Jump to content
Dogomania

myszsza

Members
  • Posts

    248
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by myszsza

  1. Raczej Karmel (kotka) podgryza Gritę. Grita raczej wylizuje Karmelkę, bo słodka! A tak naprawdę sypiają.
  2. Nie mogłam się oprzeć, pstryknęłam 7 i chciałam jedną fotę zamieścić, ale nie potrafię sę zdecydować, która lepsza. Macie wszystkie.:lol: [IMG]http://upload.miau.pl/1/69785.jpg[/IMG] [IMG]http://upload.miau.pl/1/69788.jpg[/IMG] [IMG]http://upload.miau.pl/1/69789.jpg[/IMG] [IMG]http://upload.miau.pl/1/69790.jpg[/IMG] [IMG]http://upload.miau.pl/1/69791.jpg[/IMG] [IMG]http://upload.miau.pl/1/69793.jpg[/IMG] [IMG]http://upload.miau.pl/1/69794.jpg[/IMG]
  3. Przepiękny jest! Pozdrówcie Go od Grity (prawie bliźniaczki).
  4. ProPlan też swoje kosztuje. Próbowałam podawać na zmianę, więc i na zmianę były biegunki i normalne trawienie. Może te kurczaki są nie takie? W każdym razie wyszło nam taniej z drogą karmą, niż z gotowanym i słabo przyswajalnym, bo Grita po prostu chudła - wszystko przez nią przelatywało.
  5. Ja tak nieśmiało, bo nie mam dużego doświadczenia. Grita nie chciała wcale jeść, a jak już się oswoiła - kurczak z ryżem - biegunka, kasza z kurczakiem - biegunka, wołowina z czymkolwiek - biegunka. Cokolwiek z czymkolwiek - biegunka. I tak przez trzy miesiące. Od pół roku nie ma biegunki, kupencje ładne (?), karmimy ją puriną pro plan sensitive, łosoś + ryż dla szczeniąt, ale jest też wersja dla dorosłych www.purina.com.pl.
  6. myszsza

    Metamorfozy

    I całe szczęście, że są tacy, co tego nie rozumieją...
  7. myszsza

    Kleszcze!!!

    Poszłam dziś do weta po Frontline, miał wszystkie możliwe środki, ale gorąco doradzał mi advantix, choć jest tańszy. Sam ma psy i koty i twierdz, że kleszce uodporniły się na frontline i firpex. Zakropiłam dziś, żadnego uczulenia, zobaczymy jutro.
  8. [quote name='gdgt']Moja Zula była szczeniakiem, który wychowywał się sam w schronisku, w izolatce (!!!) i nie znał zabaw, ludzi, psów. MIała początki choroby sierocej. Gdy przyszła do nas do domu, strasznie się wszystkiego bała, przede wszystkim mojego dwumetrowego TŻa. :roll: Po roku pobytu u nas wita mnie wskakując na mnie oraz na siatki :evil_lol:, przez co połowa siatek jest w strzępach, a ziemniaki wysypują się po całym mieszkaniu (mieszkanie jest małe :shake:). [/quote] Jakbym Gritę widziała, bliźniaczki utajone? Mój TŻ też jest dwumetrowy, ja zaledwie 160 cm. Grita boi się TŻ przy każdym naszym powrocie, a potem jest najważniejszy, u jego stóp siedzi przy kompie, choć strasznie klnie, jak mu gra nie idzie. A gra w jakieś potworne strzelawki i strategie, a ja w realu muszę wyprać, wyprasować, posprzątać i stadko (z nim włącznie) nakarmić. Ale za to na ostatni spacer idą sobie we dwójkę. Właśnie wrócili.
  9. Grita wzięta z Harbutowic bała się każdej zabawki, bo po prostu nigdy się nie bawiła, tak, jak Zula. Nie zna piłki, boi się jej. Bawi się supłem. Ale to w domu. Szukamy czegoś na spacery. Jutro zadzwonię do pobliskiej szkółki, mają też tam behawiorystę i tor do agility i szkołę socjalizacji.
  10. Ech, Griciacha! Niesamowite są jej powitania: najpierw przed domem, zwija się prawie w precelek, macha ogonem tak, że cała pupa lata. potem drugie powitanie, w domu, na dole, to samo i wreszcie parę schodków, kolejne skręcanie i przeglądanie toreb i torebek, których wreszcie przestała się bać, bo często zawierają mięso. Jak adoptowaliśmy Gritę, obawiałam się, że przytuliskowemu psu trzeba będzie jedzenie wydzielać, a tymczasem - pół dnia pełna miska lezy i dopiero po naszym powrocie zjada, ale nie wszystko. Tak więc dalej jest chuda, no, może szczupła - przynajmniej żebra nie sterczą i błyszcząca jest sierściucha. Zastanawiam się: 1. nad sterylką, jesteśmy w stanie upilnować ją, ale cieczki, sprzątanie, no i groźba ropomacicza; 2. szkolenie - nie jakieś PT czy PO, zbyt strachliwa jest, ale może jakieś rozrywkowe tory agility, może by nabrała pewności siebie? 3. frisbee - skoro nie lubi patyków? Kto może poradzić, chętnie wysłucham (poczytam). myszsza z rodziną, Gritą i Karmelą.
  11. Sterylizować, czy nie: prędzej należałoby zadać pytanie, czy rozmnażać. Moja poprzednia sunia przeżyła 12 lat niesterylizowana, bez szczeniąt. Nad sterylką Grity zastanawiamy się. I nie chodzi o jakieś tam zdrowie psychiczne, czy choćby jeden miot szczeniąt, jesteśmy w stanie upilnować ją przed ciążą. Sterylizowaliśmy kotkę, bo wychodzi. Ciężko to przeżyliśmy, ona też. Obawiamy się po prostu operacji i rekonwalescencji - u tak żywiołowej suczki upilnowanie szwów, przy naszym trybie życia, może być trudne. Z drugiej strony: jak Puma chorowała, pierwszym pytaniem wetów było, czy jest sterylizowana, bo to wykluczałoby ropomacicze. Dobrze by było też nie myć podłogi trzy razy dziennie przez trzy tygodnie co cztery miesiące, podczas cieczki. Ale to nie powinno być motywem. No i tak się zastanawiamy...
  12. Nasza Puma zamieszkała z nami 11 sierpnia 1993, odeszła 11 lipca zeszłego roku. 11 września pojechaliśmy po Negrittę do Harbutowic. I tak uważam, że zbyt długo czekaliśmy. Wzięliśmy sunię z "psów w potrzebie", bo nie chciałam kolejnej ONki. Chciałam po prostu dużą sunię, żeby dać jej dobry dom, miłość i wynagrodzić krzywdy, jakie inni ludzie (?) jej wyrządzili. Ponieważ Puma była z nami od szczeniaka, nie znała głodu i bicia, przysposobienie pokrzywdzonego psiucha miało być darem serca dla utraconego psa. Teraz Grita jest naszą ukochaną, co nie oznacza, że zapomnieliśmy o Pumie. Myślę, że dobrze zrobiliśmy.
  13. Naszej (za TM) Pumie, co pięć lat robilismy bilans zdrowia, rtg, usg. Oprócz tego miała sześć razy szyte łapy. Czyli: 11 głupich jasiów i sześć pełnych narkoz, bo na punkcie łap to histerycznie reagowała. Jaśki są absolutnie bezpieczne, choć psie reakcje wyglądają nieorzyjemnie: wymioty, rozjeżdżające się łapy i nieprzytomny wzrok. Psy jednak źle to znoszą psychicznie, nie wiedząc, czemu ziemia wiruje i co w ogóle się dzieje. Czasem lepsza jest pełna narkoza, wymaga jednak wstępnych przygotowań, chroniących serce, ma to duże znaczenie w przypadku starszych psów i kolejnych narkoz. We Wrocławiu, na Januszowickiej, pies dostaje kilka środków: osłonę serca, jaśka, narkozę. O to wszystko należy pytać weta: dobry opowie, co robi i dlaczego.
  14. Grita jest psem wyjątkowym, nie dość, że piękna, to jeszcze mądra, kochana, pieszczocha. Szybko się uczy komend, na razie prostych, zadowolona, że wykonała je bezbłędnie. A i my się cieszymy.
  15. [quote name='gdgt']a może na wieczornych specerach weźcie ją na smycz i uspokajajcie, głaszczie, rozmawiajcie z nią?[/quote] Wszystko robimy, smakołykami nagradzamy, powoli się godzimy, że taka jest. Szczęśliwa i radosna w domu, w naszym tylko towarzystwie, lęklwa wobec obcych, świateł samochodów, reklamówek, szczotek i mopa. Cóż, taką ją kochamy. Wszystkie zmartwienia wynagradza nam niesamowicie żywiołową radościa, zabawą, biegiem po polach i ściganiem pierzastych. Pozdrawiamy: myszsza z rodziną, kotą i piesową.
  16. myszsza

    Kleszcze!!!

    W sprawie kleszczy już pisałam. Mam 14 letnie doświadczenie, z dwoma psami i mężem alergikiem. Na obrożę bayera kichał i miał obrzęki krtani. Jeśli tak reaguje człowiek, to chyba psu też nie należy tego zakładać. Frontline od lat nas nie zawiódł, bajerowska obróżka się nie sprawdziła, wyciągałam obrzydlistwa po każdym spacerze, często opite do rozmiaru groszku. Koszt frontline'u: 30 zł co 3 mesiące, to nie jest tak wiele. pozdrawiam. myszsza.
  17. Długi majowy weekend, przeciągnięty przez nas aż do następnego, bardzo się naszemu stadku spodobał, zwłaszcza jak poprawiła się pogoda. Pomysł stadnego leniuchowania na trawie Grita uznała za bardzo ciekawy. Można się potarzać, pomemłać patyczka, pogonić kota. Pełnia szczęścia stała się wtedy, gdy Agata rozłożyła sobie na trawie kocyk i chciała się uczyć. Grita natychmiast opanowała kocyk, usiadła na książce i delikatnie usiłowała wyrwać Agacie z ręki markera. Ale zdjęcia z dziś będą innym razem, bo są w telefonie TŻ. No więc od wtorku wynosimy przed dom fotele, kocyki, dzbanki i dzbanuszki, ulubione kubeczki, książki i gazety, co poniektórzy z laptopem się rozstać nie mogą, okulary, kremy, piłeczki i miseczki. Przesuwamy to wszystko dookoła domu, w miarę jak słoneczko się przemieszcza, donosząc z czasem talerzyki, bułeczki, poduszki. To pierwsza wiosna Grity w naszym domu. Kotka Karmel przechodzi do ogrodu sąsiadów pod siatką za krzakiem porzeczek. Wypatrzyła to Piesa i spędziła dobry kwadrans pod krzakiem, usiłując zrozumieć, jak ten kot wchodzi pod krzak i jest już po drugiej stronie? Ale takie siedzenie w ogrodzie, choć fajne (wszyscy razem, słoneczko, chłodna trawa pod jabłonką, patyczki), nie zastąpi długiego spaceru, gdzie czasem uda się jakiegoś kumpla spotakać i wtedy można się bybiegaaaaaać. Właściwie to żadne zdjęcia nie oddadzą urody Grity, której największym atutem jest wdzięk i gracja w ruchu. To psisko tak biega, jakby płynęła w powietrzu, pięknie i wysoko skacze, przeskakuje swojego ulubionego towarzysza zabaw - sporego ONka. Bardzo lubi biegi po wodzie, tam i z powrotem, byle więcej się chlapało! Miała raj podczas roztopów. Przepraszam za jakość zdjęć, dysponuję tylko komórką. GRITA NIE JEST NIEBIESKA!!! Pozdrawiam. myszsza [IMG]http://upload.miau.pl/1/64450.jpg[/IMG] [IMG]http://upload.miau.pl/1/64451.jpg[/IMG] [IMG]http://upload.miau.pl/1/64452.jpg[/IMG] [IMG]http://upload.miau.pl/1/64454.jpg[/IMG] [IMG]http://upload.miau.pl/1/64455.jpg[/IMG] [IMG]http://upload.miau.pl/1/64456.jpg[/IMG] [IMG]http://upload.miau.pl/1/64457.jpg[/IMG] [IMG]http://upload.miau.pl/1/64458.jpg[/IMG] [IMG]http://upload.miau.pl/1/64459.jpg[/IMG]
  18. myszsza

    Kleszcze!!!

    Jak zwykle, ilu psiarzy, tyle głosów. Ja najpierw stosowałam obrożę, ale jej zapach uczulał TŻ, od paru lat używamy frontline, a na wszelki wypadek mam przy sobie urządzonko trix. Moje zdanie: frontline jest najlepszy, może o 30% droższy, ale ta dyszka więcej się opłaca. Kleszcze, nawet jak się wkłują, odpadają po godzinie, inne środki tak nie działały. To u psa. Kotka po prostu nie dopuszcza do zagnieżdżenia się dziada, przy wieczornej toalecie usuwa zębami i pazurami wszystko, co narusza biel jej futerka!
  19. Ja tak sobie myślę, na swój prywatny użytek i ku swojemu pocieszeniu, że kochany pies zostaje na zawsze przy mnie, w domu czai się po kątach i uczy i prowadzi w nasze życie kolejną sucz, bo niby czemu Grita wybiera te same miejsca do spania, te same schowanka przed burzą? ONE ngdy od nas nie odchodzą, i ten, kto twierdzi, że pies to tylko zwierzę i duszy nie ma, ten sam jest bez duszy i szczerze mi go żal. Jestem pewna, że w procesie boskiego stworzenia, pies dostał więcej niż człowiek: i miłości i cierpienia.
  20. Gryzie! Pogryzła mnie, córkę, męża i kotkę. I wiele razy. Znowu żartuję, to jest takie chapanie-memłanie. Ale za to bardzo delikatnie, wręcz pieszczotliwie. Ona chyba chce się bawić z nami jak z psami. Mam jednak prawdziwe zmartwienie i proszę o radę. Sunia przeżywa chyba jakąś regresję, zwłaszcza podczas wieczornych, ciemnych spacerów, ciągnie się to potem całą noc. Mój TŻ, ukochany pan Grity, przewodnik stada i w ogóle bohater pozytywny, wychodzi na ostatnie siku z Gritą około północy. Od paru tygodni podczas tych spacerków po łąkach Grita miota się, gubi, piszczy, czegoś, kogoś? szuka, przywołana przypada do ziemi, płaszczy się, przeprasza za istnienie. Po powrocie do domu, wpada do sypialni, pod łóżko, spod którego potem nie potrafi sama wyjść (bardzo niskie). Jak ją siłą wyciągnę, biegnie radośnie na swoje mięciutkie posłanie.... na 5 minut. I cała szopka się powtarza. Wreszcie odpuszczam, bo nawet kobieta potrzebuje czasem snu, rano wyciągam psa, niby mnie chapie z ręce, ale pędzi na posłanie i juz do pierwszego spacerku tam się brzuszy. Nie poznaje nas, jak wracamy wieczorem z pracy, potrzebuje sporo czasu, by się ucieszyć. Smutno nam. Potem mija kilka minut i jest znowu nasza kochana, radosna i zabawowa. Jest taka piękna i mądra, ale czemu tylko na spacerach? Czego tak bardzo się boi, głaskana i kochana i miziana i wybiegiwana i mająca chyba wszystko, czego piesowej do szczęścia potrzeba. Nawet kotka ją lubi i złoślwie prowokuje do biegów.
  21. Bardzo mi przykro, ale chyba nie możemy Gricie dawać jeść, pewnie trzeba nam będzie się jej jakoś pozbyć :(( Chyba musimy ją oddać: są chętni? Zamiast zamieniać dobrą karmę na mięśnie, ona zamienia ją na kilogramy wypadającego futra. Mam tego dość! Nie dosyć, że psuje mi odkurzacz, to jeszcze zmienia kolor na brązowy. Jechaliśmy po czarną sucz, a mamy czekoladową! Wolne żarty, nigdy i nikomu nie oddalibyśmy Grity, memłaka kochanego! Zachowuje się teraz jak szczenię, odkryła uroki zabawy supełkiem i ręką Pana. Po dwukrotnej zmanie sierści lśni w wiosennym słońcu. Strachliwa jest, jak była, ale nie w domu i na łąkach. Boi się nadal obcych mężczyzn, nowych przedmiotów. Miski z jedzeniem wyniosłam w ciemne miejsce w przedpokoju, bo słoneczne refleksy w kuchni wzbudzają panikę. Zastanawiamy się, czemu, pomimo półrocznego u nas pobytu, pelnego miłości, zabaw, dobrego żarełka, pieszczot, nawet nas się czasem obawia, mam wrażenie, że nikiedy nas nie poznaje, gdy po całym dniu pracy wracamy do domu. Potrzeba wielu pieszczotliwych nawoływań, by z podkulonym ogonkiem przyszła się przywitać. Nie rozumiem. Tak jest w domu, bo na dworze, w lesie, na łące niczego się nie boi. Piękna i mądra jest, rozumie prawie wszystkie nasze słowa, reaguje na "stój", "zaczekaj", "chodź", "siad", "leżeć", "nie rusz", "zostań", "zostaw kota". To ostatnie ma wydźwięk humorystyczny, bo to znudzona kota zaczepia Gritę, policzkując ją nieuzbrojonymi łapkami i.... w długą. Ganiają sę potem od strychu po piwnicę, z tupotem i furkotem. I zawsze kota jest (dosłownie) górą. Pozdrowienia od myszszatej sforki.
  22. Zdania uczonych są podzielone. Mój wet mów, że 48 godzin przed i po. Nie kąp, bo nie wolno drugi raz zakraplać.
  23. myszsza

    Metamorfozy

    Grity oczy są piękne, ale już inne. Ma w nich takiego chochlika rozbawionego. Na łące biega z patyczkiem, skacząc jak królik: w górę i obrót. Tak bardzo ją kochamy! Więcej fotek wstawię po świętach do jej wątku "w nowym domu". Wspaniałe są te nasze psiowe z odzysku!!!
  24. myszsza

    Metamorfozy

    Właściwie nie mam się czym chwalić, bo odebrałam Negrittę z Harbutowic w całkiem niezłym stanie fizycznym. Była tylko smutna, spokojna i zrezygnowana. Teraz jest to wulkan energii i radości, z takim entuzjazmem nas wita i bawi się, że nie raz nas przewróciła. Negritta w Harbutowicach: [URL="http://imageshack.us/"][IMG]http://img159.imageshack.us/img159/8725/negritta5001iv.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://img52.imageshack.us/img52/6458/obr6ki.jpg][IMG]http://img134.imageshack.us/img134/2179/myszcza11gu.jpg[/IMG][/URL] Grita we Wrocławiu: [url=http://img113.imageshack.us/img113/3624/image000349vf.jpg][IMG]http://img138.imageshack.us/img138/4788/myszcza25ce.jpg[/IMG][/url] [url=http://upload.miau.pl/1/43868.jpg][IMG]http://img318.imageshack.us/img318/5490/myszcza31kl.jpg[/IMG][/url] [IMG]http://upload.miau.pl/1/33990.jpg[/IMG]
  25. [quote name='dog_master']Mam taki jakby długopis z pętelką ;] Nie wiem, jak to się nazywa, bo opakowania już nie mam, ale łatwo i dokładnie wyciąga kleszcze[/quote] A nie wiesz, gdzie to można kupić?
×
×
  • Create New...