Jump to content
Dogomania

pajunia

Members
  • Posts

    2532
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by pajunia

  1. [QUOTE]jak wygląda teraz?[/QUOTE] jeszcze nie tak, ale mam nadzieje, ze za pare tygodni bedzie tak wygladala. Zosia, ktora sie Konga opiekuje, nie ma pojecia o komputerze, wiec zdjec na razie nie bedzie. Dopiero, gdy Przemek przyjedzie, to zdjecia zrobi, ale nie wiadomo kiedy bedzie, gdyz ma teraz praktyki w szkole. Lub moze ktos z kochanych dogomaniakow sie wybierze i tez zdjec moze porobi. Bardzo ladnie prosze i chetnie zapraszam.:lol:
  2. [quote name='ARKA']:shake: Konga nie jest szczeniak [B]ale jest zasolona dymna [/B]dla zbierania i wywozenia szczeniat, zdrowych mlodych psow. A slepe mioty sie usypia Poker.[/QUOTE] Tak, i dlatego nie chcialam, aby ktokolwiek wiedzial, ze Konga jest u mnie. I gdyby nie durnowata wypowiedz Niufek, to nikt by sie nie dowiedzial. Marketing, o ktorym nikt nie mial wiedziec.:diabloti: Boshe, jak ciebie twoja glupota musi bolec. Andzia cie prosila o pomoc Kondze. Napisalas,aby ci pare dni dano. Minelo ponad trzy tygodnie, i co? Sie wypielas na pomoc Kondze. A teraz, gdy Konga ma pomoc i jest porzadnie leczona i ma dobrze, to znowu sie wpieprzasz tam, gdzie jestes jak najbardziej nieproszonym gosciem. Wiec schrzaniaj na ten watek, ktory specjalnie dla ciebie i tobie podobnym zalozylam, z nadzieja, ze sie sami wlasnym jadem zatrujecie. I nie pisz, ze slepe mioty sie usypia. Nie kazdy ma takie mordercze zapedy, jak ty.
  3. [quote name='niufek']:crazyeye::crazyeye::crazyeye:, ze Konga jedzie do ciebie ,to wiedzialam zanim dojechala na twe ranczo .Wtedy moglam zlosliwie pytac .[/QUOTE] Acha, czyli Gemma Ci powiedziala. Wspaniale. Bo tylko ona wiedziala. Wiec po co sie pozniej wlaczalas, jak wiedzialas juz?
  4. [QUOTE]A tu apel o pomoc, dla biednych, umeczonych polskich psow, andzia!!! [B]To tak apropos andzia, suczki od ulv, z nuzycą[/B]. [url]http://mannheim.kijiji.de/c-Tiere-Hu...QAdIdZ41709098[/url][/QUOTE] Arka sie tutaj wypowiedziala. A tys Niufek swoje odkrywcze stwierdzenie, ze Konga jest u mnie, tez nie z milosci do Kongi napisala, tylko aby mi znowu dowalic. Wiec o co ci teraz chodzi? Osiagnelas swoje. Ciesz sie.:angryy:
  5. Oktawio, ona moze zostac, nie ma problemu, tylko Twojej Arce to znowu przeszkadza, zaczyna nastepna nagonke, wiec ja sie nie mam zamiaru w to bawic.
  6. Konga dostaje raz w tygodniu zatrzyk Iwermektyny,( jeszcze ma 3 x razy dostac - na razie) co drugi dzien jest kapana, a wlasciwie nacierana roztworem Hexodermu. Trzeba zawsze odczekac, aby to na niej wyschlo i aby sie nie otrzasala. Codziennie wit A i E, oprocz tego dodatkowo srodki na podwyzszenie odpornosci organizmu, np. calcium, magnesium itp. Wysokiej jakosci karme. ( u nas dostaje Canin Royal i Eukanobe).Jak na razie przytyla 6 kg. Konga jest 3 x dziennie karmiona. MUSI byc od innych psow odizolowana, jeszcze conajmniej przez 3 tygodnie. Moze juz wychodzic na spacery. Leczenie daje bardzo dobre rezultaty, skora juz nie ma zadnych krostek i nie jest juz zaczerwieniona, siersc w wylysialych miejscach powoli zaczyna odrastac, ale poniewaz nuzyca bylal bardzo zaawansowana, trzeba sie liczyc, ze conajmniej 6 miesiecy moze uplynac do jej calkowitego wyleczenia ( jesli w ogole ) Konga musi byc w cieplym trzymana. Konga potrzebuje stalego lub bardzo czestego kontaktu z czlowiekiem. Nie moze byc w zadnym wypadku na dworze, lub w kojcu trzymana, musi byc w domu, ale odizolowana od innych psow. Konga ma lekkie zapalenie uszu, ale to ma byc leczone dopiero, gdy skoczy sie podawanie Iwermektyny, aby nie przeciazac organizmu. na prosbe milych memu sercu, edytuje wypowiedz.
  7. Edytko, bardzo, bardzo wspolczuje. Myslami jestem z Wami, wiecej slow mi brakuje.:placz::placz:
  8. Jak czytam, Niufek przymierza sie do nastepnej zadymy. Wiec jesli sie takowa na tym watku zacznie, to Konga , choc przykre, ale nie bedzie u nas mogla zostac. [QUOTE]Odpowiedzieli że juz powinna być [/QUOTE] No niestety, jszcze nie doszla.:angryy:
  9. Informacje o Misi sa w poscie 610.
  10. Miasiatko ze swoimi kolezankami: Ewunia, Tina, Wegielkiem, uwielbia lapac szczury. A na stawami bylo ich sporo. teraz juz nie ma :evil_lol: Zostaly wylapane. Leza, jak koty, nie poruszaja sie i czekaja na szczura. Potem, hop, lapia i w prezencie do domu zanosza. Z czego dom nie jest zbyt zadowoolny, gdyz niezywe szczury nie sa mile widzianymi prezentami. Miisatko, dzieki Bogu, zaczyna troche talii dostawac, i nie jest juz takim baleronem, jakim byla. Bardzo duzo biega . Misiatko jest psem zaczepno- obronnym. I niesamowity pyskacz. Gdy tylko ktos przychodzio, to Misiatko, do spolki z Sonia ostrodzka, potwornie sie wydzieraja. Szczekaja, jakby je ze skory obdzierano, ale gdy ktos do niej podejdzie, to spieprza i sie za nogami chowa. Wybitny pies zaczepno- obronny.:evil_lol: Ale potrafi za nogawki zlapac, np. listonosza. ( ale tylko od tylu) [URL=www.fotosik.pl][IMG]http://images26.fotosik.pl/185/fc4821de64f58639.jpg[/IMG][/URL] [URL=www.fotosik.pl][IMG]http://images31.fotosik.pl/195/c49f274d3b365bba.jpg[/IMG][/URL] [URL=www.fotosik.pl][IMG]http://images26.fotosik.pl/185/518188825c8a80e9.jpg[/IMG][/URL] [URL=www.fotosik.pl][IMG]http://images33.fotosik.pl/195/e720e2daaa5a9ce6.jpg[/IMG][/URL] [URL=www.fotosik.pl][IMG]http://images26.fotosik.pl/185/8edb3a9bd9cb9fb7.jpg[/IMG][/URL] I zaznaczam, ze te informacje zamiescilam nie pod Wasza presja, tylko dlatego, zebyscie sie mogli przekonac, ze Misiatko jeszcze zyje , nie jest na smaelc przerobione ( choc byloby z czego) i ma jeszcze futerko na grzebiecie, a nie w laboratorium doswiadczalnym. PS. Na smyczy nie lubi chodzic, woli biegac z innymi po lakach i polach ( ogrodzone jest 10 ha - to tak Bonsaj dla Twojej informacji)
  11. [QUOTE]Z każdym psem codziennie wychodzisz na spacery, bawisz się z nim, trenujesz, przytulasz? [/QUOTE] [QUOTE]Nie, i nikt tego nie wymaga[/QUOTE] Widzisz i tu sie pokazuje, jak dobrze znasz nasze przytulisko:shake: Czyli w ogole.:shake: Z KAZDYM psem sie codziennie wychodzi na spacer, z KAZDYM psem sa codzienne zabawy, KAZDY pies jest codziennie przytulany, miziany i KAZDYM psem, ktory tego wymaga , sa treningi. Jak juz setki razy powtarzalam na dogo, kazdy moze przyjechac i zobaczyc. Cieszymy sie z kazdej wizyty gosci, ktorym naprawde na sercu lezy dobro zwierzat. Kanzaj, przeciez nie ja zaczelam ta bzdurna dyskusje, na pewno bym sie tutaj nie wypowiadala, gdyby nie twoja prowokacja. Zalaczajac link do niesprawdzonej przez ciebie, klamliwej wypowiedzi o mnie, automatycznie sprowokowalas mnie do reakcji. Twoja wypowiedz nie miala nic wspolnego z obiektywizmem. Gdybys sie na wlasne oczy przekonala, jak u nas jest i wtedy napisala, bym sie bez slowa zgodzila, ale przytaczajac niesprawdzone, oszczercze wypowiedzi, postawilas sie po stronie pieniaczy, a ja nie pozwole, aby praca ludzi, ktorzy dzien i noc staraja sie, aby tym psiakom namiastke domu stworzyc, wycierano sobie usta.:angryy:
  12. [QUOTE]Mniej istotne jest to, gdzie się znajduje - na Twoim 'ranczo' czy w innym schronisku, przytulisku - wszędzie jest źle. Ona zasługuje na dobry dom. [/QUOTE] No wiec powtarzam, jesli jej tak zle u nas jest, ( ciekawe skad wiesz?) wiec nie widze powodu, aby ktoras z was, po konsultacji z jej opiekunami, zabrala Misiatko do siebie. I skonczy sie dyskusja. A do tego czasu mam prawo sie tu wypowiadac, gdyz , gdy Misiatko bylo w potrzebie, to jakos dziwnym trafem, nie bylo nikogo, kto by Misiatko do siebie zabral, a teraz nagle, gdy do nas trafila, tak sie dyskusja rozwinela.:diabloti: Opiekunowie Misiatka maja codzienne, swieze informacje o Misiatku. Prosze sie z nimi kontaktowac.
  13. Do Bonsaj, Origami, Kanzaj i innych, ktorym nie odpowiada, ze Misiatko jest u nas. Powtarzam moja wypowiedz nr. 590 [QUOTE]jesli chodzi o Misiatko, prosze bardzo skontaktujcie sie z jej bezposrednia opiekunka - Pania Zofia lub Pawlem, moze sie zgodzi , [B]abyscie Misiatko do siebie zabraly.[/B]Misiatko jest bardzo biedne u nas, musi siedziec w klatce 1 x 1m, do jedzenia tylko szczury dostaje, od czasu do czasu troche kamieni na przekaske i stechla wode. Zreszta to widac na zdjeciach,zrobionych przeze mnie, ktore jedno z nich notabene zostalo zamieszczone bez mojego pozwolenia, naruszajac prawa autorskie. [B]Jesli mozecie Misiatku lepsze warunki dac, Pani Zosia sie z pewnoscia ucieszy i pochwali za taka troske wirtualna o Misiatko.[/B][/QUOTE] Wiec czekamy na jak najszybsze propozycje, aby Misiatka juz dluzej jak "przedmiot" nie traktowac, abyscie mogly jej uczuc nie deptac, i aby u ktorejs z Was jak najszybciej dom znalazla. Mam nadzieje, ze Wasze propozycje beda realne, a nie tylko wirtualne.:evil_lol:
  14. Gdy tylko Przemek zgra je z compa, na plytke, wstawimy linki. Zdjec samych nie moge wstawic, ze wzgledu na naruszenie praw autorskich. Choc o tym musze z naszym adwokatem porozmawiac, gdyz zdjecia byly moim aparatem robione, na mojej pisiadlosci, zdjecia byly moich psow i zrobione bez mojego pozwolenia.
  15. [QUOTE]Ciekawe czy Karinie opowiedzialas historie adopcji jednej z jej suczek, nie bylaby zadwolona[/QUOTE] Zapytaj sie bezposrednio Kariny, czy jej opowiedzialam. :lol: Bedzie bardzo ucieszona, ze tak ci na sercu jej psiaki leza. Czy mam ci jej numer telefonu podac? :evil_lol:
  16. [QUOTE]zajmij się - chociażby wirtualnie - psiakami, które przyjęłaś do swojego przytuliska... [/QUOTE] prosze, wytlumacz mi, w jaki sposob mozna sie zajac zywymi psami, ktore wlasnie u mnie przebywaja - wirtualnie? Nie rozumiem tego. Moj poziom intelektualny jest zbyt niski na takie sformulowania. [QUOTE]Mam nadzieję, że dołożysz wszelkich starań, żeby znaleźć suni odpowiedzialny i kochający dom, który zrekompensuje jej dotychczasowe "pechowe" życie. [B]Właśnie tego od Ciebie oczekują osoby zainteresowane losem Misiątka. [/B][/QUOTE] Osoby [B]bezposrednio[/B] zainteresowane losem Misiatka, na pewno beda informowane o jej dalszych losach, a moze osoby tak zainteresowane losem Misiatka, rowniez zajma sie szukaniem dobrego domu dla Misiatka, a nie spoczna na laurach i beda wszystkiego ode mnie oczekiwaly.
  17. Oh, jak czytam Arka sie na nastepny watek przeniosla, aby sie znowu wyklocac i zadyme robic. Przeciez juz jej specjalnie watek zalozylam, aby tam tylko swoja zolcia strzelala. Malo Ci tamtego watku:diabloti: A co do Kariny, to ty sie od niej odczep. Nawet jej pod opuszki piet nie dorastasz, wracaj wiec na tamten watek. Tam sie mozesz wyzywac do woli. I tam ci chetnie swoja osoba sluze. A nie schrzaniaj znowu watku o psie potrzebujacym pomocy, bo tej i tak nigdy nie udzielasz. A powodujesz, ze na watki, na ktorych sie pojawiasz, przestaja inni wchodzic.:angryy: [url]http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=107503[/url] A przy okazji poczytaj, ze Karina juz u nas byla, a i niedlugo znowu bedzie, specjalnie, aby zdjecia i relacje szanownej Pani Arce przedstawic..:shake:
  18. Kanzaj, jezeli juz cytujesz te oszczercze szkalowania naszego przytuliska, mojego bylego pracownika Ibaneza, z ktorym rozstalismy sie w bardzo niemily sposob i po ktorym zbierane sa jeszcze do tej pory butelki po alkoholu i pozostale brzydkie zdjecia na computerze ( np. psich odbytow i inne), to dziwne, dlaczego nie zacytujesz mojej odpowiedzi na ten oszczerczy post. Bardzo subiektywne i nieuczciwe to z twojej strony: [url]http://www.dogomania.pl/forum/showpost.php?p=9714678&postcount=84[/url] jesli chodzi o Misiatko, prosze bardzo skontaktujcie sie z jej bezposrednia opiekunka - Pania Zofia lub Pawlem, moze sie zgodzi , abyscie Misiatko do siebie zabraly. Misiatko jest bardzo biedne u nas, musi siedziec w klatce 1 x 1m, do jedzenia tylko szczury dostaje, od czasu do czasu troche kamieni na przekaske i stechla wode. Zreszta to widac na zdjeciach,zrobionych przeze mnie, ktore jedno z nich notabene zostalo zamieszczone bez mojego pozwolenia, naruszajac prawa autorskie. Jesli mozecie Misiatku lepsze warunki dac, Pani Zosia sie z pewnoscia ucieszy i pochwali za taka troske wirtualna o Misiatko.
  19. [URL=www.fotosik.pl][IMG]http://images33.fotosik.pl/188/71ad8df0aac8a8fb.jpg[/IMG][/URL]
  20. Mila ma juz dosc dawno dom :lol:, a wiadomosci z domu sa na biezaco osobom bioracym udzial w adopcji - przekazywane. Sonata, jesli mi na priwa wyslesz swoj numer telefonu ( stacjonarny) zadzwonie i Ci chetnie o Mili i jej domku, opowiem.
  21. Wlasnie przed chwila umarl Kacperek.:placz::placz: Rano byl jeszcze na spacerku, biegal, skakal z innymi. Wrocil do domu, nagle upadl i zaczal lapac powietrze, tak jakby sie dusil. Trzasl sie, jakby z zimna. Zostal otulony w rozne kocyki, Zosia mowila, ze jakby mu sie nad bioderkami taka wneka zrobila. I nim weterynarz dojechal, Kacperek umarl. Na rekach Zosi. Potworna tragedia. Zosia tylko placze i rozpacza, gdyz Kacperek byl jej ulubiencem, spal z nia w lozku. ( Z innymi) Nie mamy pojecia, co sie stalo. Kaceperek zostal w osatnia sobote wykastrowany, ale czul sie juz bardzo dobrze. Czy to moglo byc jakies nastepstwo kastracji? Nie chcemy meczyc jego ciala, aby sekcje zrobic, bedzie pochowany na tych lakach, na ktorych tak chetnie zawsze biegal. Idz do swiatla malenki pieseczku . Biegaj kochany Kacperku szczesliwie po zielonych lakach za TM. [URL=www.fotosik.pl][IMG]http://images24.fotosik.pl/180/48541bb000541ad4.gif[/IMG][/URL] Po dzisiejszej rozmowie z wetem, ten stwierdzil, ze to bylo serduszko. Moglo tak byc, ze moze juz bylo troche nadwyrezone, a ta narkoza w czasie kastracji jeszcze stan pogorszyla. Nie daruje sobie, ze go kastrowalam. Nigdy, przenigdy nikt mnie juz nie bedzie przekonywal, abym starszego psiaka wykastrowala. Przepraszam Cie Kacperku, mozliwe, ze gdyby nie kastracja, jeszcze bys na tym swiecie biegal.
  22. [QUOTE]ale z przedstawionych przez twego pracownika wyliczeń /na co jak twierdzi ma dowody!/[/QUOTE] Dziwne, skoro moj byly pracownik na oczy zadnej umowy adopcyjnej nie widzial i pojecia nie ma, jakie oplaty adopcyjne byly pobierane. A ja moge wszelkie wyciagi z kont przedstawic i udowodnic, jakie rzeczywiscie oplaty adopcyjne byly pobierane. Jak rowniez inne rzeczy ( np zdjecia psich odbytow, ktore chyba przez zapomnienie, nie zostaly ze starego komputera skasowane). Teraz Andziu sorry, wiecej nie bede,. EOT
  23. Do Tiger cytuje moja wypowiedzi z tego innego watku: [QUOTE]Bylas tam, widzialas? W tym transporcie byly: klatki kenelowe byly 4 , dwa duze boksy plastikowe lotnicze i pare malych plastikowych boksow. Psow jechalo 25, przewazajaca ilosc malych psiakow, w tym jedna mama ze szczeniakami, ktora miala duzy boks dla siebie i maluchow i tylko dwa duze ( zaden seter irlandzki i zaden w kagancu ( ten juz pojechal w lecie 2006 roku). Jak Ibanez mi mowil, psy co 2-3 godziny byly pojone i wychodzily na siusiu. Nie mam powodow, aby mu nie wierzyc. Od kwietnia 2007 roku, nasz bus mial oficjalna licencje powiatowego weterynarza, do przewozu psow , a Ibanez zrobil w Kielcach specjalne szkolenie do przewozu psow. ( ktore notabene tez oplacilam) Szkoda, ze o tym nie napisze. A tys chyba nie widziala przewozow psow, przez tak przez was kochane, organizacje niemieckie. Np z Hiszpanii , gdzie psy po 40- 50 w transporterach jada, 30 i wiecej godzin, bez zadnego postoju, lub nawet z Polski, gdzie 25 psow jest do malego VW transportera zaladowane i jada bez zadnej pauzy do miejsca przeznaczenia. Ogladnij sobie najpierw takie transporty a potem sie mnie czepiaj . Jesli nie masz pojecia, to nie wypisuj idiotyzmow. [/QUOTE] [QUOTE]Do wypowiedzi Ibaneza, ktore nie odpowiadaja prawdzie.: Nie byly nigdy organizowane miesieczne transporty. W 2006 roku byly zorganizowanych 5 transportow, w 2007 - jeden transport. I dwa transporty zorganizowany przez prywatnych ludzi mieszkajacych w Niemczech, ktorzy swoje psiaki przyjechali odebrac od granicy, a przy okazji pare innych zabrali. Pare razy przyjechali rowniez ludzie bezposrednio na rancho, aby swoje psiaki przywiezc. Pojechalo w sumie od 2006 roku do teraz okolo 150 psow. W tym bylo sporo starszych psow, ( jeden sparalizowany) za ktore oplaty adopcyjne wynosily 100 - do 150,-€. , Czesc psow nie jechala nigdy do domow ostatecznych, tylko do domow tymczasowych. Niektore z tych psow juz ponad rok przebywaja w domach tymczasowych. Oplaty adopcyjne za te wyadoptowane psy wyniosly w roku 2006 do teraz okolo 33000,-€. Czyli za 2006, 2007 i do marca 2008 -okolo 115000zl. Nieprawda jest, ze chipy kosztuja 2-8 zl. Za 250 chipow wraz z wysylka place 250,--€, czyli 5,-€ za chipa. ( 17, 50 zl) Za zaczipowanie, paszport, szczepienia jednego psa place 117,50 zl-, 150 psow - 17625 zl. Wyplaty za ten okres czasu od kwietnia 2006 do marzca 2008 roku wyniosly 50000 zl , ubezpieczenia socjalne okolo 2500 zl. Prad, co dwa miesiace okolo 500-czyli 700 zl ( obecny rachunek wyniosl 690 zl) czyli od kwietnia 2006 do teraz -okolo 6600 zl. Telefon ( jeszcze teraz mam jeden niezaplacony rachunek za 490 zl), okolo 4000 do 5000 zl Ibanez zapomnial, ze w miesiacach zimowych ( od pazdziernika do kwietnia) doplacalam, co miesiac 150 zl do wegla - 900 zl Koszta gazu ( jak Ibanez liczy) za jeden transport 1200 zl,-zl- 7200 zl, nie liczac innych kosztow , jak naprawy, ubezpieczenie i koszta gazu w Polsce, koszta hoteli, obiadow w czasie transportow. Po wyjezdzie Ibaneza, okazalo sie, ze samochod zostal doprowadzony do tak zlego stanu ( np nigdy nie byl olej wymieniany i okazalo sie, ze oleju w ogole nie bylo) w tak zlym stanie, ze mimo setek zl wlozonych w reparatury, musielismy nowy kupic, aby w ogole moc sie poruszac. Koszt 1450 ,-€, czyli 5075 zl. Oplaty za uslugi wterynaryjne od 2006 roku do teraz ciezko mi wyliczyc, ale tylko w lutym i w marcu tego roku zaplacilismy za szczepienia, kastracje , leczenia chorych 3800 zl. Od kwietnia 2006 roku do marza 2008 szacuje, ze za oplaty weterynaryjne zaplacilam co najmniej okolo 20000 zl. I to jest tylko ostrozne szacowanie, mysle, ze z pewnoscia bylo wiecej. Do tego dochodza koszta leczen psow w domach tymczasowych w Niemczech, np. operacja Tiny - 500,-€, operacja Galki 350,-€, operacja Rudej - 150,-€, szczepienia szczeniakow, ktore byly w DT- nawet nie pamietam, ale najmniej okolo 500,-€. Czyli juz okolo 1500,-€ ( 5250,- zl) Po wyjezdzie Ibaneza i Ansie musialam dwoch ludzi na tydzien czasu zatrudnic, aby wysprzatali dom, gdyz byl tak brudny, ze nikt nie mogl tam zamieszkac. Np w nieuzywanej ubikacji pietrzyly sie do sufitu brudne ciuchy, a butelki po alkoholu leza w warsztacie jeszcze do dzisiaj. ( 800 zl zaplacilam). Tylko te wydatki, ktore obliczylam , wyniosly 121000 zl. Nie policzylam reparatur samochodu, jego ubezpieczenia, gazu w Polsce, kosztow odholowania i kasacji zepsutego samochodu, karmy, ktora zakupywalam, gdy samochod byl przez dwa miesiace zepsuty, i karme kupowalismy na miejscu lub przez Allegro, i takich drobnych rzeczy, jak oproznienie szamba, cement, kafelki do wykafelkowania kwarantanny, naprawa pieca C.O, ktory dzieki Ibanezowi nie funkcjonowal nalezycie W pomieszczeniach gdzie nie bylo pradu, zostal prad doprowadzony, zostala nowa pompa kupiona do studni, urzadzony jest domek koci,, zostaly nowe budy i jeden kojec zakupiony, zakupione kafelki do gabinetu lekarskiego. I inne rzeczy, konieczne do funkcjonowania . Wiec moze ktos mi wytlumaczy, jakim cudem, gdy z oplat adopcyjnych wplynelo okolo 115000 zl w przeciagu od kwietnia 2006 roku, do marca 2008 roku, wydatki w tym czasie, bardzo nisko szacowane wyniosly ponad 121000 zl, (Nie licze co najmniej 20000- 30000 zl, ktore na te inne wydatki poszly) .ja moglam majatek zarobic. Posiadam wszystkie umowy adopcyjne, wyciagi z kont, gdzie oplaty adopcyjne byly wplacane, rachunki, rozliczenia. Jesli chodzi o to "szalejace" parwo, to nasz lekarz wterynarz do tej pory nie potrafi z cala pewnoscia powiedziec, czy to rzeczywiscie bylo parwo, czy cos innego, np. coronowirosa. Ibanez doskonale wie, ze zrobione byly testy kalu chorego szczeniaka , ktore PARWA NIE WYKAZALY. I co mnie najbardziej dziwi, z chwila, gdy Ibanez odszedl, i przyszli nowi ludzie, i szczeniaki tez tam byly, ZADEN szczeniak do tej pory nie zachorowal. To moze nasz weterynarz potwierdzic. Corina i Hendryk moga rowniez potwierdzic lub opisac inna sytuacje, gdy oni byli tam jeszcze na urlopie, Ibanez na 2,5 dnia do Lodzi wyjechal,( mial byc wieczorem pierwszego dnia z powrotem) zamknal psy , nie pozwolil do nich im wchodzic. Rezultatem byla tragedia: zagryzienie dwoch malych psow i szycie wielu ran dwoch wiekszych psow ( co notabene tez mnie 300 zl kosztowalo). Wypowiedzi Ibaneza sa bardzo stronnicze, w wiekszosci nie odpowiadaja prawdzie, z tego wzgledu, ze pozegnalismy sie w wielkiej klotni. Zrozumiale, ze probuje on teraz , jak najwiecej nam zaszkodzic. I w komitywie z Arka, jak widze udalo mu sie to. Nieprawda jest rowniez, ze chore szczeniaki nie byly leczone i nie dostawaly caniserinu, to moze rowniez nasz weterynarz potwierdzic. KAZDY chory szczeniak byl od razu leczony, dostawal wszystkie mozliwe lekarstwa i nawodnienia. W okresie pobytu Sebastiana M u nas zmarlo ( niestety) 10 szczeniaczkow. Z tego 8 na to " niby rzekome parwo", ktore nie jest do konca pewne.( moze jakiego nie wymienilam, nie pamietam) Jeden szczeniaczek nie zostal dopilnowany i zagryziony przez inna sunie, jeden po odrobaczeniu. A bylo u nas wiele maluchow, ( Maji, Izis, Newy, Aury ) i zaden nie zachorowal. I zawsze, powtarzam zawsze, gdy ktos inny psa szczepil czipowal i paszport wyrabial, ZAWSZE zostaly mu koszta przeze mnie zwrocone. Kazdy rozsadny czlowiek, moze sobie policzyc, ile kosztuje utrzymanie takiej ilosci psow, jakie u nas przebywaly i przebywaja. ( Aktualnie ponad 50 i pare kotow) Adopcji od dluzszego czasu nie ma zadnych, lub prawie zadnych . a wszystkie psy sa poszczepione, wiekszosc wykastrowanych ( nawet w ostatnia sobote zostaly dwa wykastrowane). I powtarzam ktorys raz z kolei, kazdy, kto ma watpliwosc, lub chcialby sie przekonac, jak u nas naprawde jest, niech przyjedzie. Niech zobaczy, co my tam robimy, jak zwierzeta mieszkaja, jak zyja. I JAK JUZ DLUGO U NAS ZYJA, gdyz jak pisalam, adopcji od dluzszego czasu nie ma prawie zadnych, jedynie wydatki. Dziwne, ze nikogo nie zainteresowaly i nie interesuja nasze apele , aby ktos przyjechal pomogl np. przy budowaniu kojcow, wybiegow, stajnie trzeba wyremontowac, itd. To macie wszyscy gdzies, ale te 250,-€ oplaty adopcyjnej, to was szlag trafia. Otworzcie sami takie przytulisko, przekonajcie sie, jaki to miod, szczegolnie, gdy wciaz donosy przychodza i trzeba sie z tymi tez uzerac. Gdy trzeba nocami czasami przy chorym psie siedziec, gdy trzeba 50 psow nakarmic, na spacery wyjsc, posprzatac u nich, a jeszcze socjalizowac, gdyz wiekszosc sie bardzo boi. A jeszcze prace papierkowa robic, z urzedami sie uzerac o rozne pozwolenia. Kazdy ma prawo cos takiego zrobic, dlaczego nikt tego z Was nie zrobi ? Najezdzac, szkalowac, znieslawiac, to potraficie najlepiej. Gdybym chciala kase robic, to bym sie tymi zapchlonymi, zarobaczywialymi, chorymi psami z ulicy zajmowala? To chore. Bym zalozyla wspaniala " pseudohodowle", z 40 conajmniej rasowcami. Rozne Yorki, Westi, i takie tam dobrze sprzedajace sie rasy. Bym dwa razy w roku mioty walila, i te szczeniaki wspaniale w wieku 5 tygodni sprzedawala. Pewnie, wtedy bym kase robila i za rok Mercedesem jezdzila, a nie takim trupem, ktorego my mamy. I z pewnoscia bym miala gdzies dogomanie i was wszystkich, nie musiala bym sie wciaz tlumaczyc, spowiadac itd. I tak, jak teraz probowala ziemie sprzedac, aby psy utrzymac. I nie bylo by zadnych donosow, zadnych kontroli pow. wetow, gdyz nikogo bym tam nie wpuscila i nikt by nie wiedzial, jak psy "rozplodowe" by zyly. A u nas jak do tej pory wszystko jest otwarte i kazdy moze przyjechac. Ale jak dlugo, nie wiem. Mam dosc i nie tylko ja. Moze sie zajmiecie " fundacjami", ktore naprawde kase robia na tych bezdomnych psach. Wiele jest jeszcze [/QUOTE] jesli Tiger uwazasz, ze potrafisz to lepiej zrobic, i bez pieniedzy utrzymac takie przytulisko, to pokaz mi. Chetnie sie ode Ciebie naucze. :diabloti: Juz rzucilam propozycje niejakiej Epe, ktora rowniez uwaza, ze bez pieniedzy mozna przytulisko i ponad 50 zwierzat utrzymac, leczyc, szczepic, kastrowac, ludzi oplacic, itd. Wiec, abys juz nie musiala sie tak bardzo meczyc i nastepnych zarzutow w stosunku do mnie wyszukiwac, proponuje, tak, jak Epe, abys ten caly " zloty biznes" przejela. To tylko kilkadziesiat tysiecy zlotych miesiecznie wydatkow. Z pewnoscia nie bedzie dla ciebie problemow, abys to z wlasnej kieszeni zaplacila. I wtedy nie bedziesz musiala psow do Niemiec wozic, bedziesz miala pewnosc, ze psy nie spia na faszystowskich kanapach, ale w sprawdzonych przez ciebie - domach w Polsce, do ktorych z pewnoscia te psiaki sama zawieziesz. przeciez stac cie na benzyne, aby setki kilometow jechac, jesli stac cie na oplacenie prowadzenia takiego przytuliska. I bedziesz doskonale wiedziala, co sie z kazdym psem dzieje, kiedy spi, kiedy robi kupe i kiedy np szczeka. A tak dla twojej informacji, wiadomosci o wyadoptowanych przeze mnie psach otrzymuja te osoby, ktore byly bezposrednio tymi adopcjami zainteresowane. Dostaja wszystkie namiary na nowych rodziny i informacje o tych psach. zaden pies, ktory z rancha wyjechal, nie zaginal. A osoby, ktore tylko czekaja, aby na mnie znowu potoki pomyj wylac, to z pewnoscia zadnych informacji nie dostana, bo to nie ich sprawa. Czekam na konkretna odpowiedz, podobnie , jak od Epe, kiedy bedziemy mogli sie spotkac i podpisac umowe o przejeciu przez ciebie, naszego przytuliska. A ja spokojnie sobie przejde na wczesniejsza emeryture. Termin spotkania podaj na maila, jest w moim profilu, abym sie mogla dostosowac do tego terminu spotkania.
  24. Czarus ma kolege z Hiszpani, rowniez na wozku inwalidzkim. Teraz oboje ganiaja na wscigach zmotoryzowanych psiakow:lol: [URL=www.fotosik.pl][IMG]http://images31.fotosik.pl/174/98c0d367beb92404.jpg[/IMG][/URL] [URL=www.fotosik.pl][IMG]http://images26.fotosik.pl/174/64c1e9c23e59a577.jpg[/IMG][/URL] [URL=www.fotosik.pl][IMG]http://images32.fotosik.pl/174/cf5c4b6123458b21.jpg[/IMG][/URL] [URL=www.fotosik.pl][IMG]http://images32.fotosik.pl/174/3cb23a32196b2e89.jpg[/IMG][/URL]
×
×
  • Create New...