Jump to content
Dogomania

malagos

Members
  • Posts

    44500
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    27

Everything posted by malagos

  1. Z Arturem mamy kontakt, w sierpniu gościliśmy Go z rodziną i właśnie dwoma psami ( w tym Pusią) u nas, bo jechali kamperem na Mazury, a my mieszkamy "po drodze" :)
  2. Są, doleciały, 30 zł od Nadziejki! Dziękuję! Oj tak, ten maleńki pies, ta kruszynka, to była MOJA osobista przyjaciółka. Ze mną spała, u mnie na kolanach siedziała, tylko ja ją brałam na ręce, tylko przy mnie była cały czas... Eh, kawał mojego zycia to Nutka :(
  3. Po raz kolejny - chylę czoła przed Wami, jesteście niesamowite w tym pomaganiu! Muszelka (Musia, jakoś tak mi się mówi na nią ) ma się ok, antybiotyk zjada, wprawdzie w nocy, ma apetyt, i nie słycha=ć ciężkiego oddechu. Na razie nie przychodzi na mizianki, ale da się pogłaskać.
  4. Teraz leży sobie na parapecie, spogląda spokojnie przez okno. Głaskanie przyjmuje ze spokojem, ale nie ucieka. DORA, podaj mi na pw adres do odesłania kontenerka.
  5. Oficjalnie to Muszelka jest u nas na bdt :), ale jak to się skończy, zobaczymy :) Rano znów siedziała za wanną, ale: jedzenie, nawet suche, zjedzona, siusiu w kuwecie, kupa na kocyku, łapki widoczne na umywalce, parapecie. Czyli zwiedza, je, wypróżnia się :) Antybiotyk podany.
  6. ale dobre wieści! Oby tak dalej!
  7. i na fb jest wiele stron poświęconych owczarkom :) To wspaniałe psy, gratuluje nabytku :)
  8. Muszelka już u nas, na razie postawiłam otwarty kontenerek w łazience, a kota wbiła się w jego kącik. Nie pali się, zostawiłam ją tam i wyszłam. Ma wodę i jedzenie, ale nie przypuszczam, by tak zaraz zjadła kolację.
  9. Jestem dobrej myśli, a już wszystko przygotowane na przyjęcie koteczki - posłanie, budka, drapak, miski. Ależ Bezia będzie miała niespodziankę, pilnuje całego piętra, bo jest u nas na dt kotka naszego Pawła, w drugim pokoju była kotka Agnieszki po poważnej operacji, a teraz jeszcze łazienka z Muszelką będzie do warowania pod drzwiami :) Bezia nasze koty absolutnie toleruje, śpi z nimi, ale każdy tymczas jest niezmiernie ciekawy :)
  10. a może znajdzie się taki dom, jak u Was, Małgoś - bez smyczy, otwarte drzwi do ogrodu, ręka do smyrania.
  11. Uzupełnię swoją wypowiedź z wczoraj - tak, wezmę Muszelkę, tylko nie mam jak pomóc w transporcie :( Jesteśmy w czerwonej strefie Covidowej, dzieci do nas nie przyjeżdżają, a my do Warszawy też się nie ruszamy :( Czy Muszelka jest sterylizowana? Czy dałoby się jej załatwić wizytę u weta, rtg płuc na przykład?... Leczenie, typu zamówienie i podanie leków ogarnę spokojnie, gorzej z diagnostyką (gdyby to była krowa, to nie ma problemu:) )
  12. Mam na koncie 50 zł od Nuncka - dziękuję serdecznie! Kupi się karmę dla Arii i Nelki :)
  13. Ona taka podobna, ta Muszelka, do naszej (od Was) Lilusi... Może ktoś będzie jechał w te nasze strony, Maków Mazowiecki, bo specjalny transport zeżre kupę kasy :(
  14. Jesteście niesamowite! Wchodzę często na ten wątek, i zawsze serce się raduje, ze są TAKIE osoby, jak Wy! DORA, Baltimoore, Madie, sue.... niewiarygodne! Muszelka biedna, szkoda , żem daleko, zabrałabym ją do siebie choćby na dt...
  15. No właśnie, potrzeba czasu na to oswojenie. Zagrożenie jest tylko takie, że do mnie nabierze z czasem zaufania, ale do obcych - niekoniecznie. Nowy dom będzie pewnie musiał od podstaw ją socjalizować :( Myślę, że jak już będzie lepiej z Arią, to zawieziemy na sterylizacje (jak?..) i będę ją ogłaszać. Może znajdzie się dobra dusza, która ją weźmie pod swoje skrzydła i zostawi ją sobie na zawsze.
  16. Dziękuję dziekuję.......
  17. Dziękuję, Nadziejko, tyle lat Nusia była z nami, wydaje się ze od zawsze... od zawsze.......dzis się zabieram za porządki "posłankowe", bo na każdym jest podkład i folia, upiorę koce, poduszki itp. I do piwnicy wyniosłam posłanie z kuchni, bo używała je tylko Nusia.
  18. Z Arią różnie - jak już da się przez kraty pogłaskać obrożą, to następnego dnia nie wyjdzie z budy na jej widok :( Ręce opadają, bo tu trzeba speca, a nie takiego laika jak ja :(
  19. Mądrze napisałaś, Krysiu, to prawda - Nutka pozwoliła nam się psychicznie przygotować na odejście. Słabła z dnia na dzień, od 3 dni pojawiała się ataki padaczki - krótkotrwała utrata świadomości, po której spała całe godziny. Ale na siusiu wreszcie się podnosiła, łapki jej się plątały, i postawiona na trawie robiła co trzeba. Pampersika jej już nie zakładałam, by zwiększyć komfort ruchu. No i nie chciała jeść :( odrobine skubnęła, odwracała głowę. Piła wodę, łapczywie i dużo, czasem wpadając do miski łapami :( Wczoraj zjadła, o dziwo, sporą garść mielonej wołowiny, podawałam jej z ręki małymi porcjami. Przytuliłam ją, a ona wylizała mi nos, jak kiedyś, to było ulubione jej zajęcie. Wieczorem już nic nie tknęła, miała znów atak, oddychała z trudem. Ułożyłam ją na posłanku w kuchni, by miała spokój. Raniutko już nie żyła, była zimna :(
  20. Nasza Nusia, słabiutka babinka :(
×
×
  • Create New...