-
Posts
7282 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Greven
-
Najdziwniejsze komentarze dotyczace waszych psów :) [2]
Greven replied to dog_master's topic in Wszystko o psach
Poczekalnia u weterynarza, starsza pani z pudelkiem: - Jakiego ładnego ma pani psa. To posokowiec? Ja, uśmiechając się: - Nie. Mąż pani z pudelkiem: - Ale z tych myśliwskich, prawda? Bardzo ładny. Wyżeł pewnie. Taki trochę pomieszany. Ja, nadal się uśmiechając: - Nie. To pitbull. W tym momencie uśmiecham się już tylko ja. Państwo mocniej przygarniają do siebie pudelka: - Dobrze go pani trzyma? Nie rzuci się? - Tak, proszę się nie bać. Nie rzuci się. - Nie zagryzie naszej Saruni? - Nie zagryzie. Chwila ciszy, widać, że państwo starsi nad czymś myślą. W końcu odzywa się pani: - To jest rasowy pitbull? - Nie ma rodowodu, ale rodzice byli pitbullami. - Aha. Ale pani nie używa tego psa do walk? - Nie. - Uhm - kobitka z namysłem kiwa głową - Czyli nie zagryzie naszej Saruni. - Nie ma łaty na oku - wtrąca jej mąż. - I nie jest biały - dodaje pani. Śmiać mi się chciało, bo to była para naprawdę sympatycznych starszych ludzi, przejętych swoją pudelką, a jednocześnie słuchających co się mówi, a nie na zasadzie - to pies morderca, bo tak pisali w Fakcie. Pytam więc, o co chodzi z tą łatą na oku. Wyjaśnili, że syn im powiedział, że jak te psy "na walki" są białe i mają łatę na oku, to na 100% agresywne. Podejrzewam, że chodziło o bullteriera ;) Aha, no i państwo bardzo się interesowali, czy ja się nie boję trzymać pitbulla na kolanach (Tanga lubi siedzieć mi na kolanach w poczekalni u weterynarza, a ponadto tam jest mało miejsca i biorąc ją do góry, mam większą kontrolę), "bo on wtedy ma zęby tak blisko pani gardła" i czy śpię z psem w łóżku. No i oczywiście czy ma czarne podniebienie i czerwone oczy, jak dostanie szczękościsku, a ten szczękościsk to "jak chwyci, to już nie puści, tona albo i więcej". Standardowy zestaw pytań, ale tym razem o dziwo słuchano odpowiedzi. W podsumowaniu państwo stwierdzili, że "nawet mordercę" można rozsądnie wychować. Mam tylko nadzieję, że podczas spaceru ze swoją pudelką (która tamtego dnia miała mieć amputowaną łapkę z powodu nowotworu) nie trafią na jakiegoś zakompleksionego osiedlowego idiotę z amstaffem na kolczatce... -
[quote name='evl']Jak zobaczymy panią Fionki to pobiegniemy ją przytulać i wrzeszczeć "pani! pani! jaka pani!"[/QUOTE] Poległam :lol: Kilka dni temu w poczekalni u weterynarza byłam świadkiem prawdziwego chamstwa. Starsi państwo (na oko po siedemdziesiątce) czekali na zabieg ze swoją małą sunią - też staruszką. Smutni i zestresowani, bo ich suczka miała mieć amputowaną całą przednią łapę. Pani mimo to wdawała się w sympatyczne rozmowy z ludźmi z poczekalni, opowiadała też o dogu niemieckim, którego z mężem mieli wcześniej - oczywiście jaki to on był mądry i dobrze ułożony ;) w co nietrudno uwierzyć, patrząc na ich obecną suczkę, siedzącą spokojnie między nimi na ławce. Po pewnym czasie do poczekalni zajrzała kobieta z wielkim, rozszczekanym i rozlatanym goldenem. Poczekalnia pełna ludzi, na zewnątrz ładna pogoda, można tam poczekać, ale nie - musiała się jeszcze wcisnąć. Goldasek oczywiście z każdym się wita, pysk ośliniony, ludzie się odsuwają bo chyba nikt nie ma ochoty mieć gluta na spodniach. Łbem znokautował jamnika, który nie zdążył się schować pod ławkę, zawadził transporter z kotam i prawie zwalił go na podłogę i prze w naszym kierunku. Trzymam Tangę ręką za pysk i proszę kobietę, żeby nie podchodziła, bo mój pies jest agresywny i świeżo po pogryzieniu. Na co ona ściągnęła go co prawda, ale do mnie z pretensją, że jak pies jest agresywny, to mam go trzymać w kagańcu. Więc powtarzam, że jest po pogryzieniu, cała morda pokaleczona (co zresztą widać było bardzo dokładnie) i nie założę kagańca, bo ją będzie bolało. Zresztą niezaczepiana nie rzuci się na jej psa. Na to usłyszałam, że w takim razie mam sobie iść poczekać w samochodzie. Na to odezwały się dwie osoby, w tym starsza pani, mówiąc, że siedzę tu z psem od dawna, jakoś nikt nie czuje się zagrożony, a dopiero jej pojawienie się narobiło zamieszania. Faktycznie, kilka psów się rozszczekało, koty fukały w transporterach, o które obijał się ogon, bądź pysk goldena, jakiś chłopak wyszedł, bo golden namolnie pakował mordę do kartonu, który trzymał na kolanach (miał potrąconego gołębia). Kobieta pomamrotała coś, pomamrotała i w końcu usiadła w rogu poczekalni, trochę skracając psu smycz. Mimo to on ciągle próbował dostać się do suczki tych starszych państwa. Suczka się bała, a starsza pani odsuwała coraz dalej, aż w końcu poprosiła - naprawdę grzecznie - żeby zabrać od niej goldena, bo to jest duży, obcy pies i ona czuje się niekomfortowo, gdy wącha ją i jej sukę i na dodatek na nie szczeka. A na to ten babsztyl zlośliwym tonem "wszystkich tu pani uracza nudnymi historiami o swoim dogu, a boi się pani innego dużego psa? to jest golden, czy pani nie widzi, że to jest golden?! goldeny to najłagodniejsze psy! on nic nie zrobi. a pitbulla (tu wskazuje na Tangę) to się pani nie boi, co? bo pewnie pani wcale nie wie, że to pitbull. agresywny pitbull bez kagańca, wyrwie się i zagryzie tego pani psa!".... We mnie aż się zagotowało, widać było że sprawiła starszej pani naprawdę dużą przykrość i już otwierałam usta, żeby babsztylowi coś równie sympatycznie odpowiedzieć, gdy otworzyły się drzwi od gabinetu i do poczekalni wypadł labrador. Za labradorem długo, długo nic, a na końcu smyczy kilkuletni chłopiec, bez szans na utrzymanie tak silnego psa, za chłopcem rozwrzeszczana dziewczynka, a na końcu mamusia niemrawo mamrocząca "no weź go trzymaj, no co ty robisz". Labiszon w celach zabawowych z impetem na goldena, a łagodny golden na niego z zębiskami :diabloti: Zaczęła się kotłowanina, żółte futro fruwało, ludzie siedzący najbliżej drzwi ewakuowali się na zewnątrz, reszta próbowała opanować swoje psy - część próbowała się w panice wyrwać i uciekać, a kilka (w tym moja Tanga) miało ochotę dołączyć się do milutkich retriverków :diabloti: Dzieci wrzeszczą w panice, właścicielka labradora drze się na właścicielkę goldena, która szarpie bezmyślnie za smycz swojego psa, kotłowanina i zamieszanie na maksa. Z gabinetów wybiegli lekarze i rozdzielili psy. Rodzina z labradorem wyleciała na zewnątrz, a paniusia z goldenem zarządała, żeby natychmiast i poza kolejką przyjąć jej psa, bo na pewno jest ciężko ranny. Wszyscy odetchnęli z ulgą, gdy zniknęła w gabinecie i nikt nawet się nie burzył, że poza kolejnością. No i przez to wszystko nie miałam okazji, żeby jej powiedzieć, co o chamskiej odzywce do starszej pani myślę, ale może jeszcze kiedyś na siebie trafimy...
-
Pomijając inne pytania i rady, powiem że moje psy znacznie lepiej reagują, gdy kąpię się razem z nimi. Przerobiłam juz wsadzanie dużych psów do wanny i do brodzika oraz małych do umywalki. Jeśli pies sam z siebie nie lubi być myty, to jest protest i mega stres. Najlepiej sprawdza się wchodzenie razem z psem do wanny, albo pod prysznic. Trzeba zachowywać się normalnie, jakby to była najzwyczjniejsza czynność na świecie - myjemy się, suszymy się i jest ok.
-
Dorothy zalało. Pada nieustannie. Koszmar i bezsilność. Biesko-Biała.
Greven replied to Cajus JB's topic in Już w nowym domu
Dorotka, jak idzie porządkowanie nowej stajni? Mam nadzieję, że się wyrabiasz z tym wszystkim. U mnie tylko prądu nie ma. A poza tym sielanka - tu laptopa podładuję, tam telefon i jakoś to idzie :lol: -
Przekochany Weron z nowotworem, prosi o wsparcie finansowe - MA DOM!!
Greven replied to tsu's topic in Już w nowym domu
[quote name='tysiek']Zrobię wywiad jaka jest cena hurtowa. Na razie wiem, że tabletka dla małego psa (do 10 kg) kosztuje ok. 200 zł Chyba wreszcie będę miała powód, żeby sprzedać pianino. Czy ktoś może jest chętny? [/QUOTE] Zawsze marzyłam, żeby mieć w domu pianino, albo fortepian :( Nie ma jakiś ludzkich zamienników - tańszych? Bo cena faktycznie masakryczna... Ważne, że na razie Weronowi dobrze się chodzi. Odchudzaj ;) -
Przekochany Weron z nowotworem, prosi o wsparcie finansowe - MA DOM!!
Greven replied to tsu's topic in Już w nowym domu
Objętościowo jak wszytskie Twoje kociaste razem wzięte :evil_lol: Jak on się teraz porusza? Jest wyraźna poprawa? Dr Gugała coś mówił po zabiegu? No i nieśmiało poproszę o nowe zdjęcia :loveu: -
Piękna Kredka u Pięknych Ludzi ;) Mam nadzieję, że skoro w Greven macie lotnisko, to w końcu wpadniesz mnie odwiedzić - zapraszam!
-
Bardzo mi się podoba tekst do allegro! Tylko zmieniłabym dwie rzeczy, tzn. dodała, że "Musiała go opuścić ponieważ opiekunowie Dafne mieli się przprowadzać [B]za granicę [/B](...)", no i dom nie musi być bez małych dzieci - ona przez ponad miesiąc mieszkała z bardzo małymi i bardzo hałaśliwymi dziećmi pana Rudolpha i nie przejawiła w stosunku do nich cienia agresji. Nawet przy mnie, gdy ją odbierałam, obaj chłopcy biegali dookoła, rzucali zabawkami, jeden prawie trafił w Dafne dużym plastikowym samochodem, drugi tłukł o podłogę obok niej jakimś fotelikiem... a ona ich po prostu nie zauważała. Aktualne zdjęcia nimfy ;) są dwie strony wcześniej w poście A.R.S.
-
Dorothy zalało. Pada nieustannie. Koszmar i bezsilność. Biesko-Biała.
Greven replied to Cajus JB's topic in Już w nowym domu
Dorotka, opisałam Ci sytuację z tym koniem na PW, mam nadzieję że dojdzie i że będziesz miała chwilę, aby poczytać. Dzwoniłam też - ale masz tel. poza zasięgiem. W razie czego mój nr 798 442 668. TRZYMAJ SIĘ I PISZ W WOLNEJ CHWILI, JAK CI POMÓC!! MOŻE POJAWIŁY SIĘ NOWE POTRZEBY? -
[quote name='urwisek']Czasem tylko trzeba szybko szklanki ze stołu ratować - jak rozbawione kłębowisko się zbliża.[/QUOTE] Szklanki na stole? Co to są szklanki na stole? Pytam, bo mam 12 kotów i 3 dochdzące od sąsiadów. .... aaa, już wiem - to szklane coś, co jak zostanie spadnięte, to się tłucze... taa :diabloti: Tak tak, znam ze słyszenia. I jestem zaskoczona, że ktoś "normalny inaczej" używa szklanek, zamiast blaszanych kubków. Przecież to trzeba ciągle przesuwać "od krawędzi". Ciągle. Bo inaczej spadnie i się stłucze. Polecam kubki blaszane. Za cholerę się nie tłuką, no najwyżej jak koń na kubek wlezie, to się zgniecie. ... ale na pewno nie potłucze :diabloti:
-
Są fotki z przewiezienia na nowy tymczas. A.R.S ma, A.R.S wstawi :evil_lol: Ja dzisiaj zawoziłam w imieniu A.R.S karmę dla Dafi i jest ok, Dafne wesoła i entuzjastycznie nastawiona do całego świata, miałam niestety tylko chwilę, ale zostawiłam też nową obrożę, bo poprzednią zgubiła, gdy podczas ulewy postawnowiła wywinąć się i... szybko wracać do domu. Wpuszczona do łóżka śpi wyłącznie pod kołdrą. Księżniczka, a jak! Opiekunka chciała na próbę przykryć swojego goldena, ale okazało się, że tylko Dafi lubi POD ;)
-
Przekochany Weron z nowotworem, prosi o wsparcie finansowe - MA DOM!!
Greven replied to tsu's topic in Już w nowym domu
Kaśka, dziękuję Ci za wszystko, co robisz dla Werona... Zresztą wiesz. -
Psy z hoteliku u Alinys - wspólna pomoc poszkodowanym
Greven replied to kkanarekk's topic in Już w nowym domu
[quote name='czerda']nie rozumiem nadal-dlaczego my mamy zająć się jej psami? to jakiś absurd!czy alinas ma jakąś rodzinę , może z kimś mieszka , może skontaktować się z nimi?[/QUOTE] Jeśli są równie odpowiedzialni, jak ona, to lepiej pomoc dla jej psów spróbować organizować już teraz, bo potem to psy albo znikną, albo trafią na ulicę, czy do schroniska, no ewentualnie do jakiejś przytulnej komórki na podwórzu opuszczonej posesji. W tej sytuacji chyba nie powinno się dzielić zwierząt na "jej" i "nasze" - z oczywistą krzywdą dla tych pierwszych, niczemu przecież niewinnych. Gorzej, że po wyjściu ze szpitala (o ile w ogóle się tam rzeczywiście wybiera), ta kobieta może wziąć nowe psy... na to już wpływu nie mamy. -
[U]Konto do przelewu[/U] za kastrację Bastera: (gdy już będzie wiadomo, ile dokładnie) Praktyka Weterynaryjna Małych Zwierząt Leonard Gugała Bank Zachodni WBK o/Szczecin 98 1090 2806 0000 0001 0083 7681 (w tytule "kastracja Bastera - Sandra Koćmiel") Nie umówiłam mu jeszcze zabiegu, bo aktualnie jest w trakcie przeprowadzki. Miał wyjechać już dzisiaj. Niestety nie ma pieniędzy, żeby spłacić pana Grzegorza. Na chwilę obecną, a konkretnie do dnia jutrzejszego, dług będzie wynosić równo [B][SIZE="4"]600 zł[/SIZE][/B]
-
Dorothy zalało. Pada nieustannie. Koszmar i bezsilność. Biesko-Biała.
Greven replied to Cajus JB's topic in Już w nowym domu
Na tych zalanych terenach woda zniszczyła pola uprawne, nie będzie też pierwszego pokosu siana na czas. Boję się, że ceny bardzo wzrosną :( -
Dorothy zalało. Pada nieustannie. Koszmar i bezsilność. Biesko-Biała.
Greven replied to Cajus JB's topic in Już w nowym domu
[quote name='Dorothy']te co na lancuchach to jedno.... a mysmy z krzakow przy Sole (rzeka plynie przez Zywiec Oswiecim i dalej) wyciagali padle zwierzeta ktore przyniosla woda... na niewielkim kawalku brzegu tylko...... ale to daremne, dalismy zgloszenie do strazy zeby to robili jak skoncza pomagac ludziom,albo jakos przy okazji, dziesiatki martwych psow i kotow gnije w krzakach wzdluz rzeki przez dziesiatki kilometrow straszny widok pomijam zapach, z dnia na dzien gorszy...[/QUOTE] Bosz... :shake: -
Psy z hoteliku u Alinys - wspólna pomoc poszkodowanym
Greven replied to kkanarekk's topic in Już w nowym domu
[quote name='Agucha']Alinka, pożal się Boże, takie cuda na kiju wypisywała, takie fochy strzelała jak ktoś zadał "dogłębne" pytanie na temat warunków, opieki w tej jej mordowni"...o zdjęciach nie wspomnę... bo "ona przecież taka porządna i kochająca psy osoba"... [/QUOTE] [quote name='dusje'] Greven, byla jedyna osoba ktora wyraznie napisala, ze nigdy zaden "jej" pies nie pojedzie do tego hotelu i uzasadnila swoje obawy. Mozna przeczytac na watku AlinyS.[/QUOTE] Dziękuję za tymczasy które mam dla psów, dziękuję, dziękuję, dziękuję. Śpię spokojnie. Czego i Wam życzę ;) Jestem za sprawdzaniem "hotelików", bardzo dokładnym sprawdzaniem. Znajoma planuje otwarcie hotelu dla psów i promowanie się na dogomani, ale nie wyobrażam sobie tego inaczej, niż: wstęp wolny dla "kontrolerów", zdjęcia i opisy. Bo tanio nie będzie, ale warunki super. Za to trzeba płacić, ale jednocześnie można /trzeba/ wymagać! Sama do niej wstawię psy i Wam polecę. -
Marta, oferta brzmi bajecznie, ale... - Baster wychodzi z większości ogrodzeń (skacze, wspina się, podkopuje, przeciska) - Baster w żaden sposób nie trzyma się domu - Baster zabija koty Z Twojego postu wnioskuję, że miałby być luzem na ogrodzonym dużym terenie. Prawdopodobnie wyjdzie. Od razu, albo po jakimś czasie. A jeśli chodzi o koty... no cóż, to nie jest pies, który gania sobie koty dla zabawy. Jego reakcje wskazują na to, że on na koty poluje. Narazić koty gospodarcze kosztem domu dla Bastera? Nie wiem, przerasta mnie taka decyzja. P.S. W razie czego myślę, że transport się znajdzie. Tylko pana Grzegorza trzeba spłacić.
-
Dorothy zalało. Pada nieustannie. Koszmar i bezsilność. Biesko-Biała.
Greven replied to Cajus JB's topic in Już w nowym domu
Najpierw przeczytałam o Izie Biafrze, teraz o Tobie Dorotko. Masakra! Fala doszła do zachodniopomorskiego, zalało Piaski, ludzie z Krajnika ewakuowani, ale na szczęście nasze gospodarstwo bezpieczne, tylko przeraża mnie ten lejący non stop deszcz, tyle psów i kotów się potopi, od soboty jeździmy po wiochach, ale co to da... pies do końca ma pilnować swojego łańcucha :(