-
Posts
256 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by agasc
-
Zauważyłam ostatnio sporo ogłoszeń dotyczących sprzedaży dorosłych yorasków (nawet suczek szczennych i w trakcie cieczki).Czyżby moda wreszcie powoli się kończyła? Jeśli tak,to pozostaje się jedynie cieszyć,bo nareszcie hodowlą zajmą się wyłącznie pasjonaci. Nic tak nie smuci, jak wiadomość o producencie posiadającym kilka młodych suk i kryjącym w każdą możliwą do pokrycia cieczkę:-( Robią hodowlanki (albo i nie) a pozniej heja z produkcją.ŻAŁOSNE...
-
Możesz już ją spokojnie wykąpać.Tylko pamiętaj ,że w pomieszczeniu musi być ciepło i musisz ją koniecznie wysuszyć. To,ze psiak ma kwarantannę, nie oznacza,ze stanie jej się krzywda w kąpieli. Są specjalne szampony puppy i uważaj aby nie zachlapać wodą wewnętrznej części uszu i oczek. Jeżeli nie umiesz sama wygolić jej okolic pupy,to może poproś o pomoc hodowczynię? Albo poczekaj do czasu skończenia okresu kwarantanny i udaj się do salonu dla psiaków.Tam napewno Ci pomogą.
-
Zapewne szczenię jest wadliwe i myślę,że raczej nie przeżyje. Zwierzęta instynktownie wyczuwają wady , nawet jak nam się wydaje,że jest wszystko ok. Natura musi się bronić sama i bez Twojej opieki szczenię wyniesione przez matkę z gniazda zginęłoby z powodu wychłodzenia. Suka nie chce tego szczeniaka,bo zapewne czuje,że jest wadliwe i szkoda dla niego jej pokarmu. Jak przeżyje noc,zdecydowanie do weta.
-
Mi wygalanie tych części ciała poleciły hodowczynie i tak robię .Nóżek sobie nie zasikują,ale jak nie podetnę włosków, to kupka czasami się przyklei:diabloti:
-
Moje niunie pupy mają wygolone, jak i okolice sromu,więc problemu z posklejanymi włoskami nie mają. Mozesz juz swoją malutką wykąpać-tylko pamiętaj aby nie było w domu przeciagu i wysusz ją suszarką. Okolice intymne suczki wygol maszynką.
-
Być może złapała jakąś bakterię lub należy ją odrobaczyć. Najlepiej oddać kał do badania.Częste biegunki mogą doprowadzić do odwodnienia organizmu.Napewno wizyta u weterynarza jest wskazana.
-
[quote name='aniyae']moim zdaniem na allegro powinny byc wystawiane tylko psy z rodowodem, moze w ten sposob ukrociloby sie proceder rozmnazania kundli.Ale Allegro na tym procederze zarabia, wiec nie zrobi nic, zeby pseudohodowcy nie mieli prawa wstepu.[/quote] Zacznijmy od tego,że pseudohodowców nie brakuje w szeregach ZK. Dlaczego Allegro-w końcu portal zarabiajacy na sprzedawanych tam zwierzetach i rzeczach ma coś z tym zrobić ,skoro nawet skargi do ZK na takich ,,chodoffców''nie przynoszą efektu?:crazyeye:
-
Polecam hodowlę Pumilo.W podanej hodowli Księżniczki z Lublina są aż dwa pieski z tej hodowli. Ja mam z tej hodowli sunię (ma 2 latka i 4 m-ce-siostra Leona będącego w hodowli ,,Księżniczki z Lublina'' ) i jestem baardzo zadowolona. Sunia jest malutka, o wzorcowym włosie ,a co najważniesze o cudownej psychice. Co prawda w hodowli nieczęsto są mioty,ale to chyba dobrze? Warto poczekać:)
-
I tak i nie, a to oznacza tylko tyle,że owszem,kup psa z rodowodem ale...nie sugeruj się wyłącznie ceną czy bliskością miejsca hodowli. Nie każda hodowla psów rodowodowych jest dobra i nie w każdej - dobro rasy - to cel hodowli.
-
MusliStracciatella dwa psy zdały super egzamin, a nie tylko dwa psy były po szkoleniu. Co do zwrócenia właścicielowi uwagi to niejednokrotnie zwracałam-niestety z marnym skutkiem. SM też nie zawsze chce interweniować,zresztą nie będziesz stała i czekała za każdym razem gdy ktoś Ci powie ,,on nie gryzie-tylko tak straszy''. Tylko mnie trafia, jak nie mogę spokojnie pojść na spacer.
-
[quote name='zofia&sasza']Jak będziecie na małe psy mówić "jazgoty", to ja będę konsekwentnie na duże - "kabany", "kaszaloty" albo i gorzej :mad:[/quote] Ale moje właśnie takie są-jazgociki:)Moze dlatego,że często bawią się z owczarkami mamy i nie boją się dużych psiaków? Nie wiem,ale zawsze w miejscach publicznych są trzymane na smyczach i staram się odwrócić ich uwagę np.smakołykami lub ulubioną zabawką(zawsze mam w kieszeni)aby nie szczekały.Gorzej jak przechodzimy obok terenów posesji na których są również szczekające psy. Owczarki nie reagują,ale yoreczki... . Jednak absolutnie nie wyobrażam sobie aby miały do kogoś (czegoś)dopadać i szczekać a co gorsza kąsać:shake:
-
[quote name='zofia&sasza']Zaraz będziemy mieli nowy topic - dogomaniaczka pogryzła dogomaniaczkę :diabloti:[/quote] Ejj,nie jest tak zle:) Ja tylko wyrażam własne zdanie:) Nie znoszę sytuacji kiedy psy,biegające luzem dopadają do mnie czy moich psów i naprawdę to tak trudno zrozumieć,ze każdy niezależnie z jakim psem jest na spacerze ma prawo do spokoju? Jazgot czy nie jazgot -żaden nie ma prawa uprzykszać życia :mad: MusliStracciatella napisała: a jesli chodzi o psy nie przygotowywane bo masz racje ze takie głównie chodza po naszych ulicach to gdybys była swiadoma jak wiele pracy trzeba włozyc zeby pies faktycznie odwazył sie ugryzc, a nie szczypac i odskakiwac to moze ta rozmowa inaczej by wygladała wiec jeszcze az prosze zapoznaj sie z podstawami o jakich tu mowa. Sa oczywiscie psy które bez przygotowania potrafia zrobic krzywde człowiekowi ale tu niechcacy troche offujemy bo od jamnika przeszło na atak na dziecko a teraz na testy wiec moze zakonczmy i niech kazdy zostanie przy swoim. Faktycznie,nie wiem. Wychowałam sie w domu z owczarkami po szkoleniu obronnym ,z czego dwa zajęły na egzaminie ze szkolenia (nie mylić z testami psychotechnicznymi,bo te zdawane oddzielnie) pierwsze miejsca,to faktycznie nie mam pojęcia:) Tylko o ironio-taki pies jest właśnie obliczalny i odwołalny w przeciwieństwie do nieszkolonych i majacych głupawych właścicieli.
-
To,że nazywa się je psychotechnicznymi -pretensje do ZK:diabloti: I jeszcze jedno-pewny siebie,twardy pies nie będzie dziamdział i doskakiwał. Napisał MusliStracciatella W jednym poscie: Byłam w sytuacji kiedy na mnie i moje dziecko wybiegły 2 suki owczarek i rotweiler. Poniewaz suki te nieraz ugryzły człowieka a na smyczy miałam swoją suke to jedynym rozsądnym rozwiazaniem było niedopuscic tych psów do dziecka. W drugim poście: To nie histeria o czym ty mówisz te psy po prostu były przyzwyczajone ze wypadaja 2 oszczekuja 2 i którys z nich ugryzie szczypnie raczej - bo takie sytuacje jak pisałam sie juz zdarzały i kazdy znał te psy. I w kolejnym poście: Stąd moja reakcja, psy te nigdy nie pogryzły. ----------------------------------------------------------------------------------- Jak można dyskutować z kimś, jak jedna sutuacja opisana przez Ciebie przedstawia różną reakcję psów w zależności od treści pisanego postu???
-
Czyja to jest wina,że tak nie jest? Ludzi,którzy nie wiedzą do czego służą testy albo na siłę chcą je zdać. Prawdziwe testy sprawdzające psychikę psa są wykonywane na ,,zielonych''psach ,a to,że ktoś jest nieuczciwy i podchodzi z przygotowanym psem, to inna sprawa.Tylko,że dobry szkoleniowiec od razu to ,,wyłapie''.Ale to tak na marginesie. Z reuły psy, które zagryzły lub dotkliwie pogryzły człowieka nie były w ogóle szkolone,nie posiadały rodowodów i nie były sprawdzane na testach,więc pisanie,że taki nieuczony pies -niezaatakuje można między bajki włożyć:diabloti:
-
[quote name='MusliStracciatella']To nie histeria o czym ty mówisz te psy po prostu były przyzwyczajone ze wypadaja 2 oszczekuja 2 i którys z nich ugryzie szczypnie raczej - bo takie sytuacje jak pisałam sie juz zdarzały i kazdy znał te psy. A poniewaz znalazłam sie tam w takiej czy innej sytuacji to nie miałam raczej wyjscia innego. Gratuluje z dzieckiem na reku??????? a widziałas kiedys jak pies mimo odganiania doskakuje własnie do dziecka i wyszarpuje je matce???????? własnie matka zasłaniała je ciałem a nie miała na reku, uwazam ze jesli chodzi o małe dziecko to najbezpieczniejsza forma obrony własnie rece. A teraz co do testów psychicznych , których chyba w zyciu nie widziałas albo nie rozumiesz zasady działania popedu u psa. Nie spotkałam sie , zeby pies nie nauczony wczesniej chwytania za rekaw, niepracujacy wczesniej z pozorantem , zaliczył testy. Kilka osób twierdzacych ze ich psy sa ostre ...cokolwiek by nie mieli na mysli...podeszło z psami do testów i wielki rotweiler mało sie nie udusił ze strachu jak pozorant stanał pomiedzy nim a przewodnikiem, była to dla niego tak stresujaca sytuacja , ze nie wiedział jak ma sie zachowac nie majac przy boku własciciela który zawsze dodawał mu odwagi. Proponuje Ci poszerz swoja wiedze troszke bo ...mi ręce opadaja do samej ziemi. Nie wszyscy musza sie znac na psychice psów ale tez takie osoby nie powinny pouczac innych. Nie chce nikogo obrazac chodzi o to zeby nie było mylnych interpretacji psich zachowan - przede wszyzstkim rozwaga jak we wszystkim a nie krytykowanie, ze branie dziecka na rece co to za pomysł.[/quote] Kobieto-testy psychotechniczne sprawdzają psychikę psa ,a nie uczą ataku-to Tobie coś się pomieszało,więc nie dogaduj:) Do takich testów pies nie powinien być w ogóle przygotowywany tylko ,,surowy''. Rottweiler którego podałaś za przykład był poprostu strachliwy,tyle ,i nawet poddany szkoleniu nigdy nie będzie pewnym psem chociaż i takiego można nauczyć ataku.
-
[ Byłam w sytuacji kiedy na mnie i moje dziecko wybiegły 2 suki owczarek i rotweiler. Poniewaz suki te nieraz ugryzły człowieka a na smyczy miałam swoją suke to jedynym rozsądnym rozwiazaniem było niedopuscic tych psów do dziecka. Odpiełam suce smycz i wypusciłam aby nas obroniła natomiast ja z dzieckiem na rekach strzeliłam smycza suke , która jeszcze nie zdazyła rzucic sie do mojej tak wiec jedna suka zajęła sie moja Gina a druga ja. W ten sposób bardzo szybko suka , która gryzła sie z moja doszła do wniosku ze nie ma juz wsparcia w swojej [rzyjaciólce która uciekła po uderzeniu i sama tez zwiała. Ciekawe jak to moje zachowanie zostanie teraz przez was skomentowane Pól roku pózniej znowu suki chciały atakowac tylkoze tym razem nie miałam psa ze soba a byłam znowu z dzieckiem , wypadły prosto na mnie i dzieki moim obserwacjom testów psychicznych gdzie pies bez przygotowania z obrony raczej nie ma szans zaliczyc, wiedziałam ze jak zainscenizuje cos jak próbe odwagi to bede góra. Tak sie stało , wziełam pierwszego z brzegu kija i kiedy pedziły na mnie wydarłam sie i ruszyłam na nie. Jedna uciekła od razu a druga jeszcze chwile pyskowała . To ciesz się,że nie miałaś do zaczynienia z twardym psychicznie psem,bo do pogryzienia czy zagryzienia człowieka nie trzeba ,,zaliczyć testów''. Miałaś kontakt z psią histerią a nie prawdziwym zagrożeniem. I gratuluję pomysłu-z dzieckiem na rękach walić smyczą w obcego psa. Rozumiem,nie miałaś wyjścia,tyle,że to znowu świadczy o nieodpowiedzialności ludzi. I tylko o to chodzi-mały czy duży -nie ma prawa stwarzać zagrożenia.
-
Nooo mi akurat jazgot będący na smyczy w ogóle nie przeszkadza,to sprawa opiekuna psa aby go wyciszył (mnie też to dotyczy i moich jazgocików),gorzej jak idę z mamy owczarkiem i idzie duży pieniacz a właściciel ledwo go trzyma. Zakłóca mi spokój głupota ludzi,którzy puszczają swoje psy luzem a te podbiegają do moich ,będących na smyczach psów. I mam to w dalekim poszanowaniu jakie mają intencje. Skoro ja nie zakłócam spacerów innym ,,psiarzom,,to i oni niech uszanują mój.Tyle.
-
Każdy pies puszczony luzem powinien być pod całkowitą kontrolą przewodnika. Czy to będzie agresywne zwierzę ,czy tylko jazgot NIE MA PRAWA zakłócać czyjegoś spokoju i prowokować awantury. Mam nadzieję,że w końcu wygra kultura posiadania psa.
-
Link się nie wgrał. Więc Dogs.pl-rasy-jamniki-jak je oceniacie (posty z listopada 2008)
-
Napisał MusliStracciatella Nie chodzi o aprobatę odnosnie rzucania sie mniejszych psów na wieksze tylko rodzaj zadanych ran bedzie zdecydowanie wiekszy od jednego kłapniecia pita a jamnika. Jeden przypadek, że jamnik ugryzł doga w jadra - może znasz imie tego reproduktora? bo coś mi sie zdaje , ze to historia wymyslona;-) na poczekaniu. ----------------------------------------------------------------- Nie oceniaj kogoś,bo możesz się baardzo zdziwić,ja nie lubię wymyslać,bo niby czemu miało by to służyć? Tutaj jest to opisane-jamnik szorściak-dog arlekin: http://***************/viewthread.php?tid=7748&page=2 Więc rany mogą być różne ,a niezależnie od tego jak pisałam: Gdyby każdy właściciel odpowiadał za swojego psa, za niedopilnowanie płacił nie mandat 200 a 2000zł problem byłby o wiele mniejszy. Bo co to za nagonka na inne rasy?Bo duży,to mu nie wolno a małemu wszystko ujdzie? Odpowiedzialność spoczywa na każdym i mało mnie obchodzi,że mały to tylko poszczeka i poskubie.Niech szczeka i skubie swojego ,,odpowiedzialnego''opiekuna.
-
Napisał MusliStracciatella Tylko mnie cały czas draznia sytuacje gdzie ewidentnie jeden pies jest zdecydowanie silniejszy od drugiego i pozwalanie swojemu silniejszemu na obrone przed jamnikiem jak tu było sugerowane wczesniej jest idiotyzmem. Jaka to sytuacja zagrozenia kiedy jamnik nawet skubnie naszego psa, nie pamietam przypadku , że jamnik poszarpał pita a odwrotnie słyszymy ciagle i nie dlatego ze prasa robi sensacje ale dlatego ze jamnik nie jest w stanie zadac takich ran. -------------------------------------------------------------------------------- Ja mam yorki,więc nie obstaje z powodu sentymentu przy dużych psach,ale wybacz,dla mnie idiotyzmem jest znajdowanie wytłumaczenia dla ataku przez małego psa, bo jak napisałaś ,,tylko skubnie''. Co to w ogóle za aprobata (dla mnie chora)dla poczynań małego psa? Pisałam wcześniej o zajściu jakie miało miejsce w związku z nieodpowiedzialnością ludzką i atakiem jamnika na mojej mamy spokojnie biegnącego psa-owczarka-skutki mogły być tragiczne. Na dogs.pl w dziale rasy też jest opisana sytuacja jak na wystawie jamnik uszkodził jądra doga (psa hodowlanego). Dla mnie nie ma żadnej różnicy -mały czy duży-każdy pies musi być tak zabezpieczony aby nie stwarzał zagrożenia. Nie każdy musi chcieć znosić jazgoczące miniatury i my,właściciele takich właśnie kurdupli powinniśmy to uszanować. Moje zawsze chodzą na smyczach ,a jak je puszczam na wałach,to mam oczy w koło głowy. Jak idę z mamy owczarkami,to też zawsze są na smyczach i dodatkowo mają kagańce (chociaż są łagodne).Na wałach puszczam je luzem,ale te psy zawsze na komendę wrócą do nogi, w przeciwieństwie do yorków:).
-
[quote name='Amber']No oczywiście, że tak, ja pisze tylko, że jest różnica w ataku psa dużego od małego, ale bezpośrednio, a nie przez ogrodzenie... A temat jazgoczących psów zza ogrodzeń domów to inna sprawa. Tak naprawdę równie dobrze zamiast tego jamnika, mógłby być ON, bo niestety mało który pies jest nauczony, że nie szczeka się zza ogrodzenia - to chyba główne hobby takich ogródkowych psów. Ale przepis jest taki, że pies nie powinien stanowić zagrożenia dla ludzi znajdujących się poza posesją. Jeżeli twoja mama widziała wcześniej, że jamnik jest w stanie wykonać jakiś ruch zza ogrodzenia, to powinna porozmawiać o tym z jego właścicielem, jak odpowiednio zabezpieczyć swoją posesję, a nie chodzić tam codziennie narażając się na niebezpieczeństwo "bo może tym razem się uda".[/quote] Amber-moja mama niejednokrotnie zwracała uwagę właścicielom (to starsi ludzie)niestety bez efektu. I chyba nie sądzisz,że ludzie będąc z psami na spacerze,będą zmieniać trasę tylko z powodu nieodpowiedzialności ludzkiej - zwłaszcza,że to jedyna droga na wały,gdzie jezdzimy na rowerach z psami. Co to znaczy ,,bo może tym razem się uda''? Ja idę,jadę rowerem z psem na smyczy i nie mogę być terroryzowana przez jazgoty.Mandat w tym wypadku wystarczył,pod furtką jest dodatkowa do ziemi siatka i jazgot ujada na terenie nikomu nie szkodząc.
-
[quote name='Amber']No bo jak to? Przecież to było tak jak ktoś tu napisał - diabelsko rozjuszony 12-jamnik znienacka zaatakował biednego pitbulla i z pewnością by go zagryzł, a ten biedny bullek tylko się bronił :evil_lol: . Tylko zawsze powtarzam - w przypadku "jazgotów" wystarczy tupnięcie albo kopniak i jazgota nie ma, w przypadku dużego, silnego psa, zawsze jest prawdopodobieństwo zagryzienia. Kompletnie nie rozumiem pomyślunku niektórych, że małe i duże psy przeszkadzają tak samo i płaczu właścicieli dużych psów, że jazgoty są takie okropne. Chciałabym żeby się postawili w sytuacji właściciela małego psa, na którego biegnie takie bydle i nie wiesz co masz robić... ratować siebie czy swojego psa... I czy tylko duże psy mają monopol na jazgoty? Zapewniam, że jazgotom jest wszystko jedno - szczekają i podbiegają do wszystkich psów, nie tylko dużych.[/quote] Niestety Amber absolutnie nie mogę się z tobą zgodzić. Czy jazgot czy duzy pies-każdy powinien miec odpowiedzialnego właściciela i być puszczany luzem tylko ,jezeli przewodnik ma nad psem kontrolę. Moja mama często jezdzi z owczarkiem na wały Odry.Pech chce,że przejeżdza obok posesji na której jest jamnik.Ten jak tylko widzi,ze moja mama się zbliża,to przechodzi pod furtką i oszczekuje owczarka (na smyczy i w kagańcu będącego).Owczarek nie zwracał na to uwagi a jedyną reakcją było podniesienie wyżej ogona.Pewnego razu rozjuszony i zachęcony brakiem reakcji ze strony owczarka jamnik dopadł mu do tylnych łap i zaczął kąsać. I wtedy owczarek się odwinął,rower się wywrócił,nadjeżdzający samochód z piskiem zaczął hamować,mama nie utrzymała smyczy-na szczęście dla jamniora zwiał pod furtką na teren posesji. Wezwała straż i właściciel za niedopilnowanie psa został ukarany mandatem.Mogło się skończyć tragedią i kto zawinił? Mam dwa yorki,tez jazgoty,ale zawsze na smyczy i pod kontrolą. Właścicieli małych psów nic nie zwalnia od odpowiedzialności. Tupnięcie nogą czy kopniak - to żaden argument (podany prze ze mnie przykład jest tego dowodem). Masz psa-masz dpowiedzialność.
-
Nie znam tej ,,chodoffli'' i szczerze -nie chciałabym jej znać. Psy wyglądają nieciekawie i w ogóle to jakaś dziwna ta strona.Nie jak strona hodowli tylko pośredniak.Myślę,ze ci ludzie działają na zasadzie-skup-sprzedaż. Skoro Twoja ciocia sprzedała pieska ,to po fakcie niewiele można zrobić.
-
No więc każda z nas ma inne zdanie,ale to dobrze,bo przecież psy z kojca też muszą się sprzedawać,bynajmniej u mnie taki nie zagości:loveu: Co do posiadania kilkudziesięciu psów...hmm,może to jest jakiś sposób na życie,tyle,że napewno nie moje.