-
Posts
6689 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by *Monia*
-
To forum tylko dla klubowiczów, nie znajdziesz ;). Wywołałyśmy burzę, bo "wylewam żale publicznie i piszę obelgi dla klubu" :-o zamiast prosić o przeprosiny, wyjaśnienia i zapytania o mojego psa na forum klubu :cool1:. Jak na treningach prawie nikt nic nie miał do powiedzenia, tak teraz nagle stałyśmy się obiektem dyskusji. Nie lubię się rzucać w oczy :shake:. Jak już wspominałam tutaj setki razy lubimy agility i do klubu nic nie mamy tylko do konkretnej sytuacji, ale dopiero po rozpoczęciu tam wątku sprawą się ktokolwiek zainteresował :cool1:. A i złą opinię o klubie podobno robię. Ciekawe, bo polecam go wszystkim, ale aj tam, stało się i teraz trzeba po łbie poobrywać za to że się chciało tutaj zwierzyć ze swoich problemów :roll:.
-
cavano. p h o r u m . p l kropkuje się wszystko, a na 3 sposoby próbowałam :roll:. Ja jeszcze nie czytałam cóż tam za odpowiedzi były, nerwów mi szkoda, bo jak obgadują moje psiska to się wpienić mogę :cool1:
-
Nie ukrywałam nigdy w jakim klubie ćwiczymy :eviltong:. Cavano. Ale ten klub nie jest zły i nie narzekałam nigdy na jakość (no, może na swoje gapiostwo :evil_lol:) tylko na osoby nie kontrolujące agresywnych psów, łagodne podbiegające mi nie przeszkadzają i mogą sobie oblizywać Hexę jak mają ochotę. Żeby poczytać to musisz się zalogować i czekać na dostęp do działów chyba. strona forum klubowego: cavano.**********[URL="http://cavano.**********/"] [/URL]
-
Można pogłaskać? ... i inne pytania i zachowania przechodniów ...
*Monia* replied to Wiza's topic in Wszystko o psach
[quote name='Bogarka']W jakim wieku był ten chłopiec? [/QUOTE] Koło 5 lat na moje oko. [quote name='mat33']A co do dziecka drażniącego psa zabawą w zabieranie i nieoddawanie pilki to też mieliśmy taką sytuację tylko że zniecierpliwiony Max szczeknął i chlopiec uciekł do mamy ( ktorą jego zachowanie strasznie bawiło).[/QUOTE] Rodziców przeważnie bawi takie zachowanie ich pociech, a później pretensja bo pies szczeknął/skoczył/popchnął. Kiedyś pisałam, że Hexa podrapała chłopca po twarzy, bo ten się z nią bawił nieostrożnie i chyba zapomniał, że ten szczeniaczek jednak jest już trochę większy niż miesiąc wcześniej. Matka pretensji nie miała, bo znała swoje dziecko i wiedziała na co go stać w zabawach ;) -
[quote name='puchu']Siostra zgarnęła dzisiaj laptopa na cały dzień i musiała wszystko co chciałam z tamtego kompa zrobić. Po za tym przez Ciebie też ;P[/QUOTE] Że niby co ja zrobiłam? To raczej przez Gaję a nie przeze mnie :mad:. [QUOTE]Monia, co Ty piszesz, to jakiś kosmos [IMG]http://www.dogomania.pl/images/smilies/anger.gif[/IMG] Oj nie popuściłabym [IMG]http://www.dogomania.pl/images/smilies/icon_mad.gif[/IMG] Co za szczyt chamstwa i buty, żeby jeszcze winę na Ciebie zwalać. No buractwo gorsze niż na psich łączkach. Jak nic za takie cos powinno być wykluczenie z klubu. Nie lepiej dać Hexi trochę luzu teraz? [/QUOTE] Chyba szybciej mnie wykluczą niż kogoś kto tam jest tak długo. Zaczynam się rozglądać za jakimś innym klubem, ale znowu to oswajanie ze wszystkim, inny sposób nauki i inaczej wyglądające treningi... Nie wiem czy dla kundli to nie będzie zbyt duże wyzwanie. Jak w sobotę coś jej nie przypasuje to robimy przerwę zimową, a z młodą bym chciała potrenować i na niej się skupić. Dzisiaj Hexa burknęła na upierdliwego szczekającego yorka, ale go nie chciała zjeść, więc może szybko wróci do swoich zwyczajów. Młoda nawet jak york doskoczył do niej z zębami to nie dała się sprowokować. [quote name='Unbelievable']niektórzy są strasznie zapatrzeni na swoje superhiper psy, dają superhiper rady i według nich wszystkie psy muszą być superhiper, żadnych wyjątków, a jak nie są, to znaczy że z właścicielem/ psem coś nie tak. żadnej aluzji do osoby opisywanej tutaj bo nawet nie wiem o kim mowa ;)[/QUOTE] Dla mnie moje psy nie są mistrzami posłuszeństwa, ale nie pozwalam im podchodzić do innych psów i przeszkadzać. Shinulec kilka razy po łbie delikatnie dostała i już wie gdzie celować żeby w psim tłuku Hexolinę znaleźć ;)
-
Można pogłaskać? ... i inne pytania i zachowania przechodniów ...
*Monia* replied to Wiza's topic in Wszystko o psach
Ostatnio na pytanie "to matka i córka?", powiedziałam "tak, tylko matka już przed porodem była wysterylizowana". Chyba musiałam bardzo poważnie wyglądać jak to mówiłam, bo babka zrobiła dziwną minę i poszła bez słowa :evil_lol:. Cmokanie, gwizdanie i próby kontaktów moje sucze olewają, więc nawet mi tacy ludzie pomagają, bo mam za co nagradzać :razz:. Jak ktoś macha Hexolinie nad głową w komunikacji miejskiej rękoma ta już też olewa. Chociaż ostatnio nastąpiła dla mnie nieprzewidziana sytuacja (dla psów tym bardziej), bo najpierw jeden facet najechał Hexę taką ciężką torbą na kółkach :angryy: (taki wózeczek czy coś), a później kolejny pijany koleś zaczął się obijać po szybach które są po bokach drzwi w autobusie i nie mógł złapać równowagi. Hexa ze strachu się cała trzęsła jeszczedługo, a młoda rozdarła paszczę jak by ją ktoś niemalże katował i schowała się za mnie :oops:. Oswajałam je z różnymi sytuacjami, ale nikt nam się wcześniej dla celów szkoleniowych przewracać i obijać po ścianach nie chciał :evil_lol:. Dzisiaj na spacerze spotkaliśmy dziwnego chłopca i jego mamę. Stałam z psiarzami w celu edukacji mojego szczeniucha, młoda na smyczy. Podszedł do nas chłopiec i złapał psią piłkę - no fajnie, więc czekam aż ją rzuci albo odda psu któremuś. Ale chłopiec stoi i nic. Shinie pozwoliłam zobaczyć 'co' to jest dziecko, bo ona te istotki jakoś wyjątkowo darzy sympatią z daleka. Spodobało jej się, że będzie zabawa piłką, więc złapała. Ale chłopiec miał inne plany - postanowił kręcić piłką, obracać nią w ręku i sam się nią zajmować. Matka kilka razy mówiła idziemy, ale nie chciał się ruszyć. Po jego zachowaniu wywnioskowałam, że Shina musi się trzymać z daleka, bo znielubi te ludzkie miniaturki. W końcu poszli. Później spacer z Hexą i znowu to samo towarzystwo, i znów pojawił się chłopiec. Niestety Hexa zabaw w zabieranie i nie rzucanie piłki nie lubi (potrafi skoczyć), więc ją trzymałam a dzieciak machał jej piłką przed nosem :mad:. Musiałam zachować powagę i gadać pierdoły do Hexy żeby się do dzieciaków nie zraziła jeszcze gorzej (już jeden jej na spacerze dał popis drażnienia). W końcu matka zabrała dzieciaka i poszli. Takie dzieci to powinny na smyczy i w kajdankach wychodzić, źżeby zabawek psom nie kradły :shake:. -
Tak czekałam na relację jak tam układ Baryłkowo-szczeniakowy i w końcu mam z pięknymi fotkami :loveu:. Ona go nie odgania od zabawek? Nie złości się jak taki mały ufolek się jej pod łapami kręci? On taki malusi w porównaniu do wielkiej Baryłki :loveu:.
-
Właśnie chciałam napisać co Ty jeszcze nie śpisz. Ja to w pracy siedzę i miziać się jutro z kundlami będę ;). Na niedzielnym treningu to pogadałam z panią Thalii na ten temat i w sumie tak to już więcej z nikim nie dyskutowałam. Pańcia Thalii chciała nam pomóc swoim staruszkiem belgiem, ale niestety prawie skończył w paszczy szczeniuchy, bo Hexa się wystraszyła i rozdarła japę :roll:. Na Tośce nie poćwiczymy, bo ją obydwie mają w nosie i tak. Już się ostatnio chciałam cieszyć, że Hexa biegnąc po piłkę nie odgania z drogi psów, ale dobrze że tego nie zrobiłam, bo bym żałowała. Ona mi się przez to agility zmieniła bardzo, niestety w obie strony - i trochę lepszego i trochę za dużo gorszego. Co nie zmienia faktu że kochamy bieganie i wcale nie żałuję że biegamy :loveu: (no może trochę żałuję bo ja to leń i wiecznie błędy robię za co psisko mnie równo opieprza :diabloti: :evil_lol: - to zabawnie wygląda, bo jak ona usłyszy, że jeszcze raz musimy biec i to bez nagrody za to co było to drze się tak, że jej nie da rady uciszyć, przekrzyczy wszystkich i to nie ważne z kim biegnie akurat bo ochrzania każdego :evil_lol:).
-
To Tośce się ostatnio oberwało również, od Thalii, ale troszkę inna sytuacja była. Zawsze jestem delikatna, dla mnie w tamtym momencie mój pies był sprawą priorytetową i to jej czułe słówka wolałam poszeptać niż stresować jeszcze dodatkowo krzykiem i pretensjami. Pytań jak tam Hexa też nie było, więc uważam, że każdy tylko cieszy się że to nie jego pies ucierpiał i dalej swoimi sprawami się zajęli, taka prawda. Może i użalam się nad swoimi psami, ale nie mam ochoty patrzeć jak je coś boli (nawet weci o tym wiedzą i przecież po sterylce musiał wet dawać jej dodatkowy zastrzyk bo ją bolało :roll:) i jak później się zmieniają po takim jednym głupim wyskoku. Teraz nie tylko szczeniuchę będę musiała wyprowadzać z błędu używania zębów, ale i Hexę. Jak mnie przerośnie to niestety ale Hexolina wróci do domciu na czas prostowania młodej, chociaż ja się zapłaczę ale z podwójnym problemem w bloku sobie rady nie dam. Z treningami to może rozwiążę tak, że w sobotę jedna a w niedzielę druga, chociaż taka wizja mi mało do gustu przypada :cool1:. W niedzielę Hexa siedziałą za baraczkiem, żeby jej słychać nie było i tylko nasłuchiwałam czy nic się nie dzieje, mimo że nie miał jej kto zjeść i była tam prawie bezpieczna (petardy, ale nawet nie zeschizowała i wytrzymała presję :razz:).
-
[quote name='puchu'] [INDENT] To się porobiło.. Tośka? Żadnej w tym twojej winy. Dziwę Ci się, że nie zrobiłaś awantury. Szkoda byłoby byłoby rezygnować skoro tak to się dziwczynom podoba. Tym bardziej mi głupio, ze Cię na Cavano namówiłam :-( Ew. możesz się przenieść np. do Fortu. Może starczy rozmowa z Karoliną i prośba o zamykanie, wiązanie Tośki jak macie trening. Możesz ją też poprosi, żeby np. po treningach czy jakoś w tygodniu spotka się i odczula Hexę z jej pomocą. Na pewno nie zaszkodzi poruszenie na naszym forum tematu psów biegających bez kontroli i wcinających się w treningi innych. Jeżeli znajdziesz czas, to najlepiej byłoby z Hexsą popracować osobne, ew. wrzucić małą to klatki, tak, zeby nie wiedziała co się dzieje. [/INDENT] [/QUOTE] Nie, nie Tośka, ta druga czarna. Z Tośką to Hexa dobrze żyje i często na treningach razem obok siebie stoją, więc do niej nic nie mamy. Ta druga to Cami, tak? Awantury to nie miałam czasu robić (mi zrobiono i kazała mi się właścicielka nie wygłupiać bo Hexi nic nie jest), musiałam Hexę natychmiast stamtąd zabierać, żebym nie miała możliwości wszystkich obecnych pomordować (nikt się zbytnio nie przejął tym co mojemu psu dolega). Odczulanie z Tośką nic nie da, bo jak już napisałam Tośka jest Hexolinie zupełnie obojętna, jest cały czas na treningu i jest to dla niej czymś naturalnym. To nie było wcinanie się w trening tylko skok na mojego psa przywiązanego do płotu, ona nawet się zbytnio nie miała jak obronić przez to uwieszenie na płocie :-(. Młoda jest zamykana w klatce na czas Hexy treningu, jest za baraczkiem, więc ja mam czas tylko dla Hexy i wtedy nawet młodej zbytnio nie słychać i Hexolina nie myśli o niej. Ja się obawiam, że one kiedyś wspólnie łomot spuszczą temu od kogo dostały i wtedy będą oczywiście do mnie pretensje :shake:. Na forum się nie będę odzywać, bo przecież to mój pies się szczerzy i drze japę i według większości jej się należało :shake:. Nie mam zamiaru się kłócić z tą zgraną paczką, bo ja tam tyko marna najgorsza grupa jestem, wiadomo że większość ma rację :roll:. Przepraszam oczywiście nie usłyszałam (od właścicielki Bruna przy każdym spotkaniu słyszałam i odczulać mi pomogła trochę, bo jej się też Hexa bała, więc było pchanie ciastek i ciocia się mniej straszna zrobiła ;); przy wyskoku była siostra właścicielki). Nad zmianą klubu będę musiałą pomyśleć, ale za tydzień się przekonamy jak suńki po ochłonięciu się będą zachowywać. Mam nadzieję, że Hexolina się opamięta, bo inaczej pusty łepek będę musiała obtłuc i nabawi się guzów :mad:. A jeszcze oczko mrużyła jedno po tym wcale nie pogryzieniu i jej trochę ropieje. Ale nic się nie stało przecież, bo to tylko mój pies panikuje :angryy:. [quote name='Martens'] [INDENT] Ja przeczytałam... Współczucie, że takie akcje się zdarzają przy teoretycznie normalnych, świadomych psiarzach [IMG]http://www.dogomania.pl/images/smilies/icon_rolleyes.gif[/IMG] [/INDENT] [/QUOTE] To nie jest pierwsza taka akcja tam i spoko - jak psy nie zżerają innych to mogą i po moich skakać jak chcą, ale jak się wie że pies atakuje tak sobie bez powodu to chyba używać smyczy by należało.. Ta suka już uraz i agresję u jednej spowodowała, teraz u mojej. Jak mi szczeniucha dorośnie to będzie jedna wielka masakra, bo ona nie jest tak subtelna jak Hexa była do tej pory. Hexolina dzisiaj chwyciłą jedną niewinną suczkę chcącą zabrać jej patyk za pysk (nigdy wcześniej tak nie robiła, jeszcze tydzień temu karciła ją dawnym sposobem - wiele wrzasku zero zębów).
-
Tak czytam o tym mieleniu i twierdzę, że moje małe to ze mną ciężko ma :evil_lol:. Ale już ładnie gryzie nawet najtwardsze kości, ząbki wszystkie już powoli wychodzą, mleczaki elegancko wypadły (jeden kieł długo siedział, był popękany, wstrętny, brudny bo piach w niego wchodził, ale kość go załatwiła :razz:) i świetnie wygląda. Nawet sierść jej nie wyłazi, co dla mnie jest czymś niespotykanym bo Hexa gubi tony kłaków. Kupki się unormowały i wszystko może wcinać bez większych sensacji. Ostatnio cytrusami się zajadam i młoda mi towarzyszy, więc zawsze coś jej spada. Wymiotów już żadnych nie ma od dłuższego czasu. Tylko nie wiem czy nie przesadzam z ilością, bo na kolację dostała pół przełyku i 5 łapek, na obiad sporą kość cielęcą, a na śniadanie przełyk taki większy (tak, wiem, pomieszałam, ale zaspałam wczoraj na psią kolację i nie mogłam już tego co zostało zamrozić, bo już trochę czuć było :roll:). Za to Hexolina mi chudnąć zaczyna i muszę się zebrać żeby jej badania zrobić. Niestety do 11go bez większej kasy jestem i muszę najpierw spróbować diety tuczącej, a po 11stym dopiero badania :roll:. Co do agresji po surowym, to ja się zgadzam z opinią 'ekspertów', bo moje szczeniątko to mała bestia się na barfie zrobiła i próbuje swoich pobratymców zeżreć :mad: (z jakiego zwierza mi mięso sprzedają to ja nie wiem, ale chyba jednak nie z cielaczków :diabloti:). [QUOTE]A ciekawe ubarwienie okolicy, to kwestia czasu i oswojenia sie z tym, spoko. [/QUOTE] U nas ubarwione jest wszystko w promieniu kilku metrów, bo szczeniucha lubi mnie widzieć jak je. A najchętniej je na swoim podkładzie służącym również jako toaleta :splat:i nie zawsze jest przed 'spuszczeniem wody' :stupid: (oczywiście nie mam na myśli grubszych spraw ;)).
-
Czym najbardziej rozśmieszył Was wasz pies?
*Monia* replied to kasia&szaman's topic in Wszystko o psach
W tamtym momencie nie było to dla mnie śmieszne, ale po paru godzinach ubaw miałam niesamowity. A mianowicie byłam z suńkami na spacerze i rzucałam zabawki. Nagle z krzaków wybiegł jakiś taki brązowo-rudy (?) pies i biegł w naszą stronę. Wyglądał jak znajomy west i moja pierwsza myśl "nowy pies na osiedlu?", druga - "biedulek westik chyba chory bo go wysmarowali maścią", a trzecia myśl nadeszła jak poczułam. Łapałam psy w locie, ale młoda się jakoś wyśliznęła i podbiegła do psa. Jak zobaczyłam tą jej radość w oczach i na mordzie, zdawała się mówić "osz kurcze, pańcia nie pozwalała do goowienek biegać a tu takie sobie samo do mnie przybiegło, jupiii" i zaczęła go oblizywać. Nie wiedziałam kogo najpierw mordować: młodą, psa, właścicielkę czy siebie za głupotę :mad:. Na szczęście tylko morda śmierdziała i po myciu zapach się ulotnił. Ale ta radość na jej mordzie i ten szok 'jak to się stało, że goowienko samo przybiegło, modły zostały wysłuchane?' :evil_lol:, dla mnie niezapomniane przeżycie. Ale właścicielce współczuję :roll:. -
Nie było mnie chwilę, a tu tyle napisane :lol:. Jest jakby lepiej, od soboty nic nie było i zobaczymy jutro. Zastawiać nie mam za bardzo czym, bo ten diabeł (tak, diabeł pod moim dachem mieszka :mad:) wszędzie wlezie. Folię mam już w planach i jak najszybciej łóżko zafoliuję. Narazie trochę odcinamy pępowinę i idzie w miarę bezboleśnie, nie pcha się już wszędzie za mną i jest jakby bardziej niezależna. Ale... mam do niej wielkie ale.. :angryy: Zaczęło się na treningu i spowodowało zmianę u moich psów, wielką zmanę na gorsze i będę miała gigantyczny problem :-(. Zaczęło się od tego, że młoda miała trening i Hexę uwiązałam dalej żeby mordy nam nad głowami nie darła. Hexa jak to Hexa, wielce groźna, lubi sobie szczeknąć na przechodzącego psa, ale po rozdarciu się na nią jest spokojniejsza. No i nagle słyszę jazgot, psy się gryzą i jednym z nich jest Hexa. Doskoczyła do niej belgijka. Jak dobiegłam było już po, Hexa stała na trzech łapach i piszczała, przerażona, biedna i spanikowana się trzęsła. Włąścicielka suki atakującej stwierdziła tylko, że Hexa udaje i że tamta tylko po pysku ją gryzła. Goowno prawda, bo Hexa kulała i ma rankę na barku :angryy:. Do tej pory się liże i rozbabra jej się kolejna rana.. Później się dowiedziałam, że to niby Hexy wina, bo się szczerzy do przechodzących psów i dlatego jej się dostało. Ale k... jakim prawem jakiś pies podbiega i jej wpierdziel spuszcza?! Wkurzyło mnie to wszystko na maxa :angryy::angryy:. I teraz efekt tej sytuacji: Hexa skacze już nie tylko z warczeniem do psów, ale łapie zębami :placz:. Po ataku Bruna jakoś mi się udało ją opanować, ale teraz mnie zaczyna to przerastać i nie wiem czy kontynuować z nią trenowanie :-(. Próbowałyśmy odczulać na innym belgu, ale ze strachu do niego wyskoczyła z mordą na co moja mała wyskoczyła z zębami do psiska i była bardzo agresywna przy tym, nie było to takie szczeniaczkowe pokłapanie paszczą.. Na spacerze innego czarnego psa też przyatakowała jak do nas podbiegł, labkę olała. Te treningi zaczynają nam zbyt wiele szkody przynosić, a taką frajdę obydwu sprawiają że żal mi by było z tego rezygnować.. Ale nie mogę ich narażać na ataki ze strony podchodzących psów, "bo moje się szczerzą lub rozedrą paszczę jak ktoś przechodzi obok" :shake:. Już nie wiem co robić.......... PS. Nie ma możliwości nie przywiązywać, bo przeszkody nosić też trzeba i z psem przy nodze to jednak ciężko. Puszczone z psami się świetnie bawią i nie zauważyłam większych problemów (działają wspólnie, fakt, ale nie atakują jakoś specjalnie). Co do postępów to młoda już tunele śmiga ładnie, nawet raz się wysłała z własnej woli i trafiła gdzie trzeba :cool3:. Biega już szybciej niż ja i ledwo nadążam, chętniej wszystko wykonuje i jest nawet jakieś nakręcenie na zabawkę :multi:. Nie nudzi się tak szybko, skupia się na zadaniach i zaczyna czuć radość z przyjazdów tam (moja ręka też bardzo to odczuwa jak idziemy z przystanku :cool1:). Ogólnie jest coraz bardziej energiczna i zadowolona z życia, nie jest już tym spokojnym wstydliwym szczeniaczkiem, który najchętniej by spał przy mnie. Zmienia się nie do poznania. Tylko ta wstrętna agresja mnie wnerwia i pracujemy nad skupianiem, dzisiaj przy psim wrogu numer 1 (nie zwróciła na nią uwagi jak ta skakała jej dosłownie nad głową, miałąm w kieszeni pyszne przełyki cielęce) i będziemy tłuc przywołanie żeby było perfect. Się rozpisałam, ale morał z tego taki, że psy mi się w tym cavano zepsuły :shake:. Zaczęło się od Bruna i wtedy Hexa uznała, że trzeba najpierw mordę drzeć zanim ktoś podejdzie, bo nie wiadomo jakie ma intencje. Teraz już się nauczyła, że darcie mordy to mało i trzeba zębów użyć (nie używała ich na serio przez ponad 5 lat i się spsuł mi piesek). Co będzie następne? Nie wiem, mam już mętlik ogólny, poplątanie z pomieszaniem... To sikanie na łóżko to bzdet przy tym :roll:. Z lepszych wiadomości - młoda ma duży pociąg do dzieci i dzisiaj bawiła się trochę z jakimś dziecięcym podbiegaczem :razz:. I tak się nikomu czytać nie będzie chciałao, ale musiałam gdzieś wylać swe żale i troski, bo mi rączki opadły....
-
Ta praca to tylko przejściowa dopóki nic lepszego nie znajdę :roll:. Młoda nie wytrzymuje i zawsze mam co robić po powrocie (łóżko przeważnie jest toaletą :mad:), ma prawie 5 miesięcy, datę urodzin wyliczyłam na ok. 26 czerwca. Jeszcze daję jej miesiąc na ogarnięcie się z tym laniem, dłużej nie wytrzymam i wykosztuję się na klatkę, bo łóżko trzeba będzie odkupować jak prześmiardnie. Na podłogi i dywany nie leje tylko na podkłady i to nieszczęsne łóżko (najprawdopodobniej stres). Jak pokój zamknę to na drugie łóżko nie pójdzie nalać, tylko na to nasze (moje i psów). Pralka ma co robić i ja również :cool1:
-
Pewnie dopiero pod koniec następnego tygodnia się dowiem, bo lubią nam wszystko na ostatnią chwilę dawać. Wypłaty za tamten miesiąc nadal nie dostałam :angryy::angryy::angryy:
-
Mój grafik na ten tydzień jest masakryczny i jeszcze gorzej :cool1:. Poniedziałek nocka (czyli wtorek odpada, chyba że rano koło 9), środa i czwartek do 15 pracuję, a w piątek do 12. Kolejny tydzień jeszcze nie wiadomo. Narobiłam duużo zdjęć, ale mam dysk na komputerze przepełniony i nie mogę ich zgrać. A Krzysiek czyści dysk już 3 tygodnie i wiecznie czasu nie ma :angryy: :mad:.
-
Jaki malusi sierotek :loveu:. On taki biedniusi pokraczny na tych zdjęciach wyszedł, takie niewiniątko :razz:.
-
Gammolen do każdego posiłku można dorzucać albo dawać w nagrodę. Ja jeszcze tran dawałam Hexi w zimę jak nam się gammolen skończył. Moja mała też zaczęła w pewnym momencie interesować się ścianami, piaskiem, betonem i dawałam jej 1/2 - 1 tabletkę dziennie (1 na 2 kg się daje, a młoda ważyła 6 kg) i się trochę uspokoiła. Ale znalazłam lepsze i zdrowsze rozwiązanie - surowe kości. Odkąd młodej zaczęłam je podawać straciła zainteresowanie zżeraniem podłogi na balkonie, ścianami czy ziemią z kwiatków. Ale były też minusy, bo czasem wymiotowała i miewała straszliwe sraczki :cool1:. Teraz je samo surowe i wygląda świetnie, nic jej nie brakuje, nie szuka śmieci na spacerach, jest zdrowa i pogodna. Mam nadzieję, że już do karmy nie będziemy wracać (ewentualnie na wyjazdach, ale tylko jak będzie to bardzo konieczne).
-
[quote name='betty_labrador']dzis w gazetce 4łapy czytalam o stomatologii żebowej u psów. I rozbawilo mnie końcowe stwierdzenie ze powinno sie pieskom dawac suchą karme, ktora czysci zeby i piesek bedzie mial o wiele zdrowsze uzębienie bez kamienia [IMG]http://www.dogomania.pl/images/smilies/icon_lol.gif[/IMG][/QUOTE] Chętnie bym im Hexy zęby dała do obserwacji po jedzeniu tylko suchej karmy i prasowanych kości/suchego chleba przez dłuższy czas i teraz kiedy je gotowane plus kości co około drugi dzień. Szczerze mówiąc dzisiaj z zachwytem gapiłam się na jej czyściutkie zębiska :cool3: (kamień z tylnych zębów zszedł całkowicie, a na kłach się zmniejszyła jego ilość). I pomyśleć, że zaczęłam się zastanawiać nad usuwaniem kamienia u weta :roll:. Ostatnio jak sprzątałam po Hexolinie to stwierdziłam, że jej kupka po kościach może być świetna do samoobrony :evil_lol:. Z Shinulcem różnie bywa i nie zawsze nadaje się to do zebrania..
-
To dobrze, że maluch grzeczny. Teraz do relacji tylko zdjęć brakuje i dużo info na bieżąco jak się maluch aklimatyzuje :razz:.
-
Gratuluję sukcesów :multi:. I będę czekać na fotki i szczegóły :razz:
-
[quote name='Martens']Kto jest chętny na założenie wątku o waleniu w trąbe krakvetu? :evil_lol:[/QUOTE] Ja chętna :mad:. Mnie oszukali na kilkanaście złotych (nie przesłali zabawki i dorzucili bezużyteczny maleńki sznurek, za który nieświadomie zapłaciłam :angryy:) i do tego również czekałam dosyć długo. Ale ja to chyba pecha mam, bo jak w innym sklepie wybrałam odbiór osobisty (chyba tak powinno być szybciej?) to czekałam tydzień zanim mogłam odebrać, a gotowe było teoretycznie 3go dnia tylko miałam czekać aż ustalą termin :cool1:.
-
[QUOTE]Nikt oprócz Betty_labrador nie podaje gotowanego na zasadzie odstępstwa od reguły? Tylko surowe? Mój piesio jakiś głodnawy na tym barfie. [/QUOTE] Ja dawałam gotowane na zmianę z surowym. Ale Hexi surowe nie służy i kości dostaje po prostu jak mała nie zje, żeby nie wyrzucać. Jak moja mała jest głodna po posiłku to daję jeszcze łapkę/małą kostkę albo jakiś owoc/warzywo na zapchanie żołądka. Młoda ogólnie już sama zaczyna sobie dawkować i potrafi nie zjeść np. obiadu i dopiero wieczorem zjada to na kolację. Staram się żeby nie łaziła i nie prosiła o jedzenie, bo dwa takie wyżeracze w domu to tłok :cool1:. Dzisiaj na śniadanie się nie najadła to mi później po południu jęzor wsadziła do MOJEJ gorącej zupy na MOIM stole :angryy:.
-
szczeniaki z Kruszewa-potrzebne dt!- zdjęcia w postach 1-3
*Monia* replied to esperanza's topic in Już w nowym domu
Ja też chcę wiedzieć :razz: [SIZE=1]PS. I jak robimy z tą panią chętną na psiaka? Bo chcę jutro wyprodukować jakiegoś twórczego maila..[/SIZE]