-
Posts
44500 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
27
Everything posted by malagos
-
Sąsiedzi się skarżą, że Aria wyje. Zasmakowała w odrobinie wolności i teraz tęskni do wyjścia z kojca :( Nad ranem dała znów koncert na całą wieś :( Głupio mi tym bardziej, że w środę zmarł nasz sąsiad Jurek, wczoraj był pogrzeb, rodzina by chciała odpocząć i ochłonąć, a wyjący pies, to sami wiecie... :( Rano, przed śniadaniem, wypuściłam Arię z kojca. Już bez dodatkowej zachęty wyszła sama. I zachowuje się teraz jak dziko żyjący pies, jak pewnie żyła 3 miesiące temu przez złapaniem. Biega po całym ogrodzie, przemyka się pod krzakami, na wołanie ucieka w drugi kąt ogrodu :( Na miskę w moim ręku nie reaguje zupełnie, nie chce podejść. To już/dopiero 2 godziny tej wolności, a ja nie mam pomysłu, co dalej, czy do wieczora wejdzie do kojca, czy nie...
-
Na pierwszej stronce uzupełniłam rozliczenia, tzn, wpłaty na Arusię :) Wszystkim darczyńcom serdecznie dziękuję :) Wpłaty: 24.XI Mari 23 50 zł 20XI Nesiowata 20 zł 17 XI Nadziejka z bazarku 26,30 :) 10 XI Nuncek 50 zł 3 XI Aldrumka 60 zł 29 X Nadziejka 23 zł 19 X Nadzieka 30 zł 13 X Nuncek 50 zł 28 IX aldrumka 20 zł 07 IX Nuncek 50 zł Karma Josera 15 kg od Agat 21
-
Dziś już nie było tak różowo - wyszła z kojca, zaczepiała suczki, te się odgryzały, aż bałam się, że się to źle skończy. A do kojca nie chciała wrócić :( Po 4 godzinach wreszcie za Dianą i miską z jedzeniem weszła. Ale trochę nerwów i zdrowia straciłam:( Sterylizacja umówiona na środę na 17.00
-
Ale cuda na bazarku! Zapraszamy!
-
Na razie muszę poczekać ze spacerem z prozaicznej przyczyny - ma przyjechać szambowóz (przecież u nas na wsi nie ma kanalizacji...) i będzie otwarta brama, bo facet musi zrobić ze 4 - 5 kursów, a nie wiem nawet, kiedy zacznie. Ale poczekamy, nie ma wyjścia. Aria rano radosna, ale nie tak ufna, jak do tej pory. Resztka tej krótkiej smyczki zwisa, nie ma końcówki z pętelką, do której miałam przypiąć dłuższą smycz. I dotylkanie obroży i tej końcówki nie podoba się jej, unika, odsuwa głowę. Teraz tylko sterylizacja i zobaczymy, co dalej.
-
no właśnie, bo zawsze z tyłu głowy: a jak się nie uda, a jak się psy pogryzą, a to moze jutro spróbuję, bo dziś juz ciemno itp. Oczywiście, że nadal jest niepewność, że jak jutro wypuszczę Arię i moje psy, to się nic nie stanie. No i to, ze jak dziś zamknęłam Dianę i Bezię w domu po tym wspólnym "spacerze", Aria trochę zgłupiała zostajac sama w ogrodzie. Nie wracała do kojca, chowała się w krzakach, zdezorientowana, przestraszona. Nie pomogło moje nawoływanie ani grzechotanie chrupkami w misce. Dopiero jedna z dziewczyn szła w jej kierunku, druga zagradzała drogę, ja stałam za kojcem, i jakoś tak wspólnie powolutku, spokojnie, nakierowałyśmy Arie do kojca. A jutro będę sama........
-
c.d. A potem wypuściłyśmy samą Dianę - i znów zapoznanie poza kojcem, na spokojnie. Choć aż się trzęsłam z nerwów, czy się nie złapią, to dziewczyny uspokajały, mówiąc, ze muszą ustalić hierarchię. Dołączyła Bezia, a ja po prosu miałam za zadanie chodzenie sobie spokojne po placu, nie zwracając na psy uwagi. Było kilka spięć, Diana pokazała zęby, pokazała swą wyższość. Aria wyraźnie chciała się bawić, zaczepiała te moje dwie damy, ale bez rezultatu. A gdzy Klaudia kucnęła i głaskała Bezię, Aria też podbiegła i dała się bez problemu obcej osobie głaskać :) I po zabarykadowaniu wejścia do budy, obie panie założyły Arii obrożę i krótką smyczkę Trwało to 2 minuty, a ja się tak obawiałam...Aria znieruchomiała, dała sobie dopasować obróżkę i teraz w niej paraduje. Odpoczywa teraz w kojcu, jutro od rana trenujemy. Zapłaciłam 100 zł za paliwo, a to 120 km w jedną stronę :)
-
Dziewczyny były, i podjechały pół godziny temu. Ponad 4 godziny nam poświęciły :) Bardzo dużo dała mi ta wizyta. Przede wszystkim mówiły, co i robić i ROBIŁY to, nie wirtualnie, ale w realu. Otworzyłyśmy kojec i rozłożona została karma aż do bramy. A my w domu i w oknie. Oj, czekałyśmy z pół godziny, aż Aria wyszła. Początkowo nieśmiało, ale pochodziła z pół godziny, wąchając, rozglądając się. Potem wypuściłyśmy Bezię. Powąchały się spokojnie, Aria wróciła sama do kojca. c.d nastąpi...
-
Dziękuję bardzo za wpłaty - Mari23 50 zł i cegiełka od Nesiowatej 20 zł! Jesteście kochane! Ja też czekam...upiekłam szarlotkę i zaraz robię leczo, same warzywa, jako ze jedna z pań jest wege. no ciekawe, co się będzie działo, ciekawe... Wczoraj Aria znów mnie zadziwiła. Wieczorem, jak już zje swoje chrupki, zawsze się "bawimy", głaszczemy, dotykamy. I dla zabawy zaklaskałam w dłonie i przytupałam nogami. Rany, jak ona się przestraszyła! Uciekła do budy i już nie wyszła :( Tak ją ktoś poprzednio straszył, tupiąc buciorami!
-
Dwa latka stuknęły. Lilek zostaje z nami !
malagos replied to Mazowszanka13's topic in Już w nowym domu
Hellou, i co tam u Was, kochani? -
Super!! Gratulacje!, Babciu i Dziadku! Jak to się mówiło u nas w rodzinie: Vivat autor, wydawca i dzieło!!
-
Ale mnie zaskoczyłaś, sama masz tyle biedy pod opieką!....
-
Wpłynęły pieniądze z bazarku Nadziejki - 26,30 zł! Bardzo, bardzo dziękuję!
-
No i nie wytrzymałam długo.. Neruś z meliny - młody cudowny pies uwiązany na łańcuchu i kulejący na łapkę po wypadku czeka na pomoc. Zajrzyjcie, pomóżcie ! Potrzebna kasa na diagnostykę łapki i kręgosłupa, kastrację. Będę wdzięczna za pomoc - MA DOM! :))
malagos replied to agat21's topic in Już w nowym domu
Agat, kochana jesteś!! -
Ale się u Was dzieje, oj dzieje!... A u nas spokój i cisza :) Musia ma otwarte drzwi od łazienki, ale jej tam najlepiej, tylko na chwilkę wychodzi, i wraca. Przybiega na głaski, mruczy, zajada z apetytem. Mam wrażenie, ze moje obie kotki w ogóle o niej nie wiedzą, go one raczej nie chodzą na piętro, bo całe życie kotów i psów to kuchnia i nasza sypialnia: tu się je i tu się śpi :) Przyjdzie czas i na Musię :)Ale nie boi się psów - Diana owczarek też nie wchodzi na piętro, a Bezia oczywiście mi towarzyszy, jak tam idę. Ale bez agresji patrzy na kotkę, a Musia na nią, powąchały się noskami i rozeszły z podniesionymi ogonkami :)
-
za tydzień :)
-
Zwrot kosztów paliwa :)
-
Nasza Magda robi malutkie cięcie ze szwami rozpuszczalnymi. Najpierw wpadam na pomysł jakiegoś unieruchomienia Arii celem załozenia obroży, a potem pomyślała, że jak juz usypiać, to zróbmy sterylizację, Bo i tak trzeba. Umówiłam się z panią Klaudią, poleconą przez dr Łapińską, że przyjedzie z koleżanką do nas!! Środa, godz. 12.00
-
Pokerku, przepraszam, trochę się niecierpliwię tą sytuacją... Sedalin ma za zadanie tylko Arię na chwilkę unieruchomić, a tylko ja przy niej będę, posiedzę przy niej, podam premedykację, a jak uśnie, wtedy przeniesiemy ją do gabinetu. Pani dr Łapińska odpisała, że nie da rady przyjechać, ale podała kontakt do koleżanki. Zadzwonię, dowiem się.
-
Pisałam, że podaję jej Zylkene, już 10 tabletek, kolejne 10 czeka. Na sterylizację podamy Sedalin, przepytałam kilka mądrych osób, w tym dr Łapińską, że to najlepszy sposób, bo działa podany doustnie. Nie ma możliwości, jak u "normalnego" psa, podanie premedykacji w podskórnym czy domięśniowym zastrzyku. Ale co, co kolejnego prpopnujesz? To wszystko są łagodne środki, podawane muszą byc długo, ale sama nie wiem, czego się po nich spodziewać?
-
Dziękuję Wam serdecznie, Kochane, za wsparcie, słowa otuchy, rady!... Nadziejko, a Tobie za bazarek, kolejny!
-
Na Paluchu pracuje Jolanta Łapińska, a może z nią porozmawiać? Ciekawe, czy by przyjechała, i jaka to stawka?...
-
Czekam na tę sterylizację, na ogólne znieczulenie, na dokładne obejrzenie Arii - wycięcie dredów, obejrzenie głowy, pupy- dlaczego tak ją chowa przed dotykiem, sprawdzenie czipa. Dziś zadzwonię i zapytam o wolny termin, bo coś się to wszystko przedłuża :( A co do behawiorysty, pewnie, ze nie zaszkodzi wizyta - ale wizyta, nie rady przez telefon, czy na podstawie filmów z zachowaniem psa, przesyłane przez Messengera, bo ja po prostu nie umiem :(
-
Czekam więc. Kojec mam zajęty, a w tym czasie dwa inne, fajne adopcyjne psiaki, które jak by były pod moją opieką, znalazły by dom, pojechały do schroniska :(
-
Od momentu znalezienia ją ogłaszam - na kilku owczarkowych forach na fb. Ogłosiła ją też moja zaprzyjaźniona dziewczyna, i było kilka telefonów. Podkreślałam, że szukam osoby z doświadczeniem, z drugim psem i najlepiej kojcem i ogrodzonym terenem. Wszyscy, powtarzam: wszyscy myślą, ze to taki zwykły bojaźliwy pies, i oprócz kilku rad, typu "weź ją do domu" i 3 osób chcących ja już adoptować nikt się nie zgłosił. Wszystkich pobiła ta pani z trojgiem maleńkich dzieci, bo "dzieci by się z pieska ucieszyły". Po 3 miesiącach pracy Aria nadal bez obroży, nadal podchodzi skulona w pałąk, nadal boi się każdego ruchu, nadal boi się obcych. To co odpowiedzieć osobie, która ją zechce adoptować ? "Przyjedź pan, uśpij ją jakoś, wyciągnij sobie z budy i zabieraj!" :( Dziś uzbroiłam się w miskę z jedzenie, smaczki w kieszenie, na wszelki wypadek smycz i obrożę, zamknęłam koty i swoje suczki, i poszłam wypuścić Arię z kojca. Pierwszy raz, po tych 3 miesiącach... Wszystko przewidziałam, ale nie to, że ...nie wyszła z kojca! Tak się bała tej otwartej furtki, że się schowała do budy :( Jutro od rana ponowię próby. Czekam na termin sterylizacji. Ale mój plan zabrania Arii do domu, jak jeszcze będzie w narkozie, trochę bierze w łeb - jak ją wyprowadzić, skoro się wszystkiego boi, nie zna smyczy, a na ręce jej nie wezmę, Tomka też nie poproszę o pomoc, bo Aria chyba by padał na serce :( To nie jest łatwa sytuacja. To nie jest pies, tylko trochę przestraszony.