-
Posts
248 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by myszsza
-
Negritta już Grita -w nowym domku, nowe fotki str. 18
myszsza replied to Ksera's topic in Już w nowym domu
[URL="http://imageshack.us"][IMG]http://img146.imageshack.us/img146/8440/p1020763ju2.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://imageshack.us"][IMG]http://img160.imageshack.us/img160/3228/p1020764uc3.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://imageshack.us"][IMG]http://img146.imageshack.us/img146/7873/p1020770hu1.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://imageshack.us"][IMG]http://img146.imageshack.us/img146/3830/p1020773xt0.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://imageshack.us"][IMG]http://img47.imageshack.us/img47/2402/p1020774hm1.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://imageshack.us"][IMG]http://img233.imageshack.us/img233/6261/p1020766wz0.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://imageshack.us"][IMG]http://img50.imageshack.us/img50/2241/p1020780pz2.jpg[/IMG][/URL] [U][URL="http://imageshack.us"][IMG]http://img233.imageshack.us/img233/6376/p1020775jg3.jpg[/IMG][/URL][/U] [U][URL="http://imageshack.us"][IMG]http://img166.imageshack.us/img166/227/p1020784dx4.jpg[/IMG][/URL][/U] Pozdrawiamy serdecznie, powyższe zdjątka pokazują zabawę z ulubionym Berylem (ON) na podmokłej łące. Nie muszę chyba opisywać stanu obu źwierzaków. Dziś w nocy jedziemy na tydzień nad morze, będą zdjęcia. myszsza z Gritą i Rodziną Dziś -
Przez 12 lat miałam rasową niemczyczkę, po jej odejściu podjęliśmy decyzję o psie "z odzysku". Może trzeba zaznać przyjemności rasówy, a potem po prostu kocha się psy.
-
Moja Ukochana Sunia Odeszła...Serce Mi Pękło...
myszsza replied to Anusia22's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Tak bardzo Cię rozumiem, tak bardzo wspólczuję. Jak rok temu odeszła Puma, recytowałam w myślach przez parę tygodni jak mantrę, wiersz: "dokąd idą psy...", na pewno go znasz. Przytulam Cię. -
Ponieważ z alergią mam kontakt od urodzenia: skaza białkowa i uczulenie na własny pot (!), naczytałam się uczonych artykułów, książek, biuletynów, stąd wiem, że alergia rzadko jest uwarunkowana genetycznie, częściej nabyta. TŻ zaczął kichać mając 40 lat (i kicha do dziś :) ), i wiem, że ludzki system immunologiczny głupieje, gdy dziecko wychowywane sterylnie, nie mając wcześniej kontaktu z bakteriami, sierścią, kwiatkami i trawkami, nagle się z tym całym światem styka i tenże system reaguje agresją na nieszkodliwe substancje, bo się, głupek, nie nauczył, że to nie jest groźne. I stąd apel do matek: nie izolujcie dzieci od zwierząt, kurzu, brudu, innych dzieci. Nie sterylizujcie wszystkich przedmiotów, nie prasujcie ubranek po obu stronach! Bo macie 99% pewności, ż wychowacie chorowite i alergiczne dzieci, jak nasi Rodzice mnie i TŻ, choć ze mną to trochę inny przypadek, jakby bardziej genetyczny. Pozdrawiam. myszsza
-
Watek istotnie świetny, ale tylko dlatego, że wszystkie posty są od zwolenniczek chowania dzieci razem z psami. Agatka wyżerała (nie wyjadała, WYŻERAŁA) psu z miski, bo to było smaczniejsze od jej papek. A pomysł na karmy odkłaczające - super. Chciałabym przeczytać jednak głos przeciwny, choć obawiam się, że taka osoba zostałaby zakrzyczana. Sprawa alergii: jestem alergiczką na wszystko, mam sunię i kotkę i codziennie połykam jedną tabletkę, mała to cena za zwierzaki w domu. TŻ jest alergikiem, on musi 3 razy dziennie wpsikać sobie do nosa spray. I nasza córka - zero uczuleń, alergii, katarków siennych. Może jej przeciwciała się "nauczyły" braku autoagresji?
-
Witam serdecznie. Jestem taką mamą, która ma dorosłe dziecko wychowywane z psami. Niezłośliwie dodam, że pies się nie leni, tylko linieje :) Moja córka pożarła pewnie sporo psiej sierści, do tego ileś tam kaszy z męsem, dzieliły sią obie jabłkiem i smakołykami. Dopóki pies jest szczepiony i odrobaczany, żadne zło dziecku nie grozi. Dziecko zdrowe jest na psa odporne, może raczkować i bawić się psimi zabawkami. Naprawdę nie ma powodu do obaw. Towarzystwo psowate jest dla malucha bardzo dobre. Poadrawiam. myszsza.
-
Dużo czytam, więc nie pamiętam gdzie wyczytałam świetną opowieść: właścicielka psa bojącego się wybuchów wykorzystała jego ulubioną zabawę - szukanie fantu w pudełku od jajek, zapakowała je w dodatkowy karton, zagrzebała w stercie innych pudełek, ustawiła z nich w pokoju półtorametrową piramdę. Pies już dygotał z emocji, ale jeszcze nie było mu wolno szukać. Przy pierwszym fajerwrku dała pozwolenie, bierz, i przez całe sylwestrowe szaleństwo pies szukał zabawki, szarpał kartony i kartoniki. Był bałagan straszliwy i pies szczęśliwy, gdy znalazł nagrodę. Nawet nie zauważył wybuchów.
-
Negritta już Grita -w nowym domku, nowe fotki str. 18
myszsza replied to Ksera's topic in Już w nowym domu
I tak niespostrzeżenie minął rok. oto Grita: [URL=http://imageshack.us][IMG]http://img127.imageshack.us/img127/8644/p1020716uf6.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://imageshack.us][IMG]http://img166.imageshack.us/img166/6299/p1020717ga1.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://imageshack.us][IMG]http://img162.imageshack.us/img162/579/p1020718mz7.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://imageshack.us][IMG]http://img465.imageshack.us/img465/5909/p1020728wq9.jpg[/IMG][/URL] i na deser słodkości, czyli Karmelowe Toffi [URL=http://imageshack.us][IMG]http://img486.imageshack.us/img486/5109/p1020732gz6.jpg[/IMG][/URL] Pozdrawiam. myszsza -
[quote name='Apbt_sól'][FONT=Comic Sans MS][COLOR=darkgreen]Zrobiło mi się przykro czy przeczytałam 1 post.... Mam 3 psy typu bull ....[/COLOR][/FONT] [FONT=Comic Sans MS][COLOR=darkgreen]nie boje się zadnych psów boje sie ludzi przez których psy sa dyskryminowane bo my ludzie jestemy temu winni ze tak są odbierane...[/COLOR][/FONT] [FONT=Comic Sans MS][COLOR=indigo]"Kto jest okrutny w stosunku do zwierząt, ten nie może być dobrym człowiekiem."[/COLOR][/FONT][/quote] Eh, masz rację. Sama napisałam, że się boję, bo się boję i już. Mam czarną i dużą owczarkowatą sunię i wiem, że są ludzie, którzy się boją czarnych psów. Ale jest coś takiego w bullkach, co wywołuje obawę, choć ich właściciele twierdzą, że to wcielona łagodność. Nie bierz zawartości tego posta do siebie, opinia o bulkach jest wypadkową artykułów w prasie, obiegowych opinii i szeptanych opowieści grozy. :)
-
Boję się dobermanów, sam widok tego psa przyprawia mnie o hercklekoten. Właściwie nie mam powodu, ale jak sobie pomyslę, jaką są idealnie sprawną maszyną do zabijania... Boję się jamników, bo są nieobliczalne i nieprzewidywalne. Miałam jamnika i do dziś się zastanawiam, czy TO jeszcze można nazwać psem :) I w ogóle boję się wszelkich bulli, może z wyjątkiem bullterierów, a może powinnam. Boję się małych hałaśliwych kundelków, nie raz mi nogawki poszarpały. Boję się KAŻDEGO psa biegającego luzem bez właściciela w promieniu 5 metrów. Boję się ludzi spotykanych wieczorem. Nie boję się ONków. Miałam i wiem, że jeśli ludzki partner pozwala mu, lub jej, biegać luzem, wie, co robi. Pozdrawiam, myszsza
-
Jak zwykle na Dogo, emocje szaleją, każdy ma rację i każdy jej nie ma. Psy i ich ludzie są różni. Dołączę się do dyskusji, błagam o nie linczowanie. Mam drugiego dużego i silnego psa. Moja za TM ONka nosiła kolczatkę od 1 roku życia do śmierci. Kolce były tępe, ONki mają pod szyją mnóstwo skóry i futra i wiem na pewno, że ten naszyjnik jej nie przeszkadzał, spała w nim na wycieczkach. A mi dawał komfort, że gdy zew natury czy inny kot ją zainteresował, to moje 150 cm i 50 kg nie odstawiało rodea. Grita miała kolczatkę przez miesiąc, dopóki nie nauczyła się nie ciągnąć, ale ma słabsze futro. Teraz chodzi na skórzanej, z której z łatwością się wymyka. Pewnie kupię szelki. Rodzice Pumy, ONki użytkowe miały nawet naostrzone kolczatki, używane w wyjątkowych okazjach, bo oba tworzyły stado i bywały nieposkromione, w ich przypadku bywało to zaletą, dopóki pracowały, ale są i inne sytuacje. Tak więc, jak to ja, proszę o rozsądek i troszkę szersze spojrzenie na temat. Pozdrawiam serdecznie. myszsza
-
Nigdy w życiu nie przyszłoby mi nawet do głowy spuszczenie Grity ze smyczy w drodze na łąkę, choć to spokojna, willowa dzielnica, a do przejścia mamy 300 m. Są rowerzyści, bojący się psów, są samochody z kierowcami z komórką przy uchu...Są matki za małymi dziećmi, które czarny pies wielkości wilka może wystraszyć. Ale, jak już pisałam, nie wierzę emilce, nie wiem, kim ona jest, może się mylę, ale sądzę, że to bardzo młoda osoba, która właśnie odkryła uroki internetu i stara się zaistnieć. Jeśli jest inaczej, serdecznie przepraszam.
-
e.m.i.l.@ Wybacz, ale nie wierzę w to, co piszesz. I nie tylko ja. Jeśli chcesz zaistnieć na forum, opisz swoje zwierzęta, nie bierz nas na litość. Naprawdę łatwo w szukajce znaleźć wszystkie Twoje posty i wyciągnąć wnioski. Jeśli nawet prawdą było to, co opisałaś, to Ty jesteś winną. Kropka. I masz teraz satysfakcję, że do Twoich postów piszą. Na miły Bóg...Po co Ci to.
-
PROSIMY O PRZENIESIENIE.Sunia Charta ma juz własny kochajacy domek.
myszsza replied to ajcka's topic in Już w nowym domu
Możesz mi wysłać na skrzynkę, a ja wstawię: [EMAIL="myszsza007@gazeta.pl"]myszsza007@gazeta.pl[/EMAIL] . Ale mogę to zrobić dopiero po 18, bo wychodzę. Więc może do tego czasu nauczysz się sama. Tu masz czytelną instrukcję wstawiania zdjęć (kocich :) ) :[URL="http://forum.miau.pl/viewtopic.php?t=36202"]http://forum.miau.pl/viewtopic.php?t=36202[/URL] -
W Tokio przecinają psom struny głosowe, bo za szczekanie są bardzo wysokie kary. Aż tak bezwzględna nie jestem, ale jak ktoś nie potrafi zapanować nad swoim psem (są wyjątki, psy po przejściach, trudne), niech zasięgnie porady specjalisty, wyda kasę i da żyć sąsiadom. Od 14 lat mam psy, mieszkam w domku, ale 20 lat żyłam w blokowisku i szczekające o niemożliwych porach psy były udręką, zwłaszcza gdy córka była mała. Nie do pomyślenia dla mnie jest, by moja sunia choćby weszła do piaskownicy, o załatwianiu się tam nie wspomnę. A nauka tego zajęła mi 2 popołudnia. To samo dotyczy chodnika, a jak się przypadkiem zdarzy, mam w kieszeni torebki i zbieram i się nie brzydzę. Za karygodne uważam dopuszczanie do szczekania na najmniejszy szelest poza drzwiami. Wyobraźcie sobie 10 piętrowiec, 33 mieszkania, 18 psów. Niektóre z nich szalały na sam dźwięk windy. Wzięłam tydzień urlopu i po wszystkim. Teraz wkurzam się, jak idę na spacer z Gritą, spokojną, i na niektórych posesjach jak diabeł z pudełka wypadają szczekacze, przyprawiając mnie o hercklekoten a Grita zwiewa na drugą stronę ulicy. Gdyby ona była tak szczekliwa, po prostu siedziałaby w domu, a nie obszczekiwała przechodniów. Kocham psy, ale czasem nienawidzę głupoty i arogancji niektórych "posiadaczy".
-
To Jaskier jeszcze roczku nie ma??:lol:
-
Dodam to tego wątku jeszcze jedną uwagę: właścicielka rodziców mojej Pumy jest teraz dystrybutorką karmy Happy Dog. Zachwala jako świetną, rozprowadza tylko po hodowlach. Nie mam powodów, by nie wierzyć, tylko moja psa nie chciała jej jeść, zmarnowało mi się 2/3 dużego worka. Słyszał ktoś o tym? Nie pamiętam gdzie, ale czytałam, że to jedna z najlepszych karm, z dodatkiem ziół, ze sprawdzonych, ekologicznie czystych składników.
-
[quote name='olekg18']Moje psy jedzą suche i gotowane! A co do tego jednego z tych pytań moje psy jezeli upolują sobie mysz czy coś w tym stylu to spokojnie pozwalam im to zjesc! Taka natura! A co do tego czy jadłbym mieso gdybym widział jak zabija sie zwierzeta? Jem na działce mamy małą domowa hodowle królików! I dziadek je zabiła w bezbolesny sposób, 1 sekunda i królik niezyje! Z kaczkami to samo! Nic strasznego jezeli zwierze zabija osoba mająca praktyke i której zalezy na tym ,aby zwierze nie cierpiało![/quote] Głos rozsądku! Ja pisałam, że nie mogłabym sama zabić dla siebie jedzenia. Ale jak sobie wyobrażę sytuacje ekstremalne, głód, dzieci (jestem matką) itp, to pewnie wszystko bym mogła. Pozdrawiam.
-
[quote name='TangoBlue'] Moim psom dobrze sluzy karma holistyczna - Canidae. Z kolei tesciowa karmi swojego labradora chlebem tostowym posmarowanym pasztetem. Mi sie wydaje, ze juz lepsze byloby dla niego Canidae, ale ona ma swoje lata, przyzwyczajenia, i nie chce ingerowac w jej prywatnosc. Labrador ma juz prawie 12 lat, przez wiekszosc swojego zycia jadl wlasnie pieczywo tostowe i pasztety. Ona uwaza, ze ja zle karmie swoje psy, bo pasztet jest najlepszy. Odpowiednie wyzywienie to, bez watpienia, jedno z najtrudniejszych zagadnien dla kazdego posiadacza czworonoznego przyjaciela. Nie ma chyba jednoznacznej odpowiedzi, ale moge sie oczywiscie mylic.[/quote] Napisz coś o tej Canidae. A pasztet dla psa - trutka. Tam jest sól w zbyt dużych ilościach, przyprawy, które uszkadzają nerki i wątrobę. Czasem daję Gricie chleb z masłem, takim prawdziwym, kocha to, ale potem znowu nocne spacerki. Maja znajoma karmi swojego psa parówkami, szynką, bułeczkami i dżemem truskawkowym, czasem dostają kawę (prawdziwą!) z mlekiem i kanapki z żółtym serem! Chciałabym być jej psem...
-
Z tym gotowanym, to bywa różnie: kurczaki nafaszerowane hormonami, marchewka zatruta ołowiem, ryż też nie wiadomo jakimi wzbogacaczami jest traktowany. Ser biały też niedobry, bo od sztucznie karmionych krów, jajka wiadomo jakie. Z tego wszystkiego tylko po suchym Grita jest zdrowa, albo mi się tak wydaje. W każdym razie nie ma sensacji trawiennych, kupki miodzio. A tak starałam się ją karmić "naturalnie", ale teraz naturalnie = sztucznie. no chyba, że ktoś ma własną hodowlę mięsa, ryżu i warzyw...Żyję w wielkim mieście i jestem zdana na to, co mogę kupić.
-
Aha, nie kupuję eukanuby,acany,różnych wynalazków typu nutra, nie kupuję pedigree, chappy ani whiskasa. Przez te dwa pierwsze Puma odeszła za TM, choć w jej 12 letnim życiu karmiłam ją tym świństwem "tylko" przez 5 lat, nigdy sobie tego nie daruję :(
-
[quote name='puli']Jestem ciekawa: 1. ilu z nas jadłoby mięso,gdyby go miało osobiście zdobyć/zabić? 2.ilu z nas miałoby psa,gdyby musiało zabić np królika czy krowę,zeby go nakarmić? 3.ilu z nas patrzyłoby spokojnie,jak głodny pies poluje np.na królika,zagryza go i zjada? Ja odpowiadam od razu na wszystkie pytania -NIE Dobrze jest,jak ktos za nas zrobi brudna robotę:-([/quote] Na pierwsze pytanie odpowiem: nie jadłabym, na drugie i trzecie odpowiem: TAK, dla mnie pies jest ważniejszy od kury czy ryby (tylko kurę i rybę odważyłabym się pozbawić życia). Kiedyś chcieliśmy z mężem hodować króliki i zrezygnowaliśmy po wizji domu i ogrodu pełnego królików, każdy by miał imię. Ale gdyby pies sam upolował... Kotce też nie zabraniam pożerania zdobyczy. Takie są prawa natury. Grita je suchą karmę. Czy wiecie coś o Purinie Pro Plan z łososiem? Piesowa ją uwielbia, ma mnóstwo energii, przepiękną sierść i mięśnie, zdrowe zęby, jej forma fizyczna wzbudza zachwyt wetów, którzy ją badali bezpośrednio po przygarnięciu z przytuliska. Próbowałam gotować, zawsze kończyło się to biegunkami, bez względu na rodzaj użytego mięsa. Nie próbuję jej karmić kotletami sojowymi, choć córka wegetarianka miała takie pomysły :)
-
Co jest złego w psach nierodowodych?
myszsza replied to Rumcajsowa's topic in Grupa 'Extra' - Kundelki
[quote name='14ruda']Ja ostanio spotkałam się z opinią słyszaną od jakiegoś dziada,że moja ONka(r=r) to nie ONka i do tego ma krzywice. Mówuie facetowu ze to ON,i ze specyficzny kąt tylnych łap jest prawidłowy,ponieważ ONki to psy zaganiające,kłusaki.Dlatego są tak zbudowane, przeznaczone są do zaganiania owiec i przy tym pokonują długie trasy. Odpowiednia budowa "tyłu" pozwala im na długie i niemeczące kłusowanie. Machnął ręką i się wymądrzał,że on to miał prawdziwego "wilka",był prosty jak drut.Prawdziwy,silny-ze wsi.Pewnie od jakiejś suki na łańcuchu. Masakra. Druga sprawa to ONki długowłose.Większość uważa je za ONki.A w rzeczywistości długi włos może się zdarzyć w każdym miocie i jest to wada. W Niemczech pertraktują jak nazwać DONki bo nie mogą być ONkami,ponieważ nie spełniają wzorca.[/quote] Wybacz, ale kątowanie tylnych łap jest wadą u kłusaków, prawdziwe, pierwotne i wzorcowe ONki sa proste. Łatwy test: niekątowany owczarek biega swobodnie i długo, nie męcząc się, "skośny" pada po kilometrze. A co do długowłosych... ech, to nie są Onki. Już kiedyś pisałam, że niemiecki związek kynologiczny zgłosił petycję, by kątowane "owczarki" nazwać jakkolwiek, byle nie niemieckimi, a do tego długowłose - np. amerykańskimi. -
Co jest złego w psach nierodowodych?
myszsza replied to Rumcajsowa's topic in Grupa 'Extra' - Kundelki
Gosiu, przecież pisałam, że Tara była medalistką, a Pirat miał "papiery", ale był niewystawiany, pewnie wskutek lenistwa właścicieli. Czy wystawianie od razu daje preferencje? A gdyby miał medale, to co? Szczenięta natychmiast byłyby inne? Eksterier i cechy psychiczne obydwu psów były bez zarzutu. Więc ponawiam swoje pytanie. Gdybym np. teraz, co na pewno nie będzie miało miejsca, zakupiła rodowodową ONkę, choćby po niewiemjakich championach, na pewno bym jej nie wystawiała i nie rozmnażała. Dla rozwiania wątpliwości, dla mnie również bez rodowodu = nierasowy, i jestem za sterylizacją niehodowlanych zwierząt. Kotka nasza już jest sterylna a Grita niebawem będzie. Ale miewam wątpliwości. -
Co jest złego w psach nierodowodych?
myszsza replied to Rumcajsowa's topic in Grupa 'Extra' - Kundelki
SuperGosiu, małe nieporozumienie, a raczej niedomówienie. Właściciele Tary i Pirata zostali nimi jakby niechcący, przejąwszy psy od ludzi, którzy ich już nie chcieli. Nie było ich zamiarem hodowanie piesków, ale zanim się zorientowali, suka była szczenna. Po pierwszym miocie wysterylizowali oba. Ja miałam tylko pytanie, czy pies po rodowodowych rodzicach, sam bez rodowodu jest kundlem czy rasowcem? Bonus, smutny, aczkolwiek wzruszający: Tara i Pirat żyli razem przez parę lat, aż smutny los odebrała Tarę Piratowi, nowotwór. Od tamtego dnia Pirat odmówił jedzenia, picia, po długich tygodniach karmienia kroplówkami, pozwolono mu odejść za ukochaną Tarą. Teraz Pani hoduje jak najbardziej rasowe i rodowodowe berneńczyki, dbając o wszelkie formalności. A ja mam Gritę - owczarka harbutowickiego.