Jump to content
Dogomania

Greven

Members
  • Posts

    7282
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Greven

  1. [quote name='ewula']Po jakimś czasie, już w domu, mój wspaniały pies, najzwyczajniej w świecie, jakby nigdy nic, w klatce, na stojąco zsikał się, po czym wytarzał się w moczu, nie dając żadnego sygnału potrzeby wyjścia (...) Do tej pory nie wiem, co o tym myśleć! Aż tak mu psychika siadła ??? Zdarzało mu się ostatnimi czasy parę razy popuścić, może trochę więcej niż popuścić, podczas wychodzenia z klatki w kierunku drzwi wyjściowych. Ale się uspokoiło. No i żeby tak centralnie jak dziś, w miejscu swojego legowania, 7-miesięczny pies (jutro kończy 7 m0cy) taki numer zrobił?! Czy z jego psychiką jest coś nie tak?[/quote] Jak bym widziała Junora mojej Mamy :razz: Junior ma ok 6 mies. i wbrew temu, co rozgłasza moja Mama, nie jest "szczeniaczkiem" :evil_lol: Jest młodym, dojrzewającym psem, który zaczyna się orientować w tym, że jest samcem. I popuszcza, tak w swojej klatce popuszcza i potrafi też się zlać po wypuszczeniu luzem. Moja Mama dostaje histerii, a wg mnie to normalne - młody pies, młody samiec. Popuszcza w podnieceniu zabawą, rozemocjonowany bieganiem po domu, obecnością suk. Zostanie wykastrowany, ale na razie musi dojrzeć, dorosnąć. A moja biedna Mama musi przeżyć jakoś tę zasikaną klatkę.
  2. Axa, suka mieszkająca u mojej Mamy, dwa lata temu i w zeszłym roku dostawała prochy i było tragicznie - pies ledwo kontaktował, a i tak umierał ze strachu, śliniła się, dyszała, wpadała na sprzęty, próbowała gdzieś biec, ale łapy jej się rozjeżdżały... naprawdę fatalnie :shake: Od kilku miesięcy Mama ma drugiego psa, młodego i bez lęków. Zauważyła, że podczas spacerów, gdy już sporadycznie zaczęły się strzały (dobre dwa tygodnie temu), Axa najpierw się płoszy, ale potem uspokaja, widząc, że Junior w ogóle nie reaguje na huk. W poprzednich latach Axa tak się stresowała już na kilka dni przed sylwestrem, że czasem przez cały dzień potrafiła się nie wysikać, chodziła na nisko ugiętych łapach, rzucała się do ucieczki na oślep. W tym roku, w związku z tym, że obecność Juniora dobrze na nią działała, Mama zdecydowała, że nie będzie jej podawać nic na uspokojenie. Było naprawdę nieźle. Po zmierzchu padało coraz więcej wystrzałów, a Axa owszem podrywała się z miejsca, zaczynała krążyć po domu, czasem piszczała, ale po chwili uspokajała się i znów kładła. Nie było ziajania, ślinotoku, rzucania się w panice na drzwi. Tuż przed północą zamknęłyśmy Juniora i moją Łapę (w wieku Juniora i również raczej nieczuła na wybuchy) do klatki, ja wzięłam Tangę (mój drugi pies) do łazienki bez okna i usiadłam z nią na podłodze, a Mama pozasłaniała okna i usiadła sobie koło klatki z dziećmi, żeby odwracać ich uwagę w razie czego, podawać smakołyki. O północy Axa zaczęła biegać po domu, ale Mama ją ignorowała, zajmując się zabawą z Łapą i Juniorem. Axa wpadła do schowka na płaszcze, wypadła, schowała się pod stołem, wyleciała z pod stołu, wskoczyła na każdy mebel po kolei... aż w końcu zainteresowała się, co ta moja Mama daje dzieciakom i też przyszła po kawałek parówki. Co prawda była zbyt zestresowana, żeby zjeść, ale jej zachowanie było absolutnie bez porównania lepsze, niż w zeszłych latach. A ja sylwestra spędziłam w łazience z pitbullem, udając że czytanie książki i picie białego wina w cieniu kabiny prysznicowej to najnormalniejsza rzecz na świecie :evil_lol:
  3. [quote name='Martens']Uważam, że kolejność "schronisko => tymczas => nowy opiekun" daje o wiele większe szanse na udaną adopcję niż wzięcie psa bezpośrednio ze schroniska, przede wszystkim ze względu na to, że charakter i stan zdrowia psa nie jest niespodzianką. (...) Gdyby nie domy tymczasowe wiele psów nie miałoby szans na adopcję. W schronisku brudne, niezbyt piękne, o złym stanie zdrowia, z zaburzeniami zachowania - małe mają szanse, że ktoś sie na nie skusi i, co ważniejsze, wytrwa. Natomiast na tymczasach są leczone, wychowywane, stają się psami nieraz bardzo atrakcyjnymi dla potencjalnych właścicieli. I ważne jest, by były adoptowane - żeby można było pomóc kolejnemu schroniskowemu nieszczęśnikowi.[/quote] W pełni zgadzam się z powyższym! Często ludzie kierują się stereotypami, podejmując decyzję o wzięciu psa ze schroniska, a potem są niemiło zaskoczeni, że chociaż wybrali najbiedniejszego i najstarszego, to on ich wcale za to natychmiast nie pokochał (a co gorsza, zachowuje się wrednie i agresywnie), albo wierzą, że pies przygarnięty, bezgranicznie przywiąże się do swojego "wybawcy" (a tu niespodzianka, pies traktuje opiekuna obojętnie), zawsze będzie wierny i posłuszny... :roll: Nic bardziej mylnego. Każdy pies jest indywidualnością, ma swój charakter, przyzwyczajenia, przeżycia które go ukształtowały. Oczywiście wiele można zmienić (na lepsze) pracą z psem, ale na tę pracę trzeba być przygotowanym, zdawać sobie sprawę z konieczności szkolenia i konsekwencji, a nie przez kolejne lata męczyć się z psem, którego się już po prostu wręcz nie lubi... Ja podziwiam ludzi adoptujących psy ze schroniska za odwagę. Biorą na wiele lat zwierzę, o którym - w większości przypadków - nikt nic nie umie im powiedzieć. Oglądają go przez kilka minut przez kraty, mogą w ten sposób ocenić eksterier, ale przecież nie charakter! Już trochę łatwiej, jeśli w schronisku jest wolontariat - wtedy można psa wyprowadzić z klatki, zabrać na spacer, podpytać, jak się zachowuje. Ale to wciąż mało. Pies w warunkach schroniskowych, może być diametralnie inny, niż w warunkach domowych. Dlatego, jeśli ktoś szuka psa i ma konkretne oczekiwania (jak w tym przypadku - pies do mieszkania, musi umieć zostawać sam przez kilka godzin, aktywny i zdrowy, aby nadawał się do sportu), to wg mnie tylko DT. Ewentualnie, jak już ktoś wspominał - pies, który trafił do schroniska z przyczyn losowych i poprzedni właściciel zostawił szczegółowe informacje na jego temat - temperament, przyzwyczajenia, co umie, jakie miał choroby czy urazy. Wiek? Ja bym polecała psa 1-2 letniego, jeśli np. myślisz poważnie o zawodach agility, a trochę starszego, jeżeli ma to być po prostu towarzysz aktywnego trybu życia. W tym wypadku nie tyle wiek, co temperament i stan zdrowia ma znaczenie. Poza tym mam na tymczasie takiego jednego delikwenta, który mógłby Ci podpasować, więc jeśli jesteś zainteresowana, to [EMAIL="fundacja@proequo.pl"]fundacja@proequo.pl[/EMAIL] :razz:
  4. Tengusia, trzeba mieć GDZIE je wziąć :shake:
  5. Ja nie mogę pomóc, za zimno w moich warunkach na "gołe" pieski :shake: Ale podejrzewam, że na szczeniaki szybciutko znajdą się chętni.
  6. [quote name='agnieszka32'][FONT=Times New Roman][SIZE=3][FONT=Verdana][SIZE=2]Sandro, to jednak nie jest taka kwota, bo ja sama wpłaciłam na sunię [B]300 zł[/B] w dniu 06.10.2008 r. (moje dane Agnieszka Paleczna-Turek, w tytule przelewu było napisane „na pitbullkę Mamusię”). I wiem, że inne osoby też wpłacały. Pozdrawiam.[/SIZE][/FONT] [/SIZE][/FONT][/quote] Dziękuję :loveu: A "inne osoby" zapraszam do wątku, bo jak już powiedziałam, czasem z rozliczeniami mam problem, ale każdy przecież może się przypomnieć. Oczywiście jest Dorota do grzywek, ale nie wiem, czy chce, żeby pisać ile i na co. Dziękuję Wam dziewczynki :loveu:
  7. [quote name='Hala']:razz: Greven..czy czujesz się zniesmaczona? :diabloti:[/quote] TAK bardzo, ale NIE... nie wemę z powrotem do siebie. Co z tym kucykiem? A może duży konik, bo teraz szykują się dwie klacze do dobrego domku...
  8. [quote name='agnieszka32']Ja też dołączam się do prośby SBD o podanie stanu finansów Mamci – ile pieniędzy wpłynęło od kiedy sunia była pod opieką Greven, czy konto jest na plusie czy minusie (...)[/quote] Moje konto jest generalnie na minusie. Z dogo wpłynęło ok 170 zł. (dołożyłam te pieniądze do sterylizacji), jeśli coś pominęłam, albo zapomniałam, to proszę podać swoje dane i sumę, a sprawdzę na wyciągu bankowym i sprostuję.
  9. Idę osiedlową uliczką z Tangą (pitbull) na smyczy. Nagle zza furtki zaczyna nas z obłędem w oczach i pianą na pysku (dosłownie!) obszczekiwać golden. Tanga ma problemy z agresją do psów, już zaczęła wyrywać w tamtą stronę, ogon jak antena, zjeżony grzbiet, wielkie źrenice. Więc ja spokojnie: noga, siad. Nagroda. Tanga wyluzowała. Kolejna nagroda. Polecenie "patrz". Pies odpuścił, siedzi i patrzy mi w oczy. Na to drzwi domu otwierają się z hukiem i wypada pan... wypada oczywiście z mordą. Że mam się wynosić, bo drażnię jego psa. Znów mi się pitbull podekscytował, więc: noga, siad, patrz. Nagroda. Gościa ignoruję, bo z psem ćwiczę po drugiej strony uliczki osiedlowej i to nie moja Tanga robi coś niewłaściwego, a jego golden, który dostaje białej gorączki, szczeka, ujada, miota się i szturmuje furtkę. Facet pobudzony jak jego pies, aż żal patrzeć. Zaczyna się wydzierać na psa, zamknij się, zamknij się! Skończyłam z Tangą ćwiczyć, poszłyśmy dalej. Po ok 20 minutach tą samą drogą szłam z drugą moją pitbullką, Łapą. Ona jest jeszcze młoda i głupiutka, ale tym bardziej muszę się koncentrować na pracy - żeby ekscytacja i ciekawość, jaką obecnie wykazuje w stosunku do psów, nie przerodziły się w agresję. Oczywiście golden znów w amoku, histeryczna wokalizacja i atak na furtkę. Łapa podnieciła się więc ja znów: noga, siad. Nagroda. Patrz. Nagroda. W tym momencie drzwi jeb, z domu wypada pan. Szczegółami nie będę Was zanudzać :roll:
  10. Socjalizowanie TAKICH psów jest problemem, ponieważ ludzie albo panicznie się ich boją i nie ma mowy, żeby pozwolili swojemu psu na zapoznanie i ewentualną zabawę z "mordercą", albo natykamy się na biegające luzem małe szczekacze, agresywne i nieodwoływalne przez właścicieli, które zarówno my, jak i nasz pies mamy ochotę zjeść :mad:
  11. [quote name='lilkie']Stałam na chodniku z koleżanka i rozmawiamy.Noras na smyczy i w kagańcu(zakładam jak idziemy "między ludzi") grzecznie stoi obok nogi.Idzie pani starsza z malutkim kundelkiem.Ten dostaje ataku furii biega wokoło nas i obszczekuje.Nora spogląda ciekawie i minimalnie jeży się ale nadal grzecznie stoi. I wywiązał sie taki dialog: Ona -pani weźmie psa -ale gdzie mam go wziąść(mały nadal się zadziera) -no nie wiem,z tego chodnika -ale dlaczego -bo to bydle -a pani to szczur -ale ten to morderca -taaa,z instynktem zabijania jak u chomika -bo zawołam policję! -a ja jak nie uspokoi pani pieska ściągam kaganiec i odpinam smycz -choć pusiaczku(tu pies na ręce) idziemy bo nas zamorduje ta bestia na ulicy!!!Kto to widział takie rzeczy!?! Dodam,że Nore właściwie to obeszło.Może przesadziłam z tą groźbą ale wpieniłam się,że mnie ktos na ulicy objeżdza bo co?Bo sobie z psem stałam a pusiaczek nerwowy to mam odejść?[/quote] Noooormaaaa :megagrin: Nie przejmować się, nie stresować, nie zwracać uwagi. Ewentualnie coś grzecznie i spokojnie odpowiedzieć. A psu dać nagrodę za właściwe, zrównoważone zachowanie.
  12. Może powinnam iść do logopedy :evil_lol: ale dla mnie FEE jest za trudne do powiedzenia ostro i zdecydowanie. Jak chcę szybko przywołać do porządku, to NIE, w wersji rozbudowanej NIE WOLNO. W razie braku świadków, tudzież potrzeby wzmocnienia hasła, leci "zakręt" po niemiecku i moje psy bezbłędnie wychwytują to słowo w rozmowie, niezależnie od intonacji, osoby, czasu, przypadku i innych gramatycznych zagadnień. Ładna suka, wygląda na 7-8 miesięcy. Też czekam na fotki ze spaceru.
  13. Miażdżenie nasieniowodów.
  14. [quote name='Blow']Greven, co rozumiesz przez rodzaje kastracji?Są różne metody czy chodzi Ci o kastrację i sterylizację(podwiązanie nasieniowodu)?[/quote] W przypadku psa chodzi mi o: nacięcie moszny, wyłuskanie jądra i odcięcie jądra z uwzględnieniem nadjądrza.
  15. [quote name='Blow']Tutaj też zwrócę się do Greven:jeśli daje się psu możliwość wykazania oznak "napalenia" przez długi czas, może (ale nie musi) się zdarzyć, że objawy sexocholizmu (tak to nazwijmy) przestają być powodowane wyłącznie chemią ale i stają się oznakami czegoś w rodzaju nawyku, którego źródła nie należy szukać w samych hormonach.[/quote] Zgadzam się z Tobą, ale ja nie spotkałam się do tej pory z nawykiem głodzenia się u wykastrowanego psa z okazji cieczki. Jedynym długofalowym nawykiem było kopulowanie, z tym że kopulowanie jest u psów nie tylko zachowaniem seksualnym, ale również dominacyjnym (moje suki też czasem kopulują...) i nieraz trudno odróżnić, jaka była psia intencja. [quote name='panienkabubu']To, że pies nie je, nie znaczy, że mam go kastrować. Są psy - reproduktory, które także na codzień żyją z sukami i muszą wytrzymać, bo będą hodowane, czy też wystawiane.[/quote] Ale Twój nie będzie. Po co go dręczysz? Wg mnie fakt, że pies nie je podczas cieczek - [B]jak sama napisałaś, nawet przez 3 tygodnie i wygląda, jak szkielet[/B] - jest wystarczającym powodem kastracji. [quote name='panienkabubu']A tak pytając trochę z innej beczki: czy po kastracji moszna zanika?[/quote] Zależy, jaki rodzaj kastracji został zastosowany, ale gdy zostają usunięte jądra, to moszna zanika, bo nic w niej nie ma.
  16. Wygląda jak border (w każdym razie dla mnie - laika), ale może być mieszańcem i bardziej wyrosnąć, ale raczej gigantem nie będzie, coś w okolicach kolan. Przejrzałam wątek i mam wrażenie, że tak naprawdę nie wiadomo, czy pies nie słyszy, czy nie chce słuchać... Koleżanka szkoląca psy ma młodą borderkę (takiego właśnie merlaczka, jedno oko niebieskie) i szczerze mówiąc, to powiedziałabym, że jej sucz jest totalnie głucha... a słyszy doskonale, tylko w d* ma :evil_lol:
  17. Mądry post, a w nim nagle stwierdzenie, że :crazyeye: [quote name='panienkabubu']nigdy w życiu mój pies nawet nie spróbował powąchać moich suk w cieczkach (mimo, że potrafił nie jeść po 3 tygodnie i wyglądał jak kościotrup (...)[/quote] ... wg mnie niehumanitarne jest utrzymywanie niewykastrowanym psa, który w ten sposób się zachowuje. [quote name='Blow']Niestety nie ma żadnj gwarancji, że kastracja zlikwidowałaby sadomasochistyczne zachowania Benia w czasie ciekania, zwłaszcza, że pewnie kilka latek już ma-to ruletka (...)[/quote] Pies nie myśli głową, tylko - brzydko mówiąc - jajkami. Znikają jajka, znika problem. Zdażają się odstępstwa od normy, ale ja nie miałam z nimi jeszcze doczynienia. Muszę zapytać moich weterynarzy. Kastrowałam psy kilku, a nawet kilkunastoletnie, kryjące i nie. Parę tygodni od zabiegu i cieczka pod samym nosem przestaje na delikwencie robić wrażenie. Czasem na dłużej zostaje odruch kopulacji, ale nie ma wycia, skomlenia, głodzenia się, ucieczek.
  18. O patrz, nawet nie widziałam, że dzwoniłaś... Sprawa czasowo nie aktualna, ale coś z tego może być. Dlatego daj znać.
  19. Hala, masz kogoś na kuca? Kaleka, nie użytkowy, miniatura (ok 70 cm).......
  20. [quote name='mysza 1']Założyłam wątek na szczecińskim Pro Equo Greven, moze ktoś będzie jechał akurat.[/quote] Spróbujcie u Tomka, który wozi konie, ale czasem zgadza się zabrać psa: [URL="http://www.transportkoni.com.pl"]www.transportkoni.com.pl[/URL]
  21. Zawiozłam MamęPe do Szczecina (zmaskarowała klatkę, nie wiedziałam, że pies ma tyle siły, żeby wygiąć pręty), a stamtąd odebrał ją znajomy Grzegorza i w ten sposób Mamcia dotarła na miejsce.
  22. Kopiuję ten artykuł: [FONT=verdana,geneva][SIZE=2][B]W Szwecji trzeba głaskać kota minimum dwa razy dziennie[/B] [I][B]Biznesmen odwołuje lunch i pędzi do domu, żeby pogłaskać kota. To nie fikcja, to wymóg, jaki nałożyło na właścicieli czworonogów szwedzkie ministerstwo rolnictwa - informuje "Polska".[/B] Szwecja słynie z wzorowego przestrzegania praw zwierząt. Po krowach, kurach i koniach, ministerstwo rolnictwa zajęło się ochroną zwierząt domowych. W 15-stronicowym dokumencie znajdują się regulacje szczegółowo określające zasady przetrzymywania i karmienia czworonogów oraz obchodzenia się z nimi. Żadne zwierzę nie może przebywać samo dłużej niż 8 godzin - mówi Cheryl Jones Fur, ekspert z ministerstwa. Jak dodaje, wcześniej Szwecja chroniła prawem zwierzęta zagrodowe i cyrkowe, ale nikt nie zajmował się pupilami domowymi. Według nowego prawa, psów nie można na stałe przywiązywać, a w klatce mogą przebywać tylko w czasie podróży lub na wystawach (jeśli jest to wymagane przepisami bezpeczeństwa). Psy pozostające w mieszkaniu, muszą mieć dostęp do okna, które przepuszcza promienie słoneczne. Z kolei psy mieszkające w domu z ogrodem muszą mieć zapewniony codziennie przynajmniej jeden dłuższy spacer. Muszą także mieć do dyspozycji schronienie przed słońcem i deszczem. Koty, poza miską z jedzeniem i wodą, muszą mieć zapewniony kontakt z człowiekiem minimum dwa razy w ciągu doby. Dotyczy to zarówno kotów spędzających większość czasu na dworze, jak i tych bardziej domowych. Koty mieszkające w mieszkaniach obowiązkowo muszą mieć także miejsce do ostrzenia pazurków oraz posłanie w odosobnieniu od innych zwierząt i ludzi. Prawo określa nawet dopuszczalne stężenie amoniaku i dwutlenku węgla w powietrzu. Kto złamie nowe prawo, naraża się na wizytę inspektora ochrony zwierząt, a w cięższych przypadkach sądowy nakaz odebrania zwierzęcia a nawet pozbawienie wolności na kilka lat - donosi "Polska".[/I][/SIZE][/FONT] Moje zdanie? Lekka przesada ;) Ale wolę lekką przesadę, niż psy wiszące na łańcuchach całe życie, latami zamknięte w kojacach, po kilkanaście godzin na dobe kisnące w samotności w mieszkaniach. Taka "lekka przesada" to miła odmiana, aczkolwiek nie rozumiem, co złego jest w klatkowaniu psów. Pies umiejętnie przystosowany do klatki, będzie ją traktował, jako swoje miejsce, azyl, chętnie tam wracał i z własnej woli szedł odpocząć, wyciszyć się właśnie w klatce (niezamkniętej). A z drugiej strony dzięki klatce szczeniaka / młodego psa łatwiej i bardziej bezstresowo można nauczyć czystości i upilnować przed niszczeniem... a także przed zrobieniem sobie krzywdy pod nieobecność opiekunów. Ze spraw formalnych: czym się różni zamknięcie w klatce od odesłania na swoje miejsce i wymagania, by pies tam pozostał? Czy Szwedzi zabronią odsyłania psów na miejsce? ;) No ale ogólnie jestem ZA i marzę, by dożyć czasów, gdy w Polsce będzie podobnie. W sumie mam szansę, bo jeszcze taka stara nie jestem...
×
×
  • Create New...