Jump to content
Dogomania

HUSKYTEAM

Members
  • Posts

    787
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by HUSKYTEAM

  1. Dzięki wielkie! Trzymaliscie skutecznie, bo sie udało przejechać bez większych strat w ludziach i psach. Poza otarciami i sierścią wytartą do zera w miejscu, gdzie pracują szelki strat nie stwierdzono. Miejsce w klasie 6 SH mamy chyba drugie na trzech :-( ale za rok się spróbuję odegrać. Przy okazji jedna sprawa: zwracam honor USH (wcześniej Artic&Shapali) czyli Agnieszce jeżeli chodzi o naszą polemiką dotyczącą zawracania na komendę dużego zaprzęgu, w wąskim miejscu. Pierwszego i drugiego dnia do punktu nawrotowego dojechałem razem z Grześkiem Harną, który powoził ósemką psów. Na komendę maszera pierwsza para zawróciła, w następne zrobiły to samo po kolei. Nie ukrywam, że się lekko zdziwiłem ;-) Do ciekawszych ewolucji można natomiast zaliczyć wypadek Marka Miętusa: uderzył w drzewo, siła była taka, że zerwało główną linę z psami. Marka w tym samym momencie wyrzuciło w powietrze, przeleciał nad saniami i wpadł na swoje psy, więc je odruchowo złapał. Ja powtórzyłem identyczną ewolucje między metą a stake-outem drugiego dnia :-) Jeszcze raz dzięki, relacje wrzucę na stronę jutro, a tu pewnie jakieś tajemnicze osoby powrzucają fotki ;-)
  2. [quote] A to zdjecie Laredo, ktore zrobilas, to jedno z jego najfajniejszych zdjec[/quote] No wiesz, Żaneta robi same dobre zdjęcia :-) Na przykład ja wychodzę na nich młodziej o 20 lat, a nasze psy to w ogóle wolę oglądać na jej fotkach niż w rzeczywistości ;-) [quote name='ShManiak']Nie powiekszaja się sunie z otwratej i championów[/quote] Hmmm... suki w tym wieku już raczej się nie powiększają, co najwyżej w okolicy brzucha 30 dni po cieczce ;-) Pzdr
  3. No to my dziś jedziemy powalczyć, będę wdzięczny za trzymanie kciuków i wsparcie emocjonalne wszystkich Was. Dla mnie te zawody to największe wyzwanie, a dla psów... psy żyją w błogiej nieświadomości i nie wiedzą co się dzieje, bo od wystawy ani razu nie trenowały ;-) Relację, jeżeli będzie co relacjonować, wstawię po powrocie czyli około wtorku. Przy okazji chcę podziękować forumowiczom za cenne rady dotyczące treningów, sprzętu i taktyki: całe moje doświadczenie bierze się właśnie z sumy drobnych uwag i spostrzeżeń, które pojawiają się m.in. na niniejszym forum i podczas rozmów z Wami. Pzdr
  4. SHManiak a czemu Cię nie było? Pewnie w tango poszłaś na Sylewstra i jeszcze nie wróciłaś do świata żyw... to znaczy karnawał się kończy chyba, może czas się za siebie zabrać ;-) Przecież tak nie można, jaki ty przykład dajesz młodszym :-) [quote name='miska']Moze sobie daruje skoro tu sa[/QUOTE] Może niekoniecznie, bo za 20 lat jak kogoś zainteresują wyniki i fotki z klubówki to śmiem twierdzić, że nie wpadnie na pomysł kopania w archiwum Dogomani, a Huskyworldu... zdecydowanie tak. Więc nie marudź tylko rób swoje :eviltong: [quote name='Huskus'] To może ktoś przywiedzie dermatologa z importu zamiast psa?[/QUOTE] Ale z papierami czy bez? I chyba lepiej samicę, to zdecydowanie bardziej rozwojowa opcja ;-) I podrzucimy Pmazzz'owi na przechowanie...
  5. Ewaka, musisz koniecznie nabyc ten biuletyn, bo tam jest jedno wazne zdjęcie oczywiście ze mną w roli drugoplanowej. Poza tym nie ma po co wydawać 30 zł ;-) [QUOTE] Duch walki pozostal :] [/QUOTE] No pewnie! Będzie mi jakis francuz zachwycał się swoimi psami... Oni tak mają zresztą genetycznie - kiedyś nawet dostałem prezent od znajomych. Wyobraź sobie moje zaskoczenie, jak wręczyli mi słoik Nutelli z tekstem "to przysmak francuski, u Was tego nie ma". Fakt, u nas ani Nutelli, ani huskich... A jeszcze wracając do klubówki - akurat przoczyłem Cię z Laredem (hmm, tak go odmienić), napisz jak było i jak współpracował bo nie lubie bazować na opinii innych. A "inni" nie słuchać! ;-) Pzdr
  6. [QUOTE]Czy mi sie wydaje, czy rase zarejestrowano w USA...[/QUOTE] No ale skąd oni mieli materiał hodowlany? A to, że ruscy kupują w stanach... no cóż, oni wszystko kupują w stanach bo tam jest najlepsze na świecie ;-) Ja naprawdę nic nie mam do importów, sam przecież mam same importy w kojcach i będę miał ich coraz więcej. Weź tez poprawkę na to, że ja się nie znam na hodowli i na psach w ogóle. Przeciez o to chodzi, żeby ściągać psy i używać ich do polepszania tych, które się rodzą z Twoim przydomkiem. Tylko czasem sił nie starcza na wyhodowanie własnych rzeczy i robi się jedynie promocje hodowli kogoś, kto sie po prostu wziął za hodowanie rasy 10 lat wcześniej. Spokojnie ReiMar, podbijemy jeszcze kilka ringów, zapewniam Cię. A mnie troszke jedynie boli, że wciskają nam kit czasem na zasadzie sprzedaży psa do krainy białych niedźwiedzi - wiesz, pierwszy sort mają w stanach, drugi dochodzi do europy, a trzeci... no cóż. W mysl zasady "[I]kup od nas psa, to pobijesz hodowlę polską "x", która przecież tak Cię denerwuje bo zawsze wygrywa[/I]" próbuje się nam wcisnąć szczeniaki za 1500 euro (mówię akurat o sobie, bo takie propozycje dostałem). Wkurza mnie po prostu to, że z nas sobie jaja robią i nie powiesz mi, że jest inaczej. To przykre. [QUOTE]Pamietasz opisy robione przez sedzine w ubieglym roku w Lublinie?[/QUOTE] haha, dokładnie. Zbyt mało zakręcony ogon - to mój ulubiony tekst :-) [QUOTE] „Choroby skóry i okrywy włosowej u psów” – prelegent [B]dr n. wet. Kourou Dembele [/B].[/QUOTE] A to nie jest czasem "Detektyw Inwektyw" z radia Wawa? Nazwisko brzmi podobnie ;-)
  7. [quote name='ReiMar']Wyczuwam nutke zlosliwosci... czy slusznie? Jesli tak, to spojrz prosze w rodowod psa, ktorego wystawiales i zastanow sie nad tym co piszesz... Gdyby nie importy to nie wiem skad by sie miala wziac u nas ta rasa. Ojcem psa, ktorego wystawiales, jest pies importowany ze Slowenii. Zajrzyj tez do katalogu - przekonasz sie, ze psy, ktore wygraly, sa po psach importowanych z Niemiec, Hiszpanii, Slowenii, Wegier, USA, Meksyku. Wiec zastanow sie, czy faktycznie tak zle jest, ze przywozi sie do Polski importy. Pozwole sobie jeszcze zwrocic uwage na maly szczegol - nie tylko w sukach championach wygral import. W psach baby tez.[/quote] Hmmm... niezupełnie. Wszystkie psy, o których piszesz, pochodzą od psów importowanych z ZSRR. A nikt dziś nie wystawia psów z radzieckimi przydomkami ;-) A najlepsze husky na świecie żyją w lesie na Syberii, trzeba je tylko stamtąd wyłapać... Myślisz, że po co planuję wyprawy po tajdze? Wyrusze zaprzegiem 6ciu, wrócę na 16tu ;-)
  8. [QUOTE]A dla Kasi big minus - wiesz Kasiu za to wyprzedzanie[/QUOTE] Eee tam jak mnie Piotrek z Paco próbowali po zewnętrznej wyprzedzać, to ich na bandę spychałem ;-) Szkoda tylko, że się wygrac nie udało ale zabawa była przednia :-) A co do zachowania na ringu to nie powiem, kogo miałem ochote kopnąć w d**ę ;-) za stawianie psa w odległości 10 cm od mojego. W każdym razie z Panem w czarnym graniturze sobie jeszcze kiedyś porywalizujemy :p Jak dla mnie fajnie było, mimo wcale 'niefajnych' wyników.
  9. Gatulacje dla wszystkich! W szczególności na brawa zasłużyły psiaki z Eskimoskiego Domku - to była ich wystawa i jeżeli chodzi o konkurencje na ringu zwykłym, zasłużenie rozwaliły konkurencję czyli nas między innymi w sukach :-) Słowa uznania dla Arktogea VIXEN (pieprzyć psa, brawa dla wystawczyni!) za dokończenie Mł.Ch. w pięknym stylu i w mocnej konkurencji. A szczególne podziękowania kieruję do dziewczyn za to, że się wzajemnie nie zagryzły ;-) Pzdr
  10. [QUOTE] Jesli przy stawce 10 psow wszyscy zaczna bawic sie w wymijanie to raczej nie pomoze to ocenic ruchu psow w porownaniu[/QUOTE] Przeciwnie: po jednym okrążeniu najszybszy pies jest z przodu i wszyscy mogą biec własnym, optymalnym dla psa tempem. Mnie tam żadna różnica, i tak się nie znam, ale wydawało mi się to logiczniejsze... [QUOTE][B][COLOR=royalblue]Nie wazne,ze pies który zasuwa robi tysiace malych kroczków i jego kłus nie jest tak naprawde wydajny tylko szybki[/COLOR][/B][/QUOTE] Z moich żałosnie skromnych obserwacji wynika, że psy biegające drobniej a szybciej męczą się mniej jeżeli chodzi o dystans. Zresztą porównaj długość kroku maratończyka i sprintera. Ale ok, nie chcę wszczynać kolejnej dyskusji na temat ruchu, bo posiadam zbyt małą wiedzę - po prostu nijak mi się nie teoria z praktyką nie pokrywa i stąd pewne wątpliwości... [QUOTE]Zachwyca przygotowanie i spokój na ringu, ale czy te psy są tak rewelacyjne?[/QUOTE] Nie szkodzi jakie są, ważne, że amerykańskie. Tam wszystko jest najlepsze ;-) tylko jest jeden problem: na gitarze tak jak Hendrix grał tylko Hendrix, a wszyscy, którzy nauczyli się tak samo jak on nic juz nowego nie wnieśli. Więc może warto się zastanowić i zaryzykować wyhodowanie czegoś hmmm... lepszego? innego? Kto nie ryzykuje, ten nie jedzie. Pzdr
  11. [QUOTE]I dlatego ten film jest tak pouczający , uczący jak powinnień zachować się pies i jego handler , do czego trzeba dożyć w przygotowaniu psa i siebie[/QUOTE] A jak powinien się zachować pies i handler? Mam wrażenie, że dobry handler to taki, który potrafi wygrać z innymi, posiadając nawet nieco gorszego psa ;-) Przecież jeżeli Twoj pies jest szybszy i posiada efektowny ruch przy danej prędkości (co wcale nie jest równoznaczne z efektywnością ruchu), to dlaczego masz go hamować wbiegając komuś w tyłek? Umówmy się, że psy wystawiane na "prestiżowych" wystawach światowych mają tyle wspólnego z ruchem i pracą, co nic. Sa uczone od małego biegania po ringu w kółko i przyjmowania pozycji wystawowej, więc niby skąd mają wiedzieć, że można biec szybciej, wyprzedzać itd. Nie zastanowiło Was, że większość wystawianych psów biega z tą samą prędkością? To raczej mało "naturalny i swobodny" ruch... [QUOTE]Dog shows to nie proby pracy a konkurs pieknosci[/QUOTE] Flashka, Dog shows to walka z konkurencją mająca na celu jej pokonanie. Przynajmniej ja na każdą wystawę wybieram się z takim nastawieniem :-) Pzdr
  12. Brawo Kuba! A tak przy okazji, to fajne podium, chyba pamięta jeszcze czasy I Wyścigu Pokoju i strach pomyśleć, kto mógł na nim stać kiedyś ;-) Cholera, coś mi w tym zdjęciu nie gra, nie mam pojęcia co, ale jakoś mi się ono wydaje dziwne. Kompozycja? układ psów? kolory? Dobra olać, za dużo wrażeń jak na jeden dzień chyba...
  13. [QUOTE] Raczej bdb a nie dosk, ciężko biegało sie za tym psem[/QUOTE] To trzeba było wyprzedzać, oczywiście po zewnętrznej bo tylko tak wolno :-) [QUOTE] tak tak Jacku dokladnie tak jak piszesz, ja chyba zrobie to samo[/QUOTE] Ewka, ale musisz wziąć własny sprzęt, bo ja mam tylko jedną ringówkę... ale mogę pożyczyć krawat, nie będzie potrzebny ;-)
  14. Gratulacje! BTW: nie było żadnej suki w młodzieży? Raaaaannnyy jeżeli (hipotetycznie rzecz jasna) zabraknie małego Zw.Mł. u jednej z naszych dziewczyn, to słowo daję, że sobie z powodu tej nieobecności pójdę do lasu z ringówką, nie, lepiej, łańcuszkiem żeby się na pewno nie zerwał i wybiore jakąś mocną gałąź... Pzdr
  15. HUSKYTEAM

    Trenig

    [QUOTE]wydaje mi się (patrząc na Twoje średnie), że płaski dystans 4 km pokanamy szybciej na rowerze bez pedałowania/łańcucha, niż Ty ze swoją czwórką na wózku[/QUOTE] Masz 100% racji - dlatego nie ścigam się na płaskim dystansie 4 km na rowerze bez łańcucha :p
  16. HUSKYTEAM

    Trenig

    Teoretycznie warto używać komend ogólnych, żeby w razie czego móc podpinać psa pod inny zaprzęg - będzie kapował o co chodzi. A tak mi przyszło do głowy: jakbyś chciał w przyszłości udowadniać ludziom, że Twój zaprzęg słucha TYLKO Ciebie, to naucz komend odwrotnych, tj. na prawo ucz komendy "Lewo!". Gwarancja sukcesu na pierwszym zakręcie ;-) Pzdr
  17. HUSKYTEAM

    Trenig

    Nieee no psy się wcześniej trochę znały, spotykały się już na browarze ;-) A tak poważnie to "nowa" nie miała za bardzo wyjścia - zresztą kto ma wyjście jak jest dopięty "na piątego" :-) do zgrai wyjących i żądnych biegu narwańców? Chodzi mi o to, że jak jest zaprzęg trenowany pod dany dystans, to podpinanie nieregularne obcego psa ma chyba mały sens - no bo co, na codzień biegasz z 5., a na zawody zostajesz np. z 3. Lipa, lepiej zrobić odwrotnie i na same zawody pożyczyć kilka sztuk ;-) No w każdym razie chyba wszystko lepsze od samotnego psa z rowerem, bo można głupie nawyki u futrzaka wyrobić... choć podkreślam, że moje doświadczenia są poparte jedynie 2 egzemplarzami, czyli zerowe, a zalecenia dotyczą wytrenowania psa naprawdę ciągnącego, a nie biegającego rekreacyjnie przy rowerze (co, nawiazem mówiąc, jest bardzo wskazane dla niego i właściciela przecież). [QUOTE]przy okazji gratulacje, bedziecie jej konczyc championat?[/QUOTE] A co, chcesz pobiegać z piaskowym ludzikiem po ringu? Mi nie śpieszno, ale na kilka wystaw pojedzie i zobaczymy na ile championat zależy od psa, a na ile od doboru krawata wystawiającego ;-) Pzdr
  18. HUSKYTEAM

    Trenig

    Ja ze swojej strony powiem, że u mnie najgorzej w zaprzęgu sprawdzają się te psy, które uczyłem podstaw biegania właśnie z rowerem. Mam za małe doświadczenie, żeby powiedzieć czy z każdym psem jest tak samo, ale psy przyzwyczajone do roweru niestety nigdy nie poświęcają się w pracy tak jak te, które są uczone tylko ciągnięcia. Spacery w szelkach? Stanowczo odradzam - przeciwnie, radzę na spacer w obroży, a szelki TYLKO do ciągnięcia. Zacznij od krótkich dystansów, symbolicznych 200-500 metrów. Musi to być zabawa poparta jakąś nową komendą typu "Biegiem!", "Naprzód". Smakołyk dawaj natychmiast po zatrzymaniu się i dalej ruszaj powtarzając komendę (pamiętaj, że dużą rolę odgrywa intonacja, z jaką wypowiadasz polecenie - staraj się wysokim głosem i radośnie). Chyba najsensowniej uczyć wraz z drugim psem albo stworzyć zaprzęg ze znajomymi (w bajki o podpinaniu do obcych, zgranych zaprzęgów nawet nie marz ;-) ). Więcej pracy, ale i efekty będą lepsze, a z czasem możecie sobie zaliczyć jakieś zawody, poza tym masz motywację żeby treningi ogranizować regularnie. Pamiętaj o przepojeniu psa/psów przed samą zabawą. Powodzenia!
  19. I ja się dołączam do gratulacji! Fajnie, że na naszych nie ma mocnych także za granicą. A tak BTW Drako nieźle rozpoczął sezon - obstawiam, że to będzie jego rok, chyba że rOOn7 zmieni hobby ;-) O jak mi się marzy, żeby któryś Polski pies coś wygrał na Światówce... Pzdr,
  20. Więc właśnie socjalizacja to raz, a fakt posiadania dwóch lub więcej psów, które chcąc nie chcąc tworzą stado, to drugi problem. Ja od dość długiego czasu wdrażam komendę "Nie rusz!" popartą szarpnięciem smyczy/ringówki lub lekkim strzałem w kufę. W przypadku, gdy idę z jednym psem, nie ma kłopotu, ale sytuacja pogarsza się jak prowadzę 2 psiaki... Pamiętaj, żeby temperować bardziej wyrywnego i nagradzać spokojnego. Mam ten sam problem w zaprzęgu, bo na leaderze pracuje wyrywny jegomość - skutek tego był już trzykrotnie opłakany dla postronnych psów, które wpadały w zaprzęg. W zeszłym tygodniu miałem taki incydent aż dwa razy w ciągu dnia i naprawdę cieszę się, że te obce psy to przeżyły... co ciekawe, jak psy się gryzły, to suki tylko patrzyły, ewentualnie lekką kąsając. Po prostu wilcza watacha rozdrabniająca ofiarę, przy której człowiek po prostu wyje z bezsilności...
  21. Część, [quote name='Nata']Jestem już po wizycie u weta. Niestety kuracja będzie długotrwała, ale wet podszedł do problemu chyba bardzo kompleksowo i poważnie[/quote] No czyli typowa kuracja zakładająca samoczynne wyleczenie problemu przez ograniczenie podejrzanego żarcia, zapewniająca za to kilka wizyt u "znawcy". Ja już dawno sobie dałem spokój z dobrymi radami wetów i polecam sprawdzony sposób, czyli przesypywanie podrażnionych miejsc talkiem. Pzdr
  22. Witam, Pewnie zostanę tu zjedzony żywcem, ale zaryzykuję przesłanie własnej opinii, podkreślam SUBIEKTYWNEJ, bo miałem okazję być świadkiem akcji. Otóż po licznych zawirowaniach, tragicznych wizjach itd. czekaliśmy na warszawskim Torwarze na busy z psami. Padału liczby od 30 do 50 psów, które w spartańskich warunkach jadą busami, bez klatek i smyczy. Co zobaczyłem na miejscu? Gromadę lekko przestraszonych jazdą w zamkniętym busie bez okien zgraję szpiców wilczych. Psy ani nie wyglądają na zabiedzone (przeciwnie), ani na wylęknione. Ośmieliłbym się powiedzieć, że ich futra są w należytym stanie, ładnie utrzymane nawet jak na wiekowe psy. Niemożliwe, żeby hodowczyni (czy handlara, obojętnie) karmiła je raz na 3 dni - nie dałoby się utrzymać takiej ich formy. Dodatkowo, psy NIE ŚMIERDZIAŁY, co niestety zdarza się nagminnie w pzypadku niesprzątanych tygodniami kojców. Coś tu jest nie tak. NIE BRONIĘ HODOWCY, ale wydaje mi się, że co poniektórzy, przyzwyczajeni do widoku psa na kanapie, lekko przesadzili w ocenie sytuacji. Psy trzymane w kojcach, jakie by one nie były, stanowiły STADO, w którym panowała jaka taka hierarchia (psy nie nosiły śladów bójek). Ponadto, większość z psów, które dojechała to psy starsze, absolutnie niedochodowe. Na czym pani Sarlej zarabiała? Może na młodszych psiakach, które... zdążyła pochować! I teraz zastanawiam się, czy aby cała akcja nie przyniosła bardzo dobrego rezultatu dla "hodowczyni" - jakby na to nie spojrzeć, pozbyła się zgrai starszych, niedochodowych psów, zostawiła sobie (podobno) około 15 młodych i szczeniąt. Powtarzam, to tylko moje spostrzeżenia i próba analizy sytuacji "na chłodno", po prostu nie lubię się dać ponosić ogólnej "spirali nakręcającej". Jednocześnie też zastanawiam się, jak bym się czuł, gdyby ktoś mi rekwirował psy pod pretekstem tego, że są trzymane za zewnątrz... Wszak dla psa nie ma różnicy, czy żyje w kojcu wartośći 100 czy 1100 złotych... Pzdr
  23. No tak, w sumie niektóre hodowle sprzedają tylko "absolutne pewniaki" wystawowe. I w sumie w tym nie ma nic złego, bo są to psy z linii wystawowych o doskonałych rodowodach. Szkopuł w tym, że ludzie nie zrozumieją, że "super pies" nie musi być wcale super ani być rewelacyjny ani wyjątkowy... Wystarczy, że będzie LEPSZY od innych W WARUNKACH, w których jest wystawiany. I to jest prosta gwarancja sukcesu ;-) Pzdr
  24. Dobra rOOn7 lepiej się przyznaj, że zdjęcia masz z czasów, kiedy jeszcze kotek miewał się dobrze a teraz się zastanawiasz, czemu uwielbia przebywać w wyższych partiach chałupy ;-) No chyba, że Drako czeka aż kotka nieco podtuczysz :-)
  25. Z tego co piszesz, masz Spaniela, kota i małego haszczaka... przewidywany rozwój wydarzeń na jesień 2006 jawi się następująco: 1) Na pierwszy ogień pójdzie spaniel, bo nie ma pazurów i nie umie skakać po żyrandolach. Tak więc zależy od IQ spaniela czy za jakieś 9 miesięcy zdecyduje się dobrowolnie oddać pozycję Alfa w stadzie, czy będzie o nią walczył ;-)... raczej niedługo. 2) Na drugi ogień pójdzie kot. Po początkowym pakcie o nieagresję, skutecznie wynegocjowanym pazurami rzeczonego wąsacza, haszczak zacznie kombinować, niczym Hitler podczas wojny czujący oddech Stalina na plecach, desperacka ofensywę wszelkimi dostępnymi siłami na kota. Jak zakończy się blitzkrieg? To zależy od sprawności kota, liczebności psów (spaniel w sumie może zostać dokooptowany do sił Osi) i od Ciebie. A w sprawie gryzienia to dobrym patentem jest smarowanie często obryzanych rzeczy (meble) octem... ale raczej siebie i swoich spodni sparować nie polecam, może to mieć zgubne skutki dla otocznia, pza tym stwierdzisz nagły spadek zainteresowania swoją osobą ;-) Pzdr
×
×
  • Create New...