Jump to content
Dogomania

PaulinaT

Members
  • Posts

    6046
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by PaulinaT

  1. Ale wypiękniał. Tylko... kasiu, strasznie duży rozmiar zdjęć... zaraz je modzi usuną.
  2. Ale śmiesznotka taka :)
  3. Cudeńka :loveu: :loveu: :loveu:
  4. Piękne zdjęcia, piękna Ecia, piękny Pankot. Wzruszyłek się.
  5. Wczoraj też niezły numer wywinęła Layla. I z moim TZtem prowadziliśmy blisko godzinną dyskusję ze znajomymi nt rasowy=rodowodowy po której usłyszałam jakie to mam klapki i nic nie rozumiem... ale o tym później napiszę, praca wzywa trzeba w teren ruszać ;-)
  6. Wczoraj odbył się trening. Sam trening w sumie pozytywnie ale zanim do niego doszło miała miejsce sytuacja nieciekawa. Szykowałysmy konie do jazdy - ja Monie, Kasie basznie i mloda adeptka Kamila (?) miała poświczyc na Piramidzie vel Doni. Gdy juz osiodłałysmy itp. zerwal się wiatr mocny i zaczęło sypać ostrym zimnym deszczem więc nie namyślając sie wiele poszlyśmy schować sie do stodoły (sa tam boksy i mieszkaja konie, Monia na początku też tam mieszkała). Po wejściu do tam konisie nasze bardzo się zdenerwowały i gdy podeszłyśmyz Monią siłą rozpędu zbyt blisko Baszni ta kwiknęła i strzeliła kontrolnego kopa nóżką. W sumie nic az tak zaskakującego. Zaskakująca byla jednak reakcja Mony. W ułamek sekundy odwróciła się (nie miałam na to wielkiego wpływu), wepchęła Kasię z Basznią głębiej w kąt tak by nie miały gdzie uciec i wypaliła z obu nóg, mocno i zdecydowanie. Udało mi się ją odciągnąć i na szczęście! nikomu się nic nie stało (kop omsknął się tuż obok ścięgna nad stawem skokowym ścierając tylko kępkę włosków). Ale było groźnie. Monia już taką swoja naturę kilka razy pokazała - niby panikara, niby zdenerwowana aż cała dygoce ale w kasze dmuchać nie pozwoli i bez zastanowienia odda 3x starszej i silniejszej klaczy. Na tyle skutecznie, że przez cała jazdę Basznia z obawą na nią spoglądała... No a jak przestało padać i wyszłyśmy na maneż musiałyśmy chwilę stresy rozchodzić w ręku i nawet po dobrej chwili jak wsiadłam Moniś jeszcze naładowana była niczym chmura burzowa. Udało się jednak w trakcie jazdy ten stres rozładować, miałyśmy kilka lepszych momentów chociaż wiele było trudów. W końcu ostatnie 2 tygodnie to tylko 3 jazdy więc dopiero musimy wrócić w rytm pracy, nadrobić zaległości i iść dalej z programem. A ten przewiduje następujące nowe ćwiczenia: wolty w stępie o średnicy 13m i ruszenie ze stój stępem wyciągniętym. Oczywiście kontrolowane spokojne tempo kłusa, wyciąganie stępa, zatrzymania i kręcenie ładnych zakrętów od łydki pozostaje w treningu bez zmian! ;-) No i moja ulubiona fotka z wczoraj, z ptaszkiem. To jeszcze początek jazdy i widać że Monisia napięta do granic. [URL=www.fotosik.pl][IMG]http://images43.fotosik.pl/333/3e171b56991c1d8c.jpg[/IMG][/URL]
  7. Trzymam kciuki. Mysle, że szybko znajdą się chętni na takie piekności. Gdybym tylko mogla... no ale. Pozostaje mi kibicować!
  8. Osz... marzenie i moje. Piękne, cudne - co sie z nimi dzieje?????
  9. Uf, dobrze, że się wszystko wyjaśniło. A jak sytuacja dziewczynek? bez zmian?
  10. I ja witam na dogomanii. Oj, byle więcej takich wiadomości wspaniałych z nowych domków. No - już nie takich nowych ;-) Miał szczęście Precel. :lol:
  11. Podniosę Benia. On tak jak mój Szarik co juz za TM, on tez w tym wieku był i w tym samym schronisku i cieszył nas swoją obecnością jeszcze ponad 3 lata. Może i do Benia uśmiechnie sie szczęście???
  12. snuszkak już wiele psów obłaskawiłaś, i bojaźliwych i agresywnych... wiem, że w pojedynkę nie jest latwo poradzić sobie z trudnym psem. Ale moja wiara w Twoje możliwości jest wielka! Kto ma sobie z nim poradzić jak nie Ty?
  13. [quote name='snuszkak']Halutku trzymaj się ciepło i zdrowiej, ah biedny kociak a diagnoza postawiona - wirus jakiś czy co?[/QUOTE] Dzisiaj udało sie dotrzeć do Naszej Pani Weterynarz Najlepszej Na Świecie (niestety nie codziennie jest dostępna, gdyż ma dni kiedy operuje i dni na zapisy gdzie z tygodniowym wyprzedzeniem często jest problem się zapisać :o ) i oto co stwierdziła: sprawy jelitowo-żołądkowe opanowane a problem tkwi teraz w pęcherzu a konkretnie w zapaleniu tegoż. Zmieniła antybiotyk na silniejszy, dała kroplówkę bo był odwodniony i jesteśmy dobrej myśli bo kotek jest jakby lepszy. I chodzi głodny! :D Dzisiaj niestety nie pojadę do Moni. Ani jutro. Dzisiaj sprawy domowe jutro pracowe - ale już w niedzielę kolejny trening pod okiem fachowca. Sama jestem ciekawa jak będzie po takiej przerwie? Przez tydzień Monia chodziła pod siodłem tylko raz... Taki lajf no. Ale w sumie nie ma czego aż tak żałować bo mokro bardzo i ślisko jest przeokrutnie. (trzeba znaleźć jakiś plus co nie?)
  14. A dziękować, dziękować :p Dzisiaj byliśmy w stajni. To dobre określenie bo jazdy nie było - dzisiaj był kowal i w związku z tym Monia ma śliczne, świeżo przycięte kopytka i wolne. Była znacznie grzeczniejsza niż ostatnio i tylko 2 razy wyrwała nóżkę. Ale postępy są. Zauważone nie tylko przeze mnie ale i przez samego przycinającego ;-) Kowala znaczy się. I... nieskromnie powiem, cudnego mam konika. Ach. Niestety mam też złe wieści. Halutek znowu chory. I tak naprawdę to teraz nie wiadomo o co chodzi - bo zaczęło się brakiem apetytu, potem doszły biegunka i wymioty (może były wcześniej ale z racji jego swobodnego wychodzenia niezauważone) a teraz jeszcze problemy z siusiu. Codzienne wizyty u weterynarza, zastrzyki, kroplówki... spadły więc na moich rodziców, opiekunów Halusia teraz. Nie mam nawet jak pomóc bo jeżdżą do weta rano, gdy ja w pracy no a kłopoty zaczęły się gdy byliśmy poza Poznaniem. Kotek ten ma okropnego pecha. Ciągle coś - to już kolejne w jego raptem 5-cio letnim życiu poważne zachorowanie. Ile jeszcze wytrzyma????:shake: A tak na niego wszyscy chuchają i dmuchają.
  15. Czyli Fibi na nowej drodze... trzymam kciuki za powodzenie!
  16. Ojojoj! Trzymam kciuki, żeby to bylo to!
  17. No, dzisiaj zobaczę się z Monisią. Kurcze, niech to będzie już ;-) A w tak zwanym międzyczasie - serdeczne pozdrowienia od Abisi! [URL=www.fotosik.pl][IMG]http://images47.fotosik.pl/331/c5dd9181d6ef47e7.jpg[/IMG][/URL]
  18. Ufffffffa.....
  19. Minął tydzień i tylko 2 seanse z Monisią... trochę prywatnych planów rozrywkowych i trochę pracy sie ponakładało i taki już nasz los. Te dwa seanse były to fantastyczne jazdyterenowe. W środę - w towarzystwie Adiutanta i baszni, w trudnym i urozmaiconym terenie bo jechalismy i przez zaorane pole, i przez wielką wodę, i przez las na azymut i po górkach lekkich (na których to ja lekko się przestraszyłam gdyż równowaga Monisi jeszcze jest nie do końca a dość śliskie podłoże po deszczach...) ale z wszystkim mój dzielny rumak poradził sobie nadzwyczajnie! I nawet wolny kłus w terenie wychodził nam :) Za to w sobotę pojechałyśmy poszlajać się po ścierniskach z Basznią i Zampą staruszką. Niestety Zampa nas opuściła w trakcie gdyż wydawało się, że kuleje :( Następna jazda dopiero w czwartek. I jak tu się doczekać?
  20. Jest podpisana umowa - i osoba adoptująca nie wywiązała się z jednego z podstawowych punków. Czy w takim wypadku można ją pociągnąć do odpowiedzialności prawnej? Dramat jakiś, włos się jeży na głowie!
×
×
  • Create New...