Jump to content
Dogomania

Greven

Members
  • Posts

    7282
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Greven

  1. Pani Marta od godziny jest już w drodze do Szczecina. Jedzie po Suńkę PKSem, a powrót zaplanowała PKP. Na dodatek obiecała wziąć transporter z kocicami, na które czeka dom pod Łodzią. A nasza dogomaniacka donacja zadeklarowała odebrać koty z Centralnego i w poniedziałek zawieźć do DS. To teraz pozostaje tylko trzymać kciuki, żeby wszystko się dograło ;)
  2. [quote name='mshume']A może się przeziębiła? stąd takie zachowanie...[/QUOTE] Przeziębiona była już drugiego dnia u mnie. Teraz jest w miarę podleczona, już nie kaszle.
  3. [quote name='Ewanka']coś czuję, że powinna zostać w 'swoim' gospodarstwie , aż dojdzie do siebie, czyli baaardzo długo.[/QUOTE] Gdyby tylko były warunki... Myślę, że czym szybciej ode mnie wyjedzie, tym lepiej. I tak już za bardzo się przyzwyczaiła. Wierzę, że jest dość silna psychicznie, żeby odnaleźć się w domu tymczasowym, do którego ma jechać w sobotę. Trzeba od początku okazać jej wyrozumiałość i cierpliwość, ale nie rozczulać się nadmiernie, bo ona musi znaleźć w opiekunie stabilne oparcie, żeby poradzić sobie z własnym chaosem. Potrzebuje swojego bezpiecznego, zacisznego miejsca i swojego człowieka, który weźmie na ręce, poprzytula, da pospać sobie na kolanach, ale jak będzie trzeba, to przypnie smycz i zmusi do spaceru. U mnie pierwsze spacery wyglądały tak, że pies miotał się na smyczy, plątał dookoła mnie i wpadał mi na nogi, próbował w panice wspinać się na buty, przerażony odskakiwał, a potem leciał z powrotem i cała "zabawa" od nowa. W końcu, zamiast ostrożnie stawiać stopy, żeby jej nie nadepnąć i przekładać smycz z ręki do ręki, ustawiłam ją po jednej stronie na wyciągniętej ręce, żeby mi nie wchodziła pod nogi i ruszyłam naprzód, nie zwracając na nią uwagi. Po kwadransie była już znacznie spokojniejsza, w końcu zaczęła wąchać trawę i krzaczki, interesować się otoczeniem. Od tej pory na spacerach nie było już problemu... aż do wczoraj. Nowe miejsce i kompletnie się rozsypała. Poprzednio okres adaptacyjny trwał ok 3 dni. Zobaczymy, jak będzie teraz.
  4. Wczoraj wieczorem byłam w Szczecinie i niestety spacer na obcym terenie (gospodarstwo zaczęła już traktować, jako "swoje" i bezpieczne miejsce) bardzo Suńką wstrząsnął, mimo że było już ciemno, spokojnie, cicha osiedlowa uliczka. Nie załatwiła się w ogóle. Nie zjadła kolacji, nie tknęła wody. Dzisiaj rano w ogóle odmówiła wyjścia ze swojej klatki, merda na mój widok ogonkiem (nerwowo) i zwija się w ciasny precelek, wkopuje pod koce, odwraca się ode mnie. Jak chciałam ją wyjąć z klatki, to zaczęła się tak telepać, że zrezygnowałam. Nadal nie je i nie pije.
  5. Dziękuję za namiary. Tylko teraz pani zainteresowana Nerem coś umilkła. A szła, jak burza... No nic, czekam cierpliwie na maila od niej z adresem.
  6. [quote name='Ania&Rudy']mała będzie ciachnięta?[/QUOTE] Poprzedni właściciel dopiero co odstawił od niej 5-6 tyg. szczeniaka, wyrzucając oboje z rozpędzonego auta, więc myślę, że sterylka najwcześniej za miesiąc. Zdecyduje weterynarz. Dzisiaj mała gadzinka nawarczała na moją Mamę, a potem próbowała ją ugryźć. W sytuacjach stresowych wyciągnięta ręka ZAWSZE jest ZŁA. Zawsze. Na wszelki wypadek.
  7. Będę wdzięczna za namiary - czym więcej propozycji, tym więcej szans, że ktoś podjedzie na spotkanie z zainteresowanymi adopcją.
  8. W Polsce jest tyle TTB, a szczególnie "w typie TTB", że potykać się o to można na ulicach (nie mówiąc już, że w schroniskach) i przypomina to niestety rzeczywistość amerykańską. Niedawno mój zagraniczny gość nie mógł się nadziwić, że po ulicach Szczecina chodzi tyle amstaffów, pitbulli i asto-pito-podobnych... Pytał, czy Szczecin to jakiś ewenement w skali Polski, bo on w swoim kraju nigdy nie widział tylu TTB na raz. I to nie był żart. Jeśli gdzieś psów konkretnej rasy (bądź w typie rasy, bądź bez rasy w ogóle) jest szczególnie dużo, to pogryzień przez te psy będzie statystycznie więcej, niż przez inne rasy/typy. To logiczne i chyba niemożliwe do uniknięcia. P.S. W dotychczasowych kontaktach z psami, gdzie znacznie przeważają TTB, zostałam ugryziona przez: spaniela, huskiego i mix ratlerka z jamnikiem. A boję się owczarków i wsiowych burków wielorasowych.
  9. [IMG]http://i600.photobucket.com/albums/tt85/corkalapa/Obraz013-7.jpg[/IMG] [IMG]http://i600.photobucket.com/albums/tt85/corkalapa/Obraz014-3.jpg[/IMG] [IMG]http://i600.photobucket.com/albums/tt85/corkalapa/Obraz028-7.jpg[/IMG]
  10. Suńka i Łapa - Suńka nie pokochała Łapy [IMG]http://i600.photobucket.com/albums/tt85/corkalapa/Obraz011-8.jpg[/IMG] [IMG]http://i600.photobucket.com/albums/tt85/corkalapa/Obraz012-3.jpg[/IMG]
  11. [IMG]http://i600.photobucket.com/albums/tt85/corkalapa/Obraz004-4.jpg[/IMG] [IMG]http://i600.photobucket.com/albums/tt85/corkalapa/Obraz007-9.jpg[/IMG]
  12. "No masz ci los... Poszła gdzieś... Ale nie! Już wraca! Halo, tu jestem!" [IMG]http://i600.photobucket.com/albums/tt85/corkalapa/Obraz024-6.jpg[/IMG]
  13. Jeśli wszystko pójdzie dobrze, to Suńka pojedzie do Warszawy w sobotę (pociągiem) do DT z szansą na DS. "Hej, nie zostawiaj mnie tu samej, no co ty?!" [IMG]http://i600.photobucket.com/albums/tt85/corkalapa/Obraz002-5.jpg[/IMG] [IMG]http://i600.photobucket.com/albums/tt85/corkalapa/Obraz016-9.jpg[/IMG] [IMG]http://i600.photobucket.com/albums/tt85/corkalapa/Obraz017-6.jpg[/IMG]
  14. Czy znacie kogoś ze Świnoujścia, kto mógłby sprawdzić dom?
  15. No i się ruszyło - dzięki allegro Myszy :)
  16. Dzięki dziewczyny, że zaglądacie.
  17. Dziękuję, że zaglądacie. Dziękuję za Allegro, NK i link do wątku minipiesków. Suńka ma na razie na imię Suńka. Niestety rozchrowała się na dobre, kaszle bardzo mocno :( Z dobrych wieści - dzisiaj już dwa razy zrobiła siku i w końcu kupę. Czy ktoś nie zechciałby dać maleństwu tymczasu? Jej potrzeba ciepła i spokoju. Tego pierwszego u mnie nie ma. A może ktoś wspomoże leczenie Suńki? Bardzo proszę o wszelkie wsparcie, bo sytuacja - głównie finansowa - jest bardzo ciężka. Dług u weterynarza przekroczył 1.5 tys., w dramatycznym tempie kończy się karma dla psów i kotów, o koniach już nawet nie wspominając :( Fundacja Pro Equo ING BANK ŚLĄSKI 13 1050 1559 1000 0090 7243 3395 dla wpłat z zagranicy: PL 13 1050 1559 1000 0090 7243 3395 SWIFT (BIC) INGBPLPW
  18. Aktualnie jego opiekunem jest mój znajomy. Kastracja była i jest w planach, ale na razie nie jest możliwa ze względu na warunki utrzymania. Baster absolutnie nie nadaje się do domu ze zwierzętami. Z psami-samcami też nie. Można by próbować z suką, ale dużą i silną. I albo bardzo uległą, aby od razu poczuł się spełniony, albo bardzo pewną siebie, aby dała radę Bastera zdominować. Małe suczki, a szczególnie małe i puchate odpadają. Czy się rzuca? Tak, rzuca się. Na smyczy, pod kontrolą osoby przed którą czuje respekt, nie rzuca się na suki i szczeniaki, a ostatnio był się w stanie opanować także w konfrontacji z rocznym samcem, ale wg mnie był już na granicy wybuchu. Natomiast bez smyczy, bez kontroli, atakuje jak popadnie - wystarczy, że pies nie okaże natychmiast absolutnej uległości, a i to nie zawsze wystarczy. Na dogo zaglądam sporadycznie, więc jeśli ktoś chce być z Basterem na bierzaco, to zapraszam na [url]www.proequo.pl/forum[/url] lub [email]proequo@gmail.com[/email]
  19. Suńka trochę się oswoiła, ale i tak trudno z nią normalnie pospacerować. Boi się wszystkiego i wszystkich. Dziś pierwszy raz od dwóch dni wysikała się (chyba, że zrobiła to wcześniej na kocyku, wsiąkło i nie zauważyłam, ale nie wydaje mi się). Kupy jeszcze nie było. Niestety zaczęła kaszleć, chyba jest przeziębiona. Tak jeździ w aucie: [img]http://i600.photobucket.com/albums/tt85/corkalapa/1111.jpg[/img]
  20. Trzy dni temu, na oczach naszego znajomego, z jadącego samochodu wyrzucono na ruchliwej trasie dwa maleńkie, czarne psy. Z rowu wyciągnął sztywnego z przerażenia szczeniaka, a drugi pies, trochę większy, w panice umknął do lasu. Ze szczeniakiem w aucie pojechał go szukać. Okazało się, że to matka malucha. Dobiegła przez las i tory do najbliższej wioski. Przez kilka godzin krążyła wokół jednego z gospodarstw, aż w końcu weszła przez dziurę w siatce na podwórko i rzuciła się do misek z jedzeniem mieszkającego tam psa. Nocowała w krzakach. Temperatura spadła poniżej zera. Obawialiśmy się, że nie dotrwa do rana, ale wyszła z zarośli i znów poszła do misek. Po południu udało się ją złapać. W tym czasie jej maluch znalazł tymczas, który ma szansę zmienić się w dom stały. Na imię dostał Dropsik. Był odwodniony, zapchlony, z ogromnym brzuchem i bardzo wylękniony, ale obecnie czuje się już dobrze i zaczyna dokazywać, jak na szczeniaka przystało. Oto on: [img]http://i600.photobucket.com/albums/tt85/corkalapa/Obraz042-4.jpg[/img] Wracając do jego mamy. Waży ok 2 kilogramy, wygląda jak miniatura jamnika z nietoperzowymi uszami. Jest cała czarna. Na wyciągniętą rękę i dotyk reaguje paniką. Ze strachu próbowała mnie ugryźć. Kuli się, przypłaszcza, wytrzeszcza oczy ze strachem, wodząc wzrokiem za dłonią - uderzy, czy nie uderzy? Uspokoja się dopiero wzięta na ręce i przytulona. Całą drogę do domu jechała... pomiędzy moją głową, a siedzeniem, wtulona w kark. Nieprawdopodobne, że jednocześnie tak się boi i tak bardzo lgnie do człowieka. Na początku na smyczy wpadała w histerię, dzisiaj zachowywała się już dużo spokojniej. Chodziłam z nią po podwórku, ale cały czas albo wspinała mi się na nogę, żeby wziąć ją na ręce, albo coś ją przestraszało, kuliła się i padała na ziemię, zamierała, zaczynała gdzieś na oślep biec... Tak nasza suńka wygląda: [img]http://i600.photobucket.com/albums/tt85/corkalapa/Obraz061-5.jpg[/img] Ludzi bardzo się boi, na psy warczy ze strachu, na koty też na początku warczała, ale jak nie zbliżają się zbyt gwałtownie i nie próbują naruszać jej przestrzeni, to ignoruje je, a nawet zaczyna wykazywać zainteresowanie. Obecnie przebywa pod opieką Fundacji Pro Equo. Ze względu na warunki lokalowe i obecność dużych, mało przyjaznych suk, szukamy dla suńki DT, a najlepiej DS. Na pewno musi to być dom spokojny, bez małych dzieci, bez tłumów odwiedzających, u ludzi bardzo spokojnych i bardzo cierpliwych - najlepiej doświadczonych z tego typu "przypadkami kontakt w sprawie suczki [email]proequo@gmail.com[/email] lub 798 442 668
  21. Dzięki za założenie wątku. Mam jakiś problem z logowaniem. Na dogo raczej nie zaglądam, więc o kontakt w sprawie Nera proszę na [email]proequo@gmail.com[/email] lub 798 442 668.
  22. W Moryniu Weron był w lekkiej niedowadze, ale uważam, że wpływ na to miała dieta, a nie ilość ruchu, bo tego ruchu też nie było - jak już napisała Bacha - specjalnie dużo; chodzi mi o ruch wymuszony, bo łażenie i polegiwanie na podwórku raczej do chudnięcia się nie przyczynia ;) Ja jestem bardzo konsekwentna, jeśli chodzi o karmienie psów - ma być chudy, to będzie chudy. Ponadto zimą, czy wiosną w Moryniu z całą pewnością jest znacznie zimniej, niż u Ciebie Kasiu w mieszkaniu, a więc Weron automatycznie zmiejszył wydatki energetyczne i to z dnia na dzień. Buziaki dla Dziada ;)
×
×
  • Create New...