-
Posts
2233 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Kasie
-
Witam po Świętach. Nasz Aszocik przeżł spokojnie Święta. Chłopak robi się rozpuszczony. Jak mu coś nie smakuje to wyrzuca to z miski. Jada tylko swoje ulubione jedzonko. Nie chce pic wody, prawie zawsze jak zmieniam to jest nie tknięta. Wypuswzczamy go z kojca. Na noc zostaje otwartu i Aszocik może sobie chodzic gdzie chce. Oczywiście tylko po zagrodzonym terenie ale tego i tak jest z 15 arów. Jego wędrówki śledzimy na sniegu a chodzi duuuzo. Zagląda do każdego kata, śpi na śniegu. Jeszcze kilka dni i zostawimy otwarte przescie do domu, niech zapoznaje sie z zapachem. Tak sobie pomyślałam, on przeciez od 2 lat nie wychodził w schronisku z kojca. To teraz ta przestrzeń dla niego to musi być raj: drzewa, choinki, trawa, śnieg, różne zakamarki. W budzie odkrył, że na materacu z słomą jest wygodniej. I teraz już na nim śpi. I nie jest juz taki pokulony, teraz spi jak król, wyciągniety na całą długosć budy. Odkryliśmy razem, że głaskanie po [pazurkach moze być przyjemne: mróży wtenczas oczy i strasznie się oblizuje. Ale juz nie ucieka z łapami. Aszocik jest taki wspaniały! Teraz miałam troche wiecej czasu i pobyłam z nim wiecej. Mam nadzieję, że sie zadomowi u mnie na dobre, ze poczuje sie jak pan na swojej ziemi.
-
To będą pierwsze Święta bez Ciebie Przyjacielu. Ale wiem, ze bedziesz z nami, tuż koło choinki, jako prezent gwiazdkowy. Twoj amiłosc i wiernośc była dla nas właśnie takim prezentam...
-
Aszot wydaje mi sie bardziej pewny siebie. Przedtem tylko leżał w budzie, taki skulony. A teraz Już nawet siada przy mnie. I tak inaczej już patrzy, tak pewniej siebie. Śpi też na zewnątrz budy, zrobił sobie takie zagłębienie w śniegu koło drzewa. Co prawda tam go nie widziałam leżącego ale są tak slady lezenia. Myślę, że zaczyn asię przyzwyczajac.
-
Aszotem właściwie zajmują sie moi rodzice bo mnie nie ma w domu prawie nigdy. No i oczywiście że go przekarmiaja. Psiak dostaje rano coś ciepłego, później w południe bo tak jest nauczony i coś ciepłego na wieczór bo przecież biedak śpi w nocy w budzie. I cały czas ma sucha karme której już nawet nie tyka (dlaczego sie nie dziwie?:-D ) Mama postanowiła go ostatnio przegłodzic. CZyli dostał wieczorem, rano nie dostał i około południa poszła zanieś mu jedzenie i jako smakołyk pasztecik. Pasztecik chciała mu włożyć do budy bo wie jak on długo zwleka żeby z niej wyjść. A tu biedny, zagłodzony Aszot wysunął sie i wziął od niej z ręki! Podobno mama narobiła takiego krzyku w domu z radości, ze wszyscy sie wystraszyli.:-D Bo Aszot je z reki! Ode mnie tez. No i w nagrodę dostał chyba z pół kg paszteciku. Ten psiak musi na jakąś dietę przejść. A swoja drogą, dawno nie widziałam taty mojego z takim zapałem siekajacego marchewki i pietruszki do psiej zupki z kaszą :-D :-D Oni sie strasznie do psiaka przywiązali. Użalają sie nad nim, ze taki biedny, skrzywdzony. Myśle, ze Aszot ma u nas nie tak bardzo źle.
-
No dobra, przyznam sie, ze smutno mi bo nikt nie pyta o Aszocika. Co prawda u niego bez zmian, ale mieliscie nas przecież odwiedzić... I co, nikt nie przyjedzie?
-
Witam wszystkich wielbicieli Aszota, Oczywiście nadal bez zmian: chociaż... W sobote Aszocik szczekał w nocy! Głos ma piekny a zdenerwowała go brama, która stukała na wietrze. Nie wiem, czy to postęp, ale ja byłam z niego dumna. Wymieniliśmy sianko w budzie na materace ze słomą, mam wrazenie, ze siano zbyt szybko wilgnie na takiej pogodzie. Ale nowe materace Aszotowi wcale się nei podobają. Tak je spycha jeden na drugi, że leży na deskach. Moze jest mu tak wygodniej? Gdy mówie do niego to jest najwyraźniej zainteresowany, każda moja wizyta to zaciekawione oczy śledzące co też dobrego przyniosłam do jedzenia. Ale nadal cofa sie przed moja reką. I nawet najlepsza kiełbaska czy szynka (a takowe tez dostaje:) ) nie zastąpią kości: ciepłej, pachnacej, z duzą ilością mieska. Samo mieso czasem zostaje w misce, nie zjada. A kości znikają po prostu! Suchaj karmy wogóle już nie je. Zastanawiam sie bo chyba powinnam urozmajcić mu jakoś ta dietę.
-
Elso mnie naciska... Co by tu napisac z tego czeskiego filmu... Kosteczki mu smakują. Z suchej karmy preferuje jagnięcine, kurczaka zostawił a jagniecine zjadł. Chyba zaczyna dostrzegac, ze jedzenia nie brakuje. Bo do tej pory wciągał jedzenie do budy. A już wczoraj zostało na ganeczku przed buda. Martwi mnie jego sierść. Nie wiem jak sie za to zabrac. I martwią mnie sąsiedzi. Wiedzą, ze mamy nowego psa. I przychodzą go oglądac. Zabroniłam kogokolwiek wpuszczac. Aszot potrzebuje spokoju. Nie jest dziwadłem. A zrobił się troche popularny. I to przeze mnie, moja wina. Ale wczesniej tego nie rozumiałam. Co do mnie to zachowuje sie bez zmian. Po prostu bardziej się niechowa, tylko patrzy, oblizuje sie. Napisałabym, że mi go żal. Ale to nie prawda. Uważam, że znalazł swoje miejsce. I ze on juz o tym wie. To widać w jego oczach. On to rozumie. Ale chce czasu. Gadamy sobie tak po psio-ludzku patrzac na siebie. Mam teraz mało czasu, wcześnie wychodzę, późno wracam. Ale pracuje nad tym. Jeszcze do wtorku tylko. Trzymajcie za nas kciuki. Żebyśmy się rozumieli.
-
Zastanawiam sie czy nie zrobić tego dopiero na wiosne, jak juz miną mrozy. Dl aniego każdy stres to osłabienie i może łapać infekcje. I tak już biedak tyle przeszedł... Na razie sie jeszcze nie dotykamy, dopiero się poznajemy. Chciałabym mu ulżyć z tym futrem. I przyznam, ze nie wiem, czy juz, czy czekac. Al ewyzwani estraszne!
-
Witam, Poniżej jest moje wyzwanie na zdjęciach: [img][URL=http://imageshack.us][img]http://img384.imageshack.us/img384/5061/aszot037oc.jpg[/img][/URL][/img] [img][URL=http://imageshack.us][img]http://img384.imageshack.us/img384/4082/aszot061mz.jpg[/img][/URL][/img] Aszot to kaukaz ze schroniska. On nie ma kołtunów. To co widzicie, to jeden filc ze sterczącymi kłaczkami. Proszę, poradźcie coś. Myślałam, ze na wiosne potraktuje go maszynką do strzyżenia owiec... Jest jeszcze jeden problem, Aszot na razie bardzo sie wszystkiego boi, nie wychodzi właściwie z budy. Uczymy się karmienia z reki i już są pierwsze efekty. Czy tutaj mąka ziemniaczana pomoże?
-
No to czekam na Was :D Jeśli sie uda tylko konie wykupic... A potrzeba 20 000 zł a jest 13 000 zł. Oby sie udało.... Aszocik by miał towarzystwo obok kojca.
-
No coż... Wiedzą o dwóch koniach. Ja ich powoli przyzwyczajam. W końcu to starsi ludzie. Historia się powtarza: mama przekonana, tata sie nie oddzywa. Ja juz czasem mysle, ze on lubi to milczenie. Udaje obrażonego i odpoczywa od nas. Kasia, w weekend jeszcze nei będzie koników ale i tak zapraszam. Tylko weź czapke i szalik :D Mam nadzieję, że uda sie wykupić konie... Ich temat jest na wątku INNE.
-
Znalazłam mojego Aszocika! Nareszcie trafił do Już w nowym domu! Z wczorajszych wydarzeń: Aszot ma bzika na punkcie kości, bez dwóch zdań. To jest jego miłośc. Byłam wczoraj z parówką w budzie. Ale tylko patrzył. Tata gotował mu jedzenie: duze kości z mieskiem. Pan w masarni mi odkłada takie całkiem fajne bo tak sie jakoś zgadaliśmy, że on ma 2 Bernardyny, wzruszył sie historią Aszota, jak przyjeżdżam, to jeszcze dorzuca mi ścinki mieska dla biednego piesa. No wiec wczoraj było duze miesne zarcie. Z jarzynkami. Ale żebyście widzieli jego oczy jak zobaczył w moich rekach kawałek giczy wołowej, oblepionej miesem, ciepłej i pachnącej! Prawie, że wyszedł z budy! Aszot bardzo ładnie je, jak przystało na wielkiego, poteżnego psa. Je powoli, czesto przerywa, oblizuje się, patrzy wokoło. Nie warczy, nie robi nic na siłe. Bardzo delikatnie obgryza po kawałeczku miesa i mam wrażenie że jeszcze w pysku je chce dokładnie pogryźć. Wczoraj weszło mu do pyszczka źdźbło słomki. Przestał jesć i tak długo próbował się go pozbyć, ażnie wypadło. Ciotki i wujkowie, to kiedy wpadniecie go odwiedzić? Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem to od poniedziałku będzie jeszcze kilka koni u mnie na domku tymczasowym. Jak tylko zdołają je wykupić. Wiec zapraszam wszystkich (do pomocy przy ich czyszczeniu np. :D ). Wasze zwierzęta mile widziane :D
-
Tylko nie On... Pepiniu to już rok....
Kasie replied to mosii's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Mój dozio odszedł 13.11... Też na moich kolanach. I to bardzo boli... Pepino <'><'><'> -
Dziękuje Ci Robercie! Nie mam zbyt wiele czasu który mogłabym poświęcić Aszotowi i nad tym boleję. Ale w miare możliwości... Elso kiedyś powiedziała o Aszocie: taki piękny, wielki, smutny olbrzym... Właśnie taki jest Aszot. Chciałabym zlikwidować słowo smutny... Przynajmniej ten psiak nie bedzie samotny w trakcie wigilii.
-
Odkryłam nową rzecz: Aszot juz mi troszke ufa. Wczoraj zwinełam z patelni świerzutkiego, pachnącego naleśnika i poszłam do niego. Za mną Marcin i mama (boją się, ze psiak mnie zje). Usiadłam przy wejściu do budy i czekam Aszot zainteresowany patrzy, neleśnik pachnie. Ale mama gada z Marcinem. Kazałam im iśc sobie i być cicho. Poszli. A my dalej tak siedzimy... Włożyłam rekę z naleśnikiem do budy i Aszocik wyciagnął sie po naleśnika. Wział. Zjadł połowę. Ale widac, że nadsłuchiwał. Jak usłyszał, że wracaja to przestał jesc. Powinnam spędzac z nim wiecej czasu, którego nie mam... Nawet nie wiecie jaki on jest piękny! :D Dawno nie widziałam takich mądrych oczu. Jestem przekonana, ze on wszystko rozumie. Mam szczescie, ze go mam.
-
11 lat w schronisku... BANDI NARESZCIE W DOMU!!!! ZA TM
Kasie replied to Ewkaa's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
A może napisac o nim do redakcji Mój Pies? Takie gazety czyta sporo dogarzy, może w takim środowisku by warto było poszukac? -
To, że ze styropianem nie przesadziłam, to tylko zasługa voc i jej TZa Bo ja chciałam nawet szpary zatykac na łączeniach. Ale mi ni epozwolili. I nie pozwolili położyć styropianu na podłodze. Tylko słome i siano. Ja po prostu nie chciałam, zeby miał przecieg jakiś...
-
Bo o 19 mam karmić moje hodowle... No to siedzę. I widzicie jak ajestem nieludzka, nie zajmuje się Aszocikiem tylko małżami...
-
Witam, CZy ktoś potrzebuje Ipakitine? Mam nie otwarte pudełko, 150. Nie zdążyłam jej podać Aresikowi. Odszedł już miesiąc temu... :cry: Jestem z Krakowa, mogę nawet gdzieś wysłać. Może innemu psiakowi pomoże.
-
Ksera, jak taka mądra jesteś, to sama go uściskaj w budzie! Najpierw ganeczek, trzeba skrecić w prawo do wejscia do budy (voc tak zaprojektowała, zeby nie wiało ani deszczem nie zacinało), później trzeba przez otwór wejśc, przekopac się przez siano i w końcu jest Aszot! Ale uściskam go za łapke od Ciebie :D Do niej jest sie łatwiej dostać. Dziewczyny, wogóle Wam bardzo dziekuje! :D No to umawiamy sie w przyszłym tygodniu. Kto chce niech się czuje zaproszony!
-
Nie pisałam swiadomie z 2 powodów: 1. Prosiłam o przeniesienie tematu do już w nowym domu bo nie chce tutaj podnosić tego tematu, jest tu zbyt wiele potrzebujących psów 2. Sprawdzałam, które ciotki sie interesują :D Masz racje Elu że u Aszota to jest czeski film. Ale apetyt chłopak ma. Porcje rosołowe lubi, kości gotowane lubi, surowe już mniej. Kupy się mnożą jak grzyby po deszczu, czyli wychodzi z budy. Sianko wewnątrz budy nie specjalnie mu sie podoba. Bo leży na deskach. Sianko skopał w jedno miejsce. Dzisiaj mama robi mu materac żeby nie mógł sie pozbyć sianka i słomy. Będzie je miał w obleczce. Wczoraj posiedziałam z nim w budzie. Ale jak zaczał ziewac, to jako dobrze wychowana osoba :) wyszłam i pozwoliłam mu odpoczać. Co sie bede narzucac! Przyniosłam mu parówki, ale popatrzył na mnie wymownie jakby chciał mi powiedzieć: ja jestem mięsozerny a nie podrobożerny! Aresik miał problemy ze stawami. Mama dawała mu zawsze dużo mieska takiego od kości z żelatyną (?) przekonana, że to dobrze robi na stawy. I teraz mama przy Aszocie uznała, że takie miesko z galaretką dla niego też jest wskazane bo chłopak mało sie rusza a że już nie jest pierwszej młodosci i mało chodzi to tym bardziej jest potrzebne. I gotuje kości (przywoze ich dość sporo z masarni) i obiera z mieska i rano zanosimy Aszocikowi. Wczoraj znikło, dzisiaj tez już nie było tego co rano zaniosłam. Kosteczki gotowane są całkowicie ocheblowane przez niego. Surowe też dostał ale tylko były nadgryzione. Do picia dostaje rosół spod gotowanych kości i jarzyn. Żeby miał bardziej odżywcze i mu nie zamarzło. To z kolei pomysł taty. A ja sie dowiedziałam od nich, że wogóle nie przejmuje się jego losem (!!!) bo psaik nie wychodzi z budy wiec pewnie jest chory a nie zawezwałam weta. Wiedzą ze w hotelu nei wychodził więc uważaja, ze jego coś boli. Nie przemawia do nich to, że psiak pochłania wszystko co dostaje do jedzenia, że wychodzi gdy nikogo nie ma w pobliżu. Aaa, i musze im wypisać jakiś jego jadłospis. Bo przy takim karmieniu to on zacznie mieć poważne problemy z nadwaga. Ale fakt, chciałabym, aby gowet zobaczył, zrobić morfologie, prześwietlenie na stawy. Tylko muszę znaleź weta który przyjedzie na miejsce, wejdzie do budy do kaukaza, pobierze mu krew, oglądnie uszy i posłucha serducha. Znacie takiego? Ksera, a może byś się tak wybrała? Bo ja Cie zapraszam! Musisz przecież ocenić kojec i budę. I mogłabyś sprawdzić czy ja psa nie męczę, co? :)
-
Gusiek, no i co u Ciebie? Izold@, ciesze się że i tutaj Cię spotykam! :D
-
Dziś mija miesiąc jak Cię nie ma ze mną. Ale jesteś przy mnie inaczej. Aresiku.... <'><'><'>
-
Aszot już jest rezydentem w moim ogrodzie. Rosołek wieczorem znikł w niewyjaśnionych okolicznościach. Znikła też duza kość z ugotowanym mięskiem. Kasza z ryżem została. Pojawiła sie natomiast kupka. I dobrze, czyli wychodzi. Dziś rano wszystko było bez zmian czyli w porządku. Zaniosłam mu troszke ciepłego jedzenia, ale przypószczam ze znowu tylko mięsko zniknie. Spał sobie z najlepsze, otworzył tylko jedno oko i ziewnął po chwili. Budę ma ogromną! 2,5 metra długą, 1,2 szeroka, 1,2 wysoka. Sama buda ma 1,5 metra długości, ocieplona styropianem ze wszystkich stron, wyłożona siankiem. Reszta to ganeczek z widokiem na ogród. Buda powstawała przez 2 dni przy zaahgażowaniu TZa voc i jej samej w zaawansowanej ciązy! Postaram sie o jakieś zdjecia. Dziekuje wszystkim za pomoc. voc i jej TZ za bude i wsparcie i liczę na dalsze odwiedziny :D Elso i Kserze za transport do hotelu i z hotelu. Agnieszce za wypychanie i wpychanie Aszota. Wszystkie go zreszta pchały, prawda Ksera? Camarze za te 50 kg cementu! Pati za pomoc w opłacenieu hotelu, Elso tak samo. Wogóle bez Was nie byłoby mozliwości :D Mam tylko nadzieję, że Aszocik ma teraz dobrze i że bedzie zadowolony. Ciotki, odwiedzajcie go!
-
Dzieki za podpowiedź. Ja jestem trochę nietechniczna. Przy konstrukcji budy ma pomóc mąż voc. U mnie jest troche desek i innych materiałów. Może coś sklecimy. Mógłby spac w domu w nieogrzewanym pomieszczeniu na parterze. Ale on nawet nie wejdzie do domu. To jest na prawdę biedny psiak. Najlepiej by sie czuł, jakby go nie było... Popracujemy nad nim.