-
Posts
7282 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Greven
-
Inez, już wyczyściłam skrzynkę, zaraz wejdę w link. O pitbullu rozmawiałam ostatnio z panią doktor. Czy dałyście informację o nim do doddy? Hespri, gdyby był tymczas, to nie dawałybyśmy psa do hotelu. Niestety nie ma tymczasów nawet dla małych piesków, a co dopiero dla dobermanki. Cieszę się, że udało się wynegocjować taką dobrą cenę w hotelu (400 zł/ mies.), ale na szczęście właścicielka to też miłośniczka psów ;)
-
[B][SIZE=4][COLOR=red]Dziewczyny ze Szczecina!!![/COLOR][/SIZE][/B] Która z Was będzie w schronisku jutro, czyli w sobotę? To bardzo ważne, żeby ktoś poszedł porozmawiać w biurze i z weterynarzem, czy nie będą robić problemów z wydaniem dobermanki w takim stanie, w jakim się znajduje! Powiedzcie, że to ja ją chcę wziąć i że jeśli trzeba, to podpiszę oświadczenie, że biorę chorego psa. [B][SIZE=3][COLOR=red]Jeśli wydadzą psa, to w niedzielę jadę z nią do weterynarza, a potem od razu odwożę do hotelu!!![/COLOR][/SIZE][/B]
-
Łagodny, piekny doberman, znowu w schronie!/ Szczecin| MA DOM!!!
Greven replied to Inez's topic in Już w nowym domu
Wysłane. Widać nawet łapę. Jak pomnieszysz i wyostrzysz, to będzie ok. -
Łagodny, piekny doberman, znowu w schronie!/ Szczecin| MA DOM!!!
Greven replied to Inez's topic in Już w nowym domu
Mam zdjęcie suki, może trochę nieostre, nie wiem jeszcze nie przeglądałam na kompie. Mogę posłać mailem, żeby ktoś zmniejszył i wstawił. ONA WYGLĄDA NAPRAWDĘ ŹLE. We wspólnych boksach widziałam też mix dobka, ale ma wiele cech. Duży, długołapy, czarny, uszy nie cięte. Wątek dobciowy już jest, zakładałam jakiś czas temu. Dotyczył dobków na kwarantannie, ale można zmienić tytuł. -
Nie, ogon jest urwany, lub obcięty. To nic świeżego, taka była przez cały czas w schronisku, ale nie wiem, jak dziewczyny - ale ja tego nie zauważyłam. Ona po prostu cały czas jest przy kracie na widok człowieka i ta jej piękna klinowata głowa ze zmarszczonym czółkiem absorbuje całą uwagę ;) No i łapki wystawiane na zewnątrz i jęzorek i zimny nosek wtulający się w dłoń ;)
-
Łagodny, piekny doberman, znowu w schronie!/ Szczecin| MA DOM!!!
Greven replied to Inez's topic in Już w nowym domu
Jest w boksach z tyłu. Szkielecik. Nie mam pojęcia, co z łapką. Prawa przednia jest nalana i suka dziwnie ją stawia. Pytałam weterynarza, ale nie wiedzą, co jest, nikt nic nie zauważył. Podobno psy z boksu ją męczą, więc może to od ugryzienia. -
Ja ją wezmę. I znajdę jej najlepszy z możliwych dom :oops: Tylko niech mi się miejsce zwolni...... szybkoooo.......... Wydaje mi się taka podobna do mojej Tangi, chociaż w zasadzie podobieństwo jest niewielkie. Ale co na nią patrzę, to mam wrażenie, że mój pituś siedzi samotnie w betonowym boksie, tęskni, marznie, boi się bo nie rozumie tej całej sytuacji... Wystarczy, że Kremowy, albo Koks znajdzie dom. To będzie dla kompaktowej astki przepustka. Pomóżcie!
-
Łagodny, piekny doberman, znowu w schronie!/ Szczecin| MA DOM!!!
Greven replied to Inez's topic in Już w nowym domu
JEst jeszcze suka - szkieletorka, uszy cięte. Wygląda strasznie, do tego spuchnięta łapa. Założyłyście jej jakiś wątek? bo nie chcę dublować... -
krakvet [URL]http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=72987&page=5[/URL]
-
Sunieczka jest. Cieszyła się, łasiła do krat, wylizała mi ręce, drapałam ją po piersi, boczkach. Jest przygaszona, ale niezmiennie przyjazna. W biurze mówią, że nie chorowała, tylko była sterylizowana. Jeżeli oddam Kremowego, lub Koksa, to biorę ją na tymczas... Byle dotrwała... P.S. Nie ma kawałka ogonka :shake:
-
[quote name='Waldek']Greven, qrcze chcę uniknąć zabetonowania o ile się da...[/quote] Betonowa jest tylko wylewka. Ze spadem, oczywiście. Dzięki temu masz w kojcu higienę, nawet jeśli pies się załatwi. Bez trudu spłuczesz, zdezynfekujesz. Kojce z guntową podstawą to koszmar. Taki u mnie postawiła komunalka. Każe siku, czy kupa idzie w ziemię. ŚMIERDZI, mimo że wyścielam sianem i słomą, żeby codziennie łatwo zebrać nieczystości. NIGDY WIĘCEJ KOJCA NA ZIEMI. TYLKO WYLEWKA. Kojec możesz zrobić w formie zamkniętego boksu (ściany wymurowane), lub w formie klatki (ściany z siatki ogrodzeniowej, lub spawanych prętów). Jak masz psy zgadzające się ze sobą, to proponuję rozwiązanie drugie - widzą się, bezpośrednio wąchają - a jeśli psy się nie tolerują, to rozwiązanie pierwsze, aby oddzielić je od siebie, uniknąć prowokacji i spięć przy kracie.
-
Wylewka tylko i wyłącznie "sprzątalna".
-
Zaraz znajdę i Ci podam. Transport możesz dogadać ze mną, bo i tak ja się tym zajmuję ;) A teraz skasujmy naszego offa, żeby nie zaśmiecać tematu :evil_lol:
-
Miewa dostęp, ale ma też mnóstwo pracy i nieczęsto zagląda. Sprawdź na forum psidoktor, tam jest wątek Bruna iŻaby.
-
Habibi, a macie miejsce na dwa duże, grzeczne rottki? :razz: Oczywiście partycypacja w kosztach paliwa.
-
CZIPUJCIE PSY [B]NA SIEBIE[/B] PRZED ODDANIEM! JA TAK ROBIĘ. Problem jest tylko w przypadku szczeniaków... Oddaję tylko wysterylizowane suki i wykastrowane psy. I znów - problem w przypadku szczeniaków. Jak Wy rozwiązujecie ten problem? ... niebanalny przecież :roll: [quote name='Aasiaa']Okolo 7 lat temu strailam moja kochana sunie na stole operacyjnym. Zmarla bo byla zle podana narkoza... Minelo juz tyle lat a ja nadal jak slysze operacja, narkoza czuje skret zoladka. Po tamtym 2 razy moje inne pieski byly operowane i to co czulam czekajac pod sala operacyjna... nie da sie opisac... oczekiwanie czy psiak sie wybudzi po operacji... Sama adopcja jest stresem i dla psiaka i dla nowego wlasciciela. Nowe miejsce, nowy czlonek rodziny... Czy trzeba jeszcze dodatkowo operowac, narazac na kolejny stres, zostawienie w lecznicy na czas operacji? A psiak mysli czy sie po niego wroci?[/quote] Asiu, bardzo mi przykro, że straciłaś psa i że teraz tak bardzo stresujesz się każdym zabiegiem. Rozumiem to i przyznaję, że ja też bardzo martwię się, gdy moje psy znajdują się "na stole". Są jednak sposoby na minimalizowanie ryzyka padnięcia i minimalizowanie stresu dla psa, gdy musi dojść do zabiegu: - badanie krwi i badanie osłuchowe PRZED - zaufany gabinet - towarzyszenie psu podczas wybudzania i kroplówek Jeżeli chodzi o "odstąpienie od tego punktu". Owszem, w przypadku stanu zdrowia psa / suki, który nie pozwala na podanie narkozy. Ja sterylizowane suki / kotki i kastrowane psy / kocury liczę w dziesiątkach. Zawsze mam obawy... obawy, nie lęki. Bo wiem, że moi weterynarze są kompetentni i doświadczeni. Że zrobią wszystko tak, jak należy. Ryzyko istnieje zawsze, ale trzeba - przy współpracy z lekarzami - dążyć do minimalizowania go. Poza tym sterylizacja to nie tylko zapobieganie rozpłodowi zwierząt. To także zapobieganie wielu schorzeniom, których nie sposób inaczej uniknąć (ropomacicze, rak jąder, guzy listwy mlekowej itd.).
-
Nie brzmi to zachęcająco, ale zainspirowało mnie - mam pewien pomysł...
-
Bedę bardzo wdzięczna za link. Możesz mi w skrócie napisać, czego dotyczyły zastrzeżenia?
-
Dzięki! :loveu: Czy ktoś ma osobiste doświadczenia z tą firmą?
-
W połowie października Bruno i Żaba jadą ode mnie do swojej właścicielki do Anglii. Chcemy, żeby psy podróżowały samochodem, nie samolotem. Pozobno jest jakiś przewoźnik specjalizujący się w trasie Polska - Anglia. Kto ma namiary? Kto powierzył mu psa i jakie odczucia? I w końcu: ile to kosztuje???
-
Tutaj nikt nie zagląda http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?p=6483111#post6483111 więc na wszelki wypadek napiszę: w ten weekend jadę ze Szczecina do Wrocławia i od razu wracam mogę przewieźć konia, psa, kota i wszystko inne, byle w transporterku
-
Osobiście, ale nie po nicku ;) Proszę, nie odbieraj moich wypowiedzi, jako ataku na kogokolwiek.