-
Posts
806 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Cathedral
-
Nie chcę urazić Kody, ale chyba każdy sobie zdaje sprawę z tego, że ubezpieczyciel stara się tak skonstruować umowę, aby wypłacić możliwie mało pieniędzy możliwie małej liczbie ubezpieczonych. To nie instytucja charytatywna, ani nie fundusz pomocy, tylko firma nastawiona na zyski. Aby nie dać się oszukać (nie otrzymać odszkodowania w sytuacji, kiedy byliśmy pewni, że się ona należy) trzeba bardzo wnikliwie czytać ogólne warunki, tak jak to zrobiła Puli.
-
Też mi to pasuje do nużycy. Nużeniec atakuje psy, którym spadła odporność, zabiedzone. Wielomiesięczne leczenie zwykle powoduje, że objawy ustępują, ale rzadko pasożyt daje się całkowicie wyeliminować. Możliwość przeniesienia na inne psy jest znikoma, ale istnieje.
-
agusiazet - też myślałam, że mój pies ma czyste uszy, dopóki pani dermatolog nie włożyła mu do środka patyczka... Ja nigdy nie grzebię mu tak głęboko, toteż nie wiedziałam, że ma tam siedlisko infekcji... A takie objawy jak opisujesz to wskazują na zakażenie ucha. Dobry wet powinien zajrzeć takim wizjerkiem do środka, pobrać wymaz, obmacać ucho...
-
Słuchajcie - jeśli ktoś jest PEWIEN, że jego pies cierpi na modzele - może wykorzystać porady innych. Jeśli ktoś NIE JEST PEWIEN, czy strupki, ranki, zaczerwienienia itp. są modzelami powinien przynajmniej RAZ odwiedzić weta, który szybko oceni - czy nie jest to choroba skóry (bakterie, pasożyty, grzyby), alergia, zakażenie. Toffikowa - to co ma Twój psiak wygląda nie za ładnie, widać strupy i na Twoim miejscu poszłabym do lekarza. Aha - po posmarowaniu maściami natłuszczającymi stan skóry może się przejściowo pogorszyć - ponieważ zrogowacenia pęcznieją.
-
Autor w książce nadmienia inną swoją publikację "Czy mój pies jest dominujący?" Ciekawe, czy książka jest/będzie dostępna po polsku.
-
No i nasze rady i tak na nic się nie zdały... Facet teraz będzie jeździł na rowerze i szukał następnego naiwnego, co puścił psa luzem. Może się znowu uda 100 zarobić? eh...
-
Mam takie same wątpliwości, jak i Wy: 1. Mój piesek właśnie zaczął dosyć poważnie chorować na skórę - zwrot kosztów leczenia podjętego w ciągu 3 pierwszych dni od - powiedzmy - zgłoszenia się z problemem do weterynarza i podjęcia kuracji - byłby po prostu śmieszny w stosunku do ogólnych kosztów jakie poniosę w najbliższym czasie. 2. Jakie szkody może wyrządzić pies na smyczy? Praktycznie ŻADNE. Pytanie - czy jeśli pies ucieknie/zerwie się ze smyczy itp i wyrządzi szkodę - to też będzie to "działanie umyślne wbrew przepisom" (nakazującym wyprowadzanie psa pod kontrolą)?
-
[quote name='Romas'] Pozostajac bierni dajemy takim ludziom sygnal ,ze jest O.K i moga dalej tak robic.[/quote] Oportunizm jest naszą plagą narodową. Niewielu znajdzie się chętnych na wyciągnięcie komórki i wezwanie straży miejskiej. Co gorsza - ludzie dają się zastraszyć groźbami typu "albo dasz mi spokój, albo... piesek będzie nieżywy, zniszczymy ci samochód itp." Rozumiem ich obawy, ale to przecież nie oni powinni się bać! Niech się boi ten, kto źle czyni! Jak już ktoś napisał - największa jest siła we wspólnocie.
-
[quote name='aleb'] Poza tym to konkurs jest banalny :cool3:[/quote] No jak widać nie dla wszystkich :razz:
-
Dzięki - właśnie o coś takiego mi chodziło - normalna, pełna wersja do przeczytania dla ludzi, a nie dla prawników :)
-
Z mojego psa sypie się jak z choinki. Też myślałam, że jest chory, ale nic mu nie dolega. Golden trzymany w mieszkaniu, czy też w domku - gdzie utrzymywana jest temperatura pokojowa linieje w zasadzie CAŁY ROK z okresami zaostrzeń tak jak np. teraz po tej fali upałów.
-
Pet Time Lamb and Rice faktycznie może byc sztandarowym przykładem wciskania ludziom kurczaka pod nazwą "karma z jagnięciną"... Wybrałabym Belcando, chociaż oprócz jagnięcia też zawiera kurę. Ale zachęca zawartość juki i mączki z pestek winogron. Jeśli masz psa uczulonego na proteiny kurczaka, to chyba żadna z nich nie będzie dobra.
-
Sorry Daisunia, bez urazy - ale ja na tym zdjęciu widzę nie łokieć, ale jakby ... zad. Może zrób jeszcze jedno...
-
Cieszcie się maleństwem, bo nawet się nie spostrzeżecie jak wyrośnie z niego lew ;) Jak wzięłam Corteza, to nie wiedziałam, że tak szybko urośnie... :placz: Najlepszy okres przed Wami!
-
Modzele nie są objawem żadnej choroby. Ale zaniedbane mogą przyczyniać się np. do zakażenia skóry, bolesnych rozpadlin.
-
Mój piesek nie miał nigdy stadium "łysych plam" - ale jeśli ta zmiana jest na łokciu - sucha, łuszcząca, stwardniała - to na 99% to modzel. Modzele są to zmiany skórne na łokciach – zgrubiałe, pozbawione sierści miejsca, których przyczyną jest leżenie na twardym podłożu. Wyjątkowo mogą być następstwem alergii kontaktowej (np. płyn do podłóg). Bardziej narażone na ich powstawanie są psy ras dużych, gdyż w ich przypadku nacisk na skórę jest znaczny. Skóra początkowo staje się zaróżowiona, a sierść w miejscu tworzenia się modzela może ulec przebarwieniu. Koniecznie trzeba zapobiegać dalszemu rozwojowi stwardnienia, gdyż w bardziej „zaawansowanych stadiach” nie tylko zaczyna on paskudnie wyglądać, ale staje się bolesny. Narastająca skóra może powodować wrastanie sierści w głąb i świąd. W krańcowym stadium zmiana może nawet wymagać wycięcia chirurgicznego. Rozwój modzeli zwykle nasila się latem, kiedy psy rezygnują z wygodnych legowisk na korzyść chłodnych (i twardych) płytek ceramicznych, linoleów itp. Skórę na łokciach należy smarować preparatami natłuszczającymi. Silnie natłuszczające to na przykład: Tointex, Linomag, Alantan, maść z witaminą A, maść tranowa lub propolisowa, Tormentiol.
-
Modzele trzeba systematycznie natłuszczać - najlepiej codziennie. Ja polecam maść Bepanthen plus - natłuszcza, regeneruje i odkaża zarazem. Można kupić w "ludzkiej" aptece.
-
Zauważyłam, że kiedy oba psy są na smyczy dużo częściej dochodzi do spięć, niż kiedy są luzem. Mówisz, że smycz była swobodna - bardzo dobrze z Twojej strony, ale może ten drugi był "na krótkiej" i napiętej smyczy lub pod "niewidzialną" presją właściciela. Młode psy czasami przeceniają swoje możliwości i językiem ciała nadają sygnały "jestem ważniejszy", co może się nie spodobać statecznemu samcowi. Młodziaki często zamiast stać spokojnie i dać się obniuchać wiercą się, co wywołuje niepokój "tego drugiego". Zauważyłam też, że kolejność wąchania ma znaczenie.
-
Pewnie chodzi o modzele. Czy to są zrubienia na łokciach? Bo odleżyny to otwarte do żywego mięsa rany...
-
Dzięki... jak się za to zabierałam, to nie wiedziałam, że jest to takie trudne...
-
Czyli - aktualna jest ustawa z 1997 roku - a wszelkie zmiany mam szukać i nanosić sama - jeśli chcę mieć "aktualne brzmienie"? Może w takim razie ktoś mnie może poratować, gdzie szukać tych "ustaw o zmianie ustawy"? Tylko błagam, nie odsyłajcie mnie na stronę sejmu... Natknęłam się - gdzieś w internecie, nie na stronie rządowej z takim czymś: U S T A W A z dnia 22 kwietnia 2005 r. o zmianie ustawy o ochronie zwierząt. "Art. 9a. 1. Posiadacz psa jest obowiązany do zapewnienia nadzoru nad psem. Nadzór nad psem polega na kontroli jego zachowania w celu zapewnienia bezpieczeństwa osób lub zwierząt. (...) Czy to nie o zawetowaniu tej ustawy mówiłaś, Arka? [FONT="] [/FONT]
-
[quote name='Mrzewinska'] Ale faktem, a nie prawdopodobienstwem jest, ze duzego psa, ktory umie chodzic po siatce, umie wydostac sie z terenu posesji, zostawia sie bez nadzoru. A to wlasnie zdarzac sie nie powinno. I nad tym faktem moim zdaniem nie powinno sie tak lekko przejsc do porzadku dziennego. [/quote] Właściciele są winni zaniedbania - nie dopilnowali psa. Czyli, co - ma zapłacić te 1000 złotych? Bo nie bardzo widzę tutaj "dobrą radę" w tej konkretnej sytuacji.
-
Nie jak uniknąć odpowiedzialności, tylko jak właściwie załatwić sprawę. Pies uciekł z posesji - zdarza się. Właściciele mają nauczkę, aby lepiej go pilnować. A jeśli okarze się, że rowerzysta został rzeczywiście pogryziony - to na pewno zareagują odpowiednio i nie będą unikać konsekwencji. Mama halliwell jak do tej pory zachowała się prawidłowo - zaproponowała rowerzyście pomoc lekarską, zainteresowała się sytuacją. Teraz chcą wiedzieć, co robić dalej. Na pewno okazanie książeczki szczepień psa nie będzie błędem. Natomiast przestrzegam przed wypłacaniem jakiegokolwiek odszkodowania bez konsultacji z prawnikiem, czy lekarzem - tylko fachowiec może ocenić stopień szkody, a 1000 złoty to całkiem sporo pieniędzy. I nie chodzi tu nawet, że rowerzysta może "przesadzać", czy nawet oszukiwać. Po prostu można sobie zaszkodzić podejmując pochopne decyzje. Mogę powiedzieć co ja bym zrobiła w takiej sytuacji: przede wszystkim chciałabym wysłuchać relacji ze zdarzenia, czy byli świadkowie, dlaczego pies zaatakował, jak wygląda rana, czy rzeczywiście jest to uszkodzenie ciała i cierpienie warte 1000 złotych i żądałabym wizyty u lekarza/weterynarza.
-
Miałam do czynienia z podobną nieprzyjemną sytuacją w kręgu najbliższych znajomych - nie była ona związany z psem, dotyczyła żadania wypłacenia odszkodowania tzw. nieformalną drogą, czyli jednym słowem "zapłać, albo...". Mogę Ci przekazać wskazówki prawnika: 1. absolutnie nie wolno wypłacać jakichkolwiek pieniędzy "z ręki". Równa się to przyznaniu, że została wyrządzona krzywda. A Wy nie wiecie, czy została wyrządzona szkoda. 2. Jakiekolwiek pisemne, czy też "na gębę" "zrzeczenia się roszczeń" są niewiele warte - "pokrzywdzony" może mimo wszystko rządać dalszych "haraczy", a w przeciągu trzech lat od zdarzenia dochodzić swoim roszczeń drogą sądową mimo zawartego ustnego porozumienia. Sprawa ostatecznie spełzła na niczym - "pokrzywdzony" wycofał się kiedy okazało się, że nie da się wyłudzić żadnych pieniędzy. A wiadomo - gdyby chciał do sądu to trzeba mieć rację po swojej stronie i dowody na nią. Niestety hochsztaplerów jest coraz więcej. Usiłują zastraszyć ludzi, którzy nie mają wielkiego pojęcia o procedurach prawnych - policją, aresztem, sądem. Niemniej proponuję nie traktować tego chłopaka jak oszusta - tylko spokojnie zażądać wizyty u lekarza i potwierdzenia, że rana jest kąsana.
-
Arka - znalazłam to na stronie sejmu... [URL="http://isip.sejm.gov.pl/servlet/Search?todo=open&id=WDU20021351141"][COLOR=#800080]Dz.U. 2002 nr 135 poz. 1141[/COLOR][/URL] Ustawa z dnia 6 czerwca 2002 r. o zmianie ustawy o ochronie zwierząt. To znaczy - przytoczona ustawa zawiera zmiany do pierwotnej ustawy, a na jakiejś stronie znalazłam opracowanie, w którymś ktoś te zmiany już naniósł na starą ustawę z 1997 roku. Ten fragment był przykładowy. Generalnie jestem przygnębiona i zagubiona - już dwa dwi przeglądam różne strony - w tym sejmową - i w końcu nie wiem, co jest aktualne, a co nie... :-(