-
Posts
3431 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by alina71
-
To był moment. Sprzątałam w innym pokoju, mąż oglądał tv. Neska łaziła po parapecie. Nagle mąż zerwał się i krzyczy do mnie, że kot wypadł. Nic nie słyszałam myślałam, że coś mu się pomyliło. Wyjrzał przez okno i zobaczył leżącą na dachu klatki kotkę. Zaczęłam się drzeć jak jej pilnował. W oknie jest siatka ale na dole zrobiła się nieduża szpara, okno uchylam tak żeby się nie przecisła. Nie wiem jak to się stało to było kilka sekund wcisnęła się i poślizgnęła na parapecie. Mariusz usłyszał tylko jak drze pazurami po metalowym parapecie. Pobiegł na dół, nie było sąsiada od którego można było wyjść na daszek. Nie umiał się wspiąć. A ja wyłam w domu i krzyczałam, że jej nie upilnował. Zerwałam siatkę i wyglądałam przez okno, widziałam tylko nieruchome białe skarpetki. Beczałam i trzęsłam się ze strachu. Po chwili przyniósł ją do domu. Nie umieliśmy dodzwonić się do weta. Komórka nam siadała, w końcu połączyliśmy się i za 15 minut mieliśmy być w lecznicy. Wet ją zbadał, osłuchał, dał zastrzyki. Kotka nic nie złamała. Poraniła sobie pyszczek ale zęby ma całe. Jeśli nie będzie załatwiała się krwią to pęcherz też nie ucierpiał. Wydaje się, że tylko się trochę potłukła. Jest oszołomiona, nie biega, leży i drzemie. Boję się iść spać co zastanę rano. Trzęsę się do tej pory. Tak się o nią boję. Teraz musimy zamykać je w innym pokoju a w innym otwierać okno o balkonie nie ma mowy. Będzie tak dopóki nie osiatkujemy mieszkania. Lekarz powiedział, że jak zrobiła to raz to zrobi kolejny raz. Chyba sobie naleję drinka. Dziewczyny proszę trzymajcie kciuki za moje kocie maleństwo. Wiem, że to moja wina.
-
Tak wcinały, że aż miło było patrzeć dzięki dziewczyny. Aylin raczej małomówna co chwilę miauczała i się dopominała o więcej. Pozostałą część TZ ugotował i zaraz im podam. Nie wiem tylko czy z ryżem będą chciały jeść. Wieprzowiny ja sama nie lubię i nie kupuję. Tylko drób i wołowinę.
-
Czy koty mogą jeść surowe mięso? Bo właśnie podkradają TZ indyka. Nie wiem co robić. Odganiać je czy dać im kawałek?
-
Najważniejsze, że pszczółki znalazły dom. Będą jeszcze inne. I wtedy... ;)
-
[quote name='Poświata']A tak z innej beczki jak Wam się podoba nowy image???[/quote] Piękny. Wygląda tak jak powinien. Pasują idealnie do siebie. Ja rozumiem, że to stały skład? :wink:
-
Gratulacje dla Loni. Ale będzie sympatycznie oglądać "znajomą" kotkę. :)
-
[b]Tajdzi[/b] koty dostała obranego gotowanego kurczaka od mojej Mamy. Być może Mama nie zauważyła i wpadła tam jakaś kostka. Albo Neska za dużo podjada psu. No sama nie wiem. Żadnych badań nie robiłam. Wet włożył jej termometr, pobadał brzuszek wypytał o karmienie, powiedział, że stolce za twarde. Dał mi karmę Intestinal Formuła Veterinary Diets Eukanuba problem tylko taki, że moje kicie bardzo mało jedzą suchego. Dziś dostały gotowaną wołowinkę z ryżem. A po jedzonku pastę na odkłaczanie Bezopet. [b]Beata[/b] ja whiskasa mało daję ale jeszcze jakieś saszetki jolly miałam pewnie to podobnie mało wartościowy pokarm. Już odstawione a u weta zakupiona paczka saszetek royala. Jogurcik dostają codziennie wieczorem. W łóżku. :D Dziękuję dziewczyny.
-
Witam Ja właśnie wróciłam od weta bo znalazłam krew w kale Neski. :o Lekarz zbadał kotkę i powiedział, że to wina jedzenia. Mam faktycznie wycofać whiskas ale przyczynę krwawienia widzi gdzie indziej. Prawdopodobnie kotka zjadła jakąś kosteczkę z kurczaka lub coś coś przechodząc przez przełyk spowodowało to niewielkie krwawienie. Nie bardzo wiem kiedy i jak ale załóżmy. Mam obserwować kotkę (w domyśle sprawdzać kuwetę) jeśli historia się powtórzy jechać po antybiotyk. Wet polecił specjalną karmę, kupiłam też pastę na odkłaczanie. I dodał, że jak dzieje się coś złego to mogę dzwonić nawet wieczorem. Uff
-
Dziękuję [b]Patka[/b] aż człowiek ma się ochotę obok położyć. :)
-
Chyba tylko własne grono ma tu rację bytu przynajmniej u mnie. Wczoraj zabrałam psa do siostry z nadzieją, że jakoś się zaprzyjaźni z jej kotką. Na początku było spokojnie, obwąchali się, niby nie zwracali na siebie uwagi a potem kotka zaczęła miauczeć jakby zachęcała do zabawy. Pies podszedł i dostał z otwartej. To była sekunda. Pilnowałam go. Nie wiem jak to się stało. O mały włos by nie stracił oka. Poharatała mu troszkę skórę nad okiem. Potem już każde było w innym pokoju. Niestety znajomości z tego nie będzie. Jak siostra zabierze kota do Mamy to ja nie będę mogła zabrać psa.
-
[b]Patka[/b] ale sielsko anielsko. Słodko razem wyglądają. Ta fotka powinna mieć tytuł "co się robi w deszczową niedzielę". :)
-
To prawda ślicznie Lonia pozuje. :)
-
Dyrekcja niedużego schroniska w moim mieście jest dość mało kontaktowa. Niedawno się zresztą zmieniła. Jakoś tam dziwnie. Dziękuję za wskazówki.
-
Ja kiedyś pisałam do Rudy maila czy mogę jakoś pomóc ale nie odpisali. Pewnie nie mają czasu na takie coś skoro tam mało ludzi i ciężka sytuacja. Finansowo za bardzo nie moge pomóc. Mam trochę obroży ale używanych po psie rodziców i krótkich smyczy. Tylko czy takie coś mogę wysłać? Nie są zniszczone ale nie nowe. Myślałam o pomocy fizycznej, jakieś sprzątanie, wyprowadzanie psów. Nie wiem tylko jak i gdzie.
-
[b]Dorota[/b] ja jestem wirtualną opiekunką Czarusia z Zabrza. Przesyłam co miesiąc określoną przez schronisko sumę pieniędzy. Kiedyś mąż zawiózł karton puszek i chrupki dla niego. Planuję znów taki zakup jedzenia. Nie mogę więcej ale chociaż tak mu chciałam pomóc.
-
Powiem ci [b]KaRa[/b], że gdyby nie koszty utrzymania to pewnie jeszcze jeden kotek by do nas zawitał. Nie chodzi nawet o sterylkę, weta. Ale przede wszystkim wyżywienie. To spore obciążenie. Szkoda, że finanse decydują o pomocy. My i tak przekroczyliśmy nasze możliwości. Teraz mogę jedynie namawiać innych na zwierzaki. Co też czynię.
-
[b]Kara[/b] rozumiem to bo przy takiej ilości kotów to niesamowity wydatek. Ja zaplaciłam 139zł za jedną kotkę. Sterylizowałam dwie. Ale mają to naprawdę fajnie zrobione. Szybko wróciły do formy. Na dowód zamieszczam zdjęcie brzuszka Aylin dokładnie tydzień po zabiegu po powrocie od weta i zdjęciu plastra. Szewek [img]http://foto.onet.pl/upload/25/3/_469109_n.jpg[/img]
-
[b]Justa[/b] i [b]Kara[/b] mamy prawie identyczne kotki. :D A dziś ze swoją byłam na kontroli u weta i zdjęciu plasterka po sterylce. Ślicznie się wszystko zagoiło. No to obie kotki mają to z głowy. :)
-
Moje ciuszki nie są maleńkie niestety. :P No i piwa nie lubię. Tylko martini bianco. :D Ale dawno nie byłam na żadnej imprezie więc już szukam torby podróżne co by się spakować. A zwierzaki brać? 8)
-
To jakaś mega impreza koszulowa się szykuje. :o Braknie nawet tego olbrzymiego balkonu. To ja poproszę fotki później. Bo coś czuje, że będzie się działo. :P
-
Przepraszam, to chyba Opera tak mi działa. :oops:
-
A ja pragnę domku bez sąsiada awanturnika, wścibskich ławkowych sąsiadek, bez dzieci co mi nad głową na korytarzy grają w piłkę. Bez stresu, że mój pies szczeka, że urodzinowa impreza kończy się o 24 a niektórzy chcą spać. Bez setek takich rzeczy. Bez ledwie zipiącej windy z sąsidem, który w niej zapala papierocha, bez komentarzy sąsiada żebyśmy dzieci chowali a nie psa. Pragnę samotności, ciszy i spokoju. Ale to nierealne.
-
Ja to bym chciała dom pod puszczą. 5 psów i bym się tak nie bała. Domek to nasze marzenie. A, że środków brak to pozostanie w sferze pragnień. Ja mieszkam w niedużym mieście ale przy największym skrzyżowaniu więc hałas jest. Choć na pewno nie taki jak u Beaty.