje i prowadzi... Natomiast koń pod sklepem stanowi nie lada atrakcję, zapewniam Was o tym na własnym przykładzie :evil_lol: Nikt nie zodołałby niezauważony zabrać mojego kuca. Poza tym to nie Dziki Zachód z początków XX wieku - żaden koniokrad nie wskoczy na kulbakę i nie odjedzie cwałem w siną dal :evil_lol: :evil_lol: Co innego zaplanowana kradzież ze stajni, czy pastwiska... To się niestety zdaża.
  8. ayshe, różnica między wpływem na zęby piłki tenisowej, a kamienia jest ogromna!
  9. To wcale nie musi być prowokacja. Przejdźcie się po osiedlu w większym mieście, porozmawiajcie z właścicielami psów. Zdziwicie się, jak wielu szuka, już szukało (i znalazło), lub planuje szukać "męża" dla swojej suczki, bądź "żony" dla pieska. Bo piesek musi się wyżyć, a suczka zrealizować jako matka :comp26: A poza tym szczeniaczki są takie urocze :comp26: pójdą przecież do dobyrych domów, bo koleżanka zamówiła jednego i ciocia też by chciała i może pani Krysia z pod piątki weźmie. A weterynarze zalecający "ciążę dla zdrowia"... cóż, powiem Wam, że mam ochotę zrobić taką prowokację - przelecieć się po szczecińskich lecznicach z suką i wybadać, który jeszcze ma takie poglądy, a później podać tych wszystkich zacofanych, niedouczonych, niepoważnych doktorów z imienia i nazwiska.
  10. Daj mu kamień i sprawdź, czy zacznie się nim entuzjastycznie bawić - jeśli tak, to już więcej nie dawaj mu kamieni, bo spiłuje sobie zęby do samych dziąseł (mój bullterier ma półtora roku, a zęby w gorszym stanie, niż Foks, bo poprzednia właścicielka pozwalał mu bawić się ciągle kamieniami - Gizmo jest fanatykiem kamieni). Jeśli to nie kwestia kamieni, to może był przez całe życie karmiony kośćmi.
  11. Ale śmietnik. Może już dacie sobie spokój?
  12. Beata, nie można wszystkich mierzyć swoją miarą ;) Ja przygarnęłam owczara, który błąkał się u mojej Mamy na osiedlu, dałam informacje do schroniska, do gazet lokalnych... po ponad tygodniu właściciele przejeżdżając ulicą PRZYPADKIEM zobaczyli go w ogrodóku. Okazało się, że wcale nie szukali psa. Ale skoro już znaleźli, to zabierają. Na co przedstawiałam im rachunek za szczepienia, odrobaczenie i żywienie, już nie pamiętam ile tam było - między 100 a 200 zł - na co zrobili wielkie oczy i pani już się przychylała do pozostawienia psa u mnie, ale pan w końcu z bólem serca zapłacił. Wyobraźcie sobie, co by było, gdybym np. znalazła tego psa potrąconego (a mało brakowało, bo biegał ruchliwą ulicą między samochodami) - doszedłby koszt minimum RTG, a może RTG w zwiotczeniu, a może operacji, gdyby się okazało, że są jakieś obrażenia, a nie tylko stłuczenia. Koszty mogłyby wynieść kilkaset złotych, może tysiąc, a może kilka tysięcy. Jestem na 100% przekonana, że właściciele nawet nie rozważaliby spłacenia rachunku i obebrania psa.
  13. Mam psy przy okazji koni, zazwyczaj nie więcej niż 10 na raz. To prawda, że posiadanie suki "kusi" dlatego ja bardzo kombinowałam, co zrobić, gdy wydwałam dwa szczeniaki - suczki. Teraz mają już po 9 mies. i jedna wkrótce będzie sterylizowana (właściciele zdecydowali się na zabieg bez żadnych moich ponagleń, sami zadzwonili, żeby mnie powiadomić), natomiast ta druga... cóż, już zaczyna się przeciąganie, że nie, że później, ża kasy nie ma, że przecież upilnują przy cieczce, bla bla. Co z tego, że mam umowę? Wpadnę z policją i zmuszę do zawiezienia suki na zabieg, czy zarządam zwrotu psa? Umowy najlepiej sprawdzają się w przypadku ludzi, którzy i tak mieli zamiar postąpić zgodnie z zaleceniami... Gdy miałam do oddania rottweilera Wulkana, to jeszcze zanim go wykastrowałam, dzwoniącym zainteresowanym mówiłam, że jest wykastrowany, żeby przeprowadzić wstępną selekcję :mad: ... niektórzy potrafili nawet rzucić słuchawką, albo pytali oburzeni, po co wciskam ludziom [I]takiego [/I]psa - przecież do niczego się już nie przyda.
  14. Ja bym zgłosiła po prostu w schronisku najbliżej miejsca, gdzie pies został zanelziony. Postąpisz zgodnie z prawem i będziesz miał czyste sumienie ;)
  15. A co złego jest w uwiązywaniu konia pod sklepem? Jak jadę po zakupy do miasteczka, do uwiązuję kuca do chwytaka na rowery przed wejściem.
  16. [quote name='sugarr']A ja widywałam pieski uwiązane do drzewa przed sklepem w kolczatkach i dławikach. Pieski niewyszkolone, nienauczone czekać przed sklepem, które ciągnęły w stronę sklepu, zaciskając na sobie dławiki i wciskając sobie kolce w szyję[/quote] Bezmyślnośc ludzka, czy... forma szkolenia? Gdzieś czytałam poradę pt. "jak nauczyć psa komendy zostań" - trzeba go przywiązać do drzewa na kolczatce i odejść kilkanaście kroków, a potem nie zwracać uwagi na to, co robi, aż się nie uspokoi... przepraszam za off
  17. Ja mam biedne schronisko (nawet bardzo biedne) i tylko część psów jest w warunkach domowych, ale nie będziemy się chyba licytować, kto biednejszy ;) Mam o tyle dobrze, że suki prawie do mnie nie trafiają - w sumie nie wiem czemu, ale mam głównie psy. I jak by to przeliczyć, to pies w życiu może zapłodnić nieskończoną ilość suk, a suka może mieć maksymalnie dwa mioty w roku... które z nich więc bardziej pczyczyni się do zarażania bezdomnością - pies, czy suka? :razz:
  18. Jeśli suka po prostu się nie interesuje, to można dostawiać - tak, jak do klaczy. Jest szansa, że po kilku godzinach, a może kilku dobach, suka zacznie się interesować. Jeżeli jednak odrzuca szczeniaki, to trzeba pamiętać, żeby oprócz pożywienia i masowania brzuszków, zapewnić im ciepłe gnizado. Piszę to po doświadczeniach z malutkimi kotkami. Najlepszy jest termofor owinięty w ścierkę, na którym układa się maluchy.
  19. Nabyłam pitbulla i planowałam skopiować uszy z bliżej niewyjaśnionych powodów. Chyba dlatego, że podobają mi się pity / asty kopiowane. Następnie mój pitbull okazał się bardzo chorowitą jednostką, która już prawie umierała w dzieciństwie. W związku z tym stwierdziłam, że dam sobie spokój - dość miała narkoz, wizyt u weterynarza itd. Dziś mój pitbull ma 23 miesiące. Zmasakrowane uszy. Inne psy po prostu BAWIĄ SIĘ jej uszami. A ona nie czuje bólu, tylko później jest "ała". Każde ucho z osobna miała już szyte. Na każdym są gratisowe blizny. Gdy jakiś pies w zabawie chce ją zgnębić, to ciśnie ucho i dopiero wtedy widzę, że mój pies jednak czuje ból... :roll: Gdybym miała decydować po raz drugi - uszy zostałyby skopiowane przy okazji którejś z licznych narkoz.
  20. Ja nie jestem przeciwko zostawianiu psa przed sklepem, o ile pies jest dobrze zabezpieczony (dopięta obroża, lub szelki + smycz solidnie przywiązana, albo założona przez pętlę), wyglądem lub rasą odstrasza od "bycia ukradzionym", a na dodatek sklep jest sklepikiem osiedlowym i podczas robienia zakupów mamy na swojego psa oko ;) Ku przestrodze: kilka miesięcy temu, po południu, dzwoni do mnie przerażona pani, która wzięła ode mnie szczeniaka w adopcję - FREYA SIĘ ZGUBIŁA! Okazuje się, że poszła do najbliższego sklepu po jedzenie dla Freyki, zostawiła psa może na dwie minuty, a gdy wyszła... przed sklepem leżała smycz z pustą obrożą. Freya musiała wyjąć głowę z obroży i... no właśnie i co zrobić? Pies od kilku dni w nowym domu, wychowany na wsi, więc nawet małe miasteczko do którego trafił musi robić na nim wrażenie... Rozpoczeliśmy poszukiwania. Pani miała za zadanie zawiadomić wszyskie służby mundurowe i taksówkarzy, jej mama i ja ruszyłyśmy na pieszy obchód, a mąż wsiadł w samochód. Chodziłam prawie do północy, wołałam, przeszukiwałam działki i nieużytki, bo miałam przeczucie, że Freya w takim właśnie miejscu się ukrywa. Jej pani szukała do świtu, a później przez cały dzień. Cała rodzina została zaangażowana w akcję. Pojawiły się dziesiątki plakatów. Freyę znał już każdy w miasteczku... i wciąż nic. Późno w nocy, dzięki sygnałom od ludzi, została odnalziona na ogródkach działkowych. Przerażona, ale cała i zdrowa. A wszystko to dlatego, że pani zostawiła ją przed sklepem w zbyt luźnej obroży... :roll: Jej mąż powiedział mi później, że objechał wszystkie drogi wylotowe i szukał Freyi w rowach i na poboczu... bo myślał, że pobiegła na oślep i zabił ją jakiś samochód.
  21. Jak się nie omija psów bezdomnych, to się kończy tak, jak ja :evil_lol: A poważnie, to KAŻDEGO znalezionego psa zgłaszam do schroniska, a na oddawane przez właścicieli podpisuję umowy zrzeczenia. Na wszelki wypadek, chociaż do tej pory nie było żadnych problemów. Można dzwonić, pisać - jeśli potrafię, to pomogę. A na razie poczytaj sobie [URL="http://www.dogomania.pl/forum/forumdisplay.php?f=27"]www.dogomania.pl/forum/forumdisplay.php?f=27[/URL] Przy okazji zapraszam też na [URL="http://www.proequo.pl"]www.proequo.pl[/URL] ;)
  22. [quote name='San_(jagodowa:)'] [LEFT]Jeśli chodzi o schroniska to nasze (czyli Cichy Kąt) nie wydaje niewykastrowanych dorosłych suczek.Psy staramy się kastrować w miarę możliwości i środków. No i właśnie o te środki często się sprawa rozbija[/LEFT] (...) [/quote] [LEFT]Bardzo mnie cieszy, że ostatnio w schroniskach na poważnie wzięto się za sterylizację suk do wydania, ale dziwi mnie, że nadal tylko sporadycznie kastruje się psy. Przecież kastracja psa to koszt[B] nieporównywalnie[/B] mniejszy, niż sterylizacja suki! Nie mówiąc już, że zabieg bardzo prosty, mało czasochłonny.[/LEFT] [LEFT]Każdy pies, który wychodzi z moich rąk, jest wykastrowany, a suka wysterylizowana. Problem jest w przypadku szczeniaków, bo umowa adopcyjna swoją drogą, a weź upilnuj później ludzi... :roll: [LEFT](przepraszam za małego offa) P.S. w USA sterylizuje się / kastruje szczenięta... więc chyba można, jeśli jest taka potrzeba. Z tym, że mój weterynarz odradzał zabieg w tak młodym wieku ze względu nie tylko na infantylizację zwierząt (podobno Amerykanom to nie przeszkadza), ale przede wszystkim na ryzyko nietrzymania moczu.[/LEFT] [/LEFT]
  23. Jeden telefon do ZK i już wiesz ;) Ewentualnie możesz wrzucić w google.
  24. [quote name='PONYX']Warunkiem aby otrzymać od nas psa jest: przybycie Państwa na 3-5 wystaw razem z suczkš (...)[/quote] Jest kilka [I]ale[/I]... - co będzie w przypadku, jeśli suka zdobędzie bardzo przeciętne "niehodowlane" noty? - co będzie, jeśli okaże się bezpłodna, poroni, urodzi martwy miot, nie odchowa żadnego szczeniaka? - jak wymogi hodowców miałyby się odnieść do psów, nie suczek? Jakoś nie wyobrażam sobie umowy na to wszystko. Musiałaby być cholernie skomplikowana :-o Taki "układ" opłaciłby się hodowcy tylko, gdyby z ich gniazda wychodziły same wybitne szczenięta, a to jest przecież niemożliwe. Chyba, że jest tak, jak piszą - nie chodzi im o zarobek i cały [I]interes[/I] nie musi się opłacić. W końcu nie wszyscy są takimi materialistami, jak ja :evil_lol: i jeśli kogoś stać na szukanie rynku zbytu na szczeniaki w ten sposób, to ok. Pytanie, na ile korzystny taki układ będzie dla nabywcy szczeniaka.
  25. metryka -> rodowód -> wystawy -> uprawnienia hodowlane Tylko sukę, która dotarła do końca tej drogi, można kryć. Inaczej będziesz rozmnażaczem, zwanym też pseudo-hodowcą, a tego na pewno byś nie chciała ;) Wracając do pierwszego pytania: szczeniaka wybierz, tak jak radzili Ci przedpiszący, z osobą doświadczoną. Jeśli oczywiście chcesz mieć pieska, którego będziesz później wystawiać. Jeżeli zależy Ci po prostu na psie do kochania (co nie znaczy, że wystawianych się nie kocha, to taki skrót myślowy wynikający z późnej pory ;) ), możesz poprosić o wyselekcjonowanie pet'sa, czyli szczeniaka jak najbardziej rasowego, ale z wadą uniemożliwiającą wystawianie. Dzięki temu będziesz mieć wymarzonego pieska za mniejsze pieniądze.
×
×
  • Create New...