-
Posts
1036 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Osiolek
-
Mam pytanie - w jaki sposob odnalezc pochodzenie psa? Zglosila sie do mnie kobieta mieszkajaca w Szwecji, dostala z tutejszego schroniska chiuaue z tatuazem 182, potem cos malo czytelnego, myslala ze jest to 1 lub 6 ale chyba powinna tam byc litera - czy mozna odnalezc skad pies pochodzi? Czy ktos moze w skrocie przedstawic zasady tatuowania psow, bede bardzo wdzieczna.
-
[quote name='modusvivendi']Szukam osoby, która jedzie w najbliższym czasie do Szwecji i mogłaby zabrać szczeniaczka. Jeśli ktoś jest chętny, zapraszam do kontaktu. Oczywiście dokładam się do kosztów.[/QUOTE] Szczeniaczka do Szwecji nie wolno wwozic!!!!! Pies musi miec conajmniej 7 miesiecy - szczepienie przeciw wsciekliznie w wieku 3 miesiecy, 120 dni trzeba odczekac, wziac proby krwi na przeciwciala. Wwoz szczeniaka do Szwecji to szmugiel.
-
Psy z Ostatniej Szansy - Pomoc wciąż potrzebna!!!
Osiolek replied to Zofia.Sasza's topic in Już w nowym domu
No tak, poldzikie to gorzej :-( Z tym doszorowaniem uszu przed wyjazdem, to jest tak: albo pies ma czyste - wtedy nic nie trzeba robic, albo ma brudne - ile byscie sie nie naszorowaly, i tak nie wystarczy, bo ta kopalnia to czyszczenie na conajmniej tydzien, codziennie. Wlozylabym tylko linomag w uszy i "pouczyla" nowych opiekunow jak maja robic. Zreszta wiekszosc i tak pewnie idzie do weterynarza z psem, to juz nie "Wasz problem" -
Psy z Ostatniej Szansy - Pomoc wciąż potrzebna!!!
Osiolek replied to Zofia.Sasza's topic in Już w nowym domu
Ciesz sie, ciesz ;-) Wlasnie dlatego psy maja klopoty z uszami - ze nikt nie nadazy czyscic. Ale pomiziac psa sie zazwyxczaj dazy, to rownie dobrze mozna pomiziac w uchu (wiekszosc psow to bardzo lubi i wtyka lebek glebiej) A taki linomag to tylko na poczatku czesciej sie wsadza (ja wsadzam jak widze ze psy maja brudne uszy, niektore sa czyscioszki i same sobie to zalatwiaja ;-)), potem to raz na pare tygodni. -
Psy z Ostatniej Szansy - Pomoc wciąż potrzebna!!!
Osiolek replied to Zofia.Sasza's topic in Już w nowym domu
[quote name='ostatniaszansa'] Cholerne uszy a raczej to co je dopada , majątek wydajemy na leki i co rusz u któregoś odkrywamy , że coś się dzieje. To jakaś plaga . Ewa[/QUOTE] Uszy sa plaga wiekszosci psow schroniskowych. Jak juz sie wda zapalenie to nie ma rady, trzeba do weterynarza, ale zapobiegawczo mozna raz w tygodniu wlozyc w uszy troche masci (nie kremu) linomag, tej dla niemowlat. Jest bardzo tlusta (wyciag z lnu), rozpuszcza woskowine, ktora sama powoli wyplywa z ucha, "samoczyszczaca". Najlepiej nalozyc troche na palec i pomiziac psa w uchu ;-) (tylko trzeba pamietac zeby rece umyc-zdezynfekowac miedzy psami albo uzywac za kazdym razem innego palca, obu rak starczy na 10 psow ;-) ) Linomag jest tani i bardzo wydajny. -
Psy z Ostatniej Szansy - Pomoc wciąż potrzebna!!!
Osiolek replied to Zofia.Sasza's topic in Już w nowym domu
[quote name='zerduszko']Jeżeli węży nie karmi się już widzącymi kociętami, bo mogą uszkodzić węża, to nie wyobrażam sobie karmienia dużym szczeniakiem. Wąż dusi, ale potem musi też zjeść. Młode/niedoświadczone węże nie są nawet karmione królikami miniaturkami (1-1,5kg), bo mogą sobie nie poradzić.[/QUOTE] Zerduszko, nie probuj udowodnic ze zaden hodowany waz nie poradzi sobie ze szczeniakiem - zdarzalo sie ze taki waz byl bliski uduszenia opiekuna, czlowiek jest ciut wiekszy niz szczeniak. Nie moje szczeniaki i nie moja decyzja - podkreslilam tylko to, co mnie uderzylo. -
Psy z Ostatniej Szansy - Pomoc wciąż potrzebna!!!
Osiolek replied to Zofia.Sasza's topic in Już w nowym domu
[quote name='zerduszko']Niekoniecznie. Wątpię czy ktokolwiek karmi węże szczeniakami, a na pewno nie takimi dużymi rozmiarowo i wiekowo (może zrobić krzywdę wężowi). Karmi się oseskami, ale to najczęściej kocimi. Mi to raczej wygląda na "żart".[/QUOTE] To wszystko zalezy od wielkosci weza - nie zapominaj ze czesc z nich najpierw dusi swoja ofiare. -
Psy z Ostatniej Szansy - Pomoc wciąż potrzebna!!!
Osiolek replied to Zofia.Sasza's topic in Już w nowym domu
Ja wiem, to koszmar :-( Znajac realia danego kraju mozna jako tako odczytac miedzy wierszami co to za osoba, jak jej plany odpowiadaja realnym warunkom - po pewnym czasie czlowiek "ma nosa". Ten "nos" nie jest gwarancja ze sie uda, ale jednak pokazuje jakis kierunek. W Polsce Wy to macie opanowane. Daisy, ja i pewnie jeszcze pare osob "ma czuja" w Szwecji, Wy macie kogos w Szwajcarii... Ale w Norwegii - nie ma nikogo z tego co ja wiem. Rownie dobrze mozna by psa oglosic w internecie i oddac pierwszej osobie ktora sie zglosi. Jeszcze jedno mnie uderzylo - pan mowi ze nie na pokarm dla wezy..... Skad on na to wpadl? Bo ze myszki i czasem kroliki tak sie uzywa - to wiadomo. Ale szczeniaki? Pierwsze slysze... Czyli musi miec lepsze "znajomosci" w tych kregach.... Uczciwie mowiac - wybralabym polskie schronisko z szansa na dom lub nawet uspienie przed puszczeniem psa w takie nieznane... -
Psy z Ostatniej Szansy - Pomoc wciąż potrzebna!!!
Osiolek replied to Zofia.Sasza's topic in Już w nowym domu
[quote name='ostatniaszansa']pytam bo pewien Pan chce adoptować jednego z naszych szczeniorków ,taki w typie onka, Twierdzi,że sobie poradzi z przewozem psa cos tam bąkal o Szwecji. Panu wizyty przedadopcyjnej w Norwegii nie zrobimy, choć nas zapraszał - dowcipniś . Jest teraz w Łodzi u rodziców a w Norwegii mieszka z rodziną ( dzieci, żona ). Stwierdził, że moze sobie kupic byle gdzie psa za 150-200 zł, ale on chciałby takiego ze schroniska i na pewno nie na karmę dla węży. A nie był to młodzieniaszek. Mamy bardzo mieszane uczucia. Ewa P.S cisza u Tofika ... czyżby wreszcie trafił na swojego ludzia i się ogarnął ?[/QUOTE] Wg mnie jesli pan pisze ze moze sobie kupic psa byle gdzie za 150-200zl to niech kupi. Ja swojego psa w ciemno bym nie dala, bo jest to danie w ciemno - w Norwegii nie ma zadnej mozliwosci sprawdzenia jak psu jest. To ze Polak i ze pewnie mily - o niczym nie swiadczy. Wiem ze w Polsce tez jest trudno wypowiedziec sie o nowy domu - ale zna sie tzw "kod jezykowy", z rozmowy przedadopcyjnej mozna sie wiele dowiedziec, bo zna sie realia zycia. A pan z Norwegii moze wcisnac dowolny kit - i musicie w to uwoerzyc, bo nie macie podstaw zeby nie. Zreszta juz samo stwierdzenie ze sobie "poradzi" swiadczy o dozie cwaniactwa (sorry, ale to jest moje skojarzenie) - to znaczy ze zupelnie nie zalapal skandynawskiej, uczciwej mentalnosci. I ze bedzie z psem "lawirowal", w razie czego sie go po prostu pozbedzie. Moj nos mowi ze bym absolutnie nie wydala psa w taka "czelusc", bez nikogo na miejscu kto ewentualnie moglby wziac psa, jesli adopcja nie wypali. -
[quote name='justyska2'][url]https://lh5.googleusercontent.com/-I6IhtoWYHJo/TfpYpq0grVI/AAAAAAAADOs/3FIgdbIEmLg/s640/IMG_1785.jpg[/url] hahaha niesamowite spojrzenie ;)[/QUOTE] [IMG]https://lh5.googleusercontent.com/-I6IhtoWYHJo/TfpYpq0grVI/AAAAAAAADOs/3FIgdbIEmLg/s640/IMG_1785.jpg[/IMG] To jest Dzidzius :-)
-
[quote name='Buszki']Osiolku,piękne są te Twoje owieczki.No i historia jaka piękna i taka trochę smutna.[/QUOTE] Buszki, dziekuje :-) Zgadza sie, smutna, bo owieczki mialy byc zjedzone, bo tak poszlo z Malym jak poszlo... Z drugiej strony pogodna - owce, ktore napewno by juz dzis nie zyly, bylyby traktowane jako "dochod", kryte, wykorzystywane, w koncu zarzniete. Zyja sobie spokojnie, caly czas na dworze, maja te opieke, jakiej potrzebuja.... Taka sielanka. I gwarantujemy ze nadal bedziemy sie nimi tak opiekowac, do konca ich dni.... Ze mysmy sie wkopali? Fakt. Nie przypuszczalismy ze to bedzie tyle pracy. Ale nie zalujemy - naprawde bardzo je lubimy :-). I szczescie ze jednak moglismy je uratowac. Wiec w sumie chyba bardziej pogodna niz smutna :-)
-
[quote name='Asiaczek'][B]Osiołek[/B] - pięknie dziękuję za wyczerpującą informację:) Nie dość, że teraz wiem, jak nazywa się ta rasa owieczek/baranów, to na dodatek znam ich historię:) pzdr.[/QUOTE] Cala przyjemnosc po mojej stronie :-) [quote name='kaskaSz']Ooo, a Wy- Deer i Osiołek poznałyście się przez dogo? Owieczki fajne, puchate, strzyżecie je?[/QUOTE] Strzyzemy, a jakze, 2 razy do roku, to sa dwa najwazniejsze dni w roku ;-) Kazda owca to godzina strzyzenia, bo trzeba dokladnie wszedzie, pod brzuszkiem tez :-)
-
[quote name='deer_1987']Dziekuje Osiolku! Stado macie przepiekne i sama widzialam jak chetnie do Was przybiegly :loveu: Jeszcze jakbys mogla powiedziec ktora wtedy wyrwala Kasi te smaki z miski? Tutaj mam juz jak Kasia odpychala ale to ta druga w kolejnosci :razz: [url]https://lh6.googleusercontent.com/-WHKujyUsPdU/TfpYmkDFVrI/AAAAAAAADN4/cGz5MNwouL8/s640/IMG_1759.jpg[/url][/QUOTE] [IMG]https://lh6.googleusercontent.com/-WHKujyUsPdU/TfpYmkDFVrI/AAAAAAAADN4/cGz5MNwouL8/s640/IMG_1759.jpg[/IMG] Z przodu jest Frytka, ta bardziej z tylu to Maciora - od roku dostaje tabletki glukosaminy, wiec jest przyzwyczajona ze zawsze mamy dla niej cos dobrego, pedzi jak nas tylko widzi :-) A w moim avatarze jest Dzidzius (od lewej) i Maciora, kilka lat temu, jeszcze nie siwe
-
[quote name='Asiaczek']Czy podawałaś juz wczesniej nazwę tych owieczek/baranów? Bo jakoś nie kojarzę... [url]https://lh3.googleusercontent.com/-2XjUE-Y4v-E/TfpYngw-45I/AAAAAAAADOI/TEDpEG4Rh2c/s640/IMG_1765.jpg[/url] pzdr.[/QUOTE] Czuje sie wywolana do tablicy ;-) Ta powazna, z niebieskimi oczami, to Maciora. [IMG]https://lh5.googleusercontent.com/-YoiSRkVI5kA/TfpYpJHiq_I/AAAAAAAADOg/JkEqLLZllWk/s640/IMG_1778.jpg[/IMG] Ten bokiem do nas, z "dzyndzalkiem" pod brzuchem, to Dzidzius, maz Maciory i Cioty, tata Frytki. Tylem, z dlugim ogonkiem - to Frytka. Tylem z krotkim ogonkiem - to Ciota, mama Frytki. Owieczki sa rasy Oxford Down, pochodza z Wysp Brytyjskich, sa rasa miesna, waza od 100 do 150 kg (sa bardzo duze, nasze tatrzanskie owieczki waza chyba ok 50 kg). A teraz krotka historia ;-) 7 lat temu w stajni, w ktorej mamy konia, pojawily sie 2 owce - wlascicielka stajni postanowila, ze bedzie miec co roku jagnieta, bo bardzo lubi jagniecine. Wtedy nazywaly sie one Tuva i Luva. Po paru miesiacach dowieziono barana - tyle ze on byl na tyle mlody, ze zamiast za zapladnianie, zabral sie za ssanie swoich przyszlych zon (stad nadalismy mu potem imie Dzidzius). To bylo jesienia - na wiosne pojawily sie mlode. 4 sliczne jagniatka. Poniewaz byly przeznaczone na rzez, nie chcielismy sie do nich przyzwyczajac - nie robilismy zadnych zdjec, teraz troche zalujemy. Przyszla jesien, czas na rzez - wlascicielka w miedzyczasie sprzedala 2 jagnieta na dalszy rozplod gdzies "w Szwecje", planowala rzez pozostalych mlodych, ale owce ogolnie jej sie znudzily, wiec postanowila "stare" sprzedac. Spytala nas czy nie chcemy ich kupic - nie chcielismy, nie mamy warunkow na trzymanie owiec, zreszta nigdy nie planowalismy. Ale moj maz bardzo polubil szczegolnie jedna, najslabsza owieczke, te najmniejsza(Frytke). Spytal tylko "a Malutka bedzie?". Malutka byla co prawda przeznaczona na rzez, ale widac wlascicielka stajni szybko przekalkulowala ze woli kupic jagniecine a tu zarobic pare tysiecy..... No i owce przeszly w nasze posiadanie. Pierwsze co zrobilismy, to kastracja obu panow. Dzidzius zostal Dzidziusiem z powodow ktore podalam. Ciota i Maciora - tak jakos pasowalo. Frytka - to dluzsza historia. Malutka okulala, pojechalismy do weterynarza, wtedy jeszcze wazyla tylko 30kg, miescila sie w bagazniku samochodu. Weterynarz przepisal zastrzyki przeciwbolowe - miala dostawac w szyje, zeby "nie uszkodzic steku". Jak Kasia to uslyszala - stezala. Weterynarz sie zorientowal ze palnal, spytal "to stek czy przyjaciel"? "Przyjaciel". No i zostala "Frytka" na pamiatke, ze nigdy nie zostanie stekiem ;-) Byl jeszcze Maly - ktory po trzech latach, mimo ze wykastrowany, zrobil sie bardzo bunczuczny, bil pozostale owce, szczegolnie zawzial sie na Dzidziusia, ktorego raz omal nie usmiercil, ledwo go odratowalismy. 150 kilo agresywnego barana to duze wyzwanie, szczegolnie ze nie mamy wlasnego gospodarstwa. Zastanawialismy sie nad znalezieniem mu nowego domu, ale po pierwsze balismy sie, ze bedzie niebezpieczny dla otoczenia, po drugie - z wolnego zycia, w spokojnym stadzie, bez stresu, przeniesc go nagle w tlum innych owiec, z ludzmi ktorzy czesto dosyc brutalnie zwierzeta traktuja, przynajmniej wg naszych zasad - zdecydowalismy ze najbardziej humanitarnym i jedynym wyjsciem jest uspienie. Od tego czasu (4 lata temu) w stadzie zapanowal spokoj. Wszystkie owce sa bardzo lagodne. Dzidzius i Maciora podchodza zawsze na "drapanko", wsadzaja morde pod pache i kaza sie drapac pod pacha. Sa przekochane. Ciota i Frytka sa bardziej "niezalezne", przychodza na cos smacznego, ale na mizianiu im nie zalezy. Frytka czasem jeszcze da sie przekonac ze drapanie miedzy uszkami jest mile, Ciota nigdy. Ponizej zdjecie sprzed paru lat, Kasia przeprowadza je miedzy pastwiskami. Wystarczy zawolac "Dzidzius, Maciora, chodz" i ida za nami, a czasem, jak wiedza dokad, wyprzedzaja i biegna same. [IMG]https://lh4.googleusercontent.com/-fCHF_avHQsI/RrtBsrVmXzI/AAAAAAAAASY/vHh3tH4_Hko/KasiaOwce070801_2.jpg[/IMG] I tak wyglada w skrocie historia naszych owieczek. Maciora na zdjeciu nie jest zla - ona uwaznie patrzy. Ona jest bardzo lagodna, ale w razie niebezpieczenstwa razem z Dzidziusiem bronia stada, choc nigdy przed ludzmi, przed obcymi uciekaja, Marta miala szczescie ze Maciora dopuscila ja do siebie na pare krokow i dopiero wtedy "sie zmyla" ;-)
-
Brańsk- śliczny mix saarloosa wilczaka! Wolter ma dom!
Osiolek replied to Moniskaa's topic in Już w nowym domu
[quote name='AgusiaP']To mocnooo trzymamy kciuki Osiołek widzę, że ty wpadasz na wątek Woltera tylko po to, żeby narobic szumu... Wyluzuj i przestań oczrniac li1. Jakoś tutaj na wątku li1 nie kłóci się z nikim i robi wszystko, żeby znaleśc Wolterowi domek, ale Ty tego oczywiście nie widzisz. Tak jest przecież najprościej prawda...?![/QUOTE] Agusiu, bede bardzo szczesliwa jesli Wolter dostanie nowy dom. Widze ze w Polsce jest bardzo ciezko. Przypuszczam ze Li1 znajdzie w koncu Wolterowi dom w Szwecji. To nie w tym rzecz. Tylko niech nie obiecuje wiesci z nowych domow - bo Li1 dotrzymuje obietnicy wylacznie osobom, z ktorymi zyje w zgodzie. Kiedys calkiem dobrze nam sie wspolpracowalo. Wiesci z nowych domow bywaly. W tej chwili nie ma nic, nawet informacji o tym, ze pies w koncu po prawie 2 latach poszedl do adopcji. Wiec nie dziw sie, ze jestem sceptyczna. Nie macie zadnej kontroli nad tym, komu Li1 psa wyadoptuje. Osobie starej, mlodej, niedoleznej, sprawnej..... W momencie przekroczenia granicy pies - wobec szwedzkich wladz - staje sie prywatna wlasnoscia Li1. I jesli z jakichs powodow sie z Wami pokloci (a robi to dosyc systematycznie), to po prostu moze Wam przestac przysylac informacje i nikt jej nic nie zrobi. Fundacja EMIR do dzis nie dostala ani jednej kopii umowy adopcyjnej psow wyadoptowanych przez Li1, a bylo ich ponad 10. Li1 jest osoba prywatna. Nie zawsze ma mozliwosc odebrac psa, ktorego adopcja nie wypalila. Moze to sie skonczyc tragicznie dla psa. Mam nadzieje ze Wolterowi sie powiedzie i ze Li1 znajdzie mu trwaly domek. Ale nie miejcie zludzen ze Woltera na 100% juz nic zlego nie spotka od nowych wlascicieli, tylko dlatego ze Li1 go bierze do Szwecji. -
Brańsk- śliczny mix saarloosa wilczaka! Wolter ma dom!
Osiolek replied to Moniskaa's topic in Już w nowym domu
[quote name='li1'] Oczywiscie chetne domy beda prezentowane tu, na dogo, a przyszly dom staly bedzie mial obowiazek zdawania czestych relacji.[/QUOTE] Skoro jestesmy "na fali" to moze by tak przekazac rowniez relacje z psow przez Ciebie juz wyadoptowanych? Bo wzielas ich calkiem sporo, ale relacji z nowych domow zero... Chyba ze relacje zdajesz wylacznie tym, z ktorymi sie jeszcze nie poklocilas, a poniewaz klocisz sie w koncu ze wszystkimi, wiec moze tych relacji tak swiecie nie obiecuj. Z tego co mi wiadomo (nie od Ciebie) to np Lapka jest juz od dawna w nowym domu - dobrze ze ten psi swiat w Szwecji jest maly. -
[quote name='deer_1987']pies na polowania a nie wiedzial jak sie zabrac :razz: :loveu: Na razie jedno [IMG]http://wgrajfoto.pl/pokazfoto/img0211/img_24762743.jpg[/IMG] Ja tam daje mieso czasem gotowane, czasem surowe :razz: ale jak wlasnie pies uczulony na mieso to wyjscia nie ma, choc pies to od poczatku jest miesozerca :razz:[/QUOTE] Pies musi dostawac odpowiednio zestawione bialko - czyli iles tam aminokwasow. Psy w naturze raczej nie mialy dojscia do tej wiedzy i mozliwosci gotowania, wiec sila rzeczy jadly to co mialy ;-) Ja nadal czekam az wymysla tabletke, ktora wystarczy polknac zamiast jedzenia :-)
-
[quote name='runo']no ja też bym czegoś takiego moim psom nie dała... ja w ogole ubolewam, że psy muszą mięso jeść... ja jestem wegetarianką i taki widok mnie za gardło chwyta... no ale nie wgłębiam się w temat . A jamniole mi się okropni podobają ;D moi sąsiedzi maja takiego Pepe i jest boski i taki świetny w dotyku :)[/QUOTE] To powiem Ci ciekawostke - nie musza ;-) Karma RC Hypoallergenic jest w 95% na bazie soji, 5% to hydrolizowane zoladki ptasie. Wiec jesli kogos stac na nia, albo potrafi sam gotowac, to moze odpowiednio skomponowac karme wegetarianska :-) Moja Beza jest uczulona na... mieso. Slyszalam o wiekszej ilosci psow, znajomej goldenka dozyla 15 lat na diecie wegetarianskiej (przez pierwsze lata zycia jadla mieso i skora jej odpadala - tak sie drapala) Ja tez jestem wegetarianka, ale moim psom odrobine miesa daje, mysle ze to z lenistwa, bo nie chce mi sie az tyle gotowac i przyrzadzac ;-)
-
Dixie ['] przepraszam że zawiedliśmy suniu...
Osiolek replied to Ra_dunia's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Potraca - tak jak AresEK pisal sa nietrzezwi, itp itd. Sa wypadki tez. Ale bez porownania rzadziej niz w Polsce. Jesli chodzi o wrazliwosc - nie wiem czy sa bardziej wrazliwy, ale wiem ze za ucieczke z miejsca wypadku (a nawet lekkie oskrobanie komus samochodu liczy sie jako wypadek, o potraceniu zwierzecia czy czlowieka nie wspomne) sa wysokie kary. I kazdy kto potracil jakiekolwiek zwierze - czy to domowe czy dzikie, ma obowiazek stanac, oznaczyc miejsce, zadzwonic po policje i czekac az przyjada - bo zwierze - nawet jesli nie padlo na miejscu, moze byc uszkodzone, wezwany mysliwy musi to sprawdzic i w razie potrzeby pomoc-zastrzelic. Zlamanie tego nakazu jest bardzo powaznym wykroczeniem. -
Dixie ['] przepraszam że zawiedliśmy suniu...
Osiolek replied to Ra_dunia's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Magdo, a wiesz co to jest "planowana jazda"? To jest umiejetnosc przewidywania. Psy po lasach nie lataja, jezdzilam wiele razy przez cala Polske i przejechane psy widzialam wylacznie niedaleko miejsc zabudowanych. Kilkaset metrow, nie wiecej. Widzialas w Polsce kierowce (oprocz cudzoziemcow), ktorzy by jechali 50 na terenie zabudowanym? A jak widzisz przy drodze matke z dzieckiem - przyhamujesz? Czy liczysz ze matka dzieciaka utrzyma? Za kazdym razem jak jezdzimy, jestesmy stale wyprzedzani na drodze - a naprawde sie nie slimaczymy. Utrzymujemy przepisowa predkosc. Chamstwo na polskich drogach niestety jest nagminne - (prawie) kazdy za kierownica to wielki pan..... Jesli Twoi znajomi rozwalili sobie samochod unikajac przejechania psa, to jechali o wiele za szybko... -
[quote name='Korenia']Ja zdecydowanie wole bardziej obrobione części zwierząt, jak już muszą jakieś byc... Co do zębów zdecydowanie bardziej wole dac ścięgno niż nogę z sierścią jeszcze :) Amy zęby i tak ma piękne, ani ciutkę kamienia i do tego bialutkie :) Drapieżnik drapieżnikiem, ale dla mnie forma jest odrażająca.[/QUOTE] No tak, ale jesli zwazysz cierpienie zwierzat podanych "w estetyczny" sposob i w ten "fuj" - to ja juz zdecydowanie wole moje urazone uczucia estetyczne i noge sarny, niz pieknie opakowanego kurczaka.....
-
No tak, ale to tylko uczucia estetyczne ;-) Tak jak Kamilka pisze - duzo gorsze swinstwa sa w karmie. Sarna przynajmniej zyla zdrowo, "naturalnie". A krowa, swinia czy kurczak maja i nedzne zycie i nedzna smierc, w rzezni. Sarna zginela na polu albo w lesie, od strzalu..... Zdecydowanie lepsza smierc. A wiecie jakie piekne zeby sa potem? Ani cienia kamienia :-) Jak sie ma drapieznika, to niestety, na uczucia estetyczne nie ma miejsca
-
Dixie ['] przepraszam że zawiedliśmy suniu...
Osiolek replied to Ra_dunia's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
A ja dodam - nie wysyla sie psow z osobami "przypadkowymi". Nie wystarczy, ze ktos ma dwie rece i dwie nogi i dobre checi, czy to jest brat, maz czy nasz ojciec. Jesli sie komus daje - to tylko osobom, ktore na 100% potrafia sobie poradzic z psem, dla ktorych przewiezienie psa jest NAJWAZNIEJSZE, a nie jako dodatek. Nie wystarczy ze jest to osoba odpowiedzialna - musi byc odpowiedzialna wlasnie przy przewozie psow. Mysle ze wiekszosci z nas kiedys choc raz pies uciekl - ale jakos udalo nam sie go zwabic, bo pies nie bal sie nas a sytuacji. Pies musi miec zaufanie do osoby przewozacej, a osoba przewozaca musi umiec sobie to zaufanie zaskarbic. Pies to nie torba, ktora kazdy moze przewiezc :-( -
Dixie ['] przepraszam że zawiedliśmy suniu...
Osiolek replied to Ra_dunia's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
:angryy::angryy::angryy::angryy::angryy::angryy::angryy: Nie pisz bzdur!!!!!!!!!! -
Dixie ['] przepraszam że zawiedliśmy suniu...
Osiolek replied to Ra_dunia's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Ciasna obroza nie wystarczy - pies czesto dostaje paniki wiszac na niej i jeszcze bardziej sie szarpie. Obroza (wlasnie tak ciasno zapioeta jak piszesz) ma byc jako rezerwa, szelki ciasno zapiete, smycz przypieta do szelek, a szelki polaczone rzemieniem-lancuszkiem czy innym mocnym sznurkiem z obroza. W ten sposob pies sie szarpie na szelkach, ale nie dostaje paniki (sprobujcie same sobie zalozyc obroze i niech ktos Was ciagnie), a jesli wyjdzie z szelek - to jednak jest caly czas na obrozy.