Jump to content
Dogomania

Tigraa

Members
  • Posts

    5888
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Tigraa

  1. Bary przeniósł się na teren działek, gdzie mieszkał z Kaśką. Nie spi w budce tylko pod schodami gdzie Kaśka wymościła sianem i słomą legowisko dla bezdomnych psiaków. Jest wyraźnie zrezygnowany, bardzo smutny. Nie chciał w ogole jeść choć kupiłam mu mięsko w puszce. On wyraźnie tęskni. Naprawdę sytuacja jest patowa, nie mam pomysłu co robić. Paulina spytaj kolegi-policjanta ile moga ja trzymac jeśli ja np. aresztowali? 3 miesiące? Dłużej? My tu o psa zadbamy na dworcu, jeśc mu damy, spac tez ma gdzie, ale najgorsza jest tęsknota...
  2. Pies czeka nadal na zimnie... Kaśka przepadła, nikt nie wie gdzie jest, a już mija miesiąc... Co zrobić z Barym? Jak znaleźć mu nowy dom? I gdzie go zabrać? Schronisko odpada, on lepiej ma tutaj niż by mial w schronie...
  3. Agresywny nie jest, tylko po prostu unika ludzi. Budkę możnaby postawić, albo przenieść tą z działek-tam ma dość porządną, tylko trzebaby mieć zgodę tych z parkingu a obawiam się, że takowej nie dostaniemy... Ja pracuję na Wschodnim, ale niestety wyjść nie mogę, żeby pomóc łapać, chyba, że na chwilę i raczej po 16-tej.
  4. Bary nadal koczuje na mrozie i śniegu. Śpi przysypany śniegiem na parkingu. On wciąż czeka na swoją panią. A po Kaśce słuch zaginął, nikt nie wie gdzie jest. Nie ma jej mniej więcej od połowy grudnia... Wszyscy go dokarmiamy więc nie chodzi głodny. O dziwo, stosunek ludzi pracujących na Wschodnim do psiaka jest przyjazny. Widziałam wczoraj, ktoś zrobił mu prowizoryczny "kojec" z kartonów, żeby mu tak nie wiało. W tym ogrodzeniu ma karton do spania, na nim kołdrę, poduszki... tyle, że to jest na dworze, sypie na niego śnieg, leje deszcz... codziennie też dostaje gotowane jedzenie. On jest bardzo nieufny, nikomu nie daje podejść do siebie. Jak Straż Miejska była go złapać, to potem zniknął na pół dnia. Nie ufa ludziom (i ma rację). Dzięki temu, że nie ufa, jeszcze mu nikt krzywdy nie zrobił. Ufne psiaki nie mają wielkich szans przeżycia na wolności.
  5. Do Psiego Anioła dzwoniłam jeszcze przed świętami ale powiedzieli, że nie mają ani pół wolnego kąta i mam dzwonic do Straży więc zadzwoniłam. finał znacie. Jesli ktoś miałby możliwość zabrania go, to psiak koczuje przy dworcu Wawa Wschodnia od ul. Lubelskiej na parkingu naprzeciwko kontenera kas biletowych. On cały czas tu jest. Już ponad 2 tygodnie!!!! Jest przemarznięty i słania się na nogach. Duży, rudy z czarną obrożą. W razie czego podaję tel do mnie 604 637 412 Kaśka jesli się zjawi, na pewno go odbierze, jesli udałoby się go gdzieś tymczasowo umieścic.
  6. gdy szłam rano do pracy, Bary spał cały zasypany śniegiem. ktoś przyniósł mu kołdrę, ale już jest mokra od śniegu... On strasznie marznie, ma sierść jak bokserek, króciutką.
  7. Nie mam pojęcia gdzie jej szukać, bo na Wschodnim nie ma juz policji, trwa remont dworca. Poza tym niue mam pojęcia jak się nazywa. pies nadal jest... on już 2 tygodnie tu koczuje i marznie. A pojutrze Sylwester... petardy, masa pijanej hołoty...
  8. (*) pieseczku... Ludzie są potworami!!!
  9. Bary nadal koczuje. To już będzie ponad tydzień... Kaśki nadal nie ma... Najgorsze jest zimno, bo jedzenie ma, tu go wszyscy dokarmiają...
  10. Jutro będę w pracy to dowiem się co z nim. Straż Miejska była i pojechała, bo on nie da do siebie podejść. A oni zbyt chętni do łapania nie są. Byli 5 minut.
  11. Oni zniknęli oboje. Albo zapili gdzieś, albo ich aresztowano, albo trafili do jakiejś noclegowni, nie wiadomo...
  12. Bary to duży, rudy psiak, który "należy" do bezdomnej Kaśki. Kaśka lubi "tankować", ma podbite oczy, ok. 30 lat, ale psiakiem opiekuje się dobrze. Pracuję na dworcu Wschodnim, widzę Kaśkę jak spaceruje z Barym. Psiak jest zadbany. Kaśka zamieszkuje wraz z kumplem opuszczony domek-altankę w pobliżu Dworca Wschodniego. Obok postawili porządną budę dla Barego. Buda wyścielona poduchą od fotela, kożuchem, ocieplona styropianem. Tydzień temu Kaśka zniknęła. ktoś mówił, że podobno aresztowała ją policja... A bary koczuje na parkingu naprzeciwko kas biletowych. Koczuje od tygodnia...siedzi tam cały dzień, jest zmęczony, słania się na łapach,m zasypia na stojąco... To bardzo wierny psiak. przykry to widok, gdy z bólem w oczach koczuje tu całe dni i noce... nie chodzi spać do budy, śpi na śniegu, na parkingu pod gołym niebem... z jedzeniem nie jest najgorzej, bo dokarmiają go wszyscy. Ale on nie za bardzo chce jeść. Wyraźnie tęskni za swoją panią. I czeka... Próbowałam prosic o pomoc Psiego Anioła, ale powiedzieli, że nie mają już miejsc, kazali dzwonić na Eko-patrol, przyjechali i po 3 minutach pojechali-bez psa. Bo Bary jest nieufny i nie daje się złapać... Co robić? Psiak jest już wycieńczony i zmarznięty. Nie wiadomo kiedy Kaśka wyjdzie... Jak wyjdzie, pewnie go zabierze, ale jeśli to potrwa kilka miesięcy? jak mu pomóc? Jest zima... idą mrozy. On ma krótkie futerko...
  13. Dziś dzwoniłam do Psiego Anioła więc wiem, że psiaka nie udało się złapać. Wolontariusz mówił mi, że on bardzo szybko uciekał więc albo był w szoku, albo to był stary wypadek. On ganiał go na Ochocie a potem na Śródmieściu. Nie wiem, w jaki sposób pies bez łapy przemieszczał się tak szybko i tak daleko, ale wynika z opisu, że to był ten sam psiak... Raczej nikt się nim nie zajął, bo on się bał. Ale może przeżył. Mrozy już lżejsze, a jedzenie zawsze jakieś na śmietnikach w mieście się znajdzie...
  14. Nie zamierzam mącić, bo nie po to jestem na dogo, ci co mnie znają wiedzą, że jestem ostatnią osobą, która szukałaby zwady... A ty, eniu daj spokój kobieto. Chcesz się kłócić, to może nie tutaj, są inne odpowiedniejsze miejsca, żeby przyłozyć komuś... I nie pisz bzdur, nie było napisane "dzieci mają w dupie", jeśli już jątrzysz, to rób to dokładnie :cool3: Żeby było jasne, pozwolisz, że będę odtąd ignorować Twoje wpisy, bo niczego oprócz kwasów one nie wnoszą. A to nie jest miejsce na wylewanie żółci. I nie czas, przedświąteczny, wyjątkowy... ogłosiłam małą kluskę tutaj na razie, w wolnej chwili porobię więcej. [URL]http://www.ogloszenia.tresura.pl/?j=j&action=add[/URL] [URL]http://www.cafeanimal.pl/zwierzaki/Kluska,56840[/URL] [URL]http://warszawa.gumtree.pl/c-Zwierzaki-psy-szczenieta-3-miesieczna-Kluseczka-W0QQAdIdZ249502441[/URL]
  15. [quote name='malagos']Aniu, ale teraz, jak już jest grupa ludzi, może uda się pomóc choć trochę Wandzi? już poprosiłam o zamkniecie wątku,ale po namyśle i konsultacji z "mądrą osobą" został ponownie otwarty- pomóżmy Wandzie..........[/QUOTE] Oczywiście, że Wandzi trzeba pomóc, szkoda tylko, że takie kwasy wyszły... pomóc jej trzeba, bo to osoba starsza, chora, słaba a zapsiona po uszy i naprawdę nie daje rady. Szczególnie teraz, gdy mąż chory i cała praca i opieka nad psiakami spadła na nią. Przede wszystkim prosimy o pomoc w wyadoptowaniu jej tymczasów-Borysa, Aszki, małej kluchy i suni zabranej od sąsiada z interwencji. Paros obiecała mi wczoraj, ze porobi pakiety ogłoszeń. Ja też poogłaszam je dziś.
  16. Wandzia nie prosiła o pomoc, tylko opowiedziała mi o tym, że siedzi sama, w zimnie z 9 psiakami, że święta prawdopodobnie będą też samotne i zimne bo nikt tam nie dojedzie i że kończy się jej karma a do jedzenia ma tylko chleb, bo tam ani sklepu, ani nie ma jak dojechać po zakupy. To wieś na przysłowiowym zadupiu i wszędzie daleko. Prosiła tylko o pomoc w wyadoptowaniu psiaków, bo wtedy mogłaby zgarnąć pozostałe i wrócić do Siedlec, zamiast zimować na wsi. Ale mi się serce ścisnęło, gdy pomyślałam, że ona tam sama, słaba, zmarznięta i że nie ma nic dla siebie, a karma dla psiaków się kończy. Dlatego napisałam smsy do kilku zaprzyjaźnionych osób, żebyśmy jakoś pomogli Wandzi, w myśl "co dwie głowy to nie jedna". Enia, niepotrzebnie namąciłaś i mam do Ciebie żal. Czasami wystarczy kilka nieprzemyślanych słów, a można zrobić komuś wielką krzywdę. A Ty, wybacz, ale zachowałaś się jak słoń w składzie porcelany. W rezultacie Wandzia ma żal do mnie i słusznie. Dobrymi chęciami jak wiadomo piekło jest wybrukowane. Chciałam tylko pomóc a wyszło do dupy Przepraszam Wandziu, naprawdę nie przypuszczałam, że tak to wyjdzie, chciałam tylko pomóc Ci wraz z garstką przyjaciół .
  17. Małe sprostowanie. U Wandzi nie jest problem finansowy, tylko problem logistyczny. Chodzi o to, że ona nie ma się jak i czym ruszyć po jakiekolwiek zakupy, czy karmę dla psów. Mąż w szpitalu, a Wandzia sama, na totalnym zadupiu, bez netu, bez gazu, bez ogrzewania, bez jedzenia. Chodzi o to, żeby jej pomóc zawieźć co nieco, aby ona i psiaki mogły jakoś przetrwać czas świąteczno-noworoczny. Problem wyniknął nagle, bo mąż Wandzi, który zawsze w zimie siedzi na wsi i opiekuje się psiakami, miał operację, a po niej bardzo źle się czuł i musiał iść do szpitala, a Wandzia musiała natychmiast jechać na wieś, bo psiaki zostały bez opieki. Pojechała z tym, co miała-1 chleb, 1 masło i pół worka karmy. A opału został jej jeden worek drewna i to jest obecnie największy problem, bo Wandzi i tak szwankuje bardzo mocno zdrowie. I karma dla psiaków. Resztę jakoś my tu ogarniemy. I najważniejsze, Wandzia nie prosiła o pomoc. Ona zawsze "ja siama", ale przecież każdy nawet średnio wrażliwy człowiek, gdyby usłyszał, w jakich warunkach ona tam na święta została, uznałby za konieczność pomóc jej. Tym bardziej, że ona nigdy nie odmawia pomocy. I bierze psiaki na dt, pomimo, że to w jej warunkach i przy jej stanie zdrówka po prostu szaleństwo. Wanda to złota kobieta.
  18. Życzę wszystkim, aby zbliżający się świąteczny czas miłości i ciepła roztopił lód w sercach, aby Nowonarodzony przemienił kamienie w piersiach ludzi na powrót w gorące, kochające, pełne miłości i współczucia serca. Wszystkim ludziom i zwierzakom, małym, starym, chorym, porzuconym, opuszczonym, niekochanym życzę, aby znalazły dach nad głową, gorące serca, które je pokochają, ręce, które pomogą i wesprą, wszechobecną dobroć. Wszystkim wrażliwcom, którym tak ciężko czasem żyć, dużo siły, niezłomnej wiary, że to co robicie ma sens, wytrwałości w pomaganiu innym, przyjaznych, pomocnych dłoni zawsze, gdy tego potrzebujecie, dobrych ludzi dookoła. wszystkim, którzy krzywdzą, biją, porzucają, gnębią, znęcają się, albo przechodzą obojętnie życzę, aby to co robią wróciło do nich i nauczyło, że człowiek powinien być Człowiekiem. Wszystkim Wam Kochani dobrych, spokojnych Świąt.
  19. Dostałam wiadomość o nich od Wandzi, jakby potrzebny był transport Siedlce-Warszawa, dajcie znać, coś się wymyśli. Tel. do mnie 604 637 412 Małe trzeba zabrać do wtorku najpóźniej bo trafią do Ostrowii a tam parwo. We wtorek lekarz musi ich odstawić do schronu, bo mija mu termin przeprowadzenia dezynfekcji.
  20. Przede wszystkim opał bo w domu prawie mróz. Najlepiej drewno żeby dało się zapakować do kombiaka bo ciężki samochód nie dojedzie. Albo zrzutka na prąd a my jej zawieziemy 2 elektryczne grzejniki. Ona ma tam stare okna, które się nie domykają i zimno jak w przysłowiowej psiarni. Domek jest nieocieplony, nie nadaje się w ogóle do mieszkania zimą. Czajnik albo grzałka bo wczoraj tymczasowy szczeniorek przegryzł przewód. Łopata do śniegu. Karma dla psów, bo zostało jej pół worka a ogonów dziewiątka... w tym dogomaniackie tymczasy... Jedzenie dla niej ,ale to już najmniejszy problem. Ona siedzi zasypana na wsi, w lesie, a dojazd zimą to koszmar bo tam jest tylko leśna droga...
  21. Powiadomiłam Psiego Anioła. Już jadą, spróbują go złapać. Straż dla zwierząt umyła ręce i skierowała mnie do Eko patrolu, a stamtąd psy trafiają na Paluch. A na Paluchu nie wiadomo czy takiego psiaka bez łapy nie uśpią na dzień dobry...
  22. Dziewczyny z Warszawy, sprawa jest bardzo pilna, pies ma policzone godziny i jeśli natychmiast mu nie pomożemy, to zamarznie. Zadzwoniła do mnie przed chwilą Przyjaciel koni, spacerując ze swoimi psami koło Dworca Wschodniego od ul. Kijowskiej na wysokości składu złomu zobaczyła psa, sporej wielkości, wilkowatego z urwaną tylną łapą, który czołgał się prawie po ulicy. Urwana łapa to raczej stara sprawa, ale pies jest totalnie zagłodzony, zamarznięty i nie ma sił. Trzeba natychmiast mu pomóc, jeśli tego nie zrobimy, psiak odejdzie. Widać było, że jest ogromnie wyczerpany. Przyjaciel koni musiała się spieszyć do pracy, ja jestem w Radomiu, a Belula, która mieszka blisko, nie odbiera telefonu. Warszawiacy pomóżcie. Trzeba psiaka namierzyć i zgłosić do Straży dla zwierząt, inaczej nie ma szans... sprawa mega-pilna. POMOCY, PIES ZAMARZA!!!! Kto może pomóc go dokładnie zlokalizować? Kto może tam podejść? Podaję namiary do mnie tel. 604 637 412, na pw namiary do Przyjaciel koni, która widziała psa... ona może pomóc po południu, bo teraz jest w pracy i nie może się urwać.
  23. no i chyba wykrakałam... [URL]http://www.sfora.pl/Babcie-oddaja-do-szpitala-bo-rodzina-wyjezdza-na-swieta-a27041[/URL] zadziwiające jest dla mnie to, że duży procent społeczeństwa deklaruje się jako katolicy... a efekty ich postępowania możemy "podziwiać" choćby tu, na dogo... Najgorsza jest znieczulica. Właśnie to, o czym pisze Ela. Mnie osobiście właśnie znieczulica boli najbardziej. Brak reakcji, gdy komuś (dziecku, zwierzakowi, staruszkowi) dzieje się krzywda... najłatwiej jest odwrócić głowę i udawać, że się nie widzi. i hipokryzja-nie pomogę nikomu, bo po co mi kłopoty, ale za to potruchtam do kościoła, odmówię sto zdrowasiek i będę przez to porządnym człowiekiem... rozi, ja wybrałam tą drugą drogę. Jedyną słuszną, w moim mniemaniu. Od lat nie zależy mi na tym, co myślą i mówią o mnie inni... robię to, co uważam, że jest dobre i słuszne. To, co dyktuje mi serce. Czasami zdarza się, że płaczę, bo przez to napytam sobie biedy, pakuję się w kłopoty i problemy, które mnie przerastają, a których i tak mi życie nie oszczędza... ale wszytko co robię jest podyktowane głosem serca. Jego warto słuchać zawsze. I być w zgodzie z własnym sumieniem.
×
×
  • Create New...