-
Posts
7282 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Greven
-
[quote name='marta23t']lękliwość nie jest dziedziczona. najczęściej wynika z faktu złej resocjalizacji w wieku szczenięcym i błędów hodowcy lub pseudohodowcy. psy w niektórych hodowlach nie maja odpowiedniego kontaktu z ludźmi i innymi psami i to w tygodniach życia kiedy tego najbardziej potrzebują. czasem takie błędy z wieku szczenięcego zbierają swoje żniwo gdy pies jest starszy.[/quote] Lękliwość może być dziedziczona. Tak, jak każda inna cecha charakteru. Co nie zmienia faktu, że odpowiednią socjalizacją w pierwszych dniach i tygodniach życia można wiele wypracować... tylko "wiele", a może aż "wiele". [quote name='marta23t']ponadto uważam ( może znów trochę ,,zajedzie,, teorią dominacji), że pies który wie kto jest jego panem, ufający właścicielowi i czujący, że właściciel poradzi w każdej sytuacji ( tzn. jest opanowany, podejmuje decyzje, zapewnia jedzenie) to pies, u którego nie ma strachu, lękliwości - to pies szczęśliwy.[/quote] Tak? Zapraszam. Jestem otwarta na propozycje zmiany mojego podejścia do psa i metod pracy z psem. Ba, jestem otwarta na propozycję przekazania psa komuś (Tobie?), kto sobie z nim świetnie poradzi, bo będzie "radził sobie w każdej sytuacji, podejmował decyzje i zapewniał jedzenie".
-
[quote name='6009780']Jak było jeszcze jakiś miesiąc temu, ostatnio spacerujemy po lesie a nie po drodze, myślę ze czuł sie niepewnie na smyczy i na widok innych psów mógł czuć strach, np ze zaatakują go a on jest na smyczy i jak sobie poradzi. Takie jest moje zdanie. W wątku poruszona jest zabawa z amstafem, ale tylko zawiązanie opony na drzewie, podobno amsty to lubią, czy ktoś może podać mi jeszcze jakieś inne sposoby zabawy, które pomogą mu się rozwinąć?[/quote] 600, amstaffy to z natury bardzo pewne siebie psy. W Twojej obecności jego bycie na smyczy nie powinno być problemem w konfrontacji z innym psem. Dobrze, że zauważyłeś, gdzie leży problem i dzięki temu możesz nad nim pracować. Na początek sugerowałabym szeroką obrożę, lub szelki i po spacerze w lesie, podczas którego pies ma szansę rozluźnić się - stopniowe wejście między inne psy. Najpierw w lesie przećwicz z nim podstawowe komendy: noga (pies idzie zrównany), siad (pies siada), patrz (pies patrzy Tobie w oczy, czekając na kolejne polecenie), leż / waruj (pies przechodzi do niskiej pozycji), zostań / poczekaj (pies w pozycji wyjściowej, a Ty się oddalasz). Gdy pies reaguje na komendy (za co Ty nagradzasz smakołykami i głaskaniem, dobrym słowem), zaczynasz powoli pracować przy innych psach. Jeśli Twój ast okazuje lęk, nie zmuszasz do zbliżenia się, prosisz innych właścicieli psów o odwołanie swojego zwierzęcia. Ćwiczysz komendy, nagradzasz, utrzymujesz dystans od innych psów i pozwalasz swojemu astowi uwierzyć, że jesteś najmądrzejszy, że jesteś bogiem przysmaków :razz: Gdy pies zaczyna koncentrować się na nauce i na Tobie, zaczynasz zmniejszać dystans z innymi psami. Wyczajasz, które są spokojne i ładnie się bawią i z tymi pozwalasz mu się - pod kontrolą - kontaktować. I cały czas musisz być dla psa bardziej atrakcyjny, niż otoczenie - bo to Ty przewodzisz grupie, Ty wymyślasz fajne zabawy i zajęcia, Ty reglamentujesz jedzenie. Tyle na początek. Spróbujesz? A jeśli chodzi o zabawy - jak się z nim bawiłeś do tej pory? Jak on lubi się bawić?
-
[quote name='Saite']A mnie w dalszym ciągu nurtuje, skąd u młodego samca, asta brak pewności siebie, bo wspomniane przez autora noszenie podkulonego ogona w pewnych, z obiektywnego punktu widzenia, bezpiecznych okolicznościach typowe nie jest. Może warto dociec, dlaczego tak się dzieje, czym to jest spowodowane. Uczepiłam się tego niczym "pijany płotu", wybaczcie.[/quote] Mnie również to nurtuje, aczkolwiek mam 7-8 mies. pitbullkę, u której lękliwość jest chyba niestety genetyczna :shake: więc wierzę, że to może się brać "z powietrza" (użyłam przenośni), ale tym bardziej z lękliwym psem typu bull trzeba pracować, socjalizować, oswajać. Bo w pewnym momencie taki pies po prostu stanie się ze strachu nieobliczalny. Agresywny. I będzie piękny artykuł w brukowcu o "wściekłej bestii" :shake:
-
[quote name='ewelinabuck']na neutralnym terenie najpierw sproboj czyli nie w ogrodzie nie w domu tylko gdzies w lesie na polach albo w miescia jak juz bierzesz oba psy na smycz i idziesz na spacer jeden niech idzie z jednej strony drugie z drugien badz zabierz ze soba kogos do pomocy i jak sie grzecznie zachowuja i nie warczy kundelek to go chwal i asta rowniez za to ze idzie spokojnie jezeli idzie ktos z toba moze jakies wspolne komendy wydawajcie psom np siad [/quote] Najpierw trzeba by każdego nauczyć tego z osobna. Chyba nie czytałaś uważnie, ale o spacerach kundla nie ma ani słowa, a ast jest do nich kompletnie nie przyzwyczajony, okazuje dużą lękliwość, więc z pracy socjalizacyjnej psów na razie zupełnie nic nie wyjdzie - trzeba by pracować z każdym z osobna, żeby w ogóle mógł odbyć się spacer. Aha, w moim rozumieniu spacer to nie jest wyjście z psem w celu załatwienia przez niego potrzeb fizjologicznych, tylko jednorazowo [B]MINIMUM[/B] 15 minut kontaktu, pracy i zabaw. Wymagania - pochwał, wymagania - pochwał. Koncentracji i nagród. Gdy pies załapie podstawy, to przedłużamy spacer, aby było zawsze duuuuuużo czasu na swobodne szaleństwo, spuszczanie pary, a w międzyczasie zawsze wymagania - pochwały, zabawa, koncentracja, nagrody. Weź chłopie oswoj asta ze spacerami, wsiądź na rower i daj jemu i sobie porządny wycisk. Albo pobiegaj z psem, zmęcz go, wycisz, a potem praca, zabawa, nagrody, koncentracja, nagrody, praca, zabawa, wymagania i na koniec w domu luz... żeby już mu się nawet nie chciało na kundla spojrzeć.
-
[quote name='6009780']a czy może mi ktoś powiedzieć jak zbliżyć te 2 psy aby było tak jak dawniej, mianowicie nie gryzły sie, gdy tylko kundel zobaczy amsta od razu warczy i nie wiem co wtedy zrobić bo amstaf podchodzi coraz bliżej i wtedy kundel szczerzy zęby i jest atak....[/quote] Przeczytaj jak - to już zostało napisane. Przeanalizuj dokładnie posty w tym wątku. Dasz radę, tylko skoncentruj się.
-
600... Czytaj bardzo uważnie to, co piszą Ci dziewczyny, bo piszą w większości mądrze i po to, aby Ci pomóc. A konkretnie Twoim psom. Kilka moich luźnych uwag po przeczytaniu całej dyskusji: - Źle zacząłeś z psami (nieustalona hierarchia od samego początku), ale masz szansę dobrze skończyć, jeśli weźmiesz się za pracę zarówno nad astem, jak i nad kundlem; w tę pracę musi być włączona cała rodzina - Ast to pies bardzo aktywny (tzn. nie musi jak np. husky biec kilka godzin przy rowerze, ale potrzebuje okazji, aby ostro spuścić energię, wyrzyć się) i jeśli chcesz, aby był Twoim mądrym, wiernym towarzyszem, to PRACUJ Z NIM! Wydziel sobie godzinkę w ciągu dnia i poświęć wyłącznie jemu. Weź do kieszeni nagrody, zapnij na smycz i idź na spacer. Zacznij od oswajania lęku psa podczas tych wypraw, pokazuj że spacerowanie nawet z dala od domu jest fajne, bo jesteś Ty. Ty musisz być dla psa jednocześnie autorytatywny i atrakcyjny. Ty nadajesz rytm spaceru, wynajdujesz fajne zabawy, sprawiasz psu przyjemność, jednocześnie wymagając uwagi i posłuszeństwa - Równolegle pracuj z kundlem. Włącz go aktywnie w swoje zajęcia. Poświęć swój czas (również spacery, nagrody, współpraca reszty rodziny) i przygotuj się na spacery z obydwoma na raz - Nawiąż kontakt z psim psychologiem, behawiorystom; znajdź jakąś szkołę dla psów, ale od razu odrzuć miejsce, gdzie szkoli się szarpaniem na kolczatce. Zapisz się z astem na szkolenie, a nabyte umiejętności wykorzystaj w pracy z obydwoma psami - Nie faworyzuj, ani nie demonizuj żadnego z psów. Amstaff musi się nauczyć nie bawić kundlem (gdyby to nie była zabawa, to już byś nie miał kundla, ewentualnie pędził do weterynarza na szycie), a kundel ignorować asta; Ty musisz to z nimi wypracować, a Twoja rodzina musi współpracować
-
[quote name='Visenna']A no tak, bo jeszcze definicja tego, co to mały pies. Dla mnie mały pies waży do 3-4 kilo. Ja małym psem nazywam (...) Grzywki[/quote] Wydaje mi się, że we wzorcu masa graniczna to 5, albo 6 kg ;) Ocena wielkości psa w oparciu o wagę, to rzecz bardzo subiektywna. Średniej wielkości jest leciutki whippet i "nabity" sznaucer. Piesek o małej masie może dotkliwie pogryźć, a wielki ciężki pies - wcale nie ugryźć. Dla mnie "lista ras które mają nosić kagańce" jest bez sensu. Kaganiec powinien nosić pies, który inicjuje zachowania agresywne, a właściciel nie panuje nad nim mimo smyczy.
-
Nieważne, czy duży, czy mały pies - pies podbiegający luzem bez wzajemnej akceptacji tego zachowania przez właścicieli obu psów, jest nie tylko narażony na nieprzyjemności, nie tylko może być potencjalnym agresorem, ale też "pięknie" potrafi zepsuć masę pracy, jaką wkłada się w swoje zwierzę. Ja np każdą wizytę w Szczecinie staram się wykorzystać, żeby ćwiczyć z psami "miasto", tzn. chodzenie na smyczy, siadanie przed światłami, obojętne mijanie szczekających za płotem psów, ignorowanie ludzi. Ostatnio szłam z Łapą, ona ma ok 7 mies., nakręca się na psy, w pierwszym kontakcie potrafi zareagować lękiem, a w zabawie szczypać. To oznacza, że wymaga spokojnych, planowanych kontaktów wyłącznie z psami, które znamy, żeby problem wygaszać, a nie go potęgować. I co? I podczas jednego 20 minutowego spaceru doskoczył do niej wielki pies w typie owczarka (właścicielka była na końcu smyczy, ale nie umiała psa utrzymać...) i Łapa ze strachu się posikała, a następnie, ledwo zdołała ochłonąć i choć trochę skoncentrować się z powrotem na pracy, z pod ziemi wyrósł wielki labrador, który na mnie nawarczał (!!) a Łapę zaczął przyciskać do ziemi i kopulować. Właściciela nie było w zasięgu wzroku. Tygodnie pracy poszły się... :siara:
-
Dla mnie ma znaczenie, czy mojego psa zaczepia pies mały, czy pies duży (chociaż nie życzę sobie, żeby jakikolwiek to robił bez mojej zgody), ponieważ małemu może stać się znacznie większa krzywda w konfrontacji np. z Tangą, która wcale nie zaczyna ataku od chwycenia zębami, tylko naskakuje łapami i przydusza. Jeśli przewróci owczarka, albo goldena i ja ją odciągnę, to tamtem pies będzie conajwyżej przestraszony (i/lub brudny), natomiast jeśli udeży yorka / szczeniaka / małego kundelka / ... / --> tu wpisać dowolną rasę w przedziale wagowym kilka kg, to go najprawdopodobniej uszkodzi. W sytuacji, gdy taki piesek do nas podbiegnie, nic nie da, że Tanga jest na smyczy, a nawet że ma kaganiec. Piesek zostanie skrzywdzony, Tanga się podkręci, ja wkurzę, będzie afera (pitbull zaatakował małego pieska, który chciał się tylko przywitać...) a wszystko dlatego, że właściciel nie przypiął smyczy, nie umiał odwołać psa, lub zbagatelizował moją wyraźną, dobitną prośbę o zabranie psa, ponieważ mój jest agresywny. Nie prowadzę statystyk, ale z moich wieloletnich obserwacji (psy mam od 8 lat) wynika, że właściciele małych psów (kundelków) częściej bagatelizują pracę ze swoimi psami i częściej puszczają je samopas. Oraz właściciele psów potocznie uważanych za łagodne i przyjacielskie - goldenów, labradorów. Ja sobie nie wyobrażam puszczenia samopas, na godzinę, czy na pół dnia jakiegokolwiek psa... :shake:
-
[quote name='Visenna'] A co do ginięcia w paszach...coz...jeden moj York tak zginął - w paszczy psa Greven. Bawiły się, bawiły...z tym że moj pies w pewnym momencie zaczął okazywać dość wyraŹnie że się boi. Kiedy zagoniony w "kozi róg" kłapnął zębami i szczeknął, zeby odgonić zainteresowaną nim (pewnie jak zabawką) suczkę. I stało sie, suczka kłapnęła zebami też. Greven, czyja to była wina? Moja, bo nie wzięłam psa na ręce, zaufałam że nic się nie stanie, na pewno moja i przede wszystkim moja...ale tak poza tym - którego psa? To tak odnośnie Twoich słow "Wcale nie mam ochoty dywagować, czy słodki yoreczek chce 1. pobawić się 2. zaatakować mnie 3. zginąć w zębach mojego psa." [/quote] Po tej tragedii jestem mądrzejsza i po prostu nie pozwalam, żeby Tanga kontaktowała się z małymi, delikatnymi psami. Chwyciła Twojego zębami, ale gdyby [I]tylko[/I] uderzyła łapą, efekt mógłby być identyczny. Dlatego między innymi mam alergię na małe psy - nie ważne, czy yorki, czy shihtzu, pinczery itd. - podbiegające bez kontroli do Tangi i do innych moich psów. Podbiegają, szczekają, czasem próbują kąsnąć... A właściciela albo nie ma w zasięgu wzroku, albo niemrawo odwołuje psa, albo cieszy się, że piesek taki odważny i rzuca kretyńskim żarcikiem typu "ale on nie gryzie" na moje bardzo wyraźne polecenie zabrania psa. Jedna ofiara Tangi to dla mnie za dużo.
-
Zapomniałam wcześniej zapytać - jaki przydomek będzie miała Twoja hodowla? Napisz coś więcej o pochodzeniu suki, ojca szczeniąt ;)
-
[quote name='Amator72']No to ja bardzo poprosze o pomoc. W innym watku juz pisalem o checi wziecia pieska do domu. Czy ktos moze mnie pokierowac w kilku punktach jak do tego najlepiej podjesc w ramach adopcji via internet? Jeszcze raz w kilku punktach: 1. Pies do mieszkania w bloku, dwojka dzieciakow (3 i 6 lat), mieszkanie 4 pokojowe. 2. Preferujemy raczej spokojnego psa, moze byc kundelek, moze byc rasowy (myslelismy z rasowych o cavalierze lub shi tzu, ale nie wiemy czy to nie za duzo zachodu w sensie czesania etc.) 3. Piesek raczej mniejszy niz wiekszy. 4. Na szczeniaka sie chyba nie porwiemy.[/quote] 1. przeglądasz dział z psami do adopcji 2. któryś wpada Ci w oko, być może więcej, niż jeden 3. zapoznajesz się z jego historią 4. jeśli pies jest w DT (a raczej takiego bym Ci polecała, jeśli masz nieduże dzieci i zwierzę musi być pod ich kątem koniecznie!! sprawdzone), to znajdujesz bardzo wiele informacji na jego temat: jaki ma temperament, jakie nawyki, jak z jego zdrowiem 5. piszesz kilka zdań o swoich warunkach (dzieci, mieszkanie, ilość czasu jaką pies musi zostać sam, Twoje pomysły jak urozmaicić mu spacery: szkolenie, zabawy itd.) i osoba z DT pomaga Ci zdecydować, czy to odpowiedni pies dla Ciebie - ona zna go najlepiej 6. resztę załatwiacie już telefonicznie: umawiacie się na kontrolę przedadopcyjną, mailem dostajesz do wglądu umowę 7. ktoś Cię odwiedza w ustalonym terminie, najlepiej aby byli obecni wszyscy domownicy 8. jeśli wynik wizyty jest pomyślny, to organizujecie transport dla psa Wydaje mi się, że słusznie nie porywacie się na szczeniaka przy dwójce małych dzieci. Ja mam bardzo fajnego, około rocznego pieska, super do dzieciaków, ale wesoły i żywiołowy, więc nie taki, jakiego szukasz. Skąd jesteś?
-
Szatańska galeria - czyli popaprane championy z przeklętych rewirów
Greven replied to Vectra's topic in Foto Blogi
[quote name='Vectra']Czy już mam pisać testament ?[/quote] Znaczy będę musiała wziąć Klementynę z powrotem? :hmmmm: -
Bulwinka trzykropka- Lola- NIE ŻYJE? powtórka z OZZY"EGO?!!!!
Greven replied to ulvhedinn's topic in Już w nowym domu
Trafiłam tu na widok wielkich, czerwonych liter w podpisie Bianki. Będę śledzić ten wątek z nadzieją, że wyjaśni się "tajemnica" Loli. Ja wolę prawdę, choćby najcięższą do przyjęcia, od niepewności :shake: -
[quote name='sunshine']Oczywiscie że każdy ma pretensje , sama bym nie chciuała żeby mi obce zwierzęta grasowały po podwórku ale należy to zgłosić np na straż miejską i dogadać się z właścicielem nie od razu mordować psa. Zawsze jest jakieś wyjście.[/quote] Oczywiście, że zabicie psa za to tylko, że wszedł na teren, jest nie do przyjęcia, ale CHI pisała w kontekście obrony inwentarza przed psem, który wpadł - nie ważne, czy na podwórze, czy do budynku gospodarczego, czy na padoki - żeby zapolować na inne zwierzę! Straż miejska? Dzwoniłabyś po straż miejską (a raczej policję, bo straż miejska, jak sama nazwa mówi, występuje w miastach, a nie na wsi ;) ), widząc jak agresywny pies rozrywa Twojego kota, albo uczepiony kozy wgryza jej się w udo, czy raczej chwyciłabyś te przysłowiowe widły i próbowała ratować swoje zwierzę - nawet za cenę zadania obrażeń atakującemu je psu?
-
[quote name='martitaa']dodam,ze ma cztery konie,sam oczywiscie sie tym stadkiem zajmuje i bardzo to lubi[/quote] O proszę, jak miło ;) Tak z ciekawości - przy plebani jest stajnia, czy trzyma u kogoś? Ksiądz to taki sam człowiek, jak listonosz, gazownik, czy hydraulik. Żaden z powyższych nie może być zmuszony do kontaktu z psem, jeśli sobie tego nie życzy. Może się bać, może nie lubić, może być alergikiem. Wg mnie po mszy w ogłoszeniach parafialnych powinna zostać podana informacja, czy psy na czas kolędy mają być zamykane w osobnym pomieszczeniu, czy mogą być przy domownikach i księdzu. To by pozwoliło uniknąć nieporozumień, gaf, czy niemiłej atmosfery. [quote name='Saite'](...)zdarzają się i tacy, którzy nie życzą sobie obecności psa podczas kolędy nie tylko w tym samym pomieszczeniu, ale i całym mieszkaniu.[/quote] Obecność psa uszczknie im świętości, czy co? :roll: No i gdzie wg takiego księdza ma wylądować pies podczas jego wizyty, jeśli to mieszkanie w bloku - na klatce schodowej? A co z kotem, szynszylem, rybkami w akwarium? To dopiero przejaw uczuć do braci mniejszych...
-
Tatuaży też się nie robi po literce.
-
Jeśli chcesz podjąć jakiekolwiek kroki przeciwko temu człowiekowi, to musisz wykopać psa i zawieźć do weterynarza na sekcję zwłok. Jeśli weterynarz jest niezbyt kompetentny, lub olewczy, to wyraźnie zaznacz, że raport z sekcji planujesz wykorzystać w sądzie - wtedy na pewno przyłoży się do zadania. Podkreśl, że najistotniejsza jest przyczyna śmierci psa i wykluczenie ewentualnych innych przyczyn (np. że nie padł z głodu, nie dostał zawału, albo nie miał przewlekłej choroby typu rak, która doprowadziła do zgonu). Piszesz, że jesteś pewna, że to ten konkretny człowiek zabił Twojego psa, ale przecież nie widziałaś zajścia, nie ma żadnych świadków, wywieźć i porzucić go poza wsią mógł każdy. Ba, zraniony pies mógł tam pobiec o własnych siłach i np. zostać potrącony przez przypadkowe auto. Jeśli koło zwłok psa były ślady opon, to porównaj je z bieżnikiem samochodu tego człowieka. Czy konfrontowałaś się już z nim? Wprost zapytałaś, czy to on zabił?
-
Może mieć cieczkę. Obserwuj, czy to normalna krew, a gdyby w wycieku pojawiło się coś niepokojącego, lub trwał długo (-naście dni), ewentualnie powtórzył się w przeciągu kilku tygodni, to koniecznie weź suczkę do weterynarza, zawsze istnieje ryzyko ropomacicza, albo jakiegoś krwotoku.
-
Wg Was zaczipowanie nie boli?? :roll: Jeśli chodzi o tatuowanie, to był sobie taki jeden rozmnażacz pitbulli i amstaffów (pseudohodowla zlikwidowana latem przez PiSdZ), który tatuował szczeniaki metodą chałupniczą. Tatuaże chyba miały coś przedstawiać (litery? cyfry?), ale były po prostu zbiorem sinoniebieskich, wielkich krop w pachwinie i na części brzuszka. Wyjątkowo szpetnie to wyglądało. Zdjęcia niestety się nie otwierają, ale może tę sukę też jakiś "hodowca" próbował oznakować?
-
Ja bym się przede wszystkim skontaktowała z hodowcą suki - jeśli ma doświadczenie (mam na myśli wieloletnie doświadczenie, a nie że mu się dopiero pierwszy, czy drugi miot urodził w karierze), to na pewno coś doradzi. Równolegle weterynarz i kompleksowe badania suki. Jeśli chodzi o karmienie na siłę... Ja nigdy zdrowego zwierzęcia nie karmię, jeśli nie chce jeść. Organizm zwierzęcia instynktownie podejmuje decyzję o głodówce i raczej nie jest ona bezcelowa.
-
Szatańska galeria - czyli popaprane championy z przeklętych rewirów
Greven replied to Vectra's topic in Foto Blogi
[quote name='Iwona1984']albo wycinanie za dużej ilości skóry na szyji u astów tyż sie da a co nie[/quote] Da się, da. Moje robią to sobie nawzajem. -
Lęk przet petardami - czy warto podać środek uspokajający?
Greven replied to baffi2's topic in Strachliwość
[quote name='Anna&Adam']Gerda (tak się nazywa) na codzień jest bardzo posłuszna i reaguje na komęde "nie" jednak huki i strzały są wtedy dla niej atrakcyjniejsze. i chyba jednak będzie trzeba w sylwestra z nią chodzić w kagańcu lub na smyczy bo nie ma innego wyjścia naszczęście to będzie raz na rok[/quote] Najposłuszniejszy pies podczas kanonady ma prawo zachować się inaczej, niż zwykle. Np mój pitbull, który szczeka tak sporadycznie, że czasem zapominam, że w ogóle potrafi szczekać - na wystrzały reaguje niskim, wkurzonym poszczekiwaniem. A naprawdę posłuszna suka mojej Mamy kompletnie głupieje i nie reaguje na żadne komendy. Dlatego jeśli Twoja staje się nieodwoływalna, to raz w roku nie spuszczaj jej absolutnie ze smyczy.