-
Posts
44500 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
27
Everything posted by malagos
-
Są, doleciały, 30 zł od Nadziejki! Dziękuję! Oj tak, ten maleńki pies, ta kruszynka, to była MOJA osobista przyjaciółka. Ze mną spała, u mnie na kolanach siedziała, tylko ja ją brałam na ręce, tylko przy mnie była cały czas... Eh, kawał mojego zycia to Nutka :(
-
Dwa latka stuknęły. Lilek zostaje z nami !
malagos replied to Mazowszanka13's topic in Już w nowym domu
ale dobre wieści! Oby tak dalej! -
i na fb jest wiele stron poświęconych owczarkom :) To wspaniałe psy, gratuluje nabytku :)
-
Jestem dobrej myśli, a już wszystko przygotowane na przyjęcie koteczki - posłanie, budka, drapak, miski. Ależ Bezia będzie miała niespodziankę, pilnuje całego piętra, bo jest u nas na dt kotka naszego Pawła, w drugim pokoju była kotka Agnieszki po poważnej operacji, a teraz jeszcze łazienka z Muszelką będzie do warowania pod drzwiami :) Bezia nasze koty absolutnie toleruje, śpi z nimi, ale każdy tymczas jest niezmiernie ciekawy :)
-
Dwa latka stuknęły. Lilek zostaje z nami !
malagos replied to Mazowszanka13's topic in Już w nowym domu
a może znajdzie się taki dom, jak u Was, Małgoś - bez smyczy, otwarte drzwi do ogrodu, ręka do smyrania. -
Uzupełnię swoją wypowiedź z wczoraj - tak, wezmę Muszelkę, tylko nie mam jak pomóc w transporcie :( Jesteśmy w czerwonej strefie Covidowej, dzieci do nas nie przyjeżdżają, a my do Warszawy też się nie ruszamy :( Czy Muszelka jest sterylizowana? Czy dałoby się jej załatwić wizytę u weta, rtg płuc na przykład?... Leczenie, typu zamówienie i podanie leków ogarnę spokojnie, gorzej z diagnostyką (gdyby to była krowa, to nie ma problemu:) )
-
Mam na koncie 50 zł od Nuncka - dziękuję serdecznie! Kupi się karmę dla Arii i Nelki :)
-
No właśnie, potrzeba czasu na to oswojenie. Zagrożenie jest tylko takie, że do mnie nabierze z czasem zaufania, ale do obcych - niekoniecznie. Nowy dom będzie pewnie musiał od podstaw ją socjalizować :( Myślę, że jak już będzie lepiej z Arią, to zawieziemy na sterylizacje (jak?..) i będę ją ogłaszać. Może znajdzie się dobra dusza, która ją weźmie pod swoje skrzydła i zostawi ją sobie na zawsze.
-
Dziękuję dziekuję.......
-
Dziękuję, Nadziejko, tyle lat Nusia była z nami, wydaje się ze od zawsze... od zawsze.......dzis się zabieram za porządki "posłankowe", bo na każdym jest podkład i folia, upiorę koce, poduszki itp. I do piwnicy wyniosłam posłanie z kuchni, bo używała je tylko Nusia.
-
Z Arią różnie - jak już da się przez kraty pogłaskać obrożą, to następnego dnia nie wyjdzie z budy na jej widok :( Ręce opadają, bo tu trzeba speca, a nie takiego laika jak ja :(
-
Mądrze napisałaś, Krysiu, to prawda - Nutka pozwoliła nam się psychicznie przygotować na odejście. Słabła z dnia na dzień, od 3 dni pojawiała się ataki padaczki - krótkotrwała utrata świadomości, po której spała całe godziny. Ale na siusiu wreszcie się podnosiła, łapki jej się plątały, i postawiona na trawie robiła co trzeba. Pampersika jej już nie zakładałam, by zwiększyć komfort ruchu. No i nie chciała jeść :( odrobine skubnęła, odwracała głowę. Piła wodę, łapczywie i dużo, czasem wpadając do miski łapami :( Wczoraj zjadła, o dziwo, sporą garść mielonej wołowiny, podawałam jej z ręki małymi porcjami. Przytuliłam ją, a ona wylizała mi nos, jak kiedyś, to było ulubione jej zajęcie. Wieczorem już nic nie tknęła, miała znów atak, oddychała z trudem. Ułożyłam ją na posłanku w kuchni, by miała spokój. Raniutko już nie żyła, była zimna :(
-
Nasza Nusia, słabiutka babinka :(