-
Posts
7282 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Greven
-
To ja jeszcze w temacie jajców :evil_lol: Trzeba by Luckiego wykastrować, ale na to konieczny fundusz.
-
Zobaczyłam go wczoraj, gdy odbierałam dobermana Rolanda. Wcisnął się w absurdalnie wąską szczelinę między kratą, a budą... Trząsł się, ślinił i miał wytrzeszczone oczy. Podeszłam bliżej, nadal nie mogąc uwierzyć, że widzę tego psa naprawdę. Okazało się, że to seter z siwym pyskiem, staruszek. Poszłam do biura. Powiedziano mi, że pies ma 11 lat i został oddany z powodu wyjazdu właściciela do Irlandii. Prosiłam, żeby dali go do osobnego boksu, ale usłyszałam w odpowiedzi, że wszystkie jedynki są zajęte przez amstaffy... Od razu skontaktowałam się z fundacją zajmującą seterami i wyżłami. Pan Bolek, mimo że leżał pod kroplówką z powodu zapalenia płuc, w ciągu kilku godzin poruszył niebo i ziemię - zorganizował dom tymczasowy dla psa! Dzisiaj rano dzwoniłam do schroniska z duszą na ramieniu. Bałam się, że usłyszę, że seter już nie żyje - padł na serce, albo załatwiły go psy z boksu (został umieszczony z dużymi mieszańcami i owczarkami, które budziły jego skrajne przerażenie). Na szczęście żył. Pojechałam po niego w południe. Leżał zupełnie zrezygnowany. Po wyprowadzeniu z boksu sikał bez przerwy przez kilka minut, a później znowu i znowu. Ten pies prawdpodobnie nie załatwiał się od dwóch dni, bo dla psa domowego, żyjącego 11 lat w mieszkaniu, wysikanie się w boksie było nie do przyjęcia. Był cały brudny, uwalany w odchodach. Już w bramie schroniska stał się innym psem - ruszył energicznie naprzód, ożywił się. Chętnie wskoczył do samochodu i grzecznie jechał całą drogę do Chociwla, dokąd wyjechali po niego tymczasowi opiekunowie ze Szczecinka. Wyprowadzony z auta chwycił wiatr w nozdrza, zaczął merdać ogonem, żywo interesować otoczeniem. Pies nazywa się Harold. Ma 11 lat. Jest zadbany, w jego książeczce znajdują się kolejne szczepienia (ostatnie z przed trzech dni...), ma czip. Szkoda, że jego właściciel nie zdawał sobie sprawy, że w schronisku Harold umże w ciągu kilku, może kilkunastu dni. Albo zostanie humanitarnie dobity. Zaraz wstawię zdjęcia i podam namiary na osobę, która ma obecnie Harolda pod opieką i z którą należy się kontaktować w sprawie adopcji psa.
-
Ja wiem, fragment o kupie zasługuje na Pulitzera ;) ale trzeba mi wybaczyć, pora była późna, a ja zmęczona po całym dniu :oops: Powiem Wam, że Roland jest naprawdę sympatycznym dobciem - a przyznam, że po Czorcie trochę się boję dobermanów i nie wiedziałam, jak to będzie, jak mu zdejmę kaganiec i w ogóle - ale na szczęście Rolandzik nie daje powodów do niepokoju, tylko trudno z nim było nawiązać kontakt, bo zwracał uwagę na wszystko, oprócz mnie :roll: No ale trudno się dziwić: to młody, pełen energii pies, dodatkowo uradowany, że w końcu wyszedł z boksu. Pięknie siada (oczywiście natychmiast wstaje, bo ciągle coś przykuwało jego uwagę, chciał gdzieś iść, biec, coś wąchać, otworzyć sobie drzwi, kogoś przywitać...) i daje na zmianę obie łapy. Kagańca nie lubi, ale umie w nim chodzić (umie go też zdejmować...) i podejrzewam, że jak się wybiega i uspokoi, to z chodzeniem na smyczy nie będzie problemów. Jest za chudy, ale sierść ma wciąż ładną, widać że to był zadbany, domowy pies. Został oceniony na +/- 2 lata.
-
Roland od paru godzin już w hotelu. Wyprowadzony z kwarantanny oszalał - ciągnął, jak wariat, próbował sam otwierać wszystkie drzwi, cieszył się, ekscytował... jedynym słowem - urywał mi rękę ;) W samochodzie był denerwujący, bo wciąż nadawał, ale poza tym jechał bez problemu. U weterynarza w gabinecie nagle przykucnął i zrobił cuchnącą kupę, która rozlała się po posadzce. Mimo to dostał paszport ;) Legalnie z Polski może wyjechać.
-
Nie spodziewałam się, że Misia tak szybko "pójdzie"... że w ogóle ktoś ją zechce. Taką zestrachaną, z wyglądu zwyczajną... Niestety jest problem, bo okazało się, że Misia ma mleko. Na razie będzie zasuszana domowymi sposobami, a w poniedziałek do weterynarza. Nowi opiekunowie chcą ją sterylizować w ciągu 2 tygodni, ale ja nie wiem, czy to nie za szybko... raz że po porodzie, dwa że okres adaptacyjny... Co o tym sądzicie?
-
[quote name='Vectra']Na razie za każdym razem jak się do niej zbliżam to daje jej kulke suchego ... bo tak troszke niepewnie patrzy z miejsca jak ktoś do niej podchodzi (pozdrawiamy schronisko i chwytak) bo to ich zasługa.[/quote] Ja na dzień dobry nafutrowałam ją kulkami - miały być tylko na oswojenie psa ze mną, ale dobrze, że na wszelki wypadek miałam ich całą kieszeń - karmiłam ją jeszcze zanim udało mi się zdjąć kołnież, a później po zdjęciu tego idiotyzmu, jeszcze w biurze i już u weterynarza. Była taka wygłodzona, że myślałam, że zje mi rękę. Gdy otwierałam pakę, na której jechała i gdy kręciłam się, sprzątając samochód, a ona siedziała na kocyku uwiązana przy garażu... za każdym razem rzucała mi podejrzliwe spojrzenie i musiałam zagadać coś ciepło i sympatycznie, żeby się wyluzowała. No nie ma to jak chwytak :mad:
-
Jeżeli chodzi o odżywienie, to jak trafiła do schroniska - wyglądała normalnie. Widziałam ją na kwarantannie, mam zdjęcie z tego okresu. Schudła drastycznie dopiero po sterylizacji, ubrana w kołnierz na doga niemieckiego :roll: w którym nie mogła normalnie jeść. Poza tym mam wrażenie, że o ile w schronisku karmią dobrze (a naprawdę karmią, psy mają żarcia do woli, zostawiają - pomijam fakt jakości, bo często to najtańsze karmy), to o "boksach północnych" obsługa jakoś zapomina... Cieszę się, że malutka jest już w domu docelowym (chociaż gdy była w tymczasowym, to też się cieszyłam ;) bo widać że pod opieką Agaty psy mają cudnie) i wierzę, że szybko się zaaklimatyzuje, dogada z psami. Ona nie jest uległa w tym sensie, że leży do góry kołami, albo posikuje, ale rozumie swoje miejsce w hierarchii i akceptuje je.
-
Jajka w kropki... ale jaja :evil_lol:
-
Misia ma już nowych opiekunów: Emilię i Marcina. Zamieszkała w Dolicach. Bez problemu jechała samochodem. Dała się wykąpać, śpi w łóżku. Do towarzystwa ma młodego owczarka niemieckiego Billa - psy super się dogadują. Misia... przepraszam, Sara [IMG]http://www.proequo.pl/forum/img/smilies/wink.png[/IMG] momentalnie odżyła, biega, chce się bawić, a skacze tak wysoko, że Emilia musiała podwyższać ogrodzenie. Dziękuję Wam, że zaopiekowaliście się Misią, psem który jak żaden innny potrzebował domu, opieki i czułości. Za wannę też dziękuję - ogiery już ją użytkują [IMG]http://www.proequo.pl/forum/img/smilies/wink.png[/IMG] Hala, pięknie dziękuję za foteczki Misi!
-
KREMOWY-porzucony,skradziony,cudem odnaleziony i.... MA DOOOOOM :) :) :)
Greven replied to Greven's topic in Już w nowym domu
Szok. Jeden z moich najpiękniejszych psów do adopcji, a nie może znaleźć domu od tylu długich miesięcy... Kremowy jest zdrowy, odrobaczony, szczepiony, wykastrowany. -
HOP na wirtualny spacerek :p :sg168: :painting: Dam go na główną PE, tylko proszę... przypomnij mi... On i Bora.
-
[quote name='Hala'][SIZE=6][COLOR=red]Proszę o banerek dla Soni!!![/COLOR][/SIZE][/quote] Tylko nie z fotą, gdzie jest taka upier... brudna... :placz: Mam wyrzuty sumienia w związku ze stanem upier... ubrudzenia Soni, bo niby to nie moja wina, ale powinnam pomyśleć, że moje zwierzęta bywają bardzo ciekawskie, pomysłowe i kreatywne... Dzisiaj próbowałam odczytać, co jest napisane na ulotce na wiaderku (tzn. czym czyścić), ale wiaderko też jest... :placz: