-
Posts
3431 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by alina71
-
Ja czytam właśnie "Zaklinacza kotów-jak rozmawiać z kotem" Claire Bessant. A zerkam czasem do ksiażki "Koty i kotki" Zuzanny Stromenger. :)
-
Ja bym zrobiła jak mówi Poświata. Jak moja mała do nas przyszla to właśnie na początku mieszkała w jednym pokoju. Wszystko w zasięgu wzroku miseczki z jedzeniem i kuweta. Kuweta oczywiście nieduża odkryta, najzwyklejsza a kicia wsadzana tam po każdym jedzeniu. Teraz choć kicie dorosłe nadal mam dwie kuwety, jedną w łazience jedną w swoim pokoju. Obie zabudowane ale bez drzwiczek. Znalazłam raz koopke na kapie na łóżku. Wystraszyłam się bardzo, ale nie powtórzyło się. Za to niedawno znalazłam siusiu obok kuwety jeszcze tej odkrytej mniejszej. Raz dwa zamieniłam na drugą zabudowaną. I nie jestem pewna czy w wanie raz któraś też nie posiuśkała. Dla pewności zasuwamy obudowę. :roll:
-
[b]Daga[/b] świetny pomysł. Jakbym miała domek to bym też się dozwierzęciła solidnie a tak w blokowisku nie bardzo są możliwości. Co do ludzkich dzieci to u nas długa historia i jak będzie to jedno (jak się uda kiedyś). A tymczasem moje zwierzaczki wcinają fileta z ryżem. Mniam. :) [b]Tajdzi[/b] kuszące. :)
-
[quote name='Poświata']O tóż to, to coś o czym i ja myślę i nie daje mi to spokoju, 3 + 1. [b]Alina[/b] pocieszające jest to, że każdej brakuje już tylko po jednym kotecku..... :P :P :P[/quote] Taaaa :D
-
[b]Daga[/b] masz idealny skład taki o jakim marzę z tym, że u mnie mała zmiana by była bo 3 to kotów a pies 1. :D Byłam właśnie na kontroli u weta z Chipem i pytalam go na okoliczność takich wypadków nocnych ze zwierzętami. Powiedział, że najbliższa placówka czynna non stop jest w Katowicach, 50km odemnie bo tutaj nikogo nie stać na takie dyżury. Powiedział, żeby dzwonić do swojego weta wtedy. Ja mu powiedziałam, że gdyby to był mój kot ja bym o 1 do niego dzwoniła ale tak to straż się zajęła. Powiedział, że jak ustalą właściciela to obciążą go kosztami. Wiem, że ustalili co było dalej nie wnikam. Także wiem już na przyszłość jak wygląda sytuacja weterynaryjna w okolicy. Jak się ogląda Animal, te służby dbające o zwierzęta, interweniująca jak coś się dzieje to smutno, że nam tak daleko do tamtych standardów.
-
Oj ciężkie, te przewracane taborety, zrzucane półmiski, skoki na kwiatki. :lol: Nie wspomnę o tuptaniu na panelach czy terkocie. ;) Ale byłby pusty dom bez tego no nie wyobrażam sobie zupełnie. :roll:
-
Ja tam się za bardzo tym nie przejmuję nawet o 4 w nocy. Jeśli już coś mnie martwi to sąsiedzi, bo taki huk upadającego taboretu pewnie ich budzi. Niech szaleją kobitki. ;)
-
Tupią niesamowicie jak uciekają, może dlatego tak słychać, że na panelach. A jak potem czekają co się dalej będzie działo. Dosłownie diablice nocne. ;)
-
A moje koty wczoraj o 2 w nocy koniecznie chciały zjeść komara i tak skakały po desce do prasowania, biurku a potem łóżku, że ja i TZ na równe nogi. Około 3 zrzuciły z telewizora świece, wstałam tylko ja. O 4.43 przewróciły taboret z takim hukiem, że TZ jak spręzyna wyskoczył z łóżka. Ja podobnie. Słyszeliśmy tylko tupot uciekających stópek. To już któraś noc że po 4 dostają takiego powera, że unikam sąsiadów spod spodu. :wink:
-
[b]Tajdzi[/b] przepraszam cię. Mi chodziło o to czy mi wolno krytykować nie tobie. Bo to ja nie dopilnowałam raz jeden okna i Neski. To jakie ludzie mają beztroskie podejście do zwierząt to ja widzę bardzo często. Dosłownie nóż się w kieszeni otwiera. Wydawać by się mogło, że szanują wyłącznie ludzkie życie a tak też nie jest. :roll:
-
[b]Tajdzi[/b] mi też wypadł kot więc nie wiem czy ja mogę krytykować tego człowieka. Choć miałam przymknęte okno, zdarzyło się. Na szczęście nic się Nesi nie stało i od razu w minutę ją wieźliśmy do weta choć to była 22. Od tamtej pory okna są otwierane tylko na szerokość płaskiej dłoni a balkon osiatkowany. Dziś zawahałam się czy im otworzyć balkon ale nas nie będzie tyle godzin i zrezygnowałam choć pogoda ładna. Trudno. Ten chłopak jest na bakier z zasadami, demoluje nam klatkę, co chwilę straż miejska jest wzywana. Także opieki za specjalnej nie miał ten kot. Długo nie umiałam skojarzyć czyj on jest, a to dlatego, że on się wprowadził niedawno. Dopiero później mnie naszło, że widziałam go u niego na parapecie na 10 piętrze. No i skończyło się jak się skończyło. Plus tylko taki jeśli w ogóle mogę użyć tego określenia, że wetka go uśpiła i nie cierpiał już, a tak nie wiem czy właściciel by go szukał bo prowadzi nocne życie. Smutne to i faktycznie nieodpowiedzialne.
-
Wypadł z okna, leżał pod parapetami. :cry: Już jest za tęczowym mostem.
-
A ten kot okazał się kotem nowych sąsiadów. Od młodego człowieka, który ma problemy z zachowaniem. Widziałam jak szedł do klatki jak stałam ze strażą miejską. Chcę wierzyć, że to był wypadek. Odwieźli kota i oddali mu. Mam nadzieję, że uśpionego zakopał. Ma jeszcze psa, będę go miała na oku.
-
Patka moja Nesia też lubi reklamówki. Jak wracamy z zakupów to jest szał. Nie wie gdzie zajrzeć, do której reklamówki wejść. Ostatnio miała dwie hisotrie. Najpierw z jednej z reklamówek wyciągnęła plastry szynki w celofanie i zaczęła ciągnąć gdzieś "do siebie". A później weszła do pustej reklamówki i tak siedziała. Jak chciała wyjść to reklamówka się zaplątała wokół ogona i ona uciekała przed reklamówką a ona ją goniła. Akurat rozmawiałam przez telefon. Buch słuchawką, krzyczę do TZ żeby kota ratować. Latała po meblach jak szalona, ale TZ ją szybko złapał, przytulił i uwolnił od worka. Biedna Nesia, mam nadzieję, że szybko zapomniała taką przygodę.
-
Właśnie o to mi chodziło, żeby zasnął jak najszybciej. Taki śliczny był. Ten biały pyszczek wciąż mam przed oczami. A dziś mam smutną rocznicę i ten kotek. Dzięki Malawaszka.
-
Kot ma przetrącony kręgosłup. Zadzwoniłam z sąsiadem po straż miejską, przyjechali i zabrali kota do wetki, która ma umowę ze schroniskiem. Niestety kot prawdopodobnie odejdzie tej nocy. :cry: U nas nie ma lecznicy całodobowej, nie ma weta z dyżurem. Kot wyglądał na zadbanego, bielutki, jakby wypadł z okna albo ktoś mu pomógł. Gdyby mógł żyć wzięłabym go do siebie a potem szukała mu domu. TZ teraz pyta co z kotem a pomóc nie chciał, ja nie mogłam on zamiauczał jak przeszłam. Śliczny kiciusiu niech tam ci będzie lepiej.
-
Dziewczyny pod moja klatka lezy duży biały kot. Wygląda jak potrącony, TZ się wściekł, że go poszłam oglądać. Co robić?
-
Ja też chcę takie pyszne kanapeczki. :D
-
[quote name='Patka']Alina, a TY?? :wink:[/quote] Ja 34 w kwietniu skończyłam, a się pomylilam bo TZ (mąż) ma 31 we wrześniu. :)
-
[b]Tajdzi[/b] a pies? Względem wieku to u nas jest tak: Chip - lat 8 Neska - 1 rok Aylin - 10 miesięcy Nikuś - jakieś 1,5 roku (chomik) rybki - bliżej nie określone TZ - 30 :D
-
Ja się przyznam, że w kwietniu minęło mi 34 lata. :oops:
-
W październiku to Aylin skończy roczek. :)
-
[b]Shrivatsa[/b] zobacz [url=http://p6.labfoto.pl/photos/p/6/8/68e8e56d301bec6b3d0fa593c8e1813c-940710.jpg]tarzanie Nesi[/url] Podobne mamy kotki. :)
-
Solenizantka podczas wreczania prezentu [img]http://pc.labfoto.pl/photos/p/c/6/c62f308e47323001eee7bd8e93ee21d3-959940.jpg[/img] No i troszkę pozowania, zdjęcia nie są najlepsze, proszę o wybaczenie. [img]http://pb.labfoto.pl/photos/p/b/2/b2db99d8ee215a0ed2dc58d5cee74c08-959941.jpg[/img]