-
Posts
7282 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Greven
-
Pit bull red nose bez oka, zostaje u Darii i Jarka! Dziękujemy!
Greven replied to Inez's topic in Już w nowym domu
Zgadzam się, ale ja o panu wiem na razie tylko tyle, że z Łobza :razz: -
Pit bull red nose bez oka, zostaje u Darii i Jarka! Dziękujemy!
Greven replied to Inez's topic in Już w nowym domu
Termin kastracji wiązałam z terminem przewieznienia do mnie. Mogę jutro zadzwonić do tego pana. Jeśli będzie sensowny, to powiem, żeby podjechał do hotelu zobaczyć psa. Jeśli podjedzie... kastrujemy i wysyłamy. Co cioteczka na to? :razz: -
[quote name='modliszka84']Greven, wysyłaj do znajomych i pisz ze to Kamcia ze schronu jest[/quote] Wysyłam i piszę! Łzy mi stanęły w oczach, gdy ją zobaczyłam w roli modelki :oops::loveu: Jaka ona piękna! Tyle razy człowiek się dołuje, wkurza, stresuje... A później jedno zdjęcie i znów można poczuć, że WARTO :loveu:
-
Pamiętacie pitbulke Kami z Pabianic? JUz w nowym fajnym domku!
Greven replied to modliszka84's topic in Już w nowym domu
[quote name='lamia2'][B][COLOR=blue]schroniskowa Kami, robi karierę w reklamie[/COLOR][/B] [B][/B] [IMG]http://img214.imageshack.us/img214/8273/mydoggil2.jpg[/IMG][/quote] Jestem tak podekscytowana, że rozsyłam to do wszystkich znajomych :loveu: Nawet do mojej Mamy, bo ona też kibicowała w szukaniu dla Kami domu i pogodziła się z tym, że biorę sukę na DT. Ale nie trzeba było, bo Kami znalazła wspaniały dom :loveu::loveu::loveu: Zdjęcie jest prześliczne! -
Hala, mieliście z TZ wyliczyć, ile Wasze polo spali na tej trasie. To było ze dwa tygodnie temu... jeszcze liczycie? :razz: ;) Zaraz zmienię temat wątku i dam do transportowego. Rana goi się bardzo dobrze. Ma kilka cm. długości. Sonia bez problemu od pierwszego dnia chodzi po schodach, wskakuje na kanapę i łóżko. Widać, że nic ją nie boli, nie uwiera. Nie mamy powodów do niepokoju ;)
-
Kolejny spacer po osiedlu i kolejny przykład głupoty... Pan wychdzi z klatki labradorem. Idzie przed siebie, a pies wlecze się z tyłu (potwornie zapasiona suka), przystaje, wącha, interesuje się śmietnikiem... z rosnącą nerwowością obserwuję, że zauważa moje psy i zaczyna się ociężale kierować w naszą stronę. Pan w tym czasie był już kilkadziesiąt metrów dalej. Wychodząc z domu w pośpiechu założyłam Tandze obrożę, zamiast szelek (wiem, moja wina...), a jej po prostu nie wolno ciągnąć, bo ma achalazję przełyku. Mówię więc głośno "proszę zawołać psa". Pan obraca się równie niemrawo, jak jego pies przemieszcza i PATRZY. Ostrzej powtarzam "proszę zawołać psa!" bo labek jest kilka kroków od nas i Tanga zaczyna się jeżyć oraz wykazywać niezdrowe zainteresowanie. W drugiej ręcej Gizmo, który wyrywa do suki, bo chciałby się przywitać. Labradorka ufnie i ociężale zbliża się do Tangi, więc w końcu podiosłam głos i w mało uprzejmych słowach zapytałam pana, czy chce mieć martwego psa :angryy: jednocześnie próbując przytrzymać Tangę za klatę, żeby nie rwała do labki. Nawet nie o labradorkę się bałam, bo mam dość siły, żeby odciągnąć nawet rozjuszoną Tangę (która poza tym miała kaganiec, więc raczej nic by psicy nie zrobiła, oprócz poturbowania jej), ale o ten jej nieszczęsny przełyk. W tym momencie pan odezwał się w końcu, przyglądają z ciekawością całej sytuacji [B]"a to psy, czy suki?" :-o:-o:-o[/B] JAK BY TO MIAŁO JAKIEKOLWIEK ZANCZENIE!! Wtedy już przestałam być grzeczna i w końcu odwołał swoją labkę... Po chwili przypałętał się do nas jeszcze upierdliwy mały kundel, oczywiście bez właściciela... wrr jeden spacer, a tyle nerwów. Mam wrażenie, że gdy Tanga jest w kagańcu, to ludzie są bezczelniejsi, bo myślą, że ona nic nie zrobi.
-
Jak setery irlandzkie, to może po irlandzku? :razz:
-
Sonia dała się poznać, jako niezła histeryczka :evil_lol: Nie dała sobie wyjąć venflonu i pan Franciszek musiał iść z nią do weterynarza. Tam też nie było łatwo :evil_lol: Poza tym jest bardzo grzecznym psem, 82-letni pan Franciszek nie ma żadnych problemów na spacerach (mówi, że chodzi się z nią lepiej, niż z jego goldenką), no i oczywiście Sonia wie do czego służą meble, a szczególnie łóżko i kanapa :loveu: Jedyne problemy są z zakładaniem kagańca, ale chyba nawet wiem czemu. Gosia "goslaczek" obiecała jutro zrobić haszczy zdjęcia.