-
Posts
7638 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by LALUNA
-
[quote name='GoWa']Rtg lub usg wydaje mi się konieczne... Mojej koleżanki dobermankę leczyli przez 2 tygodnie niby na zatrucie, pies chudł, wymiotował i w ostatniej chwili inny lekarz kazał zrobic usg-okazało się ,ze utknal jej w jelicie kawałek plastikowej zabawki. Byłoby po psie, gdyby czekali jeszcze parę dni ![/quote] GoWa na jakiej podstawie stwierdzili ze to zatrucie? Mozesz sie dowiedzieć czy robili badania krwi? I jakie wysżły?
-
[quote name='pixie']pytalam o niedroznosc jelit u latka- otrzymalam odpowiedz - gdyby tak bylo brzuch bylby rozdety...[/quote] Ciało obce nie powoduje całkowitej niedrozności. Wobec czego brzuch nie musi być rozdęty. U moich własnych miałam trzy raz częsciowa niedrożnosć. Ale wyłapane po kilku godzinach skończyło sie na raz na kroplówce i rokurczowych lekach ( w przypadku zagazowanego) przy dwóch po lekach i parafinie mentolowej. Brzucha nie miały wcale rozdętego. Spytaj sie Pani doktór czy przy niedroznosci częściowej też byłby rozdęty? I popros aby mimo wszystko zrobiła rtg. Przy tylu lekach i staraniach to i tak już niewielki koszt
-
[QUOTE]A miał robione badanie w kierunku chorób odkleszczowych?[/QUOTE] Przecież to wykluczono na podstawie wyników krwi. Wyniki wskazują na uszkodzenie przewodu pokarmowego. Moze byc to zatrucie, ale moze być to poczatek martwicy przewodu pokarmowego bo cos go blokuje. Powinni wykluczyć to zdjeciem rtg z kontrastem. Poproscie ich, przecież ten pies mógł cokolwiek zjeść i mu to utknęło. We Wrocławiu mieliśmy dwa przypadki zatrucia psów trutkami na szczury lub ślimaki. Ale tam dodatkowo było brak krzepliowsci krwi. W składzie trutki jest kumaryna. Ale u Łatka widzę wenflon i troche zakrwawiona łapka. Jednak ta krew jest krzepliwa. Pies daje do miziania brzuch. Moze pokazuje go gdzie go boli. To oczywiscie tylko sugestie bo nie jestem lekarzem. Ale powinni zrobic psu rtg przewodu aby wykluczyć połkniecie przedmiotu.
-
U nas w lecznicy przywieziono psa, praktycznie w bardzo cieżkim stanie, nie było wiadomo co jest. Był wychudzony, ale jakos włąścicielom nie przysżło do glowy ze pies nie miał apetytu bo był wesoły biegał. Kiedy go scieło przywiezli do lecznicy. W lecznicy długo nie mogli się kapnać, bo na zdjeciu też nic nie bardzo wychodziło. Okazało sie ze pies połknął piłeczkę kauczukową. Jakos sie mocno schowała. Było naprawde bardzo cieżko bo zorientowali sie w ostaniej chwili. Nie mówię ze Łatek ma to samo. Ale skoro nie wykryli żadnej choroby? A nawet przy zatruciu to trochę tez dziwne ze nawet wodę zwraca. Zatrucie stwierdzono jedynie na podstawie złych wyników wątroby. Ale przecież może cos być w jelicie coby blokowało. Poproscie o zrobienie zdjecia przewodu przy kontraście. Przecież on taki chudy mógł być bo nawet jak go karmili to zwracał. To mogło trwac kilka dni bo pies jak cos połknie nie od razu musi byc apatyczny i leżeć. Poproscie o to zdjecie. Moze on ten brzuch podstawia nie z uległosci, ale aby go pomasować
-
Pidzej a sprawdzali droznosć przewodu pokarmowego?
-
[quote]Juz nawet myslalam, zeby jej jazde samochodem obrzydzic, znaczy zeby nie bylo to dla niej jakims super ekstra przezyciem, tylko czyms powszednim i zwyczajnym. Moze zaczne ja zabierac wszedzie, do sklepu, na stacje benzynowa, do myjni itp... Niech sie przejedzie i wyjdzie, bez zadnej frajdy. :niewiem:[/quote] A co nie zabierasz jej tam?:crazyeye: :evil_lol: :lol: Moje frajdę mają z samego jeżdzenia. Niekiedy muszą sie chociażby przejechać gdy wjezdzam za bramkę. A powaznie mówiąc, zabieraj, lepsze to niż sedalin. To pierwsze sprawdź czy to jest stresowe czy z emocji A dopiero potem próbuj zastosować odpowiednie cwiczenia. W stresowych krótka jazda i nagroda - spacerek. W emocjowych bardzo długa jazda z czestymi przystankami na zakupy.
-
[quote name='PATIszon']Moje nowe spostrzezenie: Zdecydowanie spokojniej jezdzi z tylu, w combi niz na kanapie, niestety.... Teraz zabieram ja 2xdziennie do stajni (8km w jedna strone), poki co jest ok.[/quote] Moja kolezanka też miała fajne spostrzezenia. Jej córka miała chorobe lokomcyjną, ale w duzych autach minibusach jej nie dopadała. Od nas z klubu shelti też ma chorobę lokomocyjna. Teraz znosi jazde bez sensacji, nawet daleka. Warunek - śpi na podłodze zazwyczaj za kierowcą. No ale Tobie raczej bedzie trudno go upachać na podlogę. :evil_lol: A czy pies sam wskakuje do autka czy manifestuje ze nie chce jechać? Kiedy zaczynaja sie pierwsze objawy stresu?
-
[QUOTE]Umawiam się ze znajomym i jego psem, którego Luis nie zna. W momencie, kiedy Luis podbiega do psa, jego właściciel przegania Luisa przez krzyknięcie i rzucenie mu pod nogi kawałka łańcucha.[/QUOTE] To wszystko zależy czy Twój pies boi sie tych dzwieków. Jeżeli taki dzwiek przerywa akt agresji to tak. Ale dalsze postęowanie jest takie samo jak w przypadku korekty. Szarpniecie lub dzwięk i natychmiastowa matywacja na przewodnika. Dobre są tez cwiczenia wprowadzic w psa w ruch, czyli szybki marsz. No i na codzień dużo ruchu, meczacego psa. Kastracja juz moze być. Znam psy które po kastracji były bardziej kontrolowalne na bliższy dystans. Ozcywiscie awatury wybuchaja dalej ale juz wtedy gdy obcy pies jest bardzo blisko. No i bardzo duzo psów już ignoruje nawet w bezposredniej bliskości.
-
[quote]Ściąganie smyczą daje odwrotny skutek - jeszcze bardziej wzmaga agresję psa - w każdym razie tak twierdzą fachowcy...[/quote] Podciągnaie tak. Ale Ujwar chyba chodziło o szarpniecie w tym momencie czyli korekte. Ujwara co z dźwiękiem? Próbowliscie? A jakie miałaś smakołyki? Własnie o takie zabawy mi chodziło. Piłeczka na sznurku, gryzaczek. Coś co by go bardzo silnie motywowało. [quote]W mojej ocenie zagrożenia nie była, ja zaś chciałem w kontrolowanych warunkach przekonać się jak zachowa się Luis. [/quote] Kontrolowane warunki polegaja na tym że w każdej chwili jesteś w stanie odciagnać, odwołac psa bez uszkodzenia drugiego. Czy w momencie kiedy zaczął pokazywac gamę zachowań do labka, byłas go w stanie odwołac? Czy pies był spuszczony na lince? Czy pies był w kagańcu? Kontrolowane warunki to takie gdzie mamy ograniczone zaufanie do psa i zabezpieczamy sie na wszelkie możliwe zachowanie. CZyli w tym przypadku gdyby pies zaatakował. Czy w tym wypadku byłabyś w stanie kontrolować także te wersję? Z jakiego jesteś miasta? Być moze tafiłaś na bardzo niedoswiadczonego instruktora który nie jest w stanie dobrać odpowiedniej i skutecznej metody do psa i właściciela. Moze Ci podpowiemy jakiegos dobrego. TAkie sprawy trudno rozwiazywac na odległosc. Ale daje Ci kilka podpowiedzi co mozna zrobic. O ile nie robił tego szkoleniowiec to znaczy ze moze przerasta go problem bo nie wszystko da sie pod sztampe. Niekiedy trzeba reagowac w odpowiedniej sekundzie czytając zachowanie psa. Zacznij też wymagać bezwglednego posłuszeństwa waruj, siad, do mnie na pozcątku w pewnej odległosci od psów. POtem coraz blizszej i to samo z zabawami. TAk aby pies był skupiony na tobie, mimo że w dali jest pies.
-
Kastracja moze pomóc aby pies był bardziej pod kontrolą. Nie zmieni jednak zachowań o ile nie bedziemy pracowac. Piszesz ze stosowaliście jedynie kary. A co z metod pozytywnych i odwracajacych uwagę psa od innych? Czy próbowaliście przerwać etap wstepny czyli mierzenie, namierzanie psa dzwiekiem a potem odwrócenie uwagi psa od przeciwnika? Czy jestes w stanie zmotywować psa do wspólnych zabaw z Toba? JAkie to są zabawy? I na koniec dlaczego puszczasz go do innych psów wiedza ze pies tylko szuka awantury? Miałaś szczęscie ze trafił na uleglego a co by było jakby tamten podjął wyzwanie? Czy przynajmniej miał na sobie kaganiec? Mimo iż nie doszło do bijatyki, dzieki temu a właściwie przez to pies umocnił się w swojej domiancji. Musisz zrozumieć ze dorosły pies nie musi sie bawić z obcymi psami, ze znajomymi. Dorosły pies ma byc pod pełna kontrolą przewodnika, i dobrze bawic sie ze swoim przewodnikiem. CZyli musisz znaleśc takie zabawy aby ukierunkowac go na sieie. Dzieki temu łatwiej Ci pójdzie odwracanie uwagi od innych psów. Inne psy pies ma ignorować. BAwic sie nie musi. To w końcu obce stado
-
A czy jest mozliwe ze pies coś połknął i mu to utkwiło w jelitach? Czy robiono kontrast czy jelita są drożne?
-
POdalam Ci gdzie były przeprowadzane badania. Jeżeli chcesz dokładnie nazwiska, podam Ci potem jak dotre do domu. Co do P.Kłosińskiego to ja sie doczytałam co innego: [quote]W dużej mierze przyczyną zachowań nerwicowych są traumatyczne przeżycia (np.bicie), izolacja, brak bodżców rozwojowych, stan emocjonalny matki (tak w czasie ciąży jak i w czasie wychowywania potomstwa), postępowanie ludzi wobec szczeniąt (np. niezrównoważeni właściciele) wreszcie predyspozycje genetyczne.[/quote]
-
[quote][FONT=Times New Roman][SIZE=3]Ja jeszcze napisze tylko parę słów (wczoraj nie miałem dostępu do netu), aby Laluna nie myślała, że ją ignoruję;-).[/SIZE][/FONT][/quote] Bo już się zamartwiałam:lol: [quote][FONT=Times New Roman][SIZE=3]Badania, o których piszesz sugerują dziedziczność agresji. Ja nigdy nie twierdziłem, że nie jest ona dziedziczona.[/SIZE][/FONT][/quote] Czyli sie zgadzasz że jest ona dziedziczna wiec musisz się zgodzic że i ilosc agresji też jest dziedziczna. Od minimalnej do bardzo dużej. Czyli od kontrolowalnej i modyfikowlnej do tej mało kontrolowalnej i malo modyfikowalnej. To teraz w takim razie na moje wnioski: [U][COLOR=darkred]Springer spaniele.[/COLOR][/U] Napady furii. Psy wychowywane w różnych środowiskach, szkolone przez różnych szkoleniowców. Efekt - przypadki niemodyfikowlane. Ataki furii niekontrolowalne. Eliminacja zachowań farmakologicznie. Zachowania agreswyne takie same powtttarzaja się w określonych liniach w brębie jeden rasy. Wniosek - niemozliwośc wpływania behaviorystycznie na zachowania agresywne powstrzymujace atak - zachowanie nie modyfikowlane przez szkolenie - mozna wpływać na powstrzymanie ataku agresji farmakologicznie - nie jest to zachowanie utrawlone behawioralnie nauczone i powtarzane. - ataki furii przekazywane z pokolenia na pokolenie mimo róznych srodowisk nie do uniknięcia [COLOR=darkred][U]Basety :[/U][/COLOR] Przekazywanie dziedziczne te same negatywne zachowanie 73% osobników. Wychowywane w różnych srodowiskach nie modyfikowlane zachowanie poprzez szkolenie. Pointery: Przekazywane przez matke te samo zachowanie częsci potomstwu. Srodowisko identyczne dla wszystkich osobników. część osobników wpada w histerie na widok czlowieka gdzie sam widok paralizuje zwierze które przechodzi w stan wykluczajacy jakokolwiek prace behawioralną. Część zachowuje się behawioralnie poprawne dazy do bliskiego konatktu z człowiekiem. Badania w innych liniach pointerów wykazują zależnosc między tym zachowaniem a idealną stójką. Wychodzi że gen stójki jest bardzo blisko sprzęzony z zachowaniem które paralizuje zwierze na widok człowieka. - wniosek szkolenie nie jest w stanie wpłynąc na zmiany zachowania NIGDY. [COLOR=darkred][U]Husky :[/U][/COLOR] To samo środowisko, czesć osobników wpada w panikę na widok człowieka, stan najwyzszej histerii w którym ciężko jest modyfikowac zachowania. Po długiej pracy szkoleniowej mozna zmienić częsciowo to zachowanie. Ogranicza sie do jednej znanej osoby. Zmiana behawioralne na inne osoby jest niemozliwa. Zachowanie przekazywane przez rodziców. Jaki stąd tak naprawdę płynie wniosek? Jakie to ma znaczenie dla zwykłego własciciela psa. Wniosek jest taki że psy są obciażone dziedzicznie pewnymi zachowaniami. Chociaż Ty możesz to uściślic jako ilośc agresji, ilośc lękowa. Ale w slad za tym idą konkretne zachowania czesto nie modyfikowlane, lub mało modyfkowalne. Bo są one instynktowne. Pies pd wpływem lęku może uciec w panice, moze zaatakować, moze go sparalizowac gdzie wszelkie nawet nauczone zachowania przestaja działać. Lęk jest cecha która bardzo ózno może się ujawniać. Nawet i w wieku pół roku lub wiecej. Ludzie też cierpią na rózne fobie lęki czy one też są nabyte? Człowiek jest istota rozumną, ozna wiele wytłumaczyc a jednak nawet u niego przy stanach lękowych przestaje dziłać rozum i wiedza która nabył. W stanach agresjii tak samo. Ale wracajmy do psów. Duża ilosc agresji, napady furii, potrzeba dominacji. Często ujawnia się później wraz z dojrzałoscia.Pociąga też określone zachowania. Cheć do dominacji potwierdzania jej walką, potrzeba kontrolownia środowiska. Bardzo trudne do zmodyfikownia zachowania. Ingerencja kastracji na poziomie hormonalnym powoduje eliminacje pewnych zachowań dominacji w wyniku zachowań płciowych ale nie eliminuje całkowicie zachowań agresywnych. Tu zaczynamy dochodzić do sedna sprawy: - zachowania agreswyne, lekowe ujawniają się bez względu na środowisko. Czy to jest identyczne, czy różnorodne. - zachowania agresywne i lękowe w skrajnych przypadkach są trudno modyfikowlane lub nie modyfikowlane nawet jezeli dysponujemy najlpeszymi szkoleniowcami, najlepszymi srodkami faramkologicznymi. Przeciętnny Kowalski to przecietne środowisko do jakiego trafia pies. I tu powinny sie znaleźć takie genetycznie psy z taką zaprogramowaną ilością agresji, odruchaami lekowymi, aby przecietne srodowisko było w stanie modulowac je poprzez wychowanie, socjalizację. Jezeli trafią się z troche większą iloscia to programem zaradzcym będzie - szkolnie podstawowe, przy odrobinie wiekszej ilosci specjalistyczne szkolenie, behawiorysci, weterynarze. Ale to ostatnie zaczyna być tylko dla wybrańców, którzy mają kase, czas i chęci. Czyli bardzo waska grupka ludzi. Wniosek jest taki: mozemy zadziałać genetycznie poprzez przyznanie licencji hodowlanych czyli hodolwa jedynie w ramach organizacji kynologicznych i prawnie ograniczając rasy trudniejsze, mieszańce agresywne i eliminacji z naszego środowiska poprzez usypianie najbardziej niebezpiecznych przypadków, kastracje mixów i psów które mają na koncie ataki na inne zwierzeta czy ludzi. Tu podam przykład z Niemiec - szkoleniowcy bardzo przykładają się do nauczenia komendy "puśc" i to komendy bezwzglednej. Spowodowane jest to tym że jeżeli pies zaatakuje człowieka, jednak na komende własciciela natychmiast zareaguje i puści. Kończy się to grzywną, jezelli własciciel nie jest w stanie wyegzekwowac tej komendy pies natychmiast idzie do uspienia Genetycznie powinnyśmy dążyć do otrzymania psów które powinny się odnależc w pierwszy środowisku, warunkowo w drugim ( podstawowe szkolenie)
-
[quote]Od dnia kiedy pisałam ostatni raz jest mały postęp - rodzice wychodzą z nią razem, mama trzyma smycz, ojciec tylko "asystuje", potem przejmuje smycz. [/quote] No widzisz, będzie dobrze. A dzieki temu tato bedzie miał lepszy humor sunia też to wyczuje. Jeszcze trochę mama wyjedzie i jak wróci, sunia będzie chciała tylko z tatą wychodzić:evil_lol:
-
[QUOTE]Chętnie bym kupiła sobie na uspokojenie :cool3:[/QUOTE] Kupuj są nieszkodliwe. Sama też brałam razem z briardem na próbe aby zniwelować stres przed sartowy. No i nie wiem czy to sugestia ale pomoglo;) To co zauważyałm ze strzałami ( w samochodzie się z tym nie spotkałam z taka reakcją) Ale moje obserwacje były takie. Briard zaczął sie bac petard i burzy. Najpierw z tym walczyłam. Opanowałam ja na tyle że nie uciekała ode mnie w chwili walenia z petard czy burzy. Potem jednak dałam sobie spokój, bo w końcu nie są to zjawiska takie częste, wiec stwierdziłam ze da sie przetrwac. Potem okazało się że Fiesta zaczęła rozszerzać sobie skale dźwieków których zaczęła sie bac. Kapiszony, baloniki, zwykły trzask z dziedcinnego pistoletu. Do tego stopnia że w ślad za baniem sie dzwięków doszedł strach na widok balona. Wtedy stwierdziłam ze nie mogę to tak zostawić. Zaczęłam od przyzwyczajania do cichych dzwieków, nagrań z sylwestra, potem doszlam do baloników az w końcu do strzałów z kałasznikowa:evil_lol: Po jakims czasie maiałm sprawdzian. Dziecko z mamusią podeszło do Fiesty z balonikiem, Fiesta nie zareagowała na balonik, juz zamiezałam zabrać Fieste gdy stało się najgorsze. Balon trzasł przed jej nosem. Reakcja przeszła moje oczekiwania. Pies zamiast uciec, chciał zaszczekac jak na pozoranta bo skojarzyło mu się to z akcją odczulania. Robiąłm to podczas jej ulubionych zabaw zabawy z gryzaczkiem. Jednak aby nie było tak pięknie. Dalej sie boi petard i burzy. Jednak te objawy są aż takie jak kiedys. Po prostu dekuje się wtedy na łózku za człowieka i nawet portafi się drzemnąc. O stresie że przeżywa świadczą drezenia całego ciala. Ale nie ma dyszenia, nie ma rozgladania sie, nie wierci i nie szuka innego schronienia w najciemniejszym kącie. Patiszon na stresie samochodowym sie nie znam. Ale oprócz terapi lekami, zaczęłabym od krótkich sesji w autku. Najpierw bez jazdy, potem krótka jazda i skojarzenie pozytywów w aucie. Własnie po to aby pies spowrotem wszedł na mniejszy próg stresowy.
-
[quote]Teraz niestety problem wrocil, wiec Sedalin tez....:roll: [/quote] A kontaktuje po sedalinie? Bo mojej podałam kropelke na próbe bo to miał tylko odstresować a pies miał funkcjonowac no i zamiast na spacer to pies poszedł w kime:evil_lol: Oddałam do schronu - sedalin. A u Twojej co sie dzieje w samochodzie? Sroka spróbuj krople Bacha to homeopatyk
-
Galeria BC - szalona BV zaprasza na codzienną porcje fotek ;D
LALUNA replied to BooBC's topic in Border Collie
[quote]Zrozumiałam :smile: :smile: :smile: I nie ćwiczę już z Boogie [/quote] Tak myślałam, ze zrozumiałaś. A ten filmik jest jeszcze z lata, wiec bardzo stary. Nie martw sie nie bedzie rzucania kamieniami;) JAk juz nie cwiczysz tak. Dysplazja jest dziedziczna. Ale nie nalezy ociazac szczeniaka w ekstremalnych warunkach, bo nie wiemy czy nie ma dysplazji a pozatym moze nabawić sie kontuzji. Palma juz zrozumiała i nie będzie tak ćwiczyć. To jak namówiłaś mamę na ten obóz? -
Galeria BC - szalona BV zaprasza na codzienną porcje fotek ;D
LALUNA replied to BooBC's topic in Border Collie
[QUOTE]CO do dysplazji to masz mały problem bo 90% wypadkow dysplazji to dysplazja nabyta! [/QUOTE] Madzik dysplazja ma podłoże genetyczne, nie ma nabytej. To juz udowodniono naukowo. [URL]http://www.dysplazja.com/viewtopic.php?t=103[/URL] Co do Palmy wypowiadac sie nie będę, bo juz raz sie wypowiedzialam i wydawało mi się ze zrozumiała. :cool3: -
[QUOTE]Nie znam ich dzieciństwa, sposobu socjalizacji, wychowania, warunków w jakich żyją...[/QUOTE] Ależ pytaj o sznaucerku i moim bc Ci powiem. O tamtych no cóż były to badania. Basety trafiały do zwykłych domów. Już samo to świadczy że wychowując sie w róznym środowisku aż 73% powielało zachowanie matki. Poddawan szkoleniu nie zmieniały tych zachowań. Pointery mieszkały w dużym kenelu wraz z rodzeństwem. To był projekt badawczy, wobec czego srodowisko było to samo. BArdzo ciekawą rzeczą była obserwacja że psy z idealną stójką miały problem nerwowo zamierały ze strachu, co czyniło je bezuzyteczne na polowaniu. Hodowla na te cechce sprawiła ze pojawiły sie zaburzenia osobowości, psy zamierały bez ruchu w akcie najwyzszej paniki. Wyszło na to ze geny odpowiedzialne za stójke są blisko sprzęzone z nadmierna nerwowosią. Kolejne badania nad wybuchami furii u springer spanieli przerazajace i całkowicie niespodziewane. Badano je na Wydziale Weterynarii Uniwersytetu w Pensylwani odkryto ze najgrożniejsze przyopadki spotykane są w określonych liniach hodowlanych co znowu sugeruje ze jest genetyczne podłoże. Zauwazone tez że te psy miały jednoczesnie niezwykła elegancje i wielką pewnosć siebie. Błyszczały na ringach. I tu też byał przyczyna rozmnażania tych psów. Uniwersytet Cornella - wyhodowano linię płochliwych psów. Husky - patologiczne tchórzostwo do obcych ludzi dobrze czuł sie tylko z właścicielem ale gdy ktoś obcy się pojawił pies sie trząsł ze strachu i unikał kontaktu . Chciano tymi badaniami udowodnić genetyczne podłoze płochliwości. Huskiego skojarzył z bardzo bojażliwa beagle. NAjbarzdiej płochliwa suka z miotu została pokryta płochliwym samcem. W drugim pokoleniu urodziły się dwa bojażliwe samce co potweirdziło genetyzcne podłoże cechy. W dalszej hodowli pojawiały sie o róznym natezeniu płochliwosci osobniki. Co dowodzi ze ta cehca jest sprzeżona z wiloma genami które sie sumuja dając rózne nateżenie cechy. Bojazliwe huski nie zamierały w bezruchu ale uciekały w najdalszy kąt pokazując uległosć i całą gamę zachowań. Kuliły sie ślina wyciekała z pyska, odwracanie głowy. Badani dowiodły ze i pointery i husky miały podobne podłoze zaburzeń. Podanie niewielkie ilosci kwasu mlekowego wywoływała atak nerowy u obu tych ras. U ludzi z nadmierna pobudliwoscia jest taki sam efekt po podaniu kwasu melkowego. NAwiazanie dobrych kontaktów z płochliwym huskim poprzez codzienne kontakty z człowiekiem jest możliwe ale do końća życia będzie sie lekał obcych. Z pointerami wysżło gorzej. Do końca życia nie nabiorą zaufania do człowieka nawet dobrze znanego.
-
A jak tak sobie myślę ze podsumowaniem tej dyskusji powinno być ze przecietny Kowalski zanim dostanie pozwolenie aby sobie kupił psa powinien najpierw skończyć kurs dwu letni w połączeniu z praktycznymi zajęciami z zagadnien psiego behawioryzmu, szkolenia anatomii i fizjologii. I dodatkowo przejsć testy psychiczne i udokumentowac ze ma odpowiednie warunki i finanse do opieki nad psem. :evil_lol: :lol: Trochę to takie abstrakcyjne. Więc póki co trzeba wynależć inne rozwiązania, aby jak już zamiast dobermana dać mu ratlerka, zamiast amstafa dac mu mopsa. No Zbyszku ale trochę się namęczyłam aby wynaleźć moje przykłady. A Ty mi je tu ignorujesz i zero komentaza. Najpierw badania nad pointerami, potem basetak A na końcu moje dwa z życia wziete. Czy uważasz ze zachowanie sznaucerki jest normalne? JAkie błędy mogły spowodowac ze ma takie wybuchy agresji Dodam że jak nawet chodziła z całym stadem na spacer to sie trzymała z daleka od reszty i miala swój świat, ale cały czas była na sztywnych nogach, ogon w górze. Kiedy sie czyms zainteresowała właścicielka nie mogła się jej dowołać, na standardowy zwyczaj właściciel ucieka i chowa się, suka dopiero bo jakims czasie decydowała się podejmowac próby własciciela idąc spokojnie kłusika i jeszcze zdązyła sobie powęszyc ciekawe zapachy. Moze w takim razie dałbyś jakieś wskazówki jak należałoby pracować z takim psem. O ile wymyslisz cos nowego chętnie prezkaze. No i wczesniejszy przykład. Pies z autyzmem do człowieka, zaczęło się to objawiać w późniejszym czasie kiedy pies zaczał dojrzwac. 5-6 miesiecy. A jednoczesnie bardzo twardy pies w obcowaniu z innymi zwierzetami. Wrecz dominujący. Ale do człowieka niezwykle uległy, nie lubiacy dotyku człowieka, nie szukajacy człowieka na nocleg i nie patrzący sie na człowieka. JAki może być to powód?
-
[QUOTE][FONT=Times New Roman][SIZE=3]Laluna. A może tak napiszesz jak wyglądała socjalizacja psów zanim zostały wzięte z hodowli przez właściciela?[/SIZE][/FONT][/QUOTE] One się urodziły w hodowcy którego żona szkoli, on też szkoli, startuje w zawodach nie raz reprezentował Polske na MŚw IPO i jest sedzia uzytkowym. I oboje wiedzieli ze ten pies miał iść do sportu i pod tym względem był wybierany z miotu. I wiesz tak troche to śmiesznie wygląda. Bo jezeli Ty mi mówisz ze mój pies został przeze mnie zaniedbany. Kiedy mam większą wiedze, doswiadczenie, rozwiazuje z sukcesami bardzo trudne psie problemy i doprowadzajac do najwyższych wyników moje psy, do najwyzszego poziomu wyszkolenia i mówisz ze pies nabył złe zachowanie bo ja cos tam zaniedbałam. To powiedz jak sobie ma z tym poradzić przeciętny Kowalski który nie zyje tak jak ja szkoleniem, biehawioryzmem i nie czyta tony ksiazek , publikacji o szkoleniu, popedach, genetyce, anatomii fizjologii i jak popędy modyfikowac i rozwijać i nie przezncza na szkolenie własnych psów około 10 godzin tygodniowo. JA jestem 24 godziny na dobę z moim psem. Nie mam wakacji, na wakcje jeżdzę na zawody z moimi psami, labo na pokazy. Razem. Praktycznie bez psów sie nie ruszam. A taki Kowalski jak ma nie popełniać błędów skoro przy tej wiedzy nie jestem w stanie zmienić niektórych zachowań.
-
[QUOTE][FONT=Times New Roman][SIZE=3]Na przykład Laluna pisze o lękach związanych z burzą i innymi hałasami, co ewidentnie jest wynikiem zaniedbanej socjalizacji.[/SIZE][/FONT] [/QUOTE]:crazyeye: No słucham, gdzie popełniłam błąd? Suka była wzięta w wieku 7 tygodni i od razu chodziła na szkolenie na ośrodek. Nie miała kwarantanny. W domu miała czworonozną koleżanke która byłą dla nie wspaniałą ciotką ON. ON nie bała się burzy, strzałów. Wobec czego nie miała skad wziaśc przykładów lekowych. W wieku 3 miesiecy miała opanowany program PT w wieku 10 miesiecy zdała PT1 na 197 pkt 1 miejsce. Jest najbardziej utytułowanym brardem wszechstronnym. Wygrała psie zaprzegi, była indywid MPPTi 3 krotnym druzynowym MPPT , Kategoria A3, dwukrotnie na MŚw Ag, M Blanska w Tańcu z psem i mogę jeszcze bardzo długo wymieniac te tytuły. Nie mów mi nawet takich rzeczy ze zaniedbałam socjalizacje, bo pies który jest brany do sportu i osiaga tak wiele ma nie tylko socjalizacje zaplanowaną ale i trening na kilka lat. I to dzień w dzień pracy z psem, uczenia motywacji zabawy i odpowiednich zachowaniach. A przy okazji lękliwośc jest najpóźniej ujawniajacą się cechą nawet w wieku pół roku. W tym wieku to moja już była w zaawansowanym trybie treningowym. [QUOTE][FONT=Times New Roman][SIZE=3] Uważam tylko, że poprzez socjalizację można niedopuścić do ujawnienia się zachowań agresywnych.[/SIZE][/FONT][/QUOTE] Hmm mam znajomą wzieła sobie szczeniaczka kochaną sunie średniego sznaucera w wieku 6 miesiecy ujawnily się zachowania agresywne. Trafiła od razu na szkolenie. Po roku pracy dalej jest niebezpieczna dla włascicielki i innych ludzi. Szkolona jest pozytnie i prawie bezdotykowo bo nigdy nie wiadomo kiedy odpowie atakiem. W domu też nie jest łatwo potrafi zaatakowac śpiacą osobę. Tylko dlatego ze przyjdzie w poblize tej osoby połozy sie a ta osoba sie poruszy. Potrafi nie wpuścić do pokoju włascicielki. Nie była nigdy drażniona, znajoma nie ma dzieci. Mieszkała od początku z sublokatorką która była neutralna dla psa. A jednak ataki były zarówno i do sublokatorki jak i do włascicielki. Suka potrafi się rzucić podczas wykonywania cwiczeń na smakołyk jeżeli uzna że jej przestało się podobac. Znajoma nauczyła się zyć z psem którego nie moze pogłaskac i nie moze wpełni mu zaufac. Kiedy suka weszła do niej do łóżka obudziła się majac kły przy twarzy, tylko zdązyła suke odsunąc. Nauczyła się zyć, bo nie ma siły jej uśpic. Ale to nie wróży nic dobrego na dłuższą metę. A i jeszcze przy okazji bardzo ciekawe spostrzerzenia porobiłam. Inne psy z grupy które się znaja i Tworza wpsólne stado, nigdy się nie zaprzyjazniły z nią. Nie zapraszały do zabawy. Nie witały, nie cieszyły się do niej. Natomiast jedna z suk do tego stopnia ją znienawidziła że na jej widok poprostu się gotowała. Cały czas szukała tylko możliowsci pójscia i włojenia jej. A zaczęło się od jednego zdarzenia, jak tamta rzuciła sie z furią na włascicielke. Oczywiscie mozesz mieć swoja teorię, tylko że będziesz mieć setki takich przypadków które Ci nie dopasują do teroii. Możesz je ignorować ale nie zmieni to faktu że one są. Udowodnione naukowo. Dlaczego nie odniesiesz sie do tych badań co przytoczyłam? Pointerki gdzie były te linie wyprowadzone pod sztabem fachowców. Do przypadku Basetki. Zachowania lękowe, agresywne niosą za sobą okreslone zachowania. Ale czesto ujawniaja się później bo psy dojrzewają a agresja ma rózne podłoże. TAk samo jak pełną gamę zachowań pies dopiero pokazuje jak dojrzeje.
-
Po pierwsze zacznij ją przyzywcajac do dzwięków najpierw cichych, można płytę kupić z burzą. Na spcery duża ilość smakołyków. postaraj się aby spacery były męczace. Jeżeli nawet nie chce się bawic może wspólny jogging, albo rowerek. Pies zmeczony jest mniej podatny na stres. Gdzies to musi jej odejsć, rozładowac sie. Jezeli lubi się bawic zabawką, piłeczką piszczałką spraw aby zabawa była super. NA sylwestra zopatrz sie w srodki uspokajajace by przezyła spokojnie ten gorący czas. Spróbuj terapie z kroplami Bacha
-
[QUOTE]Myslę, że to dobry pomysł, żebyś przyszła na początku bez psa, bedziesz mogła się spokojnie rozejżeć i pogadać z prowadzącymi.[/QUOTE] Z psem z psem, targać sie na koniec miasta i zostawić w domu psa? Co to za przyjemnosc:lol: [QUOTE]no to chyba obudzę Łatka na mały trening,tak mnie zmotywowałaś;-). [/QUOTE] No i jak po nocnym treningu? [QUOTE] Jak tak dalej pójdzie to faktycznie trzeba bedzie pomyśleć o drugim psie;-)[/QUOTE] A Łatka za moment przeniesiemy do zaawansowanych jak tak dalej będzie postępy robił:lol: