-
Posts
44500 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
27
Everything posted by malagos
-
Kolejna sunia , FROTKA, pod moją opieką w hoteliku u Anecik.
malagos replied to Poker's topic in Już w nowym domu
To czekamy na wieści :) -
nie znasz dnia ani godziny...... Arunia spokojna, wyciszona, nie tak radosna, jak rano - jak witała z ogonem machającym Diankę :( Nie ma ochoty na wyjście, a siłą nie chce jej ciągnąć No i nie je, nie pije też jak rano.
-
-
Aria spokojnie leży na posłaniu, nawet się wyciągnęła na boku i mocna zasnęła. Ale jak podchodzę, to spina się, kuli, patrzy w bok. Ale, ale! Jest sukcesik - wyszłyśmy znów wszystkie na dwór o 9.30 - było siusiu na trawce! Przed chwilą wróciłyśmy z ponownego spacerku - znów sukces! I powrót do domu, nie czekając na Diankę, która sobie poszła krokiem powolnym do bramy, zlustrować okolicę :) Teraz znów siedzimy sobie w kuchni. Wieczorem Aria dostanie leki przeciwbólowe.
-
Aha, zapłaciłam dr Magdzie, choć się wzbraniała, 100 zł za przyjazd, leki, i za serce. Operacja na koszt gminy poszła.
-
Widać dość duży szew na głowie, ale trzeba było to wyczyścić dokładnie - coś złego musiało Arię spotkać, nawet nie chce myśleć, co...
-
-
Kolejny meldunek z pola działania: Wieczorem było duże siusiu w kuchni, to się wtarło (mam dużo szmatek pociętych na ścierki, po Nuteczce). Wieczorne karmieni psów i kotów odbyło się normalnie, Aria patrzyła z posłania. Podchodziła do Diany, wszak to jej idolka. Na noc zamknęłam kuchnię i poszliśmy spać. Było cichutko do rana. Wstałam po 6.00, by sprawdzić sytuację w kuchni, by Tomek za chwilę mógł wejść, zjeść śniadanie i pojechać do pracy (ja mam wolne, jutro pracuję). No i wejść się nie dało...potop, dosłownie, zalane i rozdeptane. Przydało się kilka ścierek i mop, a musiałam się pośpieszyć, bo koty i psy w kolejce w korytarzu na śniadanie :) Szybko się ubrałam, przypięłam Arii długą smycz i wyszłyśmy we 4 na dwór - Aria wyszła za Dianą oczywiście, bez problemu. Na dworze trochę się pokręciłyśmy, Aria albo się kładła na trawie, albo szarpała chcąc biec za Dianką, szarpnęła w stronę kojca, a potem poszła za psami na schody i weszła do domu bez ciągnięcia. Teraz siedzę sobie z kawą w kuchni, Aria śpi, wypiwszy michę wody, kura z ryżem się gotuje, koty weszły do kuchni, zjadły jak zawsze na blacie śniadanie, i wyszły...Dobrze, by jeszcze dziś pobyła w domu, a jutro...zobaczymy.
-
-
Trochę to trwało, ale już Aria w domku, w kuchni, na ciepłym posłaniu. Jeszcze skołowana, trochę podreptała wokół stołu, i znów śpi. Na kota nie zwróciła uwagi, bo oczywiście oba koty i psy musiały być w kuchni :), ale na razie mało kontaktuje. Magda musiała dodawać narkozę, bo Aria się wybudzała - młoda, energiczna, pobudzona, stąd większa dawka środka nasennego musiała być podana. Magda wygoliła tez to czoło, o którym mówilam - zrobiły się 3 guzki, z sierścią do srodka, po urazie czoła. Nie wygoiłoby się samo, więc usunęła je i zaszyła ranę. Czipa nie ma. Kołtunki wycięte.
-
Tak się nastawiałam bojowo do akcji łapania Arii, a tu niespodzianka - podeszła do mnie i chwyciłam ją za obrożę, przypięłam smycz. Towarzyszyła mi Bezia :) Aria wyskoczyła z kojca, szarpnęła smycz i ... się położyła. Dr Magda podeszła i podała jej premedykację. Potem przeszłyśmy do naszego gabinety, te 50 m, trochę chaotycznie, ale na własnych nogach. Zostawiałam ją w rękach dwóch lekarzy i czekam w domu na koniec operacji.
-
nie pamiętam :(
-
Widziałam ją na fb, zawsze to większa szansa na dom :)
-
Jest duży wybór psich pampersów, rozmiar zależy od odwodu w pasie. Maja otworek na ogonek. A jak pies nie ma ogonka i pampers się ześlizguje, to można zrobić dwie dziurki na pasku z rzepami i przeciągnąć sznurek, przyczepić do obroży czy szelek (nasza Nusia ratlerka nie miała ogonka i do tego podkuloną dupkę, pampersik spadał)
-
Jutro wieczorem się odezwę.
-
Aria nie chce podchodzić do mnie w kojcu :( ledwo po nosie da się pogłaskać, i ucieka do budy :( Jest taka inna, niż te kilka dni temu, sprzed "ery wychodzenia" :(. Nie chce jeść z ręki, wieczorne chrupki zostają w misce :( Żeby ją jakoś zagadać, by zatkać budę paletą - niewykonalne :( cały czas w gotowości, ruchu, dreptaniu, krążeniu, wchodzeniu i wychodzeniu w budy... Nie wypuszczę jej dziś. Jutro od rana głodówka, o 16.30 wraca z pracy Tomek, a za nim jedzie dr Magda. A ja mam JAKOŚ złapać Arię i przyprowadzić do gabinetu. Mam nadzieję, że jakby podeszła na wyciągniecie ręki, to ją capnę za obrożę i przypnę smycz.
-
Próbowałam przypiąć smycz w kojcu, ale Aria nie chciała podejść. Znów się zrobiła nieufna i od jakiegoś czasu (od =kąd wychodzi na spacery) nie przychodzi się tak przytulić i dać tyłeczek do posmyrania :( Wypusciłam więc ją luzem i poszłysmy do sadu. Bardzo zaczepiała Dianę, aż w pewnym momencie ją "położyła na łopatki " i ją zdominowała, stojac nad nią. Tego się bałam, by nie przejęła przywództwa w stadzie. Potem jakoś w sadzie udało mi się przypiąć smycz. Nie umie chodzić, leżała w mokrej trawie, i jedynie zrywała się, jak nasze psy szły do przodu. Smaczki, nawet kawałki kiełbasy, nie robiły na niej żadnego wrzenia, za bardzo była przestraszona. Przed samym kojcem się zaparła łapami, ale udało mi się ją po prostu wciagnąć do kojca.
-
Kolejna sunia , FROTKA, pod moją opieką w hoteliku u Anecik.
malagos replied to Poker's topic in Już w nowym domu
No wcale się nie dziwię, że Cię chwyciła za serce, jest taka delikatna, urocza!... -
Kochane jesteście, że zaglądacie i jesteście ze mną. Trochę zgody: i trochę "nauki"
-
tak właśnie muszę robic, bo inaczej się nie da. Dziś już dam spokój (sobie i jej), ale rano wypuszczę znów, ale spróbuję przypiąć długą smycz i zobaczymy, co ona na to
-
Bo bez sterylki jej nie oddam, a przecież muszę jej poszukać nowego lokum.
-
Tak, źle się z tym czuje, bo ciągle kombinuję, czy ją wypuszczać, czy ją złapię, czy zostawić w kojcu do środy, czy po sterylce wytrzyma w domu, co powie na zamknięcie w kuchni, jak zareaguje na koty, i jak ją wyprowadzać na smyczy?... Aria w kojcu. Wyszliśmy z Tomkiem opatrzyć na zimę rośliny w ogrodzie (mamy świeżo posadzoną hortensję pnąca, figę i budleję), nasze suki z nami. Ale była radość Arii na ich widok! Aria biegała, zaczepiała do zabawy, przybiegała na nas (do Tomka!! - dała się pogłaskać po nosie, bo kucał i tuliła się do niego Bezia), nie odstępowała psów na krok, a tym samym nas, bo całe towarzystwo było blisko nas. Jak Diana poszła się położyć na tarasie, to i Aria też. Bardzo małpuje nasze psy, a Diana to dla niej guru - liz ją po pysku! jak szczeniak matkę! Potem wzięłam z kuchni miskę z jedzeniem i weszłam do ojca, za mną wskoczyła Bezia - łasuszek, i wreszcie Aria. I tak ją udało się zamknąć.