-
Posts
3431 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by alina71
-
Lubię dostawać takie dodatki przyznaję. ;) Ale wczoraj akurat ta karma spadła mi jak z nieba. Czekam na paczkę z animalii od kilku dni i nie wiem czy tyle idzie czy awizo gdzieś wcięło. Bo panowie z mojej poczty bardzo różnie noszą zależnie jak im się chce. Sądze, że paczka leży sobie na poczcie. No i nie miałam już karmy. Pewnie, że bym leciała do jakiegoś sklepu a tu niespodzianka do domu przynoszą. Małe odciążenie budżetu przy okazji. Wiem, że to tylko whiskas ale awaryjnie od czasu do czasu daję im. Myślałam, że podam im dziś animonde, no chyba że cudem doczekam się na przesyłkę.
-
Ale przystojniak w tej trawce. :D :D A ja dziś dostałam paczuszkę dla maluszka z Whiskasa. Wypełniłam na ich stronie formularz i moje maleństwa mają paczkę. Wróciłam do domu a tu pani z whiskasa nosi takie same paczki. Znów dostałam. Na 2,3 dni mam jedzonko dla rozrabiarek ale się cieszyłam. :D A jak to ładnie zrobili. List wydrukowali jakby dla kotek, ankiet dużo (to akurat lubię) myszka zabawka dołączona. A kilka dni temu Chip też coś dostał z Pedigree. Uwielbiam takie prezenty dla moich maluchów. :)
-
[b]Lusiu[/b] jaka ty cieplutka i milunia na tej fotce. :):):) Ja bym chętnie tak obok ucięła sobie krótką drzemkę. :)
-
Moja trawka po tygodniu padła podlewana. Koty nie wyraziły żadnego zainteresowania nią w przeciwieństwie do kwiatków doniczkowych. W skrzydłokwiacie w środku zrobiły sobie miejsce do leżenia, po yuce skaczą a dracena jest non stopy wywalana z doniczki. :evil: Przez jakiś czas na noc zamykaliśmy obie gwiazdy w sypialni z nami żeby nie demolowały w nocy domu. A to jeszcze gorzej. Mała przestrzeń mało możliwości szaleńst. Strasznie mi szkoda tych kwiatów bo latami je hodowałam ale nie mam ich gdzie dać bo już były w różnych miejscach a koty wszędzie je znalazły. :roll:
-
A ja u siebie zauważyłam, że jak koty robią wspólną toaletę to raczej Nesia myje Aylin. Po pysiu. :) Odwrotnie chyba nie. Ale poobserwuję. :)
-
Witam w ten wyjątkowo upalny dzień i mam pytanie dotyczące psa. Bo ja właśnie chciałam obciąć Chipa a TZ oponuje, że sierść go chroni przed słońcem i mam go zostawić. Dziwne, że co roku był obcinany a teraz jakieś wątpliwości. Wiem, że mu się nie chce tego robić, sama dam sobie radę. Tylko czy to prawda o tej sierści bo zwątpiłam. :o
-
Gratuluję tak pięknego nowego członka rodziny [b]Tajdzi[/b]. Śliczności jest. Będzie dobrze zobaczysz. To dla niego ogromna zmiana. Potrzebuje czasu.
-
Mój TZ nic nie powiedział. A tak naprawdę gdybym ja sama bardzo chciała się dokocić to bym to zrobiła. :lol: Oczywiście jakąś biedulkę schroniskową bym raczej wzięła. Gdyby nie finanse to ja bym i 5 takich maluszków wzięła. Ale niestety. Tutaj z TZ mamy podobne zdanie. Póki co skład zostanie chyba taki jak jest. Ale się nie zapieramy. Te maluszki na pulpicie są przecudne i uważam, że data ich urodzin to znak. Ci panowie jacyś niedomyślni są. ;) Walery jak zawsze przystojny. :) A to fotka Nesi co kotki lubią najbardziej. Czyli parapetowe wygrzewanie się w pełnym słońcu. [img]http://foto.onet.pl/upload/36/15/_481360_n.jpg[/img]
-
[quote name='Poświata']A Aylin nadal taka luzaczka?[/quote] Już nie. Jak Nesia wróciła do pełni sił to znów widać jej przewagę i Aylin nei ma tej pewności siebie. Ale też już taką wypłoszką nie jest. Czasem spokojnie przyjdzie i zamiauczy żałośnie (ona tak miauczy) pogłaskam ją a czasem wyciągnę tylko rękę i już jej nie ma. Ale od tygodnia śpi na moich nogach. Czasem do rana czasem nie. Śmieję się do TZ że musimy mieć 3 kota to ona poczuje się pewniej wtedy. :lol:
-
[quote name='asher'][b]Alina[/b], a jak się czuje Neska? Mam nadzieję, że juz zapomniała o zabawie w spadochroniarza? :wink:[/quote] Wydaje mi się, że wszystko ok. Je, bawi się szaleje z Aylin jak dawniej. Czasem tylko przycupnie do ziemi jak jest nagle jakiś hałas, jakby wrażliwsza. Jutro TZ zrobi jej fotki. :)
-
Pozdrowienia od świątecznie rozleniwionej Aylin [img]http://foto.onet.pl/upload/4/69/_480744_n.jpg[/img]
-
Dziękuję. :D Jaki on jest piękny, pomiziam go wirtualnie po tym słodkiem brzusiu. :D
-
[b]Patka[/b] moi Rodzice widzą w zwierzakach głównie koszty a Mama przyczynę moich problemów zdrotnych (co jest bzdurą). Nie są wrogami zwierząt ale nawet nie będę próbowała ich namawiać. Może też gdyby nie te problemy z oknami i balkonem byłoby inaczej. Póki co dużo mówię wszędzie o zwierzakach. :) Dziewczyny ale fotki !!!! Cud miód przepiękne. :D :D :D
-
To prawda [b]Poświata[/b], że u nas ludzie mają lekko beztroski albo olewczy stosunek do zwierząt. Nie pojmuję tego. [b]Patka[/b] ja próbowałam teściową namówić ale u niej mieszka szwagierka z małym dzieckiem. I o kocie nie ma mowy. Moi Rodzice też nie bardzo. Moja siostra adoptowała kotkę na miau. :) W pracy syn koleżanki ma alergię, innej całe dnie nie ma w domu i jakoś tak nie przekonuje mnie czy by dbała właściwie jeśli nie ciągnie ją do domu. Na tapecie mam sąsiada, ale on mieszka z rodzicami i to musiałaby być wspólna decyzja. Mam małe grono znajomych niestety.
-
Tyle tych maleństw szuka domu jakie to smutne. Próbuję namawiać znajomych ale no cóż. A ja już sobie nie wyobrażam życia bez kotów. :)
-
Ale ten Zarazek jest słodziutki. :D Jak bym go miała na rękach to pewnie by mi tak został. :wink: :wink: [quote name='Kasia_i_Łukasz']A teraz my pochwalimy sie naszym Filipkiem :lol:[/quote] Śliczny jest Filipek. :)
-
O jaka słodka kruszynka. Właśnie przeczytałam historię tego maleństwa. Ma maluch szczęście. :)
-
Fotki są piękne ale najbardziej mi się podoba ten kotek z klapniętymi uszkami. Jest cudowny. :) Ale by mi ożywił towarzystow. ;)
-
Podczas choroby Neski w domu zaszły pewne zmiany. Niektóre osobniki dotąd wyjątkowo nieśmiałe trochę nabrały pewności siebie. I stał się cud. Nie uciekły na widok gościa a nawet dały się mu pogłaskać. Czy to zmiany stałe nie wiem. Zobaczymy. Tak szaleje wieczorami. Aylin drapieżna [img]http://foto.onet.pl/upload/46/50/_476657_n.jpg[/img]
-
[quote name='M10M'][b]Alina[/b] jak tam Neska się czuje?[/quote] Nadal chodzi wolniej, dużo śpi, jest taka troszkę osowiała. Sika normalnie bo sprawdzałam kuwetę, je prawie normalnie. Macałam jej brzuszek, głaskałam bo już pozwala się głaskać. Nie biorę jej na ręce. Okno otwarte tylko tak zeby palce wcisnąć. Wszystko robi wolniej widać, że chyba jeszcze troszkę obolała jest. To już dwie doby mam nadzieję, że co dzień będzie lepiej. Dziękuję. :) 2 dni po wypadku [img]http://foto.onet.pl/upload/2/70/_475634_n.jpg[/img] Pozdrowienia dla pięknej Loni i balkonowych przystojniaków.
-
Pojechaliśmy jednak. Oczywiście miałam obawy itd ale załatwiliśmy wszystko szybko i z powrotem do domu. Niestety nigdzie nie znaleźliśmy takiej siatki rybackiej. Wszędzie są takie zielone plastkowe metrowe. Wiemy co gdzie po ile. Gdy tylko przyjdzie wynagrodzenie mąż pojedzie sam kupi i będzie montował z sąsiadem. Szybko też zakupy spożywcze zrobiliśmy i prezent dla teściowej załatwiliśmy. Kitka przywitała nas w drzwiach, wyspała się i łazikuje. Nadal odsuwa się gdy chcemy ją pogłaskać. Zjadła troszkę serka i saszetki royala. Chodzimy spać około 1-2 więc będziemy ją obserwować, jutro dyżur przejmie sąsiad. Ten wyjazd był mi potrzebny, żeby zapomnieć o stresie bo po południu nie mogłam znaleźć Aylin. Już myślałam, że zwariuje z nerwów (szukałam jej godzinę) okazało się, że w komórce sobie zrobiła kryjówkę. ;) A to moja rekonwalescentka [img]http://foto.onet.pl/upload/49/40/_475074_n.jpg[/img] [img]http://foto.onet.pl/upload/15/7/_475075_n.jpg[/img]
-
Neska chodzi powoli, siada co chwilę, nie bardzo chce żeby ją dotykać. Liże pysiu co sobie otrzaskała. Mąż ją wziął do łóżka, położyła się obok i drzemie. Wet mówił, że dziś taka będzie. Powiedział także, że im wyżej się mieszka tym lepiej bo kot zdąży się tak obrócić, że spada na łapy. Ale oczywiście z wieżowca nie ma szans. Aylin ją troszkę goniła ale krzyknęłam na nią (nie głośno) i dała jej spokój. Teraz zwiedza mieszkanie. Chodzi, siada, znów trochę przejdzie, siada. Zmierza z powrotem w kierunku sypialni. Dzięki dziewczyny. Zastanawiam się czy możemy wyjść na kilka godzin ale nie wiem. Boję się ją tak zostawić a chcieliśmy jechać obejrzeć te siatki. Ja mieszkam w małym mieście żeby coś kupić w zasadzie jeżdzę zwykle do Katowic. A to jakieś 3 godziny by nam zajęło.
-
[b]Tajdzi[/b] śliczna gwiazda. :) Noc za nami. Do 3 mąż zaglądał do koty od 7 ja. Wstała niedawno zjadła co nieco wysiłakała się (bez krwi) i...wskoczyła na to okno. Które już tak jest zawiązane, że nie wyjdzie. Ale ona się niczego nie nauczyła. :o Dziś cały dzień będziemy w domu a jutro sąsiad będzie co jakiś czas zaglądał do niej. Dziękuję dziewczyny.
-
Dzięki dziewczyny. Piętro 5 ale do klatki wchodzi się po schodach więc tak 3,5 piętra leciała. Wet powiedział, że lepiej jak wyżej bo kot zdąży się obrócić i coś tam. Nie mogę uwierzyć, że to się stało. Dziękuję. Mała śpi teraz w łóżku na moim miejscu.