Jump to content
Dogomania

malagos

Members
  • Posts

    44500
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    27

Everything posted by malagos

  1. Niestety, Teri to wariatka jeśli chodzi o koty! Zobaczyła na spacerze naszą Lilusię - to był amok! Szarpanie się na smyczy, jazgot!...
  2. i porządnie wykąpać. I wysterylizować. Na razie czekamy, aż zgłosi się właściciel. W mojej "karierze pomocowej" tu na wsi, to może 5% znalezionych psów ktoś szuka.
  3. Teri nie reaguje na inne psy - to znaczy na moje dwie suczki. Z Bezią się obwąchały, nawet Teri zamerdała ogonkiem, i się rozeszły w swoje strony. Apetyt dopisuje, a czy leki p-pasożytnicze podziałały, zobaczę jutro, bo za ciemno teraz na oględziny kupki
  4. Teri coraz fajniejsza - taka ufna, spokojna, kładzie się pokazując brzuszek. Na razie załatwia potrzeby w kojcu, ale na spacerze też zrobi siusiu. Nie szczeka, nie ujada, nie piszczy.
  5. Witaj, Nadziejko! W kojcu gminnym od 2 dni duży pies, młodziutki, szalenizna ogromna!.
  6. Na razie wstawiam na stronę gminy, czy ktoś jej nie szuka. Minęło 10 dni - niktg się nie zgłasza Wpłaty: Nesiowata 20 zł -DZIĘKUJĘ!
  7. Długo się nie cieszyliśmy spokojem i wolnymi kojcami. Wczoraj do naszego kojca przywieziono małą suczkę, błąkającą się od jakiegoś czasu po wsi. Nazwałam ją Teri - od terierkowatego wyglądu, i trochę od charakteru - na widok kota ogromne poruszenie i chcę gonienia. Zna smycz, choć trochę ciągnie, z nosem przy ziemi namierza zwierzynę. Na widok człowieka ogromna radość, ogon jak śmigiełko się kręci Zaniedbana, chuda, w wieku ok 5 lat. Siedzi u nas w kojcu. Co z nią zrobić?
  8. Eliku i Nesiowata - jesteście Aniołami!
  9. Ja nadal mam stresik, bo nigdy nic nie wiadomo...ale dobrze, ze ma szansę, a może nas pozytywnie zaskoczy?...
  10. Ja też...oby dał sobie radę w Warszawie, i żeby ci młodzi ludzie dali sobie radę z nim...
  11. W sobotę rano przyjechała p. Klaudia z partnerem - pełni energii, nadziei, ale też trochę ze stresem. Mieli wprawdzie wcześniej w swoich domach psy, ale zawsze to jakieś nowe wyzwanie. Podpisaliśmy umowę adopcyjną, przekazalam zapas karmy, książeczkę zdrowia, dodatkowy Fiprex na potem, ulubione zabawki - poszarpańce i poszliśmy do kojca. Ogromna radość Fadusia, chyba poznał państwa! Ale najbardziej tulił się i lizał po rękach pana Piotra... W sadzie pozwoliliśmy mu się wyszaleć, załatwił przy tym wszystkie potrzeby. Biegał za sznurem, podawał panu prawie do ręki, ten rzucał, potem tulił psa. Po godzinie pojechali. W aucie Fado nie rozrabiał, nie panikował, oglądał krajobraz przez okno, ale i nie usiadł na minutę. Pod blokiem krótki spacer i ... lęk przed schodami... Ale spokojne tłumaczenie, zachęcenie smaczkami i się udało. Za to do mieszkania wkroczył jak do siebie, ogon chorągiewka, poznawanie, wąchanie, na razie bez znaczenia terenu, czego się obawiałam ( u nas w domu było...). Położył się na swoim nowym posłaniu ze starym naszym kocykiem. Kolejny spacer, i już te schody nie były tak straszne. Teraz czekam na relację, jak nauka zostawania w domu - w kojcu to było, jak było....
  12. Żeby tylko jeszcze udało się z Fadusiem, to będę very happy!
  13. To prawda - Kama matkuje szczylkom od porzuconej suczki! Nawet ze swojej miski pozwala im jeść, więc p. Justyna musi rozdzielać po pokojach posiłki
  14. Freddi ogromnie polubił labradorke, są nierozłączni!
  15. Czarny szczeniak - teraz Freddi, ma się doskonale, przesłałam Mazowszance kilka zdjeć od pani
  16. I jest światełko w tunelu! .... W ubiegłym tygodniu przyjechali z Warszawy młodzi ludzie poznać Fadusia - trochę wątpliwości, czas na zastanowienie... Ale dziś telefon - chcą mu dać dom. Poczekam z nadzieją na sobotę...
  17. Wyróżniłam dziś znów dwa ogłoszenia Fado/Frodo na olx, 50 zł za oba. Nie mam już pomysłu, gdzie go pokazać... Radosny, ranka po kastracji goi się ładnie, dziś jeszcze zastrzyk z antybiotyku.
  18. Fado już po kastracji. Dzięki podróży do Makowa wiemy: że tak sobie znosi jazdę autem, ale do opanowania, że po mieście chodzi niespokojnie, rzuca się na bramy, gdzie jest jakiś pies, nie lubi samochodów na ulicy.
  19. Jak był poprzednio te kilka dni, to przeszkadzało nam to wycie i ujadanie - ale kojec blisko domu, kilka m od okna sypialni. Przeszkadzało, cholerka! Od dobrego roku u sąsiadów dom dalej jest husky, on to dopiero wyje! A ze teraz Fado jest dalej, w sadzie, to albo nic nie słyszałam, albo był cicho. Wolę się trzymać tej drugiej wersji Rano poszłyśmy do niego we dwie z Anią, i Bezią, wybiegał się, bawił z Beziolem, i sam wbiega do kojca. W kojcu tylko siku było na budzie, ale resztę spraw zatrzymał do porannego wyjścia. Fakt, ze wczoraj wypuszczany był 5 razy. Wróciło to jego skakanie na ludzi - potrafi z radosci 4 łapani się odbic od pleców czy boku. Oduczamy!
  20. Mam koty wychodzące, nie da rady Zobaczymy, jak to będzie. Na razie biegał po sadzie i sam wszedł do małego kojca (jest pusty, pies miał zakotwiczyć w dużym przed domem). Co jakiś czas idziemy tam z nim się bawić gumowym ringo, jabłuszkiem, trochę go zmęczyć. Jest cisza.... Zła wiadomość za to taka, ze zębami zareagował ma stareńką Kenię Ani - dobrze, ze był na smyczy. Ale teraz Kenia zostaje w domu, a Fado bawi się z Bezią, i jest ok. Czyli potwierdza się - nie lubi dużych psów, mimo że to suczka.
×
×
  • Create New...