Jump to content
Dogomania

Greven

Members
  • Posts

    7282
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Greven

  1. [quote name='werisia']To tak, jakby tobie ktoś dawał szpinak.[/QUOTE] Jak by mi ktoś dał szpinak, to bym się bardzo ucieszyła ;) Wracając do tematu. Są psy, które potrafią sobie rozsądnie reglamentować jedzenie i miska może być cały czas pełna. Pies poczuje głód i zje tyle, aby go zaspokoić, a nie wciągnie wszystko i będzie czekał na więcej i więcej. Miałam taką sytuację z moją pitbullką i bullterierem. Zjadły, ile potrzebowały, ja tylko dosypywałam, gdy widać było dno - żadne z nich nie było w najmniejszym stopniu otyłe, czy rozkapryszone. Dotyczyło to tylko suchej karmy, bo mokrą, albo gotowane żarcie jadłyby, aż by się rozpękły. Niestety większość psów przejada się i muszą dostać wydzielony posiłek. W przypadku pieska, który jada z widelca, widać wyraźnie, że chłopak jaja sobie robi ;) tzn. wcale nie jest głodny, ale znalazł sposób, by nauczyć Ciebie i mamę fajnej sztuczki. Dzięki temu jest w centrum zainteresowania. Może być też tak, że Cezar wcale mu nie smakuje, ale wasze wysiłki, by zjadł, gratyfikują mu nieprzyjemność samego jedzenia. Ja bym sobie dała spokój z Cezarem. Suchy RC powinien zrealizować zapotrzebowanie psa na wartościowy posiłek, poprzestańcie na tym. Można kilka razy w tygodniu podać surowe jajko, warzywa/owoce (o ile raczy je jadać ;) ), mięso, biały ser. To na pewno zdrowsze, niż przetworzone żarcie z puszki i sądzę, że będzie mu smakować. Jeśli nie jest zbyt chudy żywiąc się jak dotąd RC, ma kondycję, a jego wyniki krwi są w normie - nie ma powodów do obaw, że się zagłodzi.
  2. Wszystkiego najlepszego dla (Rudo)Czarnej!
  3. Wszystkim psom na łóżku tak dobrze z oczu patrzy... tylko ten PEKINCZYK ma zło w spojrzeniu :D
  4. Dziękujemy jamniczym bojówkom za przybycie! Pieski są pod Warszawą, a dokładnie gdzie to ja nie wiem. Urwis wejdzie wieczorem, to pewnie napisze.
  5. karjo, wg mnie jest to tylko odwracanie uwagi psa, działa na krótką metę i nie daje długofalowych efektów. Jeden z psów mojej Mamy histerycznie reaguje w Sylwestra, próbowalyśmy wielu metod, żeby ją odczulić, dostawała środki na uspokojenie... z roku na rok było coraz gorzej. Teraz po prostu zamyka się ją w łazience bez okna, lub w schowku na płaszcze (też bez okna), zapala światło i włącza radio. Na kilka dni przed Sylwestrem, gdy padają pierwsze pojedyńcze strzały, suka sama biegnie do łazienki, lub do schowka. Nauczyła się, że to miejsce daje jej bezpieczeństwo. Niestety, radio czy światło tylko "zagłusza" lęk, nie ucząc psa, jak sobie z nim radzić. Uważam, że lęk psa przed ciemnością jest nienaturalny i trzeba nad nim pracować, pokazywać że w mroku i ciszy może łatwiej odpocząć, nie bombardować bodźcami. Wiem wiem, "nienaturalny" w odniesieniu do psa w XXI wieku brzmi śmiesznie - nienaturalne dla psa jest też przecież prowadzanie na smyczy, strzyżenie, ubieranie kubraków, przycinanie pazurów i wszelkie ludzkie wymysły, fanaberie, udogodnienia ;) Dla człowieka ciemność oznacza porę spoczynku, konieczność szukania bezpiecznego miejsca, żeby ciało i umysł mogły odpocząć, natomiast dla większości gatunków zwierząt noc to pora żerowania. Gdyby wilk, albo lis bał się ciemności, to na pewno nie dożyłby wieku, w którym może swoje geny przekazać dalej ;) To w nas, ludziach, jest instynktowny, atawistyczny lęk przed ciemnością, nie w drapieżnikach, do jakich zaliczas się pies.
  6. [quote name='Awit']Boże taką biedaczynę zabrać z domu, oszukać, że spacer i wyjazd, wieźć, zatrzymać auto, wystawić psa i odjechać... Biedne psie serduszko, na stare lata wyrzucone z domu[/QUOTE] To tak, jakby wywieźć niewidomego, głuchoniemego człowieka w obce miejsce i niech sobie radzi. Niech unika pędzących samochodów, niech znajduje (jak?!) pożywienie i wodę, schronienie... Wg mnie okrucieństwo do kwadratu. [quote name='emilia2280']Greven, Ty masz u siebie widzé coraz nowe zwierze wyrwane smierci. Jestes opp czy jak Ty to ciágniesz?[/QUOTE] Nie jestem OPP i nawet zawieszam działalność fundacji. Jak to ciągnęłam do tej pory? Dzięki Wam. Dzięki ludziom (przez duże L), sponsorom, "innym", przyjaciołom, wolontariuszom.
  7. Po szkoleniu u kogo? Jeśli pamiętasz nazwisko, to może dotrzemy tym tropem do właścicieli??
  8. Może ktoś z TOZu wyprowadzi ją chociaż na spacer? Pracownicy schroniska tego nie zrobią, wolontariat już chyba nie istnieje, a TOZ ma jakieś tam układy ze schroniskiem i wiem, że pozwalano im wyprowadzać psy. Podczas spaceru będzie można sprawdzić stosunek do psów i kotów chodzących po terenie schroniska, do ludzi, znajomość komend itd.
  9. [quote name='gusia0106'] Na szczęście jestem wege więc czuję się uwolniona od podejrzeń [/QUOTE] Taaa, jasne. My wegetarianie jesteśmy sprytni, jak nam się zachce... no powiedzmy PASZTETU [IMG]http://www.dogomania.pl/threads/172458-PA-A-roku-trzymali-go-w-piwnicy-MA-ody-chory-ONek-i-ja-potrzebuje-pomocy/images/smilies/evil_lol.gif[/IMG] Albo KIEŁBASY. Zawsze można na psa zwalić :D Dziś w mięsnym poprosiłam o jakąś słabo przyprawioną kiełbasę, a sprzedawczyni domyślnie "o, będzie pani dawać pieskom tabletki", hi hi.
  10. Smutno mi, gdy myślę, że ona tam jest - marznie, boi się, nie rozumie... Zastanawiam się intensywnie nad jakimś tymczasem w Szczecinie, ale nic mi nie przychodzi do głowy. Pewnie i tak suńka pojedzie do Canaveral, więc niech chociaż ten tydzień spędzi w cieple, obok człowieka. TTB muszą mieć ciepło i człowieka, to taka rasa :( Czy w schronisku mówili jak ona się zachowuje, jaki ma stosunek do otoczenia?
  11. [quote name='nat.']Od razu zaznaczę, że rozwiązanie typu kojec czy klatka nie wchodzą w grę, bo naszym głównym celem jest nie to, żeby nie zastawać za każdym razem łóżka w moczu i odchodach, ale to, żeby piesek się tak nie denerwował.[/QUOTE] Dlaczego z góry zakładasz, że klatka to dla psa stres? Klatka może okazać się bardzo pomocna w opanowywaniu psich lęków i negatywnych zachowań. Żaden z moich psów nie przeżywa traumy, gdy jest zamknięty, ani nie protestuje przed wchodzeniem do klatki. Pies odpowiednio przygotowany, sam będzie szedł do klatki, żeby odpocząć, bo tam będzie czuł się bezpiecznie i komfortowo. Klatkę nerwowego psa warto ustawić nie tylko gdzieś w kącie, przy ścianie, ale dodatkowo od góry okryć np. kocem, żeby stworzyć namiastkę nory, gniazda. [quote name='nat.']Dodam jeszcze, że zostawiamy zwierzętom włączone radio, a kiedy mamy wrócić po zmierzchu - również zapalone światło.[/QUOTE] Pod nieobecność opiekuna, pies powinien się wyciszyć i iść spać, ewentualnie relaksować jakąś zabawą typu obgryzanie kości. Nie rozumiem, po co to światło - Twoje zwierzęta boją się ciemności? ;)
  12. Proponuję zaobserwować, co robi suka, gdy jej młode są zbyt niedelikatne w podgryzaniu. Po takiej obserwacji w łeb biorą teorie, że najlepiej szczeniaka wychowywać "ciu ciu", smaczki, wyłącznie wzmocnienia pozytywne, podstawianie zabawek i wchodzenie szczeniakowi w... Pewnie, można się w to bawić i w przypadku niektórych psów takie szkolenie odniesie zamierzony efekt, ale ja wolę szkolenie pozytywne. Pozytwne, czyli takie, które sprawi, że pies wyrośnie na NORMALNEGO, bezpiecznego dla otoczenia, znającego swoje miejsce i obowiązki. Nagrody? Jak najbardziej. Kary? Także. Tylko trzeba zachować zdrową równowagę, konsekwencję i podporządkować sobie zwierzę w "białych rękawiczkach", czyli dyskretnie, mądrze, bez niepotrzebnego stresu i bólu.
  13. Bieg ze szmatą na orientację - dobre, dobre. Dodałabym jeszcze bieg ze szmatą na czas ;)
  14. [quote name='Zyleta1986']Widze ze nikt nie potrafi mi pomuc[/QUOTE] Pom[B]ó[/B]c, to możesz tylko Ty sama - szkoląc psa. Napisz, jak był prowadzony do tej pory, jak Ty i inni domownicy reagowaliście na jego jazgot, czy był konsekwentnie karcony i nagradzany, czy w ogóle był karcony i nagradzany? Opisz ze szczegółami wasze zachowanie w momencie, gdy pies zaczynał jazgotać, a wy próbowaliście temu zapobiec - wtedy łatwiej będzie Ci cokolwiek doradzić. Nie spodziewaj się jednak gotowej recepty. O ile domofon macie od niespełna pół roku, to chyba do waszych drzwi pukano już wcześniej... W okresie, gdy pies był szczeniakiem i najpiękniej chłonął wiedzę, dawał się kształtować, jak plastelina, bo nie posiadał jeszcze utrwalonych nawyków. Aha, i przeczytaj artykuł z linka.
  15. [quote name='gusia0106']A wychudzony czy taki w miarę?[/QUOTE] Na pierwszy rzut oka nie jest wychudzony, bo futro działa maskująco, ale wystarczy go pomacać, żeby wyczuć wszystkie kości. To, że ma aprtyt, może oznaczać, że albo błąkał się jakiś czas i schudł, albo właściciel nie dbał o karmienie go, albo piesek - co z racji jego wieku nie będzie niestety niczym dziwnym - cierpi na jakieś zaburzenia, jest chory. W czwartek jadę z Weronem na operację, więc postaram się umówić przy okazji piesia do okulisty i na ogólne przebadanie.
  16. [quote name='Ewa Marta']Jeśłi niewidomy i niedosłyszy, to może komuś się po prostu zgubił? Ja bym rozwiesiła ogłoszenia w miejscu, gdzie go znalazłaś...[/QUOTE] Znalazłam go z dala od dużego miasta, a nawet miasteczka, jakieś 2 km od trasy przelotowej, przy leśnej asfaltówce łączącej dwie wioski. Poza tymi wioskami tam nie ma nic, tylko lasy. Z jednej z tych wiosek pies nie pochodzi na 100%. W drugiej znajomy miał rozpytać i zadzwonić, jeśli czegoś się dowie, ale szczerze wątpię. Pies leżał przy samej asfaltówce, miejscowi nią przejeżdżają, ktoś by zawiadomił właściciela. Wg mnie został po prostu wyrzucony z samochodu na głównej drodze i szedł tak długo, jak miał siłę, a potem po prostu się położył. Po weekendzie w obu miejscowościach powieszę plakat, ale naprawdę zagubienie się psa uważam za ostatnią przyczynę jego pobytu tam, gdzie go znaleźliśmy.
  17. [quote name='gusia0106'] Greven jak myślisz - młody? starszy? Zmysły stracił ze starości czy jakiś uraz?[/QUOTE] Starszy, zdecydowanie starszy. Nie zachowuje się, jakby kalectwo dopadło go niespodziewanie. Porusza się powoli i ostrożnie, małymi kroczkami. Najchętniej nie porusza się wcale. Przed chwilą chciałam wyprowadzić go z kojca do zdjęć, ale zaparł się i nie chciał nawet wstać. Nie chciałam go stresować, więc są tylko zdjęcia kojcowe, ale całkiem ładne - właśnie załączam z mozołem, żeby wysłać do myszy, tylko żeby dowieźli internet wiadrami, bo inaczej nic z tego nie będzie. Na ostatnich z tych zdjęć będzie widać, że w ogóle nie śledzi wzrokiem mojego palca, niezależnie czy trzymam go bliżej, czy dalej; ruszam szybciej, czy wolniej. Dopiero, gdy wsadziłam mu niemal palucha w oko, zareagował, więc może widzi jakieś cienie z bardzo bliska, albo po prostu dotknęłam włosków czuciowych nad okiem i dlatego lekko obrócił łepek. Raz wydaje mi się, że nie słyszy wcale, za chwilę, że chyba jednak coś tam do niego dociera. Głównie śpi, ale momentami ożywia się, siada i zaczyna "rozglądać", jakby chciał przebić barierę ciszy i ciemności. Jedzenia nie znajdzie, jeśli nie podsunę mu pod sam pysk, ale apetyt ma bardzo dobry. Rano jadł gotowane, teraz puszkę, wieczorem jeszcze raz dostanie puszkę. Kość to jego największe trofeum. Trochę ją ogryza, ale głównie pilnuje, aby leżała gdzieś blisko. Szturcha nosem, sprawdzjąc, czy nie zniknęła, a potem znów idzie spać. Nie sprawdziłam, czy to pies, czy suka, ale mam wrażenie, że pies.
  18. Myszy już wysłałam, do Andrzeja wysyłam teraz. Piesek dzisiaj zachowuje się bardziej żywotnie, jest w kojcu Werona. Suchego jedzenia nie umie jeść, mimo że jest głodny, to jakoś mu nie wchodzi. Pewnie do przytępionych zmysłów należy także jego węch, bo jak dostał pachnący ryż z podrobami, to wessał całą miskę jednym ciągiem. Był też bardzo zainteresowany kością z mięsem. Od rana było zamieszanie (niedoszły wyjazd z Weronem na operację, kolka u jednego z koni), więc nie miałam mu nawet jak zrobić lepszych zdjęć (uprzedzam, że wczorajsze są fatalne), a teraz jak na złość pada deszcz. Po piętnastej wpadną znajomi, to chociaż będzie miał go potrzymać do sesji.
  19. Kaśka, jesteś w kontakcie ze schroniskiem, nikt jej jeszcze nie odebrał? Nie znalazł się właściciel? Tymczas to byłaby wspaniała sprawa, w końcu to tylko tydzień... Ja nie mogę pomóc, bo mam dwie suki i praktycznie żadnej mozliwości izolowania od nich innej dorosłej suki o niewiadomym charaktrze i zachowaniu. No i jeszcze koty, które są wszędzie...
  20. Najciekawsze jest to, że on wyczuł, że coś się święci. Rano, gdy tylko otworzyłam oko, pitbulle stratowały mnie z radości. Weron zawsze wtedy zrywa się z posłania i zaczyna obstukiwać wszystko tym swoim wielkim ogoniskiem. A dzisiaj... nic, leży i zerka na boki, że niby go tu wcale nie ma. Na dwór wyszedł dopiero po namowie. A co najlepsze, jak tylko otworzyłam samochód, to... zwiał do domu. Tak to pcha się pierwszy na pakę, muszę zamykać auto, bo chętnie cały czas by tam przesiadywał. Wołałam, ale w ogóle nie chciał przyjść do samochodu, przycupnął w domu i nerwowo merdał ogonem. Musiałam zaprowadzić go do auta za obrożę. To było zachowanie tak odmienne od tego, które Weron prezentuje na codzień, że nie umiem tego wytłumaczyć inaczej, niż tym, że CZUŁ, że coś będzie się działo. Dodam, że nie można tego zrzucić na karb np. jego złego samopoczucia, bo jak już opanowałam sytuację z koniem, to wypuściłam psy z samochodu, Weron wyszedł z ociąganiem, a potem prawie od razu chciał wracać. Jak mu zamknęłam auto, to latał wesoło po podwórku, w końcu znalazł kość i się nią zajął.
  21. Nie pojechaliśmy. Psy były zapakowane, samochód odpalony, a ja jeszcze po coś wróciłam się do domu. Z tego wszystkiego nie pamiętam po co. Wtedy zobaczyłam, że jeden z koni ma kolkę. Gdybym się nie wróciła, mogło dojść do tragedii. Najbliższy wolny termin to czwartek, też w południe. Weron już umówiony.
  22. Czasem człowiek pójdzie do burdelu, innym razem do kościoła... ale jak ma pecha, to zawsze coś znajdzie... i weźmie ;) Komu mogę wysłać zdjęcia pieska (na razie tylko dwa kiepskie), kto zrobi mu banner, kto porozsyła wątek na PW? Proszę... o ile TAKI pies w ogóle ma szansę na nowe życie, na dom...
  23. Tak, to już dzisiaj. Idę spać, bo rano obrządek, a do kliniki mamy 2 godz. jazdy samochodem. Weron kima na swoim posłaniu dla yorków i myślę, że gdyby mógł, to by Wam wszystkim rozdał po całusie. Z miłości, albo na pamiątkę.
  24. Tu jest wątek ślepego pieska... [URL]http://www.dogomania.pl/threads/174532-A-lepy-znaleziony-w-lesie[/URL] [quote name='urwisek'] Zawiesić to sobie możesz ... nie będę się wyrażał. Mebelki i kompa przykryć folijką i co dalej? Na psich miskach markerem napisać "działalność zawieszona"? Dostałaś już mnóstwo "dobrych rad" jak to MA działać. Że tak samo jak każda inna firma itd. Czyli pewnie i zawiesić można jak każdą firmę - nie pamiętam tylko rad odnośnie co wtedy ma być w psich miskach (kocich końskich) - ale może ja już taka gapa, że nie uważnie czytałem[/QUOTE] Gapa, że tylko nastukać. Zawieszenie działalności fundacji nie jest to rozwiązanie fundacji. Zwierzęta, które są - będą. Tylko nowych nie przyjmuję, bo i nie mam za co.
×
×
  • Create New...