Jump to content
Dogomania

Osiolek

Members
  • Posts

    1036
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Osiolek

  1. Kochana Laro, ja jestem w Goteborgu :-(, w Szwecji, tak to bym Ci ja sama zawiozla... :-( Papka nazywa sie Peptisorb (wytworca Nutricia), mozna ja kupic w aptece, kosztuje chyba rzedu 70zl za opakowanie, jedno opakowanie powinno zastapic jedzenie przez jakis tydzien. Jesli ma kto wylozyc to ja chetnie bede winna - narazie nie mam mozliwosci przeslania pieniedzy, moge zwrocic dopiero we wrzesniu jak przyjedziemy po naszego psiaka. Jesli by nie bylo Peptisorb (ale on jest najlatwiej przyswajalny, karmi sie nim ludzi po operacji), to sa inne odzywki, w pudeleczkach, juz rozpuszczone, nazywaja sie chyba Nutridrink, jedno pudeleczko 200ml kosztuje rzedu 8 zl, powinno starczyc na dzien (moze 2 by byly potrzebne, zalezy ile psiak wazy). Lepsze 1 niz zadne..... Ja mysle ze cokolwiek psince jest - tak czy tak trzeba go podkarmic...
  2. Ja jeszcze odnosnie "Sliniaczka" - czy on cos wogole je? Moge przyslac dla niego odzywke, miesza sie z woda (pewnie w jego przypadku z bulionem), starczyloby na pare dni, ale jak poczta bedzie dobrze pracowac dojdzie nawczesniej na poczatku przyszlego tygodnia, a to moze byc za pozno. Przyslac? Jesli tak - poprosze o adres, do kogo. Ta odzywka to tylko zastapienie jedzenia, zadne inne cuda, ale jesli on nic nie je.....
  3. Dlaczego wet nie pobral krwi temu "sliniaczkowi" jak byl w sobote? Czy byla jakas przyczyna czy po prostu na to nie wpadl? Nie macie kogos kto ma takie paseczki do testowania moczu? Mozna kupic takie w aptece, wykrywaja bialko, leukocyty, cukier i hemoglobine w moczu, wystarczy dotknac gdzie pies siusial i daje wynik (ja tak testowalam moim krolikom). Takie paski sa napewno na peczki w kazdym laboratorium czy przychodni, gdzie badaja mocz - nie macie nikogo znajomego ktory moglby "odpalic"? To pierwsze badanie, po nim mozna zastanawiac sie co robic....
  4. Sluchajcie (a raczej: czytajcie ;-) ) - kombinuje caly czas, jakby tu i dac szanse i tym chorym psiakom, i zdrowym, pozwolcie ze napisze w punktach do czego doszlam (bedzie duzo znakow zapytania, na ktore trzeba odpowiedziec) - albo mnie zakrzyczycie, albo moze nie ;-). Moj pomysl wyglada nastepujaco (w punktach, bo ja tylko tak potrafie ;-) ): 1. Nalezy ustalic jakie sa mozliwosci - jaka sie ma kase, ile jest napewno, a ile moze wplynie (no i pomysly jak wplynie), od tego uzaleznione beda wydatki 2. Ustalic najwazniejsze punkty, ktore trzeba zrealizowac: - szczepienie psow na wirusowki (bo one sa przyczyna najwiekszego nieszczescia). Przedtem odrobaczenie. Koszt? Na psa? Suma? - opracowanie systemu opieki nad chorymi psami. Jak widac SGGW jest rozwiazaniem drogim i nieefektywnym, szczegolnie jesli chodzi o nosowke, a przypuszczalnie i parwo. Czytalam troche na temat nosowki - opieka jest wylacznie wspomagajaca, tu leczenia w zasadzie nie ma. Wiec albo ktos, kto nie ma psow (ewentualnie szczepione i nie boi sie zarazenia) moglby miec je w domu, albo trzeba jednak sie szarpnac i postawic izolatke, prowizoryczna - na terenie schroniska, z miejscem na pare pieskow. Wiem ze to jest wydatek, ale ile kosztuje leczenie jednego psa na SGGW? Potrzebna bylaby osoba ktora raz dziennie (conajmniej, a moze i dwa) dogladalaby chore psy i mogla je w razie czego "nawodnic" podskornie, oczywiscie ze kroplowka bylaby lepsza, ale zastrzyk podskorny tez dziala, tyle ze ciut wolniej (tak sie nawadnia kroliki). - adopcje itd.... ale to sami wiecie..... Jestem za pomyslem Legion23 odnosnie podzialu pracy - to nie znaczy ze osoba ktora zajmuje sie jedna "dzialka" nie moze uczestniczyc w innych - tylko to znaczy ze ma te dzialke w swojej pieczy, ze wszyscy inni moga byc spokojni ze ta czesc bedzie zalatwiona. Jesli ta osoba nie moze tego zrobic - prosi o pomoc lub zastepstwo. Jest Was duzo, jestescie wszyscy bardzo prezni, pracowici, kochacie zwierzeta - ja widze szanse na naprawde fajne schronisko (te "pertraktacje" z wladzami i wlascicielami tu pominelam, nie dlatego ze nie sa wazne, a dlatego ze juz weszly na "liste" spraw do zalatwienia). Wszyscy staracie sie znalezc rozwiazanie - a ze sie nie zgadzacie - w tym Wasza sila, dzieki temu dyskutuje sie i dochodzi do wnioskow (trudno dyskutowac jak wszyscy uwazaja to samo ;-) ) Zrobcie burze mozgow - co jest najdrozsza pozycja w budzecie? Mysle ze koszty weterynaryjne, jednoczesnie mysle ze czesc z nich naprawde mozna zmniejszyc bez uszczerbku dla zwierzat, a moze nawet z korzyscia (bo jesli na SGGW warunki sa choc w polowie takie jak piszecie, to mysle ze wlasna buda z kims kto zajrzy 2 razy dziennie jest w sumie lepsza). Czy ktos z Was mieszka tak ze ma szanse - w sytuacji kryzysowej - dojrzec chorych psiakow w schronisku? A teraz rozkladam parasol i czekam na burze ;-) ps. Chetnie bym przyjechala na zebranie, ale to az 1200km :-(. Za to uszylam juz 15 welnianych materacykow na zime (z wlasnych owiec) i przed przyjazdem we wrzesniu mam zamiar ograbic moje owieczki z reszty futerka, wiec jeszcze pare sie wykroi :-)
  5. Oj, widze ze to wszystko nabiera konkretnych ksztaltow :-) Legion23, mnie sie Twoj plan bardzo podoba :-) Czlowiek sam nie jest specjalnie silny, ale jak sie podzieli i kazdy bedzie odpowiedzialny za swoja dzialke - to mozna wiele zdzialac!!! Mam pytanko - jesli sie nie bedzie nic inwestowac przez najblizszych pare miesiecy - jaki jest plan na zime? Zeby psy nie zamarzaly? Moze to glupio brzmi w czerwcu, ale zima faktycznie przyjdzie, za 4 miesiace :-( (ja tu sobie siedze i tylko mace ;-) )
  6. Skoro mamy kuc zelazo.... To ja bym byla bardzo wdzieczna, gdybyscie stworzyli taki plan dzialania, mogli spisac to - a ja bym przetlumaczyla i dorzucila do tego opisu schroniska ktory mam nadzieje w koncu sie pojawi na tej szwedzkiej stronie..... :modla:. Szwedzi bardzo lubia plany dzialania ;-) Bo jak bedzie plan dzialania, to mozna po kolei punkty odhaczac i dopisywac nowe, taki "zyjacy" dokument.....
  7. Esperanza, doskonale Cie rozumiem, bo ja tez nie potrafilabym nigdy w zyciu sama zdecydowac o uspieniu psa. Ale sa weterynarze, ktorzy potrafia ocenic - oczywiscie oni tez moga sie mylic. W Szwecji (przepraszam, to nie ma byc chwalenie, bo ja nie wiem w koncu czy to dobrze czy zle, ale po prostu tak jest) weterynarz ocenia jakie szanse ma pies i jego obowiazkiem jest uswiadomic wlasciciela - a w skrajnych wypadkach zdarza sie nawet, ze jesli weterynarz ocenia ze psa nalezy uspic a wlasciciel sie opiera - weterynarz melduje to wladzom i pies jest odbierany sila. Ja nie chcialam uspic krolika - ale weterynarz byla przekonana ze to trzeba zrobic, w koncu uleglam i nie zaluje (choc jak mysle o nim to mi lzy leca). Podsumowywujac - jakas decyzje zawsze podejmujemy, nawet nie podejmujac jej. Czasem biernie skazuje sie psy na smierc - przez to ze sie je zostawia w schronisku. I nie macie wyboru - bo widze ze robicie wszystko i jeszcze troche..... Ale mysle ze rozsadny weterynarz, z doswiadczeniem i duzym sercem, bardzo by Wam sie przydal..... Weterynraz musi umiec podjac decyzje i uspic - ja wlasnie z tego powodu nie zostalam weterynarzem, bo bym tego nie potrafila.... Wierz mi, podjecie takiej decyzji to bohaterstwo....
  8. Ja tez popieram Legion23 (wirtualnie, bo jestem bardzo daleko i jak dotad nic konkretnego dla schroniska nie zrobilam). Wbrew moim przekonaniom o eutanazji tez uwazam ze sie powinno usypiac psy, te o ktorych wiadomo ze nie przezyja, poki jeszcze sa w dobrym stanie. Bo rzeczywiscie - pozwolenie na cierpienie jest okrutne (jeden raz w zyciu uspilam "zdrowego" krolika "na zapas" - bo bakterie zzeraly mu czaszke, byla jak wygryzione jablko, nic nie dzialalo, wiedzialam ze przyjdzie dzien kiedy to poczuje. Do dzis placze nad nim, ale zrobilabym to samo - skrocilam mu zycie moze o tydzien, moze o miesiac, ale uniknal koszmarnych cierpien). Wracajac do Ostrowii - jestem z Wami calym sercem, placze nad kazdym psiakiem (wiem ze latwo jest plakac na odleglosc...), ale mysle ze AskaK, Witokret i Legion23 - napewno pare innych osob - macie racje. Z mojej strony staram sie "ruszyc" szwedzka pomoc, wyslalam do nich opis i zdjecia ktore dostalam od Esperanzy, dostalam potwierdzenie ze dotarlo - ale oni sa "opoznieni", mam nadzieje ze w koncu schronisko znajdzie sie na szwedzkiej stronie, ze cos sie ruszy, moze jakies zbiorki... :modla:
  9. Dziewczyny (i nie tylko ;-) ), obserwuje Wasza walke i naprawde jestem pelna podziwu!!!! Dokonujecie czynow w zasadzie niemozliwych, zastanawiam sie tylko kiedy po prostu nie bedziecie mialy/mieli na to wszystko sily. Weterynarz z gory widzial ze to walka z wiatrakami, zadanie jest ponad ludzkie mozliwosci. Nie chce sie absolutnie wtracac, bo nie mam do tego zadnego prawa - ale mysle AskaK ma racje, ze dobrze by bylo zebyscie obmyslily jakas strategie. Jestem absolutnie przeciwko eutanazji (z tego powodu jestem wegetarianka od wielu lat) - ale czasem trzeba podjac decyzje, kto ma wieksza szanse na przezycie. Ja sama nie mam zadnego pomyslu - ale widzac Wasza pracowitosc, wspolprace i zaangazowanie jestem pewna ze cos wymyslicie. Bo niestety - wszystkich nie uda Wam sie uratowac, a fundusze macie ograniczone :-( Teraz "gasicie pozary", bierzecie te najpilniejsze przypadki - ale czy to rzeczywiscie jest zawsze "najmniej zle" rozwiazanie? (bo w tym kontekscie trudno mowic o najlepszym :-( ) Moze moglybyscie znalezc kogos, kto nie jest tak uczuciowo zaangazowany w psy, ale jest dobrym organizatorem - moze taka osoba jest w stanie razem z Wami opracowac jakis dlugoterminowy plan?
  10. Ja zamawiam kalendarz nr 8 (tam jest nasza Liszka, na stronie listopadowej). Czy te psiaki ktore zabralyscie teraz byly szczepione na nosowke? Ja juz sie nie moge polapac :placz: Ilu jeszcze to grozi? :placz:
  11. Martavantos, nie wiem czy Cie to pocieszy (chyba pociecha watpliwa), ale mieszkam w Szwecji i przeszlam podobna sytuacje - moja suka dostala zapalenia macicy, standardowa sprawa, operowana w swietnej klinice - po odebraniu ciekla jej ropa z rany. Pojechalismy spowrotem - zeby skrocic cala historie - otwierali ja jeszcze 2 razy plus raz ekstra zszywali (suka miala caly czas kolnierz wiec nie mogla sie sama uszkodzic), po czym rachunek sie potroil - cos co mialo kosztowac 6000koron (ok 2700zl) zamknelo sie w 17000. Ubezpieczenie pokrylo na szczescie wieksza czesc - i nie zaprotestowali, nikt nie obwinial lekarzy :-(, to sie podobno "zdarza". Ja juz do tej kliniki nie chodze.....
  12. Martyno, dziekuje :-)
  13. Ja sobie badan zadnych nie robie, po prostu dobrze sie czuje, nie ma powodu niczego sprawdzac, jak jadlam mieso to tez nie sprawdzalam, wiec dlaczego mialabym teraz? Jesli chodzi o psa - to nie powie nic, bez wzgledu na to co je. I tak zawsze trzeba obserwowac. Nie ma reguly - to jest dobre, to zle, to jest indywidualne, co komu pasuje. Narazie nie odwaze sie wyprobowac bo jest mi prosciej dawac mieso (chociaz ono w koncu moze powodowac zatkanie naczyn i zatory, moja suka dostala w wieku 12 zator mozgu, zmienilismy wtedy na rybe). Mysle ze kazdy odpowiedzialny wlasciciel zawsze sprawdza jak sie pies czuje i robi regularne kontrole u weterynarza - to wystarczy, zeby wylapac w pore niepokojace objawy.
  14. Koti, nie watpie ze bedziesz swietnym weterynarzem!!! Nie masz uprzedzen i chcesz testowac, jednoczesnie nie upierasz sie - jestem przekonana ze wiele zwierzat w zyciu uratujesz :-) Bardzo jestem ciekawa wynikow diety wegetarianskiej i jednoczesnie podziwiam Cie ze zadajesz sobie trud zeby przetestowac (bo jest to kreta droga, napewno wiele razy bedziesz sie zastanawiala czy slusznie zrobilas). Ja sama jestem wegetarianka od wielu lat, cala moja rodzina rowniez, tez mdleje od zapachu gotowanego miesa - ale jestem zbyt tchorzliwa zeby sprobowac, wybieram latwiejsze tlumaczenie ze pies to drapieznik. W tej chwili gotuje moim psom mieso ekologiczne, mniej smierdzi, ale smierdzi :-( Dlatego bardzo jestem ciekawa Twojego "eksperymentu" - i jesli dojdziesz do wniosku ze to funkcjonuje - moze sie tez odwaze, napewno nie od razu, ale po troszeczku, moze chociaz czesciowo... (widzisz jaki ze mnie tchorz ;-) ) Zycze Ci zeby Ci sie powiodlo, ale do jakichkolwiek wnioskow dojdziesz - napewno beda one z korzyscia dla Twojej przyszlej kariery zawodowej :-)
  15. Osiolek

    Szwecja

    Nugatowa, wyniki badan nie sa wazne 3 dni (a moze Ciebie zle zrozumialam?). One sa wazne do dnia kiedy uplywa waznosc szczepionki, tzn jesli np szczepilas pierwszego lipca 2005 to beda wazne do 1 lipca 2006. Jesli raz zrobilas badanie, to nie musisz go przy kolejnych wyjazdach powtarzac, pod warunkiem ze szczepisz psa przed uplywem roku od ostatniego szczepienia. Jesli masz psa zaczipowanego i zaszczepionego przeciw wsciekliznie, to 120-365 dni od ostatniego szczepienia pobiera sie krew i wysyla do Pulaw (koszt 277zl, wiem bo mam psa "w przygotowaniu", poza tym jesienia przywiozlam do Szwecji 5 pieskow). Jesli przeciwciala sa w porzadku (czyli powyzej 0,5 IU/ml) tuz przed wyjazdem (10dni-24godzin, musi byc wpis w paszporcie, lacznie z godzina odrobaczenia) trzeba psa odrobaczyc na Echinoccocus (leki np Pratel, Droncit), i to wszystko jesli chodzi o przepisy. Oprocz tego Szwedzi rekomenduja zeby pies mial aktualne szczepienia na choroby wirusowe plus leptospiroze oraz zeby byl odkleszczony, ale to sa tylko rekomendacje.
  16. Martyna, a w jakim miescie byla wystawa? Mieszkam od wielu lat w Szwecji (w Goteborgu) i mnie to interesuje... Czy celowo wracaliscie inna droga? Bo my jezdzimy zawsze przez Trelleborg-Sassnitz (do Warszawy), bilet w dwie strony wypada najtaniej (taniej niz 2 razy w jedna i zdecydowanie taniej niz przez most nad Oresund a potem prom do Niemiec). Jesli masz jakies pytania jezykowe - chetnie sluze :-) ASICA, a co chcesz wiedziec o Szwecji? Bo ja co prawda mieszkam tu od dawna, ale nadal sie zachwycam (nie wszystkim, ale wieloma rzeczami). :-)
  17. Przykro mi :-( Znam dziewczyne ktora zastanawia sie nad wzieciem psa(ich poprzedni odszedl miesiac temu), myslalam ze ja zapytam - ale reguly wwozowe do Szwecji zadaja zeby pies byl zaczipowany przed szczepieniem na wscieklizne a potem trzeba odczekac 4 miesiace.... Trzymam kciuki zeby Kosmatek szybko dostal domek (i za Ciebie, Gamon, i za niego)
  18. Gamon, ile lat ma Kosmatek (bo mi to umknelo). I ta ksiazeczka zdrowia - to "swieza" czy poprzedniego wlasciciela? Jest czipowany? Bo jesli tak - moglabym moze sie za czyms rozejrzec w Szwecji (mala szansa, ale moze by sie udalo).
  19. Nie mam zadnego doswiadczenia w wyadoptowaniu psiakow, natomiast mialam szczescie sama zaadoptowac, i mysle ze rzeczywiscie trzeba przemyslec pare punktow zanim sie na pieska zdecyduje. Po pierwsze - cala rodzina musi byc zgodna - psy nieprawdopodobnie wyczuwaja wszelkie nastroje w domu, wielka klotnia moze nie zrobic na nich takiego wrazenia, jak np cichy stres i nieakceptacja. Poza tym - trzeba wiedziec jakich cech nasz przyszly pies absolutnie nie moze miec - mam na mysli zarowno fizyczne (wielkosc, krotka-dluga siersc itd) jak i psychiczne (goni koty, lagodny dla dzieci itp), a jakie sa nieistotne. Osoba spokojna, domatorka napewno powinna sie 3 razy zastanowic zanim wezmie border collie.... No a potem jest, tak jak pisze Gack, intuicja.... Wlasciwie intuicja to nic innego jak cale nasze doswiadczenie zyciowe, ktore wykorzystujemy podswiadomie w tym momencie. Dlatego jest taka wazna... Jesli chodzi o nauke gdy pies juz jest u nas, to z tym "siad" wszedzie zgadzam sie, ale niezupelnie ;-). Kazdy pies jest inny, tak samo jak kazda rodzina - dla jednych jest nie do pomyslenia zeby pies spal w lozku, innym to nie przeszkadza, jedne psy uwielbiaja tresure, inne patrza ze zdziwieniem na wlasciciela (choc doskonale wiedza o co chodzi) i na "do nogi" przychodza metr od Ciebie, "przeciez jestem" ;-). Mysle ze najwazniejsze jest wzajemne "dotarcie" sie, wzajemne zaakceptowanie, no i konsekwencja - te same wymagania codziennie, bez wyjatku. Psy lapia wyjatkowo szybko co im wolno i czego nie...
  20. Dziewczyny (bo zdaje mi sie ze tu sa same dziewczyny, jesli sie myle - to przepraszam ewentualnych panow ;-) ), nawiazalam rozmowy ze szwedzka organizacja pomagajaca psom ([URL="http://www.chanshund.com"]www.chanshund.com[/URL]), glownie w Grecji, chcialam ich namowic do pomocy przy adopcjach polskich pieskow, w tej chwili nie maja na to mozliwosci, bo wlasnie laduja 3 pieski z Grecji, a oni musza miec domy dyzurne gdyby adopcja nie wypalila, ale wyrazili ochote pomocy materialnej. Kobieta wspominala cos nawet o ciezarowce, ja jestem pesymistka, ale nawet pol ciezarowki bedzie ok ;-) Oni maja doswiadczenie w zbieraniu darow. Powiedziala ze najlepiej zaczac od prezentacji schroniska na ich stronie - troche zdjec, troche opisu, przypuszcza ze Szwedzi chetniej beda pomagac polskim psom niz greckim. Nie moge niczego obiecac, ale mozna by sprobowac, a noz cos z tego wyjdzie. Czy ktoras-ktores z Was jest w stanie sie w to zaangazowac? Nie przegladalam calego watku, nie bardzo zdaze, ale moze i bez tego daloby sie cos sklecic?
  21. Jak Teddy? Mogla to byc zmija? Jesli sie zle czuje mysle ze dobrze pojechac do weterynarza.....
  22. Marko, mozesz mi przetestowac oba? Na lagodnosc i koty? Sa jakies papiery ile one maja lat, co weterynarz napisal? Bo Kruffka moglaby sie nadac do "chanshund", a Brando moze dla Melindy (jesli Brunet ani Agat nie beda "kotoprzyjazne" ;-))
  23. Aniu, czy to znaczy ze Brunet ma szanse na domek w Polsce? Jesli tak - to skorzystajcie z niej, bo droga do Szwecji jest dluga, 5 miesiecy "odsiadki" w schronisku, nie ma co psiaka na to narazac jesli moze sie wydostac szybciej. A ja bede szukac dalej.... :-) W koncu najwazniejsze zeby psiak dostal domek :-) Oj, a moze ja zle zinterpretowalam Twoja wypowiedz? Melindzie psiak sie bardzo podobal, czeka na dalsze dane, a jesli to wypali - to domek jest SUPER!!!!!!
×
×
  • Create New...