-
Posts
2233 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Kasie
-
Jak czytam o Twojej suni to jakbym widziała Aresa. Tylko że mój to już dziadek (10,5 lat u doga niemieckiego to sędziwy wiek). Ja wierzę w vetmedin, mojego postawił na nogi. Enarenal nie bierze ale Prestarium tak. I theospirex bo czasami tak ciężko oddychał. Małe dawki ale zawsze. Zapytaj weta o karnityne (mój bierze) ponoć przy chorobach serca wspomaga je. Niestety droga (1000mg, 30tab to 82 zł) czyli 160 zł miesięcznie. Ile podajesz vetmedin? I zrób badania krwi. Mojemu Aresowi po 2 tygodniach doszły jeszcze nerki (mocznik strasznie skacze). I może być tak, ze sunia będzie jadła i będzie chudła. Niestety, przy lekach właściwie przez psiaka wszystko przelatuje. Mi pomogły odżywki dla sportowców. Po nich zaczął przybierać na wadze. A jak samopoczucie suni?
-
Ale sie cieszę, że już lepiej u Was! A mówiłam?! Co do ściągania wody, to dr Niziołek ma rację. Bo widzisz, teraz woda ładnie schodzi bo sunia cały czas bierze furosemid. I tak dobrze, że na to poszła, nie u wszystkich psiaków działa. Ale jeśli to nie był jednorazowy wypadek z tym krążeniem i jego niewydolnością, a rozumie, ze nie był, to żeby woda sie nie zbierała, to psiak musi cały czas dostawać leki odwadniające. A to niestety, bardzo osłabia jego organizm. Sama zobaczysz. Niby wszystko jest ok, ale psiak jest słaby, szybciej sie męczy. Zobaczysz też wkrótce, ze jej nosek będzie sie robił suchy i zacznie sie złuszczać skura, podobnie będzie z odbytem. Tutaj wazelina bardzo jest skuteczna. Dlatego są sugestie, żeby podawać mniej leków diuretycznych a lepiej ściągnąć. Ile Furosemidu bierze? Mój dostaje 120 mg dziennie i 100mg Spironolu. Niestety, sama spotkałam sie z tym, ze weci niechetnie ściągają, wolą faszerować lekami. Nie pomagają, to jeszcze więcej. Jeśli doraźnie jest wiecej wody to naprawdę lepiej ściagnąć. Przynajmniej z brzucha. A najintensywniejsze wyprużniejeni po diuretykach jest około 2 godzin od podania. Wiec mozesz po prostu po godzinie, po 1,5godziny wychodzic z psiakiem. I pisz koniecznie co u Was słychać.
-
Słuchaj, jak wet mówi, ze jest szansa i ją leczy to JEST DUZA SZANSA. Dla mojego nie było szansy ale tak wyłam, że zaczęli go leczyć. I proszę: na lekach ale psiak jest. A Twojego leczą bez dyskusji. A co do Twojego zmeczenia, to sie nie dziwie. Bo tutaj najgorsze jest zmęczenie psychiczne. Odpuść trochę, bo długo taknie wytrzymasz. Robisz co możesz, ale nie skupiaj sie tylko na psiaku. On tez widzi że Ty sie martwisz i on sie martwi. Ty też musisz odpocząć. Nie mysl ciagle o lekach, o tym, czy juz mu lepiej czy gorzej. Poczytaj książkę, oglądnij film, idź na spacer. I pisz, co u Was słychać. Juz i tak jest z górki. Kasia
-
No widzisz! A poza tym jeśli sama wstała a dla duzego osłabionego psiaka to jest wysiłek. I jeśli je to też dobrze. Dzis dodatkowo jest fatalna pogoda dla sercowców: mam barometr w domu w postaci mojego psiaka i mamy. Jak mama się źle czuje to Ares też ciężej oddycha i nie chce chodzić. Dziś mojego wyrzucałam na pole: tupałam, prosiłam, groziłam. I wywlekłam do w końcu na siłę (po furosemidzie musi). Napisz, co powie wet. Poklep sunie ode mnie.
-
I jak dzisiaj? Czy lepiej? No, 10 m to juz sporo. I widzisz, ze powolutku poprawia się? Kupką na razie sie nie przejmuj tak bardzo. Wet zawsze mi mówił, że przy zmianie leków, zwiekszeniu ich dawet mogą być takie zaburzenia. Tylko pamiętaj, żeby piła. Żeby sie nie odwadniała. Bo bierze furosemid. Ja przez cały czas tego kryzysu podawałam Aresowi wode mineralna niskosodową. Nie wiem, czy to jest istotne, ale tak dawałam. Sód dodatkowo zatrzymuje wode w organiźmie. Skontaktuj sie koniecznie z dr Niziołkiem. A biegunki moja mama u Aresa leczyła zawsze ryżem (tak jak udzieci). Gotowała ryż razem z rosołem. Nawet w jego chorobie pomagało zawsze niezawodnie. I napisz koniecznie co u Was słychać.
-
Mój psiak też ma chore serce i z tego powodu niewydolność krązenia. Skąd ja znam te leki! Vetmedin, furosemid, spironol i cała reszta! Mój psiak juz sie dusił, miał taki ucisk na płuca z powodu zgromadzonej wody. W ciągu 5 dni ubyło mu prawie 6 kg (prawdopodobni ezeszła woda). Na poprawę po tym jak został podłaczony do tlenu czekałam 2 dni wyjąc. To było 4 m-ce temu. Teraz je, prawie biega, sika normalnie. Cały czas jest na lekach. Przedtem tak jak Ty siedziałam i patrzyłam czy oddycha, czy ok. Masz racje, teraz najważniejsze, zeby sikał. I proszę, nie patrz na niego z przerazeniem. Psiak to doskonale czuje, wie, że jest coś nie tak, ze Ty się martwisz. A jest zżyty z Toba i on też się martwi. Pstaraj się przy nim nie martwić. I sikanie choćby na siłę musi być. Musisz go odwodnic. A ściągnięcie wody przez wkłucie to tez niezły pomysł. Nie wiem skad jesteś, ale w Warszawie jest swietny kardiolog, dr Niziołek. Możesz do niego napisać, nawet mail. Mojemu psiakowi baaardzo pomóg chociaż na odległość. I trzyma sie. Zobaczysz, ze z takich kryzysów się wychodzi.
-
Fiku miku, Twoja sunia nie cierpi. I wcale się nie żegna. Nie myśl o tym w ten sposób bo to tylko rani. I ani Tobie ani jej nie pomaga. Taka jest kolej rzeczy, tego nie zmienimy... Wiecie, jak Ares zachorował to to była rozpacz. Bo jak będzie bez niego? I ciągle tylkona tym sie skupiałam. Aż znalazłam na tej stronie temat: psy w potrzebie. I teraz próbuje pomóc innym psiakom, tym, które nie miały takich domów jak nasze... Pomyślcie, że może byc pies, który 12 lat spędził w schronisku... Albo psiaki trzymane w klatce na króliki. Niektóre Wasze niki pojawiają się tam, ale niektóre nie. Zachecam, zaglądnijcie. Dla Waszego psiaka robicie wszystko co mozliwe (ja tez) ale też postanowiłam, że chociaż znajdę jeden dom dla jakiejś sierotki. Tak dla Aresa. Ale tez mi jest cięzko cały czas. Próbuje tylko o tym nie mysleć... :(
-
Perraszku - gdzie jesteś? - pytanie bez odpowiedzi....
Kasie replied to Ewkaa's topic in Już w nowym domu
Pierwszy raz tupiszę, ale sledzę ten wątek. Na zdjeciach Perro to chodzący a raczej leżacy smutek. Choroby, schronisko bardzo mu nie sprzyja. Wiem, ze łatwiej pisać, ale jak macie możliwość to nawet dzisiaj zabierzcie go do hotelu. We wcześniejszym poście Irma prosiła, ze jeśli sie da, to niech Ewka weźmie go do siebie przed podróżą do Gdańska. Hotel to juz inne warunki niż schronisko a poza tym rozumie, że bliższy dojazd? Teraz nie mogę wesprzeć Was finansowo, ale prześlijcie mi nr konta na pw, proszę. W końcu przeleją przecież pensje. -
Bardzo współczuje z powodu Gaji ale i zazdroszczę. Bo przeszliscie przez to szybko. Nawet nie wiesz co to znaczy. A ja sie do tego po prostu musze powoli przygotowywać... I chyba tak samo jest w przypadku Bigosa, prawda? Z drogiej strony wet tłumaczy mi, ze to jest psiak, że on tego tak nie czuje bardzo emocjonalnie jak ja, że on nie myśli o tym, co będzie. Że on się cieszy tym, co jest teraz. I na tym mam sie skupić. Chyba zdecydowałam, ze nie robie badań. Po co? Czy to cokolwiek zmieni? Sa złe wyniki to trudno, i tak juz nic nie można zmienić. Leki są ustawione optymalnie, je, jest chętny na spacery. Więc po co dręczyc i siebie i jego?
-
Dopisałam pod Ipakitiną, jak chcesz, to zerknij tam. Myślę, że wiem jak sie czujesz. Ja przez kilka miesiecy tylko mogłam myslec nad tym, co dać psiakowi, jak mu pomóc, jak go wyleczyc. Nie wyleczę go. To jest po prostu starość. Ale moge sprawic, aby był pogodny. Jak ma lepszy dzień idziemy na dłuższy spacer, czasem troszką pobiega. Jak ma gorszy dzień i nie wstaje to siadam na jego legowisku i go głaszczę, mówię do niego. Tak po prostu, aby cały czas czuł sie ważny i potrzebny.
-
Dzięki. Ja wiem z tym mięsem, ale czasami mam już dość. Problem jeszcze w tym, że on musi dostawać białko ze względu na serce. To jest wogóle tak skąplikowane, że nasze wizyty u weta trwaja prawie po 2 godziny, jest dwóch wetów: prowadzący i kardiolog. On, przy tej ilości leków które dostaje wogóle nie przytył. Tylko skóra i kości. Zaczęłam podawać odżywki dla sportowców, w tym HMB (wyłapuje białko i wbudowywuje w mieśnie. Ale po 2 miesiącach zaczął szaleć mocznik. Ale przytył 5 kg. Teraz już nie podaję. Byłam zachwycona ipakitiną, bo mocznik tak bardzo spadł. Dlatego pozwalam sobie na to mięsko. CZasem to nawet myslę: ile mu życia zostało? 10,5 letni dog to już rekordzista. To, że jeszcze biega, kopie dołki i bez problemu potrafi wyjść czasem na 2 piętro, to już super. Je, jest pogodny, może wiecej śpi. Ale nie mogę mu za wszelką cene przedłużać życia. O miesiac? Po co. Jeśli coś lubi, to niech je. Nawet choćby troszkę. Bo wtenczas jest szczęsliwy. Lubi obgryzać kostkę, to jedna mała w tygodniu zawsze jest. Lubi mięsko z chrzastką? To też dostanie. Ale boję się wyników, bo i tak chciałabym aby były dobre, żeby sie mu nie pogarszało. Żebym miała świadomość, ze jest dobrze, że nie muszę patrzyć, czy równo oddycha, czy nie jest zbyt słaby... Czy Wy też tak patrzycie cały czas z niepokojem na swoje psiaki?
-
Dzieki za odpowiedzi. Wiec Ares też dostaje połowę zalecanej dawki. Niestety, karmy dla nerkowców już mu nie pasują i nie ma ludzkiej siły która by go zmusiła do zjedzenia tego: prośby, nasze mlaskanie nie pomagają, tupanie nogą i groźby że więcej nic nie dostanie też nie pomagają. Wiec wrócilismy do normalnego jedzenia: wołowina pod różnymi postaciami z kaszą lub ryżem, placki ziemniaczane, naleśniki, drożdżówki (wiem, to nie jest psie jedzenie). Trudno, staruszek je, żeby cokolwiek zjadł. Ale az sie boje badań krwi. Zobaczymy, choc to odwlekam.
-
A co u suni jest z tym sercem? Mój Ares przy nerkach ma jeszcze kardiomiopatię i przy tej niewydolności serca gromadzi mu sie woda w brzuszku i czasem o okolicach opłucnej. I wtenczas go przydusza. Kiedyś brał Arthrostop na stawy ale to powodowało, ze więcej wody miał w brzuchu. Wiec musiałam zaprzestać. Mam nadzieje, ze u Twojej suni nie ma takich objawów? Niemniej, jeśli ma ona problemy z nerkami i sercem i doszły ze stawami, to nie możesz patrzyc wybiórczo. Musisz miec dobrego weta, który bedzie kontrolował całościowe leczenie. Ipakitina jest droga (mój psiak waży prawie 70 kg!) wiec miesiecznie wychodzi nam 2x150g. Ale pomaga. Mocznik ze 189 (!) spadł do 55 w 3 tygodnie. A czy bieze coś na serce? Gdy Aresowi mam ograniczyć mieso (też tylko wołowe), to gotuję rosół na kościach z warzywami i kaszą z ryżem. (popytaj przy masarniach, czasem za darmo dostajesz kości wołowe i jeszcze trochę miesa dorzucą). Rosołek dostaje do picia a kaszę mieszam z mięsem (z puszki albo wołowe ze sklepu). Kasza jest aromatyczna wiec ją chętnie je. Puszki nudzą mu się po średnio 2 tygodniach i zawsze trzeba cos zmieniać. Pogłaskaj sunie od nas, Kasia z Aresem
-
Witaj, Z dyspalzja nie mam doświadczenia, może ktoś inny Ci pomoże. Ale tez mam bardzo poważnie chorego psiaka (i serce i nerki). Z kurczakiem uważaj bo to wysokobiałkowe mięso i na narki kiepsko wpływa (skacze mocznik nawet przy ipakitinie, już to przerabiałam). A co do pogarszania sie psiakowi. Wiesz, naucz sie, że sa gorsze i lepsze dni. Na zmiane pogody psiaka moze boleć. Po prostu odpuść mu i nie wymagaj, zeby zawsze było lepiej. Mój Ares czasem przez 2 dni leży i nie chce wstawać. Przedtem w panice wiozłam go do weta. A teraz wiem, że np. na 3 dzień wstanie i będzi echciał sie bawić. Dopóki psiak je, nie boli go i ma iskierkę w oczach, to jest ok. Pamiętaj, gdy Ty sie martwisz, to psiak to wyczuje. Po prostu pozwól mu się przez chwile gorzej poczuć, odpocząć. Oczywiscie jak sie bedzie to przeciągało to juz jest poważne. Ja mam doga, ma zwyrodnienia w części lędźwiowej kręgosłupa. Czasem wstaje z posłania 5 minut. Zdaża mu sie przewrócic. Nie robię paniki. Po prostu głaskam go, mówie spokojnie. Psiak też sie denerwuje jak sie przewraca, nie wie co sie dzieje. Głowa do góry, zobaczysz ze bedzie dobrze. Pozdrowienia i dla Ciebie i dla psiaka, Kasia
-
Witam, Z nowych informacji to to, że kaszel Hugusia to nic poważnego (tak stwierdził wet) ale zapisał jakiś lek. Zapomniałam zapytać znajomego jaki, ale fakt, że psiak coraz mniej kaszle. Co do Cezusia. No to jest problem. Wet tak samo jak Wy zalecił spokój, cierpliwość (możecie byc weterynarzami!). Wczoraj spedziłam z tymi psiakami sporo czasu i obserwowałam. Gdy Huguś nadstawia sie na pieszczoty to Cezuś też podchodzi ale na wyciagnięcie ręki: daję mu rekę: to powącha, lize. Ale nic wiecej. I to samo jest w stosunku do znajomego. Tylko gdy on wyjdzie i zamknie drzwi, to psiaki momentalnie sa pod drzwiami i piszczą. To chyba dobra oznaka, bo zaczęły sie przywiazywać, prawda? Ja pomimo, ze często chcłopaków odwiedzam, to jestem obca. Ale Cezus i tak sie inaczej zachowuje. Gdy leży poza swoim posłaniem, to cały czas "kopie do tyłu", tylnymi łapkami tak jakby chciał cos odrzucić. Nie poleży spokojnie, tylko co chwilka taki rych. Na swoim posłaniu tak sie nie zachowuje. Czy to może być przez to, że leży na parkiecie, że jest mu slisko? Ale dlaczego Hugus tak nie robi? Ze stawami to chyba nie jest związane, bo tak samo by robił na swoim legowisku. CZym takie zachowanie może być spowodowane? Pozdrawiam Wszystkich, Kasia
-
Czy to zwężenie tchawicy ewentualnie można leczyć? I na ile to jest niebezpieczne? A co do zachowania Cezuśa. Z tego co obserwuję, to on się boi jeszcze bardziej jak nie ma Huga w pobliżu. Nawet zaczyna sie trząść. Jak pisałam one nie mają metryczek. Były kupione w hodowli gdzie jest kilka suczek, są inne rasy. Taka typowa hodowla zarobkowa (niestety). Z opowiadania wiem, ze najpierw był kupiony Huguś. Cezus był "schowany!" bo ma bardzo ładne umaszczenie, ładną sylwetkę. Ale gdzieś się wymknął. No i jego też kupił jak go zobaczył. I tak sobie pomyślałam, ze te psiaki nie są tam najlepiej traktowane. Czy to możliwe, że w wieku 3 miesięcy zostały im już jakieś ślady na psychice? Że dlatego boi się człowieka?
-
Dzięki, chłopaki były odrobaczone. Dzis podobno pójda do weta. Albo jutro. Zobaczymy. Chociaż wydaje mi sie, że mniej troszkę kaszle. Tylko ten drugi nadal sie boi. I co ciekawe. Wczoraj widziałam jak jadły. Huguś (ten laszlacy lae nie bojący się je bez problemu). Cezuś (bojący sie) zawdze czeka na Huga. Gdy ten je, to on tez zaczyna, Hugo przestaje, on też przestaje. No i nikt oczywiście nie może podchodzić do miski bo on od razu ucieka. Czy nikt nie wie co by z tym zrobić?
-
Dzięki, no to będe nalegała. Po własnych doświadczeniach boje się jakiś komplikacji z sercem, zwłaszcza, że kaszel się nasila jak chłopak pobiega. Jest jeszcze problem z tym starszym szczeniakiem. Oni nie są ze soba spokrewnieni. A ten starszy bardzo sie boi, zwłaszcza ludzi. Gdy zaczyna się go głaskać, to sztywnieje cały, czasem nawet posikuje. Mówi się do niego spokojnym głosem, głaszcze ale troche na siłę. Gdy próbuję wziąć go na rece to jest napięty jak struna. Dopiero jak go postawie i może biegać z tym drugim to zaczyna merdać ogonkiem. Początkowo mysleliśmy, że to nowy dom, stres itd. Ale to zachowanie nie mija. Nie je też w towarzystwie ludzi: trzeba sie odwrócic. On jest bardzo uległy, całkowicie podporządkował się temu drugiemu. Co teraz powinno sie robic? Jak postępować? Dlaczego taki mały szczeniak boi sie ludzi?
-
Witam, Znajomy od soboty jest właścicielem 2 psików, Cavalier King Charles Spaniel). Chłopaki mają 3 i 3,5 miesiaca. I ten młodszy kaszle. Wyglada to dokładnie jak bezgłośny kaszel u człowieka. On jest bardzo żywy, ciągle biega, skacze. Gdy więcej się porusza to kaszel sie nasila. Przeczytałam, że te psiaki są predysponowane do chorób serca. Znajomy lekceważy to. Mówi, że psiaki były u weta i gdyby było coś nie tak to on by to zauważył. Ale mnie to niepokoi. Czy bagatelizować ten kaszel czy zaciągnąć go na siłe do weta ras jeszcze? I co taki kaszel może oznaczać?
-
Super! Zobaczysz, wszystko będzie dobrze. Dużo pogłaskań dla niej. A jak szczeniaki?
-
Ok. No to próbujemy. Oby było lepiej. I ten mocznik spadł. A co do chudnięcia psiaków chorych. Mój ma kardiomiopatie. Bardzo schudł i usłyszałam ze pewnie nie przytyje bo leki powodują, że wszystko przez niego prawie że przelatuje. Ale znajoma też z chorym dogiem podsunęła mi pomysł i podaję mu HMB. To jest odżywka dla sportowców, powoduje wychwyt białka i wbudowanie go w mięśnie. Można kupić w aptece. 45 kapsułek około 30 zł. Ares przez 2 miesiące nic nie przytył a po HMB w ciągu miesiąca 4 kg. Już wazy 67! Tylko stosując hmb balansuje się z białkiem. Więc trzeba pilnować badań. I po miesiącu odstawiłam na 2 miesiące. Ale psiak się wzmocnił. Warto zapytać weterynarza. A co to znaczy ze podajesz mniej Ipakitine? Ja na razie daje około 8g dziennie. A powinnam dawać 14. Ale to jest taki strzał.
-
Dzieki poszukam. No coż, na razie kupiłam jedną puszkę. Ale wystarczy to na niecały tydzień. Zobaczymy.
-
Witam wszystkich. Czy ktos z Was stosował moze dla swojego psiaka dodatek żywieniowy Ipakitine? Wspomaga prace nerek przy mocznicy i trwałej niewydolności nerek. Związki zawarte w tej odzywce pomagają wychwytywać mocznik z organizmu i wydalać go z kałem. Chciałam się dowiedzieć czy ktoś go stosował i na ile jest skuteczny. To jest nowy srodek. Niestety nie jest tani. Mam chorego doga więc w przeliczeniu na mase ciała miesiecznie wychodzi kilkadziesiąt złotych. A przede wszystkim muszę kupować wiele innych podstawowych leków a ceny sa koszmarne przy takich ilościach. Wiec nie wiem, czy warto inwestować w kolejną odżywkę.
-
To ciesze sie, ze macie tylko takie wizyty kontrolne. A co do poszerzenia wiadomości na temat tej choroby, to spróbuj napisac na adres [email]kardio@vetserwis.pl[/email] Teoretycznie lekarz odpowiada na pytania zwiazane z kardiologią, ale praktycznie uważam, że jest to fenomenalny wet (Rafał Niziołek) i nawet jeśli On nie będzie mógł Ci pomóc, to na pewno kogoś Ci poleci. Jego strona: [url]www.niziolek.com.pl[/url] Mam nadzieję, ze dowiesz sie czegos wiecej. Podrap Foksa za uchem ode mnie (ma przeuroczy nosek), Kasia